Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Co dzieje się z człowiekiem, który traci prawie wszystko?

     Jak reagują ludzie, gdy wielka powódź zalewa ich domy albo trąba powietrzna je rozrywa na strzępy? Co przeżywa matka, jeżeli jej dwunastoletniej córce z powodu choroby trzeba amputować nogę? Jak czuje się inna matka z piętnastoletnim synem i sześciomiesięczną córeczką, kiedy dowiaduje się o tragicznej śmierci męża i ojca tychże dzieci, który zginął w pracy pod walcem drogowym na gdańskiej obwodnicy?

     W różnych trudnych i dramatycznych sytuacjach stosujemy jakieś odruchy religijne, emocjonalne i prawdopodobnie nie do końca uświadomione. Są to odruchy złe i dobre, pełne złości lub pokory.

     Pierwszy odruch serca: jak trwoga to do Boga. Śpiewamy suplikacje "Święty Boże, święty mocny..." Tragiczność sytuacji rzuca nas na klęczki do modlitwy.

     Pamiętam z dzieciństwa: zapalano gromnice podczas grzmotów i błyskawic. Wkładano je też w ręce konającym. Dziś już nie istnieje ten odruch lub jest rzadki. Obecnie ludzie panikują i nie wiedzą, co robić w momencie niebezpieczeństwa śmierci. Księdzu zaproszonemu do ciężko chorej mówią, gdy wjeżdża samochodem na podwórze: — Proszę księdza, chora nic nie wie, że ksiądz przyjeżdża z namaszczeniem. Nie chcieliśmy jej przerazić.

     Ludzie czują, że trzeba się skoncentrować na Bogu. Najlepiej, gdy chory jest nieprzytomny. Wtedy mniej pytań. 1 w tej niejasności przecież Bóg pozostaje nadal Panem życia i śmierci, Opatrznością.

     Drugi odruch: cieszą się nieszczęściem bliźniego, jeżeli go nie lubili. Upraszczając mówią: "To kara Boża!" "Dobrze mu tak". Zezłoszczona matka mówi do swego dziecka, które się skaleczyło z powodu upadku: "Pan Bóg cię ukarał, nareszcie cię dopadł, gówniarzu!" Po wrześniowym morderczym ataku terrorystycznym w USA w różnych krajach niechętni Amerykanom cieszyli się na ulicach i placach, wołając: "Pan Bóg wreszcie ukarał USA!"

     Ufajmy w dobrych i złych chwilach. Tylko Jezus ma słowa dla nas odpowiednie. 1 może nas wydostać z katastrof i obłędów. Nie powinniśmy nastawiać się do świata ze sprzeciwem, bo wtedy uważamy świat za zły. Nie możemy jak donosiciele mówić Panu Bogu złe rzeczy o świecie przez Niego stworzonym. Świat jest dobry.

     Człowiek - doświadczony i przez los poszkodowany - powinien szukać i odnaleźć sens swego życia. Może ten sens jest przysypany gruzami katastrofy i wodami powodzi lub jeszcze czymś powodującym bezradność i zniechęcenie. Wiara jednak jest jasna, silna, dobrze oświetla szukanie. Przecież w największym nieszczęściu jest jakiś ważny sens i prawdziwy, ostateczny. Rozum tu też pomaga. Bo wiara i rozum mają być przyjaciółmi w szukaniu sensu.

     Warto po raz któryś przeczytać, co przeżył starotestamentowy Hiob, który ani na chwilę nie przestał ufać Bogu. Znienacka stracił wszystko (dom, rodzinę i zdrowie, oblepiony wrzodami, a przyjaciele przestali być w biedzie przyjaciółmi, ponieważ nie solidaryzowali się z nieszczęśliwym, lecz zinterpretowali szybko jego nieszczęście jako karę za grzechy — najczęstszy odruch, za łatwy, zapominający o najgłębszej tajemnicy świata, człowieka i Boga). Mimo utraty wszystkiego Hiob nie pozwolił się kusić. Bóg jest większy niż marna pokusa, która chciałaby konkurować z Bogiem. Dał nam tyle siły, aby zostawić pokusy na śmietniku marności. Bóg najświętszy, po trzykroć święty, nigdy nie jest do licytacji: albo - albo. Swoją wszechmocą i miłością góruje nad naszymi śmiesznymi pięściami i rozgoryczeniami.

     Zdarza się, że ludzie obojętnieją wobec nieszczęścia. Zwyczajnie przeżywają kataklizmy i choroby. Powierzchowną wiedzą meteorologiczną i medyczną wyjaśniają sobie kłopoty i tragedie. Odniesienie do Boga jest w nich coraz słabsze lub żadne. Nie ma w nich głębi ostatecznej. Brakuje odruchu egzystencjalnego stawania wobec całości wszechświata i wobec swojego świata wewnętrznego. Możemy im pomóc w poważnej rozmowie. Trzeba dociekać, rozmyślać, szukać u tych, którzy niejedno przeżyli lub o tym napisali. Najlepiej w małej grupie zaufanych, którzy czytając Pismo Św. konfrontują je z bieżącymi problemami, kłopotami ciała i ducha. Katolicy w Polsce powinni znaleźć sposób na bycie razem w Chrystusie - nie tylko anonimowo w kościele, masowo, lecz bezpośrednio i indywidualnie w domowych kręgach, biorąc pod uwagę najtrudniejsze pytania i tematy. Aby stworzyć wśród Polaków "świętych obcowanie" zamiast świętych skłócenie (wg Tischnera).


Ks. Franciszek Kamecki

Wieczrnik, styczeń 2002 r.


Cierpienie staje się moją siłą Cierpienie staje się moją siłą
Christian Beaulieu
Na czym polega bycie chrześcijaninem we współczesnym świecie? Czy doświadczając cierpienia, odrzucenia i zranienia można czerpać z nich siłę i radość? Czy my – żyjący w XXI wieku chrześcijanie – rzeczywiście wierzymy? Czy umiemy zdać się na Boga i zaufać Jego zbawiającej miłości? I czy doświadczenie własnej słabości umacnia naszą wiarę, czy może ją osłabia?... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej