Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Z nadzieją przez życie

     Poznałyśmy się na balu. Oblegana przez przyjaciół, tańczyła na wózku. Dla każdego miała uśmiech i dobre słowo.

     Urodziła się z achondroplazją. Kiedy szła do pierwszej klasy, miała metr wysokości. Dziś, jako dorosła, mierzy 122 cm. Pogarszający się stan zdrowia wymagał kolejnych operacji. Po drugiej zaczęła jeździć na wózku inwalidzkim.

     - Bóg dał mi cierpienie, bo widocznie miał w tym jakiś cel - podkreśla Teresa Balcerzak. - Musiałam to wszystko przyjąć i dalej normalnie żyć.

     Marzyła, żeby zostać prokuratorem. Chciała studiować prawo na KUL-u. Jej losy potoczyły się jednak inaczej: za namową przyjaciół skończyła teologię na Papieskim Wydziale Teologicznym, w sekcji św. Jana Chrzciciela. Nie miała jednak okazji sprawdzić swoich umiejętności jako katechetka. Przez osiem lat pracowała jako samodzielny referent w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego w Domu Nauki. Potem była zatrudniona w Ośrodku Karta. Od 2002 roku nie ma stałej pracy.

     Utrzymuję się z renty inwalidzkiej. Zdobyłam międzynarodowy certyfikat umiejętności komputerowych ECDL. Chętnie podjęłabym pracę urozmaiconą, która nauczy mnie czegoś nowego i którą będę mogła wykonywać w domu. Nie tracę nadziei, że ją kiedyś znajdę - mówi Teresa.

     Jej pasją jest teatr, kino, filharmonia. Słucha muzyki klasycznej, fotografuje, tworzy strony internetowe. Lubi filmy kryminalne, kolekcjonuje aniołki. Chce żyć jak każdy człowiek.

     - Tereska jest otwarta, ciepła, życzliwa. Mogę z nią rozmawiać o wszystkim, bo jest w niej ogromna mądrość życiowa -charakteryzuje swoją przyjaciółkę Agnieszka Klukowska.

     JEZUS MOJĄ SIŁĄ

     - Wiara ma decydująca rolę w moim życiu. Bez niej nie byłabym taka, jaka teraz jestem. Nie mam pretensji, nie buntuję się, przyjmuję wszystko, co otrzymuję, bo widocznie taka jest wola Pana Boga - stwierdza Teresa. - Bóg odebrał mi nogi, ale dal wielu życzliwych ludzi, za których codziennie dziękuję - dodaje.

     Sporo przyjaciół poznała w czasie pielgrzymek do Częstochowy. Na Jasną Górę wędrowała 40 razy. Była też pielgrzymem duchowym.

     Za namową swojej koleżanki Ewy jeździła na rekolekcje dla chorych do Łaźniewa. Od dwóch lat należy do wspólnoty osób niepełnosprawnych u dominikanów na Służewie. - Spotykamy się w każdą drugą sobotę miesiąca. Eucharystia, a później wspólne rozmowy dają mi duże wsparcie - zaznacza Teresa.

     Prawie codziennie można ją spotkać na Mszy Świętej w parafii św. Stanisława Kostki. Jest to jeden z wciąż nielicznych kościołów warszawskich, przy którym został zbudowany podjazd dla wózków inwalidzkich. - Zawdzięczam to wielkie dla mnie udogodnienie ks. Zygmuntowi Malackiemu. Kiedy więc przechodzę koło jego grobu, zawsze mówię "dziękuję" - zdradza Teresa. Ma tutaj wielu znajomych i razem z nimi była gorącą zwolenniczką idei parafialnego balu.

     ZNAJOMI ŚWIĘCI

     Rodzina Teresy należy do Rodziny Rodzin, którą założył kard. Stefan Wyszyński i Maria Wantowska, zapamiętana jako "kochana ciocia Lila". Członkowie wspólnoty nazywali prymasa "Ojcem". Zawsze przychodził do nich na spotkania świąteczne i powakacyjne. Wtedy rodziły się długoletnie przyjaźnie.

     - Ksiądz kardynał modlił się za mnie, kiedy po raz kolejny szłam do szpitala. Otrzymywałam też od niego listy, które mnie pokrzepiały. Są to moje największe pamiątki - wspomina Teresa.

     Dzięki Prymasowi Tysiąclecia poznała w Częstochowie w czasie pielgrzymek pieszych kard. Karola Wojtyłę. Cztery razy miała okazję rozmawiać z Janem Pawłem II w Rzymie. Za każdym razem okazywało się, że papież doskonale ją pamięta. - Spotkania z Ojcem Świętym przypominały mi fragment Ewangelii, w którym kobieta dotyka się płaszcza Pana Jezusa i zostaje uzdrowiona. Dotknięcia Jana Pawła II, rozmowy z nim, jego błogosławieństwa dawały mi dużo duchowej siły - zdradza.

     W marcu 1984 roku, w kościele św. Stanisława Kostki Teresa poznała ks. Jerzego Popiełuszkę. Teraz ks. Jerzy jest jej ulubionym świętym, przez jego wstawiennictwo modli się codziennie. Prosi o łaski i pomoc nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla swoich najbliższych oraz przyjaciół. I doskonale zdaje sobie sprawę, że kapłan-męczennik jest skutecznym patronem.

     - Mieć znajomych dwóch błogosławionych i jeszcze sługę Bożego to dla mnie wielkie wyzwanie, wymaganie i zobowiązanie - konkluduje Teresa. - Częściej modlę się i umartwiam. Wiem, że muszę tak żyć, żeby nie przynieść im wstydu.


Ewelina Steczkowska


Tekst pochodzi z Tygodnika

13 marca 2011


Jak spragniona ziemia. 365 myśli o cierpieniu Jak spragniona ziemia. 365 myśli o cierpieniu
Wilhelm Muhs
Zbiór myśli i sentencji o cierpieniu pod redakcją Wilhelma Muhsa jest kolejną propozycją z cieszącej się dobrym przyjęciem wśród czytelników serii "365 myśli o..."... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Bartek ;): 07.02.2008, 13:05
 Muszę powiedzieć, że to...świetne porady i na pewno z nich skorzystam...
 martus: 18.10.2006, 20:15
 kocham was!!!!!! macie świetne rady!!!!!!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej