Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
W cierpieniu jest sens

     "Niebo nie jest nieczułe na ludzką krzywdę!", "Każdy otrzymuje taki krzyż, jaki jest w stanie udźwignąć"- to tylko niektóre sentencje, które są najprawdziwszymi okazałościami Bożych planów wobec nas. "Bóg Ciebie kocha, bo jesteś cenny w Jego oczach!"

     Jezus jest najlepszym lekarzem w walce z... bólem!

     Jak piękna jest dziś pogoda! Słońce świeci, roślinki rosną i rosną, aż niektóre z nich potrafią już dać cień, który chroni przed słońcem. Śpiewają także ptaki. Ćwierkot tych ptaszków, dla nas ludzi jest czymś przyjemnym do słuchania. Umilaczem naszego życia, naszego odpoczynku. Jednak dla samych ptaków ich śpiew jest... bólem. W alegorycznym znaczeniu. Kiedyś trafiłem na artykuł o ptakach w pewnej interesującej książce. Napisane tam jest, że każdy ptak, który wydobywa z siebie dźwięk, robi to bo... cierpi. Może jest głodny, może wyczerpany. A może dlatego, że złamał sobie jedno skrzydełko i nie może opuścić swojego gniazda. Nie może wyfrunąć do innych ptaków, aby z nimi polatać, zapolować i świetnie się bawić. Taki ptak jest osamotniony, a z każdym dniem staje się coraz bardziej wyczerpany.

     Dlaczego pisze o ptakach? Otóż, w bardzo trafny sposób, obrazują cierpienie drugiego człowieka. Czasami człowiek cierpi sam (jak ten samotny ptaszek - w sensie fizycznym.) Ludzie, którzy każdego dnia przechodzą obok ludzi pokrzywdzonych, nie widzą, że mają problemy. A jeżeli nawet widzą, boją się wyciągnąć rękę, nie chcąc, aby cierpienie dotknęło i ich. Albo po prostu nie chcą brać odpowiedzialności za osoby jakichkolwiek schorzeń. Tylko nieliczni potrafią okazać miłosierdzie. Tylko Ci naprawdę "dobrzy" ludzie mają odwagę walczyć u boku cierpiącego człowieka w obronie dobra, w obronie dobrego mienia Bożego, w obronie tych ludzi pokrzywdzonych, którym w życiu się nie układa.

     Religijny pogląd specjalnych służb internetowych. (źródło: adonai.pl)

     Często mówimy: "Cierpienie to taka łatwa rzecz", "Tak łatwo jest cierpieć za innych". Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego co wypowiadamy ustami. Niekiedy mówimy za dużo, czasem za mało, albo w ogóle. Jeżeli spotyka Cię jakiekolwiek cierpienie, to pamiętaj, że natychmiast trzeba ofiarować je Bogu, jednocząc się z cierpieniem Jezusa na krzyżu. Wtedy cierpienie nie będzie Cię niszczyć, lecz stanie się tak wielką łaską "że nikt z ludzi tego nie pojmie dostatecznie, większą niż dar czynienia cudów, bo przez cierpienie dusza mi oddaje, co ma najdroższego - swą wolę" - tak mówił Pan Jezus mistyczce Rozalii Celakównie. Nic tak nie otwiera człowieka na Boga i nic go tak nie może przemienić jak bezinteresowny dar cierpienia. Dlatego niech nikt nie zmarnuje najmniejszej okazji do ofiarowania Bogu każdego cierpienia: fizycznego czy duchowego; szczególnie trzeba ofiarowywać Bogu wszystkie swoje kryzysy, bunty, zniechęcenia, wszystkie lęki i cierpienia fizyczne. "Modlitwą i cierpieniem więcej zbawisz dusz aniżeli misjonarz przez same tylko nauki i kazania" (Dz. 1767) - mówił Pan Jezus św. Faustynie.

     Bóg ceni odwagę, bo do odważnych świat należy!

     Czasami nie jesteśmy gotowi powiedzieć drugiej osobie "Kocham", albo to co do niej czujemy. Niekiedy nie potrafimy pierwsi powiedzieć "Wybaczam", albo po prostu "Przepraszam". To takie przykre. Ile razy bywają sytuacje, że nie chcemy okazać innym uczuć, bo może nam się wydawać, że jeszcze mamy bardzo dużo czasu.... ale tak naprawdę nie wiemy ile. Dzień? Miesiąc? Rok? A może minutkę? godzinę? Wiele ludzi narzeka na życie, rodzinę, szkołę... tak wiele osób ubolewa nad swoją niższością, brzydotą, i innymi różnorakimi problemami. Wiele osób widzi w życiu innych same pozytywne przeżycia. Wiele osób nie może pogodzić się z tym, że ich własne cierpienia mogą być większe od "katuszy" innych. Mało kto w cierpieniu chce być uśmiechnięty, miły, serdeczny... Wielu nauczyło się tylko narzekać na otaczający ich świat.

     O cierpieniu można mówić wiele rzeczy, dopóki nas nie dotyczy.

     Czasami bywa tak, że Ci bardzo cierpiący patrzą z politowaniem na tych, dla których powodem do depresji jest złamany paznokieć... uczesanie, braku środków do życia. Dla bardzo wielu ludzi alkoholizm jest tragedią, czymś najstraszniejszym. Dla innych może on być błahostką, bo- według takich ludzi- są rzeczy straszniejsze. O cierpieniu można mówić wiele rzeczy, dopóki nas nie dotyczy. Wiele osób płacze, bo nie umie poradzić sobie z własnymi problemami. Czy słusznie? Czy każdy człowiek może tylko narzekać, płakać i żyć w takiej "nędzy", żeby otoczenie zwróciło na to uwagę? Nie.

     Wielu ludziom podoba się taki stan. Trochę ponarzekają, troszkę popłaczą, trochę się wyżalą. Kiedy ktoś chce pomóc... gdy ktoś chce ulżyć innym w cierpieniu, od osoby cierpiącej, może usłyszeć takie zdanie: "Zostaw mnie. Dam radę".- Takim zdaniem osoba cierpiąca chce pokazać, nie tylko to, że jest silna, ale także to, że jest umocniona duchowo, żeby inni zaczęli ją podziwiać. Niektórzy tak właśnie robią... bo-najprościej mówiąc- chcą cierpieć. Ro przerażające! Nie chcą szczęścia. Sami sobie zaprzeczają. oczekują manny z nieba..., ale nie robią nic w tym kierunku, aby pomoc nadeszła.

     Jest lekarstwo! O tak!

     W cierpieniu człowiek przeżywa kruchość własnego istnienia i doświadcza swej słabości. W tej sytuacji może się oderwać od ziemi i skierować ku Bogu, który mu ofiaruje wielorakie dobra. Gdy znikają wszystkie ludzkie nadzieje, a osoby kochające okazują się bezsilne, wówczas pozostaje jeszcze człowiekowi Bóg. Ma on moc przeprowadzić go ze śmierci do życia, udzielić łaski koniecznej do przezwyciężenia własnej słabości, natchnąć nową nadzieją, Niekiedy trzeba znaleźć się na dnie ludzkiego cierpienia, by zacząć wołać do Boga. W przeżywanym cierpieniu człowiek może się otworzyć na innych ludzi i zaangażować się w ich los. Każdy z nas dąży do uprzywilejowania własnych potrzeb i boi się zajmować służebną postawę wobec innych, a to doprowadza do izolacji i zamknięcia się w skorupie egoizmu; w bliźnim upatruje się konkurenta, a nie brata w człowieczeństwie.

     Każdy człowiek otrzymuje od Boga taki krzyż jaki jest w stanie udźwignąć.

     Czasami rozwiązanie problemów jest tuż obok nas... Może ktoś chce z nami porozmawiać...? A może są tacy, którzy pragną pomóc? Czy cierpiący nie gardzi takimi ludźmi, nie mając nadziei na lepsze jutro? Czasami tak właśnie bywa.

     Każdy człowiek otrzymuje od Boga taki krzyż jaki jest w stanie udźwignąć. Po prostu - da radę! Da radę przezwyciężyć swoje cierpienie, bo Pan Bóg dał taką łaskę każdemu człowiekowi! Może gdyby cierpiący zobaczył obraz z przyszłości, jak stoi uradowany..., kiedy pokonał problem to może bardziej zmobilizowałby się do walki! Ale po co to robić, kiedy z góry to jest założone przez samego Boga?! Każdy bowiem jest powołany do świętości i życia w królestwie Bożym... Każdy jest w stanie udźwignąć swój krzyż. Cierpienie ma sens... ;-)


Lunatique


Cierpienie staje się moją siłą Cierpienie staje się moją siłą
Christian Beaulieu
Na czym polega bycie chrześcijaninem we współczesnym świecie? Czy doświadczając cierpienia, odrzucenia i zranienia można czerpać z nich siłę i radość? Czy my – żyjący w XXI wieku chrześcijanie – rzeczywiście wierzymy? Czy umiemy zdać się na Boga i zaufać Jego zbawiającej miłości? I czy doświadczenie własnej słabości umacnia naszą wiarę, czy może ją osłabia?... » zobacz więcej


      



Wasze komentarze:
 Ela D. : 18.06.2015, 16:22
 Pomóż mi w moim cierpieniu.
 Segui: 23.05.2015, 00:14
 Przestańcie wmawiać że w cierpieniu jest cel !!! Jestem ciekaw czy gdyby was (tych którzy tak pieją na temat cierpienia) zdarzyło się - czy mówili by wtedy tak samo. Nie zaznasz cierpienia - nie masz pojęcia co dany człowiek przeżywa. I to dotyczy zarówno cierpienia fizycznego jak i psychicznego/duchowego (bardzo często jedno z drugim jest powiązane/przeplatane)
 Ból ,cierpienie... ma sens: 11.04.2015, 16:26
 Jest cierpienie od Jezusa by człowiek stał się bardziej miłosierny ,ale też jest cierpienie od tego złego czyli szatana! łatwo odróżnic które cierpienie od Boga a które od Lucyfera!!! Jesli się cierpi ,to odrazu połączyc z Jezusem i to na prawde ma siłe! cierpienie wtedy zmienia Cię w człowieka bardziej kochającego :) jak ktoś traci najbliższych? to wtedy czuje smutek i dobrze ,ten własnie smutek pozwala nam kochać ludzi ,wtedy bardziej sie modlimy lub odwracamy się od Boga ,pozniej to Jezus musi nawracać ludzi ,pamiętajcie że jak ktos traci bliskiego to jest w raju lub w czyścu (jak sie modlicie o niego na 100% będzie!) więc sie nie bójcie śmerci ,śmierc często media fałszują ,o jaka to straszna śmierc itd. straszą ludzi ,nic więcej a śmierc to nowy początek twoje życia z Bogiem. Zobacz jak ty umierasz ,jak wszyscy Cię kochają i nagle wszyscy się smucą ,szkoda tylko że nie za życia! no właśnie! Pozdrawiam wiernych i niewiernych też!
 Przewlekle chory: 28.01.2015, 23:58
 Jeżeli lekarze nie chcą nam dać odpowiednich leków na ból, w szczególności bólów przewlekłych (tramadol nie jest ogólnodostępny) pozostaje tylko jedno z ogólnodostępne lekarstwo dostępne w prawie każdym sklepie tak jak ibuprom czy każda inna tabletka (tylko, że te nie pomagają) a nazwa jego: alkohol
 Refleks: 13.01.2015, 03:18
 Wszyscy trafiamy tu szukając jakiegoś sposobu na ulgę w naszym cierpieniu, a te słowa raczej jej nie dają. Osobiście niewyobrażalnie cierpię z powodu choroby psychicznej i samotności, która jest jej skutkiem. Codziennie doświadczam takiego bólu, że mam ochotę zrobić sobie coś złego byleby uwolnić się w końcu od tej męki. Wiem, że większość czytających te słowa pewnie tak się czuje. Powody mogą być inne, ale skutek ten sam. Przewertowałem setki stron i wszędzie to samo : "inni mają gorzej", "idź do psychiatry", "będzie lepiej". Człowiek uświadamia sobie kilka rzeczy. Po pierwsze - ile jest innych cierpiących osób. Na co dzień tego nie widać, ale anonimowość internetu odkrywa prawdę. Żyjemy w jakichś chorych czasach, w których nie wolno okazać swojego bólu bo to słabość i wstyd. Nie ma jak szukać pomocy, bo zostanie się napiętnowanym. Ale trzeba sobie uświadomić, że to narzucone przez społeczeństwo idiotyzmy. W obliczu cierpienia, które niszczy nasze życie trzeba walczyć o siebie samego, nawet jeśli nie widzi się w tym sensu. Nie można się obracać na innych, bo ktokolwiek wyśmieje Twoje cierpienie i tak nie jest wart jakiegokolwiek kontaktu i jest po prostu śmieszny. Po drugie - większość osób, które udziela się w takich tematach albo nie ma pojęcia o naszym cierpieniu bo nigdy go w takiej mocy nie doświadczyła, albo sama go doświadcza właśnie tu i teraz, więc nie może ofiarować rady i pomocy, jedynie zrozumienie. Trzeba walczyć ze swoim bólem samemu. Nie szukajcie pomocy na forach, ale też osobiście nie polecam mądrusiów psychologów internetowych. Jak czytam wpis dziewczyny, której widać, że pęka serce, a pada odpowiedź "Myślę, że źle się Pani czuje. Proponuję wizytę u psychologa. Życzę miłego dnia, pozdrawiam!" to mnie krew zalewa. Nie traćcie czasu na to chyba, że szukacie zrozumienia. Pomocy szukajcie w artykułach. Jest sporo ludzi, którzy znaleźli swoje ukojenie. Dla każdego zadziałało co innego, może dla Was znajdzie się w tym coś co akurat do Was trafi. Warto też poczytać na wikipedii czy tego typu źródłach 'naukowe' wytłumacznie bólu (w tym przypadku mówię o chorobach jak moja) - racjonalne spojrzenie pozwala się zdystansować, bo najgorsze co można zrobić to zatracić zmysły w cierpieniu. I nie mówię o powstrzymywaniu uczuć, to spowoduje, że w końcu wybuchną jeszcze gorzej. Chodzi o to, żeby przez nas płynęły. Jeśli czujemy się źle to nie ma co tego unikać i wmawiać sobie cokolwiek innego, że POWINNIŚMY się czuć inaczej. Nie. Życie postawiło nas w takich sytuacjach, że jest jak jest. Porozmawiajcie z prawdziwymi fachowcami, ale takimi z doświadczeniem życiowym, a nie z formułkami zakutymi na pamięć w głowie. W bólu nie mamy zdroworozsądkowego spojrzenia i potrzebujemy kogoś, kto rozświetli mrok w głowie, kto będzie podporą kiedy my sami chwiejemy się jak trawy. Są takie osoby i warto ich szukać i z nimi dojrzale rozmawiać, nie wstydząc się swoich uczuć. To daje wolność. Chciałbym Wam dodać jakoś otuchy czy pocieszyć Was, czy jakoś pomóc, ale nie wiem jak... Bądźcie silni. Jest taki cytat z wiersza Herberta "Bądź odważny kiedy rozum zawodzi, bądź odważny. W ostatecznym rozrachunku jedynie to się liczy". Bądźcie odważni. Rozum was będzie oszukiwał, cierpienie będzie was niszczyć i wypalać do dna, będziecie chcieli wsiąść do samochodu i rozbić się o drzewo - ale nie dajcie się. Bądźcie odwazni, wbrew temu co podpowiada wam cały organizm. Rzućcie wszystko, ale pozwólcie sobie żyć. Nie oszukujcie samych siebie, bo wewnątrz głęboko chcecie walczyć, tylko ból zaćmiewa umysł i odbiera nadzieję. Bądźcie blisko dobrych ludzi, oni oświetlą wasze myśli, kiedy wasze światło będzie gasło. Mam nadzieję, że takich ludzi uda wam się znaleźć, online czy w rzeczywistości. Ale nie bójcie się, bądźcie odważni. Okażcie swoje uczucia, dajcie popłynąć cierpieniu. A potem zmieńcie swoje myślenie, swoją rzeczywistość i zacznijcie żyć na prawdę, a nie złudzeniami. Z prawdziwą świadomością kruchości życia, jego niesprawiedliwości. Że trzeba wywalczyć sobie swoje miejsce, ale nie jesteśmy sami z tymi uczuciami i że można odnaleźć spokój dzięki zrozumieniu innych. Tylko trzeba być odważnym, trzeba z nimi rozmawiać, otworzyć się ze swoim cierpieniem. Nie wszyscy są źli, zdegenerowani, mimo że często tak to wygląda. Kazdy ma swoją historię, a głupie media i społeczeństwo ogólnie kształtuje nas, żebyśmy bali się swoich uczuć, że można być tylko super celebrytą a jak nie to spadaj. Życie jest tu i teraz, i to co czujemy jest prawdziwe a nie jakieś sztucznie wykreowane zasady i potrzeby. Liczy się to co między ludźmi, wszyscy czujemy świat podobnie i każdy chce być szczęsliwy i kochać, a nie cierpieć. Walczmy za siebie. Walczmy dla siebie. I dla innych. Wyszedł mi straszny bełkot ale nie porpawiam, tak się czuję.
 peran: 10.01.2015, 00:09
 Gdyby BÓG istniał nie dopuściłby do cierpień. wolna wola nic nie tłumaczy. Jeżeli istnieje to dlaczego zmusza niewinne dzieci do cierpienia. Je również poddaje próbie jak Hioba??!!
 OLa M : 14.09.2014, 22:57
 Moje życie jest istnym piekłem! Od wczesnego dzieństwa doskwiera mi choroba umysłowa:(( w klasie 4 klasie podstawowej nie otrzymałam promocji do następsnej klasy :( Gdyż miałam całkowite braki w nauce i w podstawowej fukcjonowaniu codziennym .... Miałam również problem z nawiązywaniem kontaktu z rówwieśnikami :( W sumie nie dziwie się , bo świat i ludzie nie mają tolerancji i współczucia dla takich osób jak ja. Zawsze zarzucano mi ,że jestem kaleką życiową . Zamkniętą w sobie , figurowałam jako pośmiewisko . No cóż :( Zawsze , sugerowano mi ,ze użalanie nad sobą w niczym mi nie pomoże ,ale w takiej sytuacji tylko mi to pozostało . Moja sytuacja życiowo jest skomplikowana zbyt bardzo . Nikt mi nie poświęcił w dzieństwie czasu ani nie zapewnił stabilnego życia i bezpieczeństwa . Wychowaywana byłam , przez jakiś czas przez nie zrównoważoną mamę ,która cierpiała na depresje dwóbiegunową ... Nigdy nie zamierzała się leczyć ... Jej życie również jest pasmem niepowodzeń :( Część genów , odziedziczyłam po niej ! Ale to swoją drogą ! Problem jest dużo większy , wieku 13 lat oddała mnie do mojego ojca ... wychowywała mnie jego matka , ponieważ on nie był człowiekim odpowiedzialnym za mnie ... Jego matka zaoferowała mi pomoc .... Mieszkałam tam razem z nią w domu jednorodzinnym . Zawsze słyszałam ,ze trzyma mnie z litości ... bo jestem taka bardzo biedna , a matka i ojciec nie zapewnią mi normalnego życia. Niestety się pomyliła , bo z nią przeżyłam piekło ... Była dość konfliktowa i uparta i czasem bezwzględna dla mnie ... szczegóły pomijam , przetrwałam tam 9 lat ... a najgorsze ,ze zawsze wypominała mi nawet ,że mnie wychowywała .... Hahah tak naprawdę byłam , porzucona na pastwę losu , sama sobie , zagubiona i samotna nie kochana zawsze ta najgorsza!!! , bez żadnego wsparcia ..... Mój ojciec był dla mnie katem i potworem , wżywał się na de mną psychicznie i fizycznie . Nie zapomnę tego bólu który zagłębił się w mojej psychice i która pogrążyła się jeszcze bardziej niż kiedykolwiek . Jestem osobą z natury wrażliwą a czasem łatwowierną i ugodową , łatwo mnie zranić i wykorzystać. Myślę ,ze moje życie straciło sens od początku moich narodzin .... Już pora na mnie ... aby się pożegnać z tym światem który nie był mi dany .... Nie , planuję kiedy nastąpi moja śmierć , pewnie w afekcie i niespodziewanie ... Ludzie zazdroszczę wam , że macie rodzinę zdrowie ,znajomych przyjaciół . Moje cierpienie jest nie do opisania ... Kochani , pomódlcie się za tych którzy nigdy w życiu nie zaznali realnego życia ....Żeby ich los się wkrótce odmienił na lepsze ... Tylko tego oczekuje Boże drogi.
 Mel: 27.08.2014, 01:38
  moje cierpienie to śmierć 18 letniego syna czy bóg dał mi to cierpienie bo tyle mogę znieść ? A ją chce być tą co nie może tego udźwignąć jak inni i chce mieć moje dziecko chce żeby mi go oddano chce odzyskać moje życie przed wypadkiem chce mojego pełnego życia wesołego wspaniałcego syna z powrotem i co ? Czy bóg mi go odda ?!codziennie to samo tęsknota płacz i myśli ciągle te same minuta po minucie czy cierpiał gdzie jest czy mu tam dobrze ..ile można tak żyć ?ile można znieść żeby nie oszaleć? To nie jest życie to wegetacja i codzienna prośbą żeby się nie obudzić żeby być z nim a mimo to ciągle się budze a tak chce umrzeć życie to tortura
 agata: 09.05.2014, 09:23
 mam teraz 25 lat moim krzyżem była śmierć mamy w wieku 16 lat to było coś strasznego i nikt mi nie był w stanie pomóc bo ojca mam i miałam trudnego bardzo nerwowego i wyżywał sie na mnie bo jestem słaba i co mu nie pasowało wyładowywał się na mnie i to jeszcze bardziej bolało że bałam się go jedynie miałam sąsiadke to była koleżanka mojej mamy co mi pomogła przetrwać ten trudny czas była dla mnie drugą mamą i jestem za to wdzieczna jej i mojej mamie za to że mi zesłała ją z nieba i nigdy o niej nie zapomne choć juz odeszła 3lata a mamy nie mam juz 8lat a drugim moim krzyżem który mnie zabolał jest poronienie w maju 2013r w marcu zaszłam w ciąże a po dwóch miesiącach ten rok był dla mnie jednym z gorszych i do dziś mam uraz po poronieniu bo chciałabym już mieć takie maleństwo bo juz mam swoje lata wkoło każdy się cieszy bo zachodzą w ciąże a ja już minął rok a w sercu mam uraz w tą niedziele mam chrzciny u brata męża i mam uraz do nich bo gdy ja cierpiałam miałam doła oni się cieszyli i mam niechęć do tych co się cieszą u męża jest kuzynka co urodziła w tym samym czasie co ja miałam urodzic i minie to boli i ogólnie niechce nigdzie jeżdzić gdzie są małe dzieci takie niemowlaki bo to boli może mi to przejdzie jak się doczekam swojego ale narazie Bozia mi zsyła krzyżyki ale wierzę ze moja mama i moja sąsiadka chciały mnie mieć w innej postaci i przynajmniej moje dzieciątko nie jest samo i może kiedy ja bede sie z nimi cieszyc mama też miała bliżniaki co urodziła i umarły po porodzie i mama też swoje przecierpiała i mi napewno pomaga tylko czasami za bardzo to wszystko boli ale daje rade.
 maria : 16.04.2014, 13:55
 Jezu uwolnij ks Piotra od mężatki.Amen
 jhjjj: 07.04.2014, 14:11
 czasami jednak ciężko zwłaszcza jeśli wszystko o co zabiegaliśmy tak na prawdę przestaje mieć sens albo po prostu,nie urzeczywistnia się lub nie spełnia.Słyszałam że alkoholik ciągnie za sobą 4 osoby,właśnie tak z nami jest,zrujnował nam zdrowie,siłę życiową.Tak że nam już wszystko jedno,dodatkowo dochodzą inne problemy min z rodzinką.Nie mamy szczęścia do ludzi może dlatego,oddzieliliśmy się od nich....
 w: 29.03.2014, 20:24
 BOZE ZA CO MNIE TAK KARZESZ??? CO JA ZROBILAM ZE TAK CIERPIE?? LECZE SIE PSYCHIATRYCZNIE OD LAT, Z DNIA NA DZIEN MAM KOLEJNY KLOPOT NIE WYTRZYMUJE PSYCHICZNIE ILE JESZCZE??? BOZE ZABIERZ MNIE DO NIEBA I NIECH TO CIERPIENIE SIE SKONCZY, BO JA JUZ NIE DAJE RADY
 Tati: 30.12.2013, 02:15
 Nie kazde cierpienie ma sens
 ewa: 04.11.2013, 20:15
 Dzięki Ci Panie mój za ten Krzyż, który Jezus cierpiał dla mnie,
 jula: 20.08.2013, 02:54
 "Każdy otrzymuje taki krzyż, jaki jest w stanie udźwignąć" no to skąd się bierze rzesza samobójców/???????? no to niech ktoś udzieli odpowiedzi
 Ania: 27.05.2013, 04:19
 Co???? Ten artykuł jest chory!! Jestem z rodziny akoholikòw, całe życie przez to cierpie!! 8 tygodni temu moja matka zabiła tate nożem!!! Ile mam jeszcze cierpiec?!!!! Ile jeszcze tych krzyży??? Ja nie wiem jak ma ten krzyż uniesc!!!
 Patrycja: 20.01.2013, 23:56
 Dziękuję Ci Panie, że w tych ciężkich chwilach mogę do Ciebie się zwrócić, po prostu się wygadać, wiara jest ukojeniem w tych ciężkich chwilach, jak każdy kruchy człowiek nie wiem dlaczego to wszystko spotyka mnie, ale wierzę, że ma to sens i pozwoli mi cieszyć się Twoim towarzystwem w drugim życiu. Bardzo Cię kocham i potrzebuję ! Proszę wspieraj mnie !
  ewa: 11.08.2012, 18:10
 PANIE JEZU skroc moje zycie i pozwol mi byc pod TWOIMI STOPAMI wysluchaj mnie PANIE prosze
 lili: 18.07.2012, 19:57
 Zacznij nowennę pompejańską, to Ci pomoże przezwyciężyć trudności!!! Matuchna Boża nigdy nas nie opuści!
 piotr: 23.06.2012, 05:30
 Dziekuje ci jezu za to cierpienie ktore od ciebie otrzymałem.czas juz skonczyc to zycie
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Daj plusika:
[ Strona główna ]
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Jest tak wiele pytań na temat miłości, które zadajesz sobie codziennie. Czy czasami masz wrażenie, że te pytania są bez odpowiedzi? Mamy dla Ciebie rozwiązanie... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej