Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Oblicza dobroczynności

     Adwentowa refleksja oraz przedświąteczne przygotowania skłaniają nasze myśli - może bardziej niż w każdym innym czasie - ku potrzebującym, tym, którzy posiadają od nas mniej i nie będą mieli za co zrobić świątecznych sprawunków, nie mówiąc już o prezentach pod choinkę. I dlatego tak potrzebne są różnorakie przedświąteczne akcje, które mobilizują osoby zasobniejsze do podzielenia się tym, co im zbywa, z żyjącymi biedniej.

     Takie akcje pomagają nie tylko potrzebującym, ale również obdarowującym. Pozwalają nam się otworzyć na innych, dostrzec tych, koło których być może w codziennym zabieganiu przechodzimy obojętnie. Jak jednak pomagać, aby nie skorzystali na tym kombinatorzy, którzy wcale nie są biedni? Takie pytanie nurtuje tych, którzy w przygotowywaniu świątecznych paczek wcale nie zamierzają brać udziału.. I muszę przyznać, że jest w tym sporo racji. Wielu moich znajomych obawia się, że ich pomoc nie trafia do prawdziwie potrzebujących rodzin czy starszych, samotnych osób, ale do cwaniaków, którym nie chce się pracować. Sam byłem świadkiem takiej sceny, kiedy rzekomo biedna rodzina odbierała w kościele dary z Caritas, aby po powrocie do domu nakarmić nimi psa lub po prostu odsprzedać na targu po niższych cenach. Takie sytuacje zniechęcają do dobroczynności.

     Jest na to jednak sposób. Wymyśli! go ks. Jacek Stryczek z Krakowa, który już od 10 lat organizuje akcję "Szlachetna Paczka". Najbardziej podobają rrii się w tej akcji dwie rzeczy: po pierwsze wolontariusze dokładnie sprawdzają rodziny, do których ma trafić pomoc; a po drugie paczki zawierają rzeczy nowe lub prawie nowe, aby w ten sposób podnieść samoocenę obdarowywanych, mobilizując ich do zmian w życiu. Podpisuję się całkowicie pod tym, co powiedział mi ks. Stryczek: "Nie chodzi o to, aby pomagać, ale aby pomagać mądrze". Bo pomagając głupio, czyli dając i niczego nie wymagając, utwierdzamy tylko niektórych w przekonaniu, że tak, jak żyją, jest dobrze. Pomoc przecież nadejdzie, a oni powinni jedynie na nią czekać. Taka pomoc to antypomoc.

     Ale jest jeszcze druga strona medalu. Dotyczy ona darczyńców. Zauważyłem w ostatnim czasie dość niebezpieczne zjawisko, które na dobre zadomowiło się w ludzkiej mentalności za sprawą portalu Allegro. Mam coś, czego nie potrzebuję lub czego już nie używam — a więc wrzucam to na aukcję. Mam używany rower, mikrofalówkę, markowe spodnie, skórzaną torbę, a nawet stare płyty chodnikowe - wszystko jeszcze w dobrym stanie - więc przecież nie będę tego rozdawał, skoro mogę coś na tym zarobić. Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem, moja mama dwa razy do roku przeprowadzała gruntowny przegląd ubrań i domowych sprzętów. To, w czym już nie chodziliśmy bądź czego nie używaliśmy, czasem nawet zupełnie nowe rzeczy, mama oddawała dla osób z NRD. Nigdy by jej przez myśl nie przeszło, że mogłaby to wystawić na sprzedaż. A im rzeczy były nowsze i w lepszym stanie, tym bardziej cieszyła się, że ktoś z obdarowanych będzie miał ładniejszy prezent. Starsze pokolenie nadal tak postępuje, jednak młodsze ma już zupełnie inne spojrzenie na sprawę.

     Oczywiście nie wszyscy. Ale chyba jednak najbardziej przykre jest to, gdy niektórzy próbują jeszcze na dobroczynności zarobić. Z jednej strony angażują się w górnolotne projekty pomocowe, a z drugiej starają się wyciągnąć z tego, ile się da dla siebie samych. Takich przypadków nie da się zupełnie wyeliminować, jednak należy podkreślić, że są one marginalne i zawsze spotykają się z surowym społecznym potępieniem.

     W zasadzie chodzi o to, aby pomagając potrzebującym nie dawać im ryby, tylko wędkę. A może czasem wystarczy jedynie rozmowa, dobre słowo, modlitwa w czyjejś intencji. Czas jest również czymś bardzo cennym, co możemy ofiarować. Już Ewangelia mówi, że ten, kto daje, stokroć więcej otrzyma z powrotem.


Stefan Meetschen


Tekst pochodzi z Tygodnika

18 grudnia 2011


Bożonarodzeniowa owieczka i inne opowiadania Bożonarodzeniowa owieczka i inne opowiadania
Avril Rowlands
Legenda mówi, że w tamtą noc, w pierwsze Boże Narodzenie, zwierzęta uklękły przed żłóbkiem betlejemskim, ażeby złożyć hołd nowonarodzonemu Królowi. Kto wie, może lepiej nawet rozumiały to, co się wówczas wydarzyło, niż wielu ludzi mieszkających w tych czasach w Betlejem. Posłuchajmy więc ich opowieści o Bożym Narodzeniu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej