Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Pokarm dla moich aniołów

     Podczas lektury Pisma św. natrafiamy nieraz na teksty niezrozumiałe i trudne, a czasami nawet szokujące. Rzecz dotyczy zwłaszcza ksiąg Starego Testamentu, choć także i w Nowym nie wszystko wydaje się być "takie proste". Jakże nie zniechęcić się do tego typu lektury? Jakże w ogóle nie zwątpić w sens czytania Biblii, skoro w wielu miejscach jest niezrozumiała dla tych, którzy są bez specjalnego przygotowania? Lecz - postawmy ostatnie pytanie - czy pożytek z czytania Słowa Bożego sprowadza się tylko i wyłącznie do tego, co rozum potrafi wynieść z tej lektury?

     Niezwykle głęboką i interesującą zarazem odpowiedź na nasze pytania znajdujemy u Orygenesa - greckiego Ojca Kościoła z przełomu drugiego i trzeciego wieku. Trudno wyobrazić sobie człowieka bardziej ukształtowanego przez świat Biblii. Chrześcijanin od urodzenia, syn męczennika z Aleksandrii, wybitny teolog, nauczyciel i obrońca wiary przed heretykami - Orygenes był zarazem niezrównanym homiletą. W ciągu ostatnich lat swojego życia, w ramach codziennych homilii, wyjaśniał chrześcijanom Słowo Boże. Jeśli ktoś z jego słuchaczy posiadał jakiekolwiek przygotowanie do czytania Biblii, to z pewnością był to rzadki wyjątek. Orygenes jednak - choć sam był niezwykle wszechstronnie wykształconym egzegetą - nigdy nie odradzał nawet "najprostszym" chrześcijanom studiowania Pisma św. Co więcej, zachęcał ich do tego zajęcia nawet wtedy, kiedy kompletnie nic nie rozumieją z lektury danego fragmentu.

     Dla Orygenesa nawet nie ulega wątpliwości, że dobro z obcowania j z Pismem św. stanowczo wykracza poza to, co w danej chwili potrafi przyswoić sobie rozum. Nie tylko naczyniem rozumu czerpiemy z bogactwa Słowa Życia! Przechodząc do szczegółów naszego zagadnienia dodajmy, że oprzemy się w większości o Orygenesowy tekst dwudziestej Homilii o Księdze Jozuego.

     Na początku podkreślmy, że Orygenes głęboko wierzy w prawdę o aniołach, o niebieskich mocach i boskich wysłannikach, którzy w swej niezmiernej życzliwości wobec nas - nieustannie towarzyszą nam w wędrówce do nieba. Stale żyjemy w cieniu ich przyjaznej obecności, a nawet coś więcej : aniołowie Boży mieszkają również w nas samych, w naszym wnętrzu! Są powiernikami i przyjaciółmi najbardziej intymnymi. Będąc w nas i z nami, nie przestają zarazem wpatrywać się w oblicze Boga (por. Mateusz, 18,10). Powołując się na słowa psalmu siedemdziesiątego ósmego: "Człowiek spożywał chleb aniołów", Orygenes mówi nawet o pokarmie aniołów, którym są Mądrość i Prawda. Tym więc licznym mocom - wyjaśnia nasz Ojciec Kościoła - powierzono troskę o nasze dusze i ciała; one, skoro są święte, cieszą się, gdy czytamy Pisma, i stają się silniejsze w trosce o nas, choćby nawet umysł nie odnosił żadnych korzyści. Dla aniołów słowa Biblii są pokarmem, ponieważ nie są to słowa ludzkiej mądrości, lecz Mądrości i Prawdy, która płynie z ust Przedwiecznego Boga. Aniołowie doskonale potrafią wydobyć to cudowne pożywienie spod "przykrycia", jakim jest "litera słowa". Prawda Boża bowiem i jest niewyrażalna dla ludzkiego języka. Orygenes jest wiernym uczniem św. Pawła, według którego prawdziwe tajemnice Boże są ponad zdolnościami widzenia i słyszenia, a nawet ponad tym, do czego wnieść się może ludzkie serce. A jednak Biblia, spisana ludzkim językiem, kryje w sobie skarb Bożej Mądrości. Dla naszego dobra, Pan Bóg przemawia do nas w ludzkim języku, lecz my nieustannie musimy pamiętać, że "litera Pisma" jest jak "odzienie" lub "opakowanie" prawd niewyrażalnych. Jak każde opakowanie, tak i ludzkie słowa w Biblii chronią zawarty w niej skarb Bożych tajemnic. Jak też opakowanie pozwala uchwycić i przenosić daną rzecz, tak podobnie i "litera" Słowa Bożego: ludzkie sformułowania w Biblii stanowią pewnego rodzaju "uchwyt" dla Boskich prawd, które dla nas - istot jeszcze ziemskich i przemijających - są po prostu nieuchwytne. Wraz ze słowem czytanym, do naszej duszy wnika drogocenna i zbawienna Prawda. Choć mamy rozmaite trudności z jej "odpakowaniem" z ludzkich elementów - jakkolwiek niezbędnych do "transportu" do naszych serc - to jednak pokarm życiodajny w sercu już jest. Aniołowie takich trudności nie mają. Nie potrzebująbowiem ludzkiego języka, który tłumaczyłby im w sposób zrozumiały niezgłębione tajemnice mądrości i miłości Boga. Oni żywią się samą istotą prawdy, pokarmem bez "zasłon" czy ubrania w słowa. Cieszą się zatem - mówi Orygenes - kiedy dostarczamy im pokarmu w Słowie Bożym. Wyciągnij stąd wniosek - kontynuuje homiletą - że niekiedy umysł nasz nie odnosi żadnej korzyści, jednakże owe moce , które zostały dane do pomocy duszy naszej, karmią się i wzmacniają słuchając Pisma św., tak jakby spożywały Boskie i rozumne pokarmy.

     Oto, na czym polega dokładnie nasza korzyść: aniołowie ci, mocą Boskiego pożywienia, prowadzą walkę z wrogami naszego zbawienia, przede wszystkim zaś z nieprzyjaciółmi najgroźniejszymi, ponieważ niewidocznymi dla oczu. Chodzi o demony, które również są duchami. W przeciwieństwie do aniołów Bożych, nie znoszą oni żadnego z biblijnych słów prawdy i życia. Kiedy więc pochylamy się nad Pismem św., to wzywamy do naszego towarzystwa i do pomocy Boskie moce; ale i na odwrót; wypowiadając słowa i imiona biblijne, udaremniamy zasadzki i knowania złych mocy i przewrotnych demonów. Zauważmy, że w zadaniu tym jest mowa o imionach własnych w Biblii. Orygenes ma do powiedzenia coś szczególnie interesującego na ten temat.

     Otóż, w swoim dziele, zatytułowanym "Przeciwko Celsusowi", Orygenes - z punktu widzenia wiary i nauki Kościoła - odpycha argumenty niejakiego Celsusa, wrogo i arogancko usposobionego wobec chrześcijaństwa. Dla Celsusa nie ma żadnej różnicy, czy Boga nazwiemy Zeusem, Zenem, Pappajosem, czy jakkolwiek inaczej. Szydzi sobie z Żydów, że jako pasterze kóz i owiec uwierzyli w jedynego Boga, którego nazwali sobie Najwyższym, Moim Panem (Adonajosem), Panem Zastępów Niebieskich (Sabaoth). Natomiast chrześcijanom zarzuca, jakoby imię "Jezus" wypowiadali jako tajemnicze zaklęcie. Orygenes radykalnie przeciwstawia się poglądom swego adwersarza.

     Po pierwsze, nie jest prawdą to, że jedynego i prawdziwego Boga możemy sobie nazywać byle jak. Każde imię własne w Biblii odnosi się do konkretnej osoby. Pomiędzy daną osobą a jej imieniem istnieje zamierzony przez Ducha Świętego związek. Wypowiadając zatem imię, na przykład JEZUS, przyzywamy obecności nie kogoś innego, jak tylko samego Jezusa, naszego Pana. "Dlatego też wolimy - wyznaje z dumą Orygenes - raczej znosić tortury niż przyznać, że Zeus jest bogiem. I choćby nawet Egipcjanie przedstawili nam Ammona, grożąc nam śmiercią, umrzemy raczej niż przyznamy, że bogiem jest ten demon, którego imienia Egipcjanie używają w zaklęciach". Dopowiedzmy, że Orygenes zmarł na wskutek ran, odniesionych w czasie tortur, gdy nie chciał wyprzeć się swej wiary.

     Po drugie, fałszywie rozumuje I Celsus, widząc chrześcijańskich egzorcystów i mniemając, że posiadają oni tę samą władzę, co zaklinacze i wężów. "Tu już otwarcie Celsus szkaluje naszą naukę - unosi się nasz Ojciec Kościoła - bo przecież egzorcyści czerpią siłę nie z magicznych zaklęć, lecz z imienia Jezusa oraz z odczytywania Jego historii (czyli Ewangelii). Albowiem Ewangelia bardzo często wypędza złe duchy z serc ludzkich, zwłaszcza wtedy, gdy jest wypowiadana z wiarą i przekonaniem. A co do imienia JEZUS, to ma ono tak wielką moc nad demonami, że wypowiedziane nawet przez grzeszników wywiera niekiedy określony skutek"- zapewnia Orygenes.

     Dlaczego mielibyśmy dziwić się temu, że dobroczynny wpływ słów Pisma św. przerasta ograniczone możliwości naszego rozumu ? Przecież, jeśli przemawiamy nieznanymi językami i duch nasz się modli, to umysł nasz nie odnosi żadnej korzyści - tłumaczy Orygenes, powołując się na słowa św. Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian (14, 14). Poprzez modlitwę językami Orygenes - w ślad za św. Pawłem - określa jeden z charyzmatów, którego Duch Święty udziela także dzisiaj, szczególnie w trakcie zgromadzeń modlitewnych. Ktoś bowiem modli się na głos w języku, którego zupełnie nie rozumie, a ktoś inny - dzięki innemu darowi - wyjaśnia nieznane słowa ku duchowemu zbudowaniu wszystkich słuchających. "Jeśli więc, słuchaczu, słyszysz w swych uszach zapis Prawa (Starego Testamentu), którego nie rozumiesz, a jego sens wydaje ci się niejasny - na razie przyjmij tę pierwszą korzyść, iż samo to słuchanie usuwa i oddala truciznę zgubnych mocy, które cię oblegają i knująprzeciw tobie".

     Sięgnijmy jeszcze raz do Homilii o Księdze Jozuego. Niezwykle głębokie i zarazem piękne jest stwierdzenie Orygenesa, że nie tylko aniołowie spożywają w nas radośnie pokarm ze Słowa Bożego. Do uczty tej bowiem zasiada Gość najdostojniejszy i najmilszy: Sam Pan nasz, Jezus Chrystus, gdy zastanie nas oddających się tego rodzaju studiom i ćwiczeniom, zechce karmić i pokrzepiać się w nas. Co więcej: jeśli ujrzy w nas tak przygotowaną ucztę, to zapragnie przyprowadzić ze sobą Ojca Swego. W tej części homilii czuje się aż radość serca naszego homilety. O mistycznym doświadczeniu obecności Pana w duszy nie chce inaczej mówić, jak słowami Biblii: "Są to wielkie sprawy, wykraczające ponad ludzkie możliwości rozumienia. Muszę więc je przedstawić nie swymi własnymi słowami, lecz słowami samego Pana i Zbawiciela, który mówi: «Ja i Ojciec przyjdziemy, zatrzymamy się i będziemy ucztować u niego» (Jan 14,23). Oto pożytek najprawdziwszy i najświętszy z czytania słów Bożych; oto radość, której rozum nie potrafi do końca podzielić..."

     Cóż jednak oznacza w ogóle "rozumieć" Pismo św.? Orygenes nigdy by się nie zgodził z twierdzeniem, że chodzi tu wyłącznie o bystrość umysłu i o samą wiedzę. Jakkolwiek jedno i drugie niezbędne, to jednak nie są one wystarczające same w sobie. Żadna dociekliwość ludzkiego umysłu, której nie towarzyszyłoby oczyszczanie serca i wzrastanie w świętości, nie zdoła przekroczyć progu Bożych tajemnic. Bramy tych tajemnic otwierają się bowiem dla serc czystych i zakochanych w Prawdzie. Dlatego nasz Ojciec Kościoła jest tak bardzo surowy wobec takiej wiedzy, która pysznie lekceważyłaby trud pracy duchowej. Przyjmujemy zatem Pismo św. rozumem i sercem, lecz -jeśli wolno tak powiedzieć - to najpierw sercem, a potem umysłem.

     Nauka Orygenesa o pożytku samego czytania Biblii nie znajdzie z pewnością uznania u "racjonalistów", którzy wszystko - także istnienie Pana Boga, duszy i aniołów - biorą wyłącznie "na rozum". Nic wspólnego z tą nauka nie maja także swego rodzaju fanatycy, którzy chcieliby cytować słowa Biblii, jako magiczne formułki. Orygenes odkrywa przed nami bardzo ważne elementy chrześcijańskiego podejścia do Biblii. Dla nas, w sumie bardziej skłonnych do racjonalizmu niż do fanatyzmu, jest to przypomnienie, że Słowo Boże nie jestjak ludzkie słowo. Słowo Boże skuteczne jest bowiem "po Bożemu", dlatego jego lektura domaga się przede wszystkim wiary. Zdumiewające jest to, że do przyjęcia Biblii z wiarą gorąco nas zachęca Maryja, Matka Wcielonego Słowa. Ileż razy prosiła nas w orędziach z Medjugorja, abyśmy czytali codziennie choć najmniejszy fragment Pisma św... Któż wie lepiej niż Ona, jak bardzo ta lektura wzmocnić potrafi naszą wiarę.


ks. Andrzej Trojanoewski TCHr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 11-12/1999
Aniołowie Stróżowie nasi niebiescy przyjaciele Aniołowie Stróżowie nasi niebiescy przyjaciele
O. Zdzisław J. Kijas OFMConv
Odczuwamy nostalgię za aniołem, ponieważ Biblia mówi, że jest on prawdziwym przyjacielem, cichym, skromnym, dyskretnym, a jednak skutecznym i niezawodnym. Radzi i pociesza w niepowodzeniach, podnosi z sytuacji trudnych i wskazuje właściwą drogę, idzie obok i rozwesela w chwilach smutnych... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Majka: 15.05.2013, 23:07
 Slowo Boze to swiatlo ,swieci nawet jak Biblia jest zamknieta.A zly nie lubi swiatla.Dlatego Biblie trzeba trzymac na widoku.Swieci swiatlem dla nas niewidocznym i nas oswieca ,ale zle duchy te swiatlo widza i musza uciekac.
 Ania: 20.07.2009, 18:43
 Dziękuję za piękny i mądry artykuł. Postaram się częściej sięgać po Pismo Święte. Mam nadzieję, że kiedyś i mój Ukochany, który jest ateistą sięgnie po Biblię po to by znaleźć krzepiące słowa i wypełniać je z wiarą. Jezu, ufam Tobie!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej