Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Misja Zosi

     Zosia ma w sobie taki specyficzny wdzięk i urok - mówi o 6-latce jej mama, Magda z Gdańska. - Bardzo szybko zjednuje sobie inne osoby. Otwiera w nich to, co dobre. Zosia urodziła się ze zrośniętym przełykiem. I ma zespół Downa.

     Magda zbiera się, żeby odpisać matce, której historię przed kilku tygodniami poznała chyba cała Polska. Tamta kobieta pisała, jak poczęło się dziecko - upragnione, wyczekane, kochane od samego początku. W czasie ciąży badania wykazały wady rozwojowe. Lekarze sugerowali aborcję.

     - Nie mogła znaleźć „terminatora" - opowiada pani Magda. - Miała żal, że „w naszym zakłamanym społeczeństwie" lekarze wykonują badania prenatalne, a nie wykonują aborcji - opowiada pani Magda.

     - Dlaczego Bóg dał nam chore dziecko? - Magda odpowiada pytaniem na pytanie - Bóg chce nam pokazać, że takie dzieci dają się pokochać, przynoszą radość, że rodzina z takim dzieckiem nie jest skazana na nieszczęście. - Ona ma misję „proli-fowską" - mówi o swojej sześciolatce.

     Zosia urodziła się w 8. miesiącu swojego życia. - W ciąży czułam się inaczej niż wcześniej przy dwójce dzieci - mówi Magda. - Nie czułam ruchów dziecka jak przy Marysi i Weronice. Badania wykazały wielowodzie. Lekarze zdecydowali o wcześniejszym porodzie przez cesarskie cięcie. - Zosia urodziła się z rzadką wadą: ślepo zakończoną górną i dolną częścią przełyku, co w czasie ciąży objawiało się właśnie wielowodziem. Kolejne badania genetyczne wykazały, że ma zespół Downa. Do 9. miesiąca życia była w szpitalu, często w inkubatorze, z podłączonymi rurkami do karmienia i podawania dożylnie leków. - Odkąd Zosia znalazła się już w domu, do 2. roku życia była karmiona przez plastikową rurkę wprowadzoną wprost do żołądka - mówi Magda.

     W tym czasie korzystali z pomocy lekarzy i doświadczeń innych rodziców, skupionych w Stowarzyszeniu na Rzecz Dzieci Chirurgicznie Chorych. Jako szczególne działanie Pana Boga odbierają przyjazd chirurga dziecięcego z Francji, który miał nieodpłatnie wykonać w Polsce dwa nowatorskie zabiegi operacyjne. Zosia została wytypowana do jednego z nich. Operacja przełyku w Gdańsku trwała 3,5 godziny. - W Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie trwałaby 8 godzin, a przy tym wszystkim córka byłaby daleko od domu - mówi Magda. - Zosia jest dla nas znakiem Opatrznościowej opieki - dodaje. - W różnych trudnościach, które przecież przeżywa każda rodzina, przypomina, zaświadcza o Bożej pomocy: „Tylko ufajcie mi, a wszystko będzie dobrze, trudności się rozwiążą". Od roku Zosia ma młodszą siostrę Antosię. - Nie obawialiśmy się urodzenia kolejnego dziecka. Choroba Zosi nie jest wynikiem dziedziczenia genetycznego - mówi Magda.

     Kiedy Zosia przyszła na świat, jej tata Marek powiedział: „Skoro Bóg dał nam takie dziecko, to wiedział, że my w stu procentach poradzimy sobie z tą sytuacją". - Choroba dziecka staje się po pewnym czasie „normalnością" - mówi Magda.

     Zosia jako czterolatka uczestniczyła w spływie kajakowym, razem z rodzicami i rodzeństwem. - A pierwsze spacery nad morzem odbywała już w pierwszych tygodniach życia między obchodami szpitalnymi - żartuje Magda. Lekarze pozwalali na wyjścia, bo oddział szpitalny przesycony był zapachem farby świeżo malowanego korytarza. Teraz zimą Zosia razem z rodzeństwem i rodzicami wyprawia się w góry. Starsze siostry jeżdżą na nartach, ona siada na sanki. Ale sprzęt narciarski czeka, aż podrośnie.

     - W naszej rodzinie najpobożniejsza jest Zosia - mówi Magda, opowiadając jak córka przypomina im o modlitwie. Przy Zosi wydoroślały 12-letnią Marysia i 9-letnia Weronika. Nauczycielki chwalą je za odpowiedzialność i zaradność. - Tak samo cieszymy się z dużych osiągnięć zdrowych córek, jak z małych osiągnięć Zosi. Jak na warunki swojego schorzenia, jest bardzo inteligentnym, błyskotliwym dzieckiem. Może kiedyś będzie mistrzynią w paraolimpiadzie? - zastanawia się Magda. - Dzisiaj jest naszą przepustką do Nieba - zaznacza.


Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

21 marca 2010


Pokochać na nowo Pokochać na nowo
Jean Monbourguette
Cierpisz z powodu straty w swoim życiu? Doświadczasz cierpienia spowodowanego śmiercią bliskiej osoby, separacją bądź rozwodem? Czujesz się samotny w swoim bólu i nie wiesz, jak go ukoić? Ta książka przyniesie Ci pocieszenie! W trudnych chwilach jej obecność pomoże Ci w przezwyciężeniu letargu; pomoże przebaczyć, znieść ból, złagodzić cierpienie, a może je zrozumieć?... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Weronika: 11.05.2007, 14:59
 Ciagle pracuje nad wlasnym charakterem a mam jeszcze bardzo duzo do zrobienia. Jak trudno walczyc z wlasnymi wadami. Tylko przez Boga mozemy poznac siebie i innych i tylko z Bogiem mozemy sie odmieniac.
 justyna: 01.02.2007, 09:42
 zgadzam sie, czlowiek musi nieustannie odkrywac piekno wlasnego charakteru, powinien mimo swoich slabosci pracowac nad nim, chciec ujrzec piekno swojego charakteru to jak spojrzec przez malenki blysk swiatla na Boze oblicze.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej