Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Łzy w Lublinie

     Jest 3 lipca 1949 r. Na twarzy Matki Bożej z katedry lubelskiej pojawiają się łzy. Nikt nie może tego wytłumaczyć, wiadome jest tylko jedno: to nie jest dobry czas na cuda. Władze komunistyczne przygotowują się właśnie do obchodów 70. rocznicy urodzin Józefa Stalina.

     Niedziela, godzina 13.30. Tuż po zakończeniu sumy ludzie powoli opuszczali archikatedrę i tylko nieliczni zostali, by się pomodlić. Jako pierwsza zauważyła "to" siostra Barbara Sadowska: krwawe Izy płynące z prawego oka na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej. Zakonnica pobiegła najpierw do kościelnego, potem do wikariusza parafii katedralnej, ks. Tadeusza Malca. W swojej relacji z tego wydarzenia napisał: "Około godz. 16 do zakrystii wbiegł zakrystianin i oświadczył, że coś niezwykłego dzieje się z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Udałem się natychmiast i zauważyłem tłum ludzi wpatrzonych w obraz. Spojrzałem i zauważyłem czarne krople z prawego oka, spływające po policzku ku bliznom. Uniesienie ludzi, jęk, płacz były tak potężne, że i ja również rzuciłem się na kolana i razem z ludźmi dałem się unieść wielkiemu wzruszeniu aż do łez... Mnie osobiście się wydawało, że obraz byt ożywiony, twarz uśmiechnięta i jakaś jasność biła."

    Nie trzeba było długo czekać, by wiadomość poszła w miasto. Zaciekawieni ludzie zaczęli tłumnie przybywać pod archikatedrę. Zjeżdżali zewsząd. Nie można było w pewnym momencie nawet kupować biletów kolejowych do Lublina, tylko do stacji węzłowych, 20 km przed Lublinem. Małe grupki, bo nie można było wtedy pielgrzymować, szły bocznymi uliczkami do katedry.

     Wierni uznawali to za cud, władze za prowokację. Zaczęły się represje, donosy i aresztowania. Pomimo to ludzie przychodzili. W końcu obraz skonfiskowano, pod pretekstem zbadania sprawy. Nic nie pomogło. Wiara w ludziach była wtedy tak silna, że przychodzili modlić się przed pustymi ramami.

     - Wielu się nawracało. Sterty legitymacji partyjnych składanych przed ołtarz Matki Bożej, kolejki do konfesjonału sięgające czasem za mury świątyni. Ludzie przychodzili doświadczyć umocnienia swej wiary - opowiada ks. Adam Lewandowski, kustosz archikatedry i proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty w Lublinie. - Ja myślę, że to jest właśnie drugi cud. Cud obecności ludzi, nawrócenia i umocnienie wiary w tak trudnym czasie panowania komunizmu. Ten nadzwyczajny znak obudził to, co jest najważniejsze.

     Jest środek sierpniowego dnia, a do tego leje jak z cebra. W kościele nie ma Mszy, nie jest to dzień jakiegoś szczególnego święta. W katedrze jest jednak pełno ludzi. Część stoi w lewej nawie wzdłuż ściany, tworząc kolejkę do konfesjonału. Pozostali skupili się w bocznej nawie wokół obrazu Matki Bożej Płaczącej.

     - Kiedy byłem dzieckiem, mama zabierała mnie tutaj. Powiedziała, żebym się modlił za złych ludzi, przez których płacze Matka Boża. Nigdy nie widziałem, żeby obraz płakał, ale modlitwę pamiętam - wspomina Kazimierz stojący przy samych drzwiach katedry, pod drewnianymi rusztowaniami, czekając aż przestanie padać. - Jestem bezrobotny, mam mnóstwo wolnego czasu, przychodzę więc tutaj, bo czuję jakąś więź z tym miejscem.

     - I tak jest codziennie - podsumowuje ks. Adam Lewandowski - a obecność ludzi 16 godzin na dobę świadczy o tym, że to sanktuarium żyje. Tak jak przed laty, tylko dawniej żyło ono tylko w sercach wiernych.

     NADUŻYCIE WIARY?

     - Pracowałam wówczas w biurze prawnym w dyrekcji kolei. Nasze biuro mieści ło się przy ul Bernardyńskiej, krótka uliczka prowadziła na plac przykatedralny. Pamiętam, że nikt wtedy nie mógł pracować. Każdy był zainteresowany, co się tam dzieje, chociaż nie można się tam było dostać. Kolejka była aż za zamek. Przyjeżdżali ludzie z całej Polski - wspomina 86-letnia Janina Markiewicz.

     Mieszkała wtedy u państwa Kultystów, których syn, nowo wyświęcony ksiądz, brał udział w badaniach komisji. Uprosiła go, żeby ją zabrał. Kiedy wyproszono wszystkich ludzi i zamknięto kościół, przyglądała się pracom komisji. - Byłam tam, kiedy zdjęto obraz ze ściany, oprócz kurzu i pajęczyny nie znaleziono żadnej wilgoci, o której mówiły władze. Wydzielina była brana do badań na kilka odczynników. - To było coś, co nie reagowało na żaden odczynnik, widziałam to na własne oczy.

     Kilka dni później w "Sztandarze Ludu" ukazał się artykuł pt.: "Nadużycie wiary". - Nie wytrzymałam tego nerwowo. Dałam odpowiedź, coś w rodzaju polemiki "Co to jest nadużycie wiary". Rozwiesiłyśmy to po całym mieście, a następnego dnia znalazłam się już w wiezieniu. Siedziałam w zamkowych lochach pod basztą. Księża, którzy siedzieli po sąsiedzku, wróżyli mi 15 lat odsiadki. Wyszli po kilku miesiącach, w końcu nie udowodniono im żadnej winy, a czasem wypuszczano już nawet bez przesłuchań. Po dziewięciu miesiącach przesłuchań zapisano mi w wyroku: "szczególnie niebezpieczna dla odbudowy państwa socjalistycznego". Dostałam izolatkę. To było straszne dla takiej młodej dziewczyny. Wyszłam po czterech latach, dzięki wstawiennictwu kard. Stefana Wyszyńskiego. Nie pamiętam, żebym miała młodość, chociaż tamte wydarzenia wryły się w moją pamięć na zawsze - wspomina Janina Markiewicz.

     Na obchody rocznicy "cudu lubelskiego" zezwolono dopiero w 1981 r., chociaż Kościół wciąż odnosił się z pewną rezerwą co do uznania tego wydarzenia za cud. Zmiana postaw nastąpiła dopiero tak naprawdę po koronacji obrazu, która miała miejsce w 1988 r. Jan Paweł II, bullą koronacyjną uznał trwałość kultu Matki Bożej w tym obrazie.

     KSIĘGA ŁASK

     - Trzy lata temu przyszła do kancelarii pewna kobieta. Złożyła w darze jakieś skromne wotum, a kiedy ksiądz zapytał, za co chce podziękować, rozpłakała się - mówi ks. Adam Lewandowski. - Opowiedziała historie sprzed dwóch lat, kiedy jej mały synek zachorował. Lekarze wykryli jakiś guz na mózgu i nie dawali żadnych szans na przeżycie chociażby roku. Przed operacją ta kobieta przyszła przed obraz Matki Bożej.

     Jak podają późniejsze zapiski z Księgi Łask, powiedziała tylko: "Maryjo, Ty masz Syna, pozwól żebym i ja miała i mogła widzieć jak on dorasta". Resztę czasu przepłakała przed obrazem. Następnego dnia operacja, tuż przed nią zrobiono ostateczne badania. Guza nie było.

     - Takich cudów jest wiele. Rocznie składanych jest kilkadziesiąt takich oświadczeń. Może nie wszystkie są udokumentowane medycznie, być może to była tylko zła diagnoza, ale my tego nie sprawdzamy. Ludzie, w kontekście swojej modlitwy i wiary, uzyskane zdrowie przypisują Matce Bożej Płaczącej - mówi ksiądz proboszcz Lewandowski. - Bo na tym polega cud. Rozpatruje się go w kontekście wiary, a nie tylko nadzwyczajnych wydarzeń.

     Pani Janina Markiewicz siedzi spokojnie na swoim bujanym fotelu. Za nią wisi obrazek sprzed lat. Oczy mówią, że to ta sama kobieta, chociaż bardziej poważna. - Ja już nie umiem się śmiać. Mieszkam sama. Codziennie budzę się i patrzę z oddali na cmentarz, na którym leży mój syn. Czuję, że mój czas też się zbliża. Tak wiele jest jeszcze do powiedzenia na temat tego cudu, a ludzi pamiętających to wydarzenie coraz mniej - kończy rozmowę pani Janina. - A przecież to wydarzyło się tak niedawno, na naszych oczach...

     Papież Jan Paweł II nie raz wspominał o cudzie lubelskim. W 1994 w Syrakuzach w sanktuarium Matki Bożej Płaczącej na Sycylii powiedział: "Matka Boża zapłakała w Lublinie, ale ten fakt jest mało znany".

     W Lublinie dużo mówi się o łzach. Kiedy przybywam na dworzec, całe miasto jest spowite burzowymi chmurami. Tak będzie już przez cały dzień. "Łzy z nieba", głosi plakat rozwieszony na rusztowaniach przy archikatedrze, jednak już 10 km dalej nie bo nagle się rozpogadza, słońce świeci do samej Warszawy.


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

30 sierpnia 2009

Całun Turyński. Przewodnik po obrazie pełnym tajemnic Całun Turyński. Przewodnik po obrazie pełnym tajemnic
Ks. Lamberto Schiatti SSP
Całun Turyński jest dokumentem szczególnym. Zdaniem naukowców, prawdopodobna jest hipoteza, że widniejąca na nim postać, zniekształcona przez nieludzkie męczeństwo, jest Chrystusem z Ewangelii. Książka, w oparciu o wyniki badań naukowych, próbuje udowodnić tę tezę... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 MARIOLA: 03.12.2016, 17:50
 MATKO BOZA PROSZE O ZDROWIE DLA MOJEGO MEZA SŁAWKA O WYLECZENIE Z CUKRZYCYI CISNIENIA O ZDROWIE DLA MNIE WYLECZENIE Z REFLUKSU ORAZ OŁASKI I ZDROWIE DLA NASZEGO SYNKA BARTUSIA ORAZ O ZDROWIE I UDANA OPERACJE DLA MAŁEJ MAJKI OKTORA MODLIŁ SIE KSIADZ CZESTO NA ROZANCU
 Małgorzata: 30.11.2015, 18:59
 Matko Boża błagam Cię wstaw się u Syna Swego o ratunek dla Karola, by wyszedł ze złego związku, by naprawił swoje życie, znalazł prawdziwą miłość, szczęście i spokój i aby jego rodzice przeszli ten ciężki czas BŁAGAM CIĘ
 Bożena: 15.11.2015, 23:07
 Matko Boża i Matko nasz, Matko mojego syna. Jestem w Piecie Jego duchowej śmierci. Mamoo Ty wszystko rozumiesz. Przytul go i szepnij o Twoim Synu, rozgrzej Jego serce dla Boga. Miej w opeice
 Robert: 11.11.2015, 18:46
 Matko Boska pomóż mi wyjść z nałogu hazardowego bardzo Cię proszę !!!
 BEATA: 11.09.2015, 09:32
 MATKO BOŻA PROSZĘ UCISZ MOJE LĘKI I POMÓŻ ABYM RZUCIŁA PALENIE
 niegodna czcicielka: 19.07.2015, 12:49
 Matko kochana prosze Cie o uleczenie z jąkania i nerwicy mojego syna i mnie
 Krzysztof: 20.02.2015, 00:51
 Dziękuję Ci Matko Boża ! I nieustanie proszę o pomoc.
 Marcin z Lublina: 14.01.2015, 02:08
 Drodzy Państwo proszę o modlitwe, abym i ja wkoncu calkowicie zawierzył Kosciołowi , i tez byl godzien i radosny ze mam do Kogo sie SZCZERZE modlic i prosic Pana Boga, Jezusa, oraz Maryje, a mam o co... niestety nieczuje sie godny prosic w modlitwie gdyz brakuje mi takiego 100% doznania"olsnienia" wiary, aby to bylo szczere ...alkoholik,lekoman,narkoman,wykolejony spolecznie dajacy powody do cierpienia wlasnej rodzinie...
 marek: 12.10.2014, 21:24
 Matko jescze raz prosze o zgode w małzenstwie i o opamietanie syna mateusza pokornie o to prosze ty nie odmawiasz nikomu kto ciebie prosi
 marek: 12.10.2014, 21:23
 Matko jescze raz prosze o zgode w małzenstwie i o opamietanie syna mateusza pokornie o to prosze ty nie odmawiasz nikomu kto ciebie prosi
 regina: 30.09.2014, 12:55
 moja nieżyjąca już mama widziała płacząca Maryję w Lublinie podczas odwiedzin brata dowódcy AK siedzącego w więzieniu na Zamku mnie udało się być tylko raz przed jej obliczem gdyż mieszkam daleko w Starachowicach
 Krystyna: 04.07.2014, 13:30
 Matko Boża proszę Cię o łaskę uzdrowienia dla moich synów
 Halina: 13.10.2013, 11:17
 Matko Boża proszę Cię o miłość, bo ginę w bólu życia i dramatu choroby dziecka.
 Robert: 19.08.2013, 18:18
 Matko Boża moja mama zawsze modliła się do Ciebie i Ty jej pomagałaś pomóż i mi alkohol, zdrady i hazard to cały ja :-(
 Marek: 15.11.2012, 22:15
 Matko Boża dziękujemy ci za szczególną opiekę przez tych kilka miesięcy zmagania się z tą najcięzszą chorobą ,bardzo wierżymy że nasze modlitwy zostały wysłuchane.Małgosia jest już zdrowa.WIERZĘ W CUDA.
 Marek: 29.02.2012, 22:30
 Matko Boża tylko tobie mogę zaufać i tak jak dzisiaj przed twym obliczem jeszcze raz prosze o łaske uzdrowienia Małgosi
 Maria: 19.12.2011, 21:51
 Matko Boska, najdroższa przyjaciółko, któraś mnie nigdy nie opuściła dzisiaj również potrzebuję Twojej pomocy. Proszę pomóż mi i mojej rodzinie.
 matka: 14.11.2011, 14:26
 Matko Boża otocz swoją opieką moje chore dzieci Elżbietę i Katarzynę i wyproś dla nich łaskę zdrowia.
 Halina: 09.10.2011, 15:01
 Matko Boża wstaw się za nami do Twojego Syna ,otocz nas swoją opieką i pomóż mi dźwiganiu mojego krzyża, ale jeśli Wolą Najwyższego możesz to zmienić, proszę uzdrów mojego syna z autyzmu
 danuta : 15.03.2011, 10:05
 matko boza prosze za moich zmarlych rodzicow pomoz im matenko
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej