Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kup pan dużo

     Na tegoroczne święta Bożego Narodzenia polska rodzina wyda statystycznie półtora tysiąca złotych. Po świętach wyrzuci 10 do 60 proc. jedzenia, a część prezentów odłoży do kąta.

     Początek przedświątecznego szalu zakupowego pokrywa się z międzynarodowym Dniem bez Kupowania, który przypada na ostatnią sobotę listopada. W Polsce mało kto o nim słyszał. - Dzień ten ustanowiono na świecie na początku lat 90., by zwrócić uwagę konsumentów w Stanach, Japonii, Australii i naszej części Europy, że konsumpcja przekracza podstawowe potrzeby klientów - mówi Maria Huma z Polskiej Zielonej Sieci. - Kupujemy dla przyjemności, z nudów, bo inni kupują, bo ulegamy reklamom. Mieszkańcy krajów rozwiniętych, choć stanowią zaledwie 20 proc. ludności na Ziemi, konsumują aż 80 proc. jej zasobów. Jeśli tak byłoby na całym świecie, nie wystarczyłoby trzech planet wielkości Ziemi - przekonuje. Nie ma jednak złudzeń, że jeden dzień bez kupowania zmieni coś radykalnie. - Chodzi o refleksję. Zamiast w sklepach, spędźmy czas z rodziną, w muzeum, z książką - zachęca.

     CHLEB NA ŚMIETNIKU

     O tym, co wyrzucamy, najlepiej wiedzą bezdomni. W śmietnikach znajdują chleb, wędliny, warzywa i nabiał. Najwięcej po świętach. - W 40 proc. przypadków powodem są zbyt duże, niezaplanowane zakupy, często dyktowane promocjami lub robione "na głodniaka" - mówi Maria Gosiewska z Banków Żywności. - Kolejną przyczyną jest brak wiedzy na temat przechowywania produktów żywnościowych - podkreśla.

     Najwięcej jedzenia marnuje się w dużych miastach, wyrzucają je najczęściej ludzie młodzi, wykształceni i dobrze sytuowani. Jak widać, szacunek do "chleba powszedniego" nie jest kwestią wykształcenia, lecz raczej wychowania. Konsumenci wyrzucają 60 proc. produktów, resztę - producenci i dystrybutorzy.

     Skutki są nie tylko ekonomiczne - marnowanie jedzenia generuje większą konsumpcję, która wpływa na wzrost cen, a to powiększa Skalę ubóstwa. A w skali budżetu domowego: jeśli przemnożyć 10-60 proc. zmarnowanej żywności przez jej cenę, tygodniowo wyrzucamy od 10 do 60 zł, rocznie - od 520 do 3120 zł! Skutki są także ekologiczne - jeśli w tym roku na polskie śmietniki trafią 4 min ton żywności, oznacza to także zużycie wody, prądu i paliwa do jej wyprodukowania i dystrybucji, plus emisję odpadów przemysłowych. Wśród społecznych skutków marnotrawstwa Maria Gosiewska wymienia to, że część wyrzuconej - często przydatnej — żywności nie trafia do potrzebujących.

     REFORMA 3 R

     Co robić z nadwyżkową żywnością? - Zamrażać, dania robić w porcjach, przynieść do pracy, zrobić przyjęcie dla znajomych - radzi Maria Gosiewska. - Albo przekazać ją potrzebującym. Można zadzwonić do Banków Żywności, gdzie uzyskamy informację o najbliższej w naszej okolicy placówce, która chętnie przyjmie pomoc. Zachęcam do udziału w zbiórkach w firmach. Jednym z pomysłów na ślubne podarki zamiast kwiatów jest żywność czy sprzęt np. dla domów dziecka - to także nie do przecenienia. Banki Żywności raz na jakiś czas, zwykle przed świętami, organizują wielkie zbiórki żywności - warto wziąć w nich udział.

     NAJCZĘŚCIEJ WYRZUCAMY: chleb, ziemniaki, wędliny, warzywa (głównie pomidory), owoce (przede wszystkim jabłka), mięso, mleko, jogurty. Do marnowania jedzenia przyznaje się co trzeci Polak. Wyrzuca średnio jedną trzecią żywności. Tylko tegorocznymi odpadkami można by zapełnić trzy Stadiony Narodowe!
     Aby uniknąć nadkonsumpcji, a potem wyrzucania produktów, Polska Zielona Sieć proponuje zasadę 3R: reduce, reuse, recycle. W tej kolejności właśnie. Reduce, czyli ograniczenie konsumpcji, zwłaszcza przed świętami. Reuse, czyli ponowne używanie produktów. Dwie trzecie Polaków przekazuje rodzinie czy znajomym ubrania, zabawki, sprzęt elektroniczny, ale jedna trzecia wciąż je wyrzuca. I dopiero na koniec recycle, czyli przetwarzanie posegregowanych (!) odpadów.

     W tym roku do szkół w 10 województwach wszedł program "Akademia 3R". - Najpierw 700 nauczycielom tłumaczyliśmy, że gospodarka odpadami zaczyna się już przed półką sklepową, przy której odmawiamy sobie zbędnego produktu - mówi Małgorzata Małochleb z Polskiej Zielonej Sieci, która program koordynuje. - Z tą wiedzą uczniowie ruszyli do rodzin, znajomych, sąsiadów, lokalnych mediów i gmin. Naciskali, pytali, czemu nie mogą segregować odpadów, czemu tak wiele rzeczy jest marnotrawionych. To przyszli samorządowcy, warto o tym pamiętać.

     JAK TO ROBIĄ INNI

     - Przed świętami Bożego Narodzenia zawsze pojawia się ten sam problem: prezenty - przyznaje Kamil Tuszyński. - Czym jeszcze możemy zaskoczyć bliskich, którzy mają już wszystko? Tym, czego w dzisiejszych czasach coraz bardziej nam brakuje, jest czas. Ale jak go ofiarować? My dajemy często bilety na wydarzenia kulturalne, matki obdarowujemy wizytą w SPA, organizujemy wspólne wypady weekendowe w ciekawe miejsca. To prezenty, dzięki którym ludzie będą razem. Wartość dodana: nie zagracamy domu nie zawsze upragnionymi gadżetami.

     A jak z marnowaniem produktów na co dzień? W śmietnikach na "młodych" osiedlach znaleźć można całkiem nowe rzeczy. - Już wiele razy widziałem nowiusieńką szafkę - naddarty karton wskazywał na to, że komuś nie spodobał się kolor i postanowił ją wyrzucić bez rozpakowywania, znalazłem elegancką lampę, w której wystarczyło wymienić bezpiecznik, czy stołki kuchenne. Nie muszę mówić, czym umeblowałem domek na działce - mówi Mariusz Okoniński.

     Ewelina Sosnowska ma ogromną grupę znajomych, którym na przestrzeni trzech lat urodziły się dzieci. - W obieg poszły: ubranka, foteliki, wanienki, łóżeczka, wózki, kołyski, zabawki, książeczki, filmy - opowiada. - Ciuchów moje dziecko używało jako trzecie z grupy znajomych, a że były kupione w sklepie z używaną odzieżą, noszących je było o wiele więcej. Teraz przekazałam je dalej - te najmniejsze w stanie wciąż bardzo dobrym..Biegam też po sklepach z używanymi rzeczami. Wiem, że w znajomej szkole odbywają się kiermasze i wymiany koleżeńskie na zasadzie: oddam coś, co mnie się już znudziło, a ciebie będzie cieszyć jak nowe, i chętnie przyjmę coś w zamian. Często też uczestniczę w wymianach na różnych portalach internetowych. Kiedyś za krem, który dostałam, a który nie nadawał się do mojej cery, wymieniłam się z dziewczyną na perfumy, które z kolei jej nie odpowiadały - tłumaczy. - Ile tubek kremu czy pasty do zębów wyrzuciliśmy, zanim do końca zostały zużyte, tylko dlatego, że nie chciało nam się ich wyciskać? Rozcięcie tubki pozwala na co najmniej trzy aplikacje, a dodanie wody do końcówki szamponu pozwala umyć nawet długie włosy. Warto też sobie uświadomić, ile pieniędzy trwonimy na "dodatkowe minuty", których potem nie przegadamy, czy atrakcyjne pakiety telewizji cyfrowej, której potem nie oglądamy.

     A żywność? - Nie lubię robić zakupów i gotować, dlatego robię to raz na tydzień - przyznaje Anna Kociszewska. - Planuję tygodniowy jadłospis, na którego podstawie robię listę zakupów. Gotuję i zamrażam porcje, które potem z mężem zabieramy do pracy - to nie tylko zdrowsze, ale i tańsze odżywianie. Jeśli widzimy, że czegoś nie uda nam się zjeść, zanim się zmarnuje, zapraszamy sąsiadów albo oddajemy bratu, który nie ma czasu gotować. Mariola Twardowska mówi: - Kiedyś często wyrzucaliśmy cfileb. Teraz albo piekę z niego bread pudding, albo bierzemy go z dzieckiem do parku i karmimy nim kaczki. Z bułki robię bułkę tartą czy grzanki do zupy. A kiedy przez przypadek i mąż, i ja w drodze do domu kupimy chleb, jeden bochenek zamrażamy; później - odgrzany na parze - ciepły i pachnący, znika w okamgnieniu! - mówi i zachęca do twórczego gotowania. Agnieszka przygarnęła dwa psy. - U nas jedzenie nie zdąży się marnować, bo zwierzaki zjedzą niemal wszystko. Znajomi, którym zbywa na jedzeniu, wiedzą, komu je oddać. Pani Jadwiga z kolei stosuje złotą zasadę: - Na etapie zakupów odrzucam chociaż jedną rzecz z koszyka, a z tych kupionych to, co mi się nie przyda, oddaję rodzinie z sąsiedztwa, w której się nie przelewa.

     Nastawionych mniej altruistycznie przekona może maksyma znaleziona w internecie: "Mniej kupuję, mniej jem, więcej chudnę!". Warto wziąć ją sobie do serca, zwłaszcza przed świętami!


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

12 grudnia 2010


Pierwsze Boże Narodzenie Pierwsze Boże Narodzenie
Sophie Piper, Estelle Corke
Książka zawiera ulubione historie biblijne, opowiedziane w sposób prosty i przystępny. Pogodne i ciepłe ilustracje spodobają się każdemu, nawet najmłodszemu dziecku... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej