Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Oni w pracy

     Gdy idę do pracy, życie ma sens. Bo gdyby nie praca, człowiek nie wiedziałby, że jest czas wolny. Do tego, kto pracuje, mówi się: "proszę pana" - zaznacza Tomek. Dziś coraz więcej niepełnosprawnych intelektualnie zatrudnionych jest na otwartym rynku pracy.

     W jednym z warszawskich McDonaldów sprząta osoba upośledzona umysłowo. Klienci widzą, że pracuje tak jak inni - i tak też ją traktują. W stołecznym pięciogwiazdkowym hotelu chłopak z zespołem Downa dzięki rzetelności i skrupulatności wygrał konkurs dla pokojowych. Stał się wzorem dla pozostałych pracowników. Osoby niepełnosprawne intelektualnie (ONI) powoli wychodzą z podziemia. Kiedy zadomowią się na otwartym rynku pracy, być może zatrze się podział na "nas" i "onych". Czy jednak każda praca jest dla nich korzystna?

     GDZIEŚ DZWONI

     W 2006 r. z inicjatywy Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym powstało Centrum Doradztwa Zawodowego i Wspierania Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie (Centrum DZWONI). Swym podopiecznym pomaga znaleźć zatrudnienie na otwartym rynku pracy.

     W Centrum pracują specjaliści od kontaktu z pracodawcami, doradcy zawodowi, psycholodzy, trenerzy pracy. "Poszukiwacze" nawiązują kontakt z pracodawcą i proponują mu współpracę z osobą niepełnosprawną intelektualnie. Ta z kolei przechodzi rozmowę z psychologiem i doradcą zawodowym, którzy określają stopień jej funkcjonalności społecznej i psychicznych predyspozycji do pracy. Potem czas na warsztaty umiejętności społecznych. Prowadzą je doradca zawodowy i psycholog. W praktyce obserwują funkcjonowanie podopiecznych w grupie i zapoznają ich z tematyką rynku pracy. Tłumaczą, czym są stres, emocje i jak sobie z nimi radzić. Ostatnim etapem przygotowań do podjęcia pracy są praktyki w miejscu ewentualnego zatrudnienia. - Dla nas cenne jest, jeśli pracodawca wpuści naszego "klienta" chociaż na jedno- czy dwudniowe praktyki - mówi Leszek Bocheński, trener pracy z Centrum DZWONI. - Nawet jeśli nie kończą się one zatrudnieniem, osoba upośledzona dowiaduje się czegoś o sobie. Wiele osób odbywa kolejne praktyki, bojąc się podjęcia zatrudnienia bez pomocy trenera, który towarzyszy im już wtedy w coraz mniejszym stopniu. Ale też wielu pracodawców od razu uprzedza, że nie może zaoferować zatrudnienia - dodaje. Praktyki są bezpłatne.

     Klienci Centrum DZWONI z reguły zatrudniani są na dłużej: na dwa, trzy lata. Często jednak tylko sezonowo - na kilka miesięcy. Bardzo rzadko - na czas nieokreślony. Zarabiają tyle, by nie stracić renty. Nie podoba się to rodzicom, którzy oczekują stabilizacji dla swoich dzieci. Najczęściej też, kiedy dochodzi do redukcji etatów, w pierwszej kolejności pracę traci osoba niepełnosprawna, tak jak to miało miejsce w restauracji Pizza Hut. - Ale jednemu z naszych podopiecznych udało się zachować stanowisko - przekonuje Leszek Bocheński. - Wykonywał ciężką i niewdzięczną pracę w piekarni, której za takie pieniądze nie podjęłaby się osoba zdrowa.

     Tacy pracownicy są pod stałą opieką Centrum DZWONI. Przy wdrażaniu się w życie zawodowe towarzyszy im trener pracy. - Monitoruję pracę mojego podopiecznego, kontaktuję się z jego pracodawcą i rodzicami, rozwiązuję ewentualne konflikty, negocjuję warunki, ustalam terminy urlopów - wylicza Leszek Bocheński. O ile na początku - podczas praktyk i w pierwszych dniach pracy - trener towarzyszy osobie niepełnosprawnej przez cały czas, o tyle potem pojawia się raz, dwa razy w tygodniu, wreszcie raz w miesiącu.

     Na co dzień klienci Centrum DZWONI mają do dyspozycji psychologa. - Nasi podopieczni to osoby chwiejne emocjonalnie, bardzo u nich łatwo o spadek motywacji do pracy - mówi Renata Makuch, psycholog z Centrum. - Wspieramy ich w momentach kryzysu, przypominamy, jak zależało im na zdobyciu pracy i jak się z niej na początku cieszyli. Tłumaczymy, że nie mogą rzucić pracy w momencie i pierwszego lepszego konfliktu i zostawić pracodawcy bez pracownika. Uczymy ich odpowiedzialności. Staramy się uspokoić napiętą sytuację i przygotować ich na podobne w przyszłości - dodaje psycholog. Co tydzień pracujące osoby niepełnosprawne intelektualnie spotykają się w grupach wsparcia. Wymieniają się doświadczeniami, mówią i o trudnościach, i o sukcesach.

     Niepokojący jest jednak fakt, że Centrum DZWONI jest jedynie projektem, którego finansowanie jest sukcesywnie przedłużane. - A gdzie się podzieją pracownicy zatrudnieni za jego pośrednictwem, kiedy ono przestanie istnieć? Kto będzie ich wspierał psychicznie na rynku pracy? Czy będą mieli szansę powrotu na warsztaty terapii zajęciowej, z których zrezygnowali na rzecz pracy? - pyta Elżbieta Wrzołek-Kamińska, która prowadzi zajęcia w Katolickim Ośrodku dla Osób Specjalnej Troski przy ul. Grochowskiej.

    MONOTONNIE, CZYLI BEZPIECZNIE

     Ponad 40 proc. ofert przedstawianych osobom niepełnosprawnym intelektualnie dotyczy sprzątania, niemal 30 proc. wiąże się z pracami gospodarczymi. Wielu podejmuje zatrudnienie w gastronomii: kroi .warzywa, wyciska sok, zmywa naczynia, pomaga kelnerowi rozkładać świeczniki, ale tylko przed otwarciem lokalu. Dlaczego nie wychodzą do klientów, by podać im sztućce jako pomocnik kelnera? - W restauracji liczy się tempo pracy, klient nie może czekać, a osoby niepełnosprawne intelektualnie bywają powolne - tłumaczy Anna Jędrysiak, zastępca kierownika projektu Centrum DZWONI. Dlatego rzadko widać "Onych" w zawodach usługowych. Zdarza się, że pracują w szatni albo rozdają dziennik "Metro", częściej jednak zobaczymy ich w ogrodach: przycinają gałęzie, pielą, odśnieżają, sprzątają pomieszczenia; układają gazety czy ulotki. Największą trudność w zatrudnianiu osób upośledzonych umysłowo stanowi pogodzenie ich umiejętności i potrzeb rynku pracy. - Osoby te nie mogą oddawać się wysublimowanym ani długotrwałym zajęciom, bo ich układ nerwowy jest osłabiony, przez co szybciej się męczą, są bardziej narażone na stres - mówi Pav-lina Suchankova, specjalista od zatrudniania osób niepełnosprawnych, związana ze Stowarzyszeniem Integracja. - Powinni czuć, że wykonują ważne zadania, a pracodawca powinien pamiętać o ich zaletach. Należy wystrzegać się infanty-lizowania osób niepełnosprawnych intelektualnie. Jeżeli w rozwoju zatrzymały się one na poziomie trzylatka, to nie znaczy, że na terapii będę im pokazywać pszczółki na obrazku. To samo dotyczy zajęć zarobkowych. Martwi mnie, że wykonują swoją pracę przeważnie na zapleczu, oni czują tę granicę - przekonuje Elżbieta Wrzołek-Kamińska.

     Wielu specjalistów usprawiedliwia monotonię zajęć, której podlegają w pracy osoby niepełnosprawne intelektualnie. - Pewniej się czują w takich przewidywalnych zajęciach i przy ich wykonywaniu powodują mniej wypadków niż zdrowi, którzy chcą je sobie urozmaicić - mówi Pavlina Suchankova. - Kiedy zadań jest więcej niż jedno, osoby te gubią się, irytują. Niestety, pracodawcy oczekują elastycznych pracowników, którzy gdy zajdzie potrzeba, przeskoczą z jednego zajęcia do drugiego. ONI tego nie potrafią. Elżbieta Wrzołek-Kamińska, która na co dzień prowadzi terapię zajęciową, jest jednak przeciwna zatrudnianiu jej uczestników do monotonnych prac. - Po kilku miesiącach takiej pracy, kiedy podopieczni nie przychodzili na warsztaty terapii zajęciowej, wielu czynności trzeba było ich uczyć od początku, tak jak po przerwie wakacyjnej - mówi. Ksiądz Andrzej Kowalski, prowadzący ośrodek przy ul. Grochowskiej, podaje przykład chłopaka, który kiedyś umiał dobierać kolory, skonstruować obrazek i powiedzieć, że budynek na nim pochodzi z Azji, a po dwóch latach pracy już tego nie potrafi. - Ważne jest, by codziennie utrwalać zdobyte umiejętności: czytania, pisania, nazywania kolorów, liczenia - mówi Elżbieta Wrzołek-Kamińska, podkreślając, że w życiu "Onych" musi być na to czas. Niestety po powrocie z pracy takie osoby nie mają już siły na ćwiczenia pamięci czy koordynacji pracy ręki.

     GRZECZNII RZETELNI

     Pracodawców wcale nie tak łatwo przekonać do zatrudniania osób niepełnosprawnych intelektualnie. - By mogli skorzystać z przysługujących im z tego tytułu ulg, muszą spełnić szereg warunków - mówi Katarzyna Rudzka, doradca zawodowy z Centrum DZWONI. - Wychodzenie naprzeciw osobom upośledzonym umysłowo jest często pozorne. Do naszego ośrodka zgłasza się miesięcznie średnio pięć osób. Szukanie jakiegokolwiek pracodawcy trwa miesiącami. Od 2006 r. w Warszawie mamy zarejestrowanych 260 osób (w dziewięciu miastach Polski, w których działamy - 705 osób). Aktywnych zawodowo jest 160. Reszta zrezygnowała - jedni pracują na własną rękę, dla innych jednak zwyczajnie nie ma pracy - tłumaczy. Jarosław Sołdański z Mazowieckiego Centrum Szkoleń opiekował się kilkoma osobami upośledzonymi umysłowo, które były tu na praktykach. - Wpisywali nazwiska do komputera, przygotowywali materiały, pomagali przy korespondencji. Byli samodzielni i konsekwentnie wypełniali polecenia - mówi. - Początki współpracy były trudne - nie kryje - ale z czasem obie grupy pracowników otworzyły się na siebie. W Bibliotece Akademii Leona Koźmińskiego niepełnosprawna umysłowo dziewczyna rozkłada książki. - Jest zamknięta w sobie, ale widzimy, jak z dnia na dzień staje się coraz bardziej kontaktowa. Przyzwyczaili się do niej i współpracownicy, i studenci - mówi Piotr Walasek z biblioteki. W Teatrze Kamienica Emilian Kamiński zatrudnia do sprzątania niepełnosprawnych intelektualnie Anię i Piotrka.

     - Traktuję ich jak każdego innego pracownika: zarabiają, dostają nagrody, a kiedy trzeba, zwracamy im uwagę na niedokładnie wykonane zadanie. Zespół ich wchłonął. Nie lubię słowa "upośledzony" - ale wolę ich upośledzenie, łagodność, kulturę i rzetelność niż wykształcenie nieupośledzonego grubianina. .


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

21 marca 2010


Kilka myśli o cierpieniu, przemijaniu i odejściu Kilka myśli o cierpieniu, przemijaniu i odejściu
Ks. Jan Twardowski
Wybór rozważań nigdzie dotąd niepublikowanych na temat cierpienia, starości, przemijania, śmierci i życia wiecznego, pochodzi z materiałów homiletycznych z kilkudziesięciu lat, na które składają się zawsze aktualne, często wybiegające poza swój czas, homilie i kazania okolicznościowe, głoszone przez księdza Jana Twardowskiego w kościele sióstr wizytek w Warszawie... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 jola: 23.03.2010, 13:38
 Bez pracy jestem juz 12 lat. Jestem osoba wyedukowana i co? i nic. Czuje sie jakbym miała jakiś wyrok do odsiedzenia...
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej