Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Kto pomoże bezdomnym?

     Upadają dzieła śp. Ojca Bogusława Palecznego. Kamilianie nie mogą ich sami sfinansować.

     Zmarły niedawno o. Paleczny zaczął pomagać bezdomnym jeszcze jako kleryk, pod koniec lat 80. W 1991 r. powołał Kamiliańską Misję Pomocy Społecznej i dzięki otrzymanej od Wojska Polskiego kuchni polowej dowoził obiady bezdomnym z Dworca Centralnego. Równolegle Polskie Koleje Państwowe użyczyły Misji małego pomieszczenia przy stacji WKD Śródmieście, gdzie powstał Punkt Pomocy Medycznej św. Kamil. Pięć lat później, po wielu staraniach, o. Bogusław wydzierżawił plac pod Pałacem Kultury i założył tam Bar Charytatywny św. Marta.

     Ojciec Paleczny był artystą. Nagrał 4 płyt z muzyką religijną, koncertował w Niemczech, USA i Kanadzie. Za zarobione w ten sposób pieniądze kupił od Zakładów Przemysłu Ciężkiego Ursus dwa budynki. W jednym z nich stworzył, przy pomocy osób bezdomnych, Pensjonat Socjalny św. Łazarz. Drugi obiekt miał w przyszłości pełnić rolę przychodni lekarskiej. Trzy lata temu kamilianin rozpoczął ze swoimi podopiecznymi budowę jachtu, którym mieli popłynąć dookoła świata.

     Ojciec Paleczny zmarł na zawał serca w czerwcu 2009 r. Jego współpracownicy mówią, że przyczyniły się do tego problemy z utrzymaniem Punktu Medycznego i Baru Charytatywnego. Złe wiadomości spadły na niego jedna po drugiej.

     Bar św. Marta działał tylko do końca września bieżącego roku. Pałac Kultury nie zgodził się na dalszą dzierżawę gruntu. - Opracowywany jest nowy plan zagospodarowania przestrzennego. Przebudowana będzie ulica Emilii Plater - wyjaśnia pani Teresa Sierawska, z-ca dyrektora Biura Polityki Społecznej m.st. Warszawy.

     Misja dążyła do uzyskania nowej lokalizacji Baru. - Najpierw była propozycja, że będzie to na Dworcu Zachodnim. Ale okazało się, że PKP wynajęło już komuś te budynki. Później miało być Powiśle, ale to się nie udało ze względu na protesty mieszkańców - relacjonuje pani Adriana Porowska, która po śmierci o. Bogusława kieruje Pensjonatem św. Łazarz. W Warszawie jest 9 jadłodajni dla bezdomnych. - Z głodu nie poumierają - mówi Stanisław, były pracownik baru.

     Gorzej może być z zapewnieniem pomocy pielęgniarskiej i lekarskiej. Punkt Medyczny św. Kamil został zamknięty z końcem października. Zakon nie ma pieniędzy, żeby prowadzić go samodzielnie. W latach 2004-2009 Misja otrzymywała dofinansowanie z budżetu miasta, ale nie mogła ubiegać się o te środki na kolejne lata działalności. Nowelizacja Ustawy o Pomocy Społecznej z 2004 r. nie uwzględnia takiej formy działalności jak punkt medyczny. - Świadczenia medyczne mogą być realizowane tylko w publicznych i niepublicznych zakładach opieki zdrowotnej. Pieniądze na funkcjonowanie ZOZ-ów i NZOZ-ów daje wyłącznie NFZ - tłumaczy Teresa Sierawska. Punkt Medyczny św. Kamil nie może jednak zostać NZOZ-em.

     - Placówka nie spełnia kryteriów - wyjaśnia pani Adriana Porowska.

     - Do nas przychodzą osoby z chorobami serca, cukrzycy, epileptycy... Kto im teraz pomoże? Będą umierać na ulicy! - denerwuje się pani Ola, dyżurująca pielęgniarka. Przychodnie odmawiają pomocy bezdomnym, bo nie mają ubezpieczenia. Ale według personelu św. Kamila na jego zamknięciu ucierpią nie tylko bezdomni. - Chodzą głodni, niewyspani, łatwo zapadają na infekcje. Nie leczeni będą je rozszerzać. To jest katastrofa dla całego Śródmieścia - mówi pani Ola. Dzienie z pomocy Punktu Medycznego korzysta średnio 50 osób.

     Część obowiązków św. Kamila mogłaby przejąć przychodnia, która ma powstać w budynku obok Pensjonatu św. Łazarz. Ten punkt spełniałby wymogi Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej i otrzymałby dofinansowanie z NFZ-u. Pensjonariusze św. Łazarza wykonali już pierwsze prace remontowe. Czy mimo śmierci o. Bogusława Palecznego, Kamiliańską Misja Pomocy Społecznej będzie kontynuować swoje dzieło?

     Kamiliańska Misja Pomocy Społecznej
     ul. Poniatowskiego 14
     05-092 Łomianki-Buraków
     X Oddz. PKO BP S.A. Warszawa
     Nr konta 25 1020 1013 0000 0702 0003 2474


Paweł Hermanowski


Tekst pochodzi z Tygodnika

1 listopada 2009


Bóg wie, że życie bywa ciężkie Bóg wie, że życie bywa ciężkie
Marylin Kiełbasa
W jaki sposób poradzić sobie z codziennymi trudnościami? Jak pokonać przeciwności losu? Są takie chwile w życiu, gdy wydaje się nam, że życie jest zbyt ciężkie; że nie jesteśmy w stanie stawić czoła problemom. Ta książka pomoże ci przejść przez trudne chwile! ... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 szary_czlowiek: 18.12.2009, 14:14
 Przykro jest patrzeć na to wszystko. Wciąż mam przed oczyma tamten protest ludzi bezdomnych przy końcu lat 90-tych, kiedy bezdomni na środku hali głównej Dworca Centralnego w Warszawie rozłożyli swoje materace a obok stał transparent: DZISIAJ MY, JUTRO WY.Tak, bezdomność jest tematem niewygodnym i niemedialnym więc daremnie było szukać informacji również o zamknięciu baru św. Marta na stronach popularnych portali informacyjnych czy w zwykłych gazetach. W najbliższym czasie możemy się spodziewać co najwyżej tradycyjnych, krótkich wzmianek w wiadomościach telewizyjnych nt. kolejnych zgonów z zimna ludzi bezdomnych i ubogich. Reszta to tradycyjnie przyjemny bełkot. Lepiej się sprzedają skandale ludzi z wyższych sfer niż problemy społeczne. Lepiej teraz przed świętami oglądać reklamową błazenadę związaną z nadchodzącymi świętami niż czuć się nieswojo na myśl, że być może gdzieś niedaleko ktoś umiera z głodu i zimna. Wydaje się, że bezdomni w dzisiejszych czasach są tym, czym byli trędowaci w czasach ziemskiego nauczania Jezusa Chrystusa. Słowem temat niewygodny, zaraźliwy i omijany przysłowiowym wielkim łukiem - bo robi się nieprzyjemnie. Tylko, że ten temat nigdy nie przestanie być aktualny. Mało tego. Takie mamy czasy, że nikt z nas nie może mieć pewności, czy kiedyś własną osobą nie powiększy grona ludzi bezdomnych. Powodów może być wiele: globalny kryzys, grupowe zwolnienia z pracy, wyrzucenie na margines społeczny z powodu specyficznych problemów zdrowotnych, eksmisja z domu, czy wiele innych zdarzeń losowych. Parafrazując tamto hasło z Dworca Centralnego: DZISIAJ ONI - JUTRO BYĆ MOŻE JA. Nie, to nie pesymizm. To próba empatii. To próba nawiązania do słów samego Pana Jezusa Chrystusa, który mówi niejako wcielając się w ludzi potrzebujących: "Byłem głodny a daliście mi jeść. Byłem spragniony a daliście mi pić" Spieszmy się więc z okazywaniem miłosierdzia innym abyśmy i my mogli dostąpić miłosierdzia gdyby przyszedł taki czas. Pomóc można bardzo prosto i nawet bez specjalnego wysiłku - wystarczy zdefiniować tzw. zlecenie stałe w swoim banku tak aby z mojego konta, co miesiąc, choć jakaś drobna kwota była przelewana na konto takiej instytucji jak np. Kamiliańska Misja Pomocy opisana w powyższym artykule. Nie trzeba specjalnego wysiłku. Oto redakcja Adonai podaje nam adres i numer konta potrzebującego Chrystusa.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej