Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
Jezus zwyciężył w mojej duszy

     Zaczęło się od mojego zainteresowania zdjęciami roznegliżowanych kobiet na ostatnich stronach niektórych czasopism. Miałem wtedy 13 lat. Zdziwiła mnie reakcja mojego organizmu. Odkryłem, że pobudzanie się jest czymś bardzo przyjemnym, i nie potrafiłem z tym zerwać. Przeciwnie - stawało się to coraz częstsze, w końcu codzienne... I tak stopniowo, początkowo nie zdając sobie z tego sprawy, zanurzałem się w bagno erotomanii. Od siedemnastego roku życia zacząłem regularnie kupować pisma pornograficzne. Jednak już chyba wtedy do mojej świadomości zaczynało docierać, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Erotyka coraz częściej i coraz intensywniej dominowała w moim myśleniu, stała się wręcz moją obsesją. Na ulicy rozbierałem oczami kobiety, a w samotności sięgałem po pisma pornograficzne. Jednocześnie życie wydawało mi się coraz bardziej szare, gorzkie, nudne, bezsensowne i brudne; panowała w nim duchota i lęk. Nabrałem obrzydzenia do samego siebie; nie mogłem się też skupić na nauce. Nie umiałem znaleźć wspólnego języka z rodziną ani ze znajomymi. Zacząłem się izolować, zamykać się w swoim ponurym świecie. Odczuwałem jednak, że coś ze mną jest nie tak, budziły się u mnie wyrzuty sumienia oraz pragnienie przemiany życia.

     Przełom nastąpił w czasie mojej pielgrzymki do jednego z sanktuariów maryjnych. Miałem wówczas 19 lat. Wtedy to właśnie zacząłem głębiej się zastanawiać nad swoim życiem, swym postępowaniem. W tym też czasie spotkałem dobrych ludzi, którzy mi pomogli, ukazując prawdziwe wartości i prawdziwą radość, jaką człowiek osiąga nie przez to, że hołduje bożkom hedonizmu i konsumpcji, nie przez to, że folguje własnym słabościom i idzie na łatwiznę, ale przez uczciwą pracę nad sobą, przez życie według Ewangelii i Bożych przykazań. Jestem ogromnie i dozgonnie wdzięczny ludziom, którzy mi wtedy pomogli; nigdy nie zapomnę o ich dobroci. Osoby te wskazały mi drogę trudną, ale jest to jedyna droga, która prowadzi do zwycięstwa, do szczęścia. Drogą tąjest Jezus Chrystus - nasz Pan i Zbawiciel. Jemu chwała na wieki!

     Widzę wyraźnie z perspektywy czasu, że Pan Bóg nie opuścił mnie nawet w największym upadku. Jak bowiem można wytłumaczyć na przykład to, że w czasie kiedy bardzo niechętnie chodziłem do kościoła, a coraz częściej pod kościół, kiedy unikałem sakramentów - jak to możliwe, że właśnie wtedy zdecydowałem się na pielgrzymkę, i to bez oglądania się na towarzystwo? Dziś wiem, że Bóg - Dobry Pasterz - pociągnął ku sobie mnie - zagubioną owcę.

     Wracając do czasu przełomu. Wówczas to, w wieku 19 lat, kilka miesięcy po owej pamiętnej pielgrzymce, odważyłem się wyznać na spowiedzi, iż przez wiele lat świętokradzko przystępowałem do Komunii św., zatajając grzechy nieczyste. To było ogromne zwycięstwo Pana Jezusa w mojej duszy. Od tamtej pory zacząłem spoglądać na swój problem w prawdzie. Nie postępowałem już jak alkoholik, który twierdzi, że jest zdrowy i panuje nad sobą; nie zagłuszałem i nie oszukiwałem już więcej swego sumienia. Rozpoczęło się moje wychodzenie z tej "moralnej schizofrenii", kiedy to z jednej strony uczestniczyłem w życiu Kościoła, wyrzekałem się Szatana i wszelkiego zła, a jednocześnie z drugiej strony brnąłem w grzech ciężki. Nie można żyć w takiej obłudzie, nie można jednocześnie iść do przodu i się cofać. Każdy człowiek jest grzeszny, ale powinien starać się iść drogą Bożych praw i przykazań. A kiedy upadnie w grzech, powinien jak najszybciej wstać i podążać dobrą drogą.

     Kiedy jeszcze nie byłem na tej "dobrej drodze", w wieku 17 - 18 lat, czytałem nieraz w pismach pornograficznych, że to, co ja robię, czynią wszyscy chłopcy w moim wieku, że to coś zupełnie normalnego. A przecież nie było mi z tym dobrze... Wtedy to właśnie przeczytałem w jednym z tych piśmideł list pewnego chłopaka, mówiący o tym, jak jego autor bardzo chciał zerwać z pornografią, jak ciężką walkę toczył o to. Lecz kiedy próbował żyć w czystości, nie mógł sobie znaleźć miejsca. Wydawało mu się, że "eksploduje" (cytuję dokładnie jego wyrażenie).

     Stwierdziłem więc, że skoro nie da się tego zwalczyć, trzeba z tym jakoś żyć. (Jakże łatwo uwierzyłem w to kłamstwo!...). Próbowałem ograniczać częstotliwość swoich kontaktów z pornografią, ale skutki tych moich starań były bardzo mizerne. Zdarzały się też okresy, gdy nałóg nie budził we mnie niepokoju; byłem zobojętniały na zło i mówiłem sobie, że to coś nieszkodliwego... Dziś widzę, jak straszny i niebezpieczny był to stan, gdyż mogło to doprowadzić do zagłuszenia mojego sumienia i do zupełnego wykolejenia się. Mógłbym wtedy strasznie skrzywdzić nie tylko siebie, ale i osoby ze swego otoczenia. Dzisiejszy świat jest tak bardzo zagrożony dlatego, że wielu ludzi traci poczucie grzeszności - a grzech zawsze jest sprzeniewierzeniem się Bogu, który chce dla człowieka tylko i wyłącznie dobra.

     Miłosierny Jezus ustrzegł mnie od odstępstwa i zatracenia się w grzechu ciężkim. To On, który mnie tak umiłował, że w niewymownych mękach oddał za mnie życie, On - Jezus sprawił, że dziś mogę złożyć to świadectwo: "Kochani! Nie wierzcie w te straszne kłamstwa, gdy ktoś Wam mówi, że niemożliwe jest, aby żyć, trwając w czystości. Życie w czystości jest możliwe!". Dziękuję Bogu za każdy dzień, a każdy dzień przeżyty w czystości jest cudem i jest cudowny. I te cuda są możliwe i dostępne dla każdego!

     Życie niesie wiele utrapień i problemów, lecz kiedy żyję w czystości, widzę wszystko zupełnie inaczej: widzę sens życia, sens cierpienia. Świat, w którym żyję, odkrywam dziś na nowo, zupełnie jak gdyby z moich oczu spadły łuski. Widzę nie tylko zło i brzydotę, ale widzę też dobro i piękno - i umiem się nimi prawdziwie cieszyć.

     Teraz wiem z własnego doświadczenia, że człowiek, współpracując z Bożą łaską, może przezwyciężyć każdy nałóg, każde zniewolenie, choćby walka trwała przez wiele lat. I nie ma takiej pokusy, której nie można by było przezwyciężyć. Gdyby bowiem taka istniała, na pewno posłużyłby się nią Szatan, który chce zgubić każdego człowieka. Po cóż miałby atakować przez rozmaite pokusy? Użyłby na naszą zgubę właśnie tej jednej, której człowiek nie potrafiłby się oprzeć. Mnogość pokus świadczy więc o tym, że wszystkie one są do przezwyciężenia, kiedy uczciwie, szczerze walczymy, wzywając Bożej pomocy - "dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego" (Łk 1, 37).

     Jednak mimo że to wszystko wiem, mimo że od kilku lat żyję w czystości, rok temu przydarzył mi się upadek. Włączyłem film pornograficzny, mówiąc sobie, że to tylko na moment, że zaraz wyłączę. Mówiłem sobie, że jestem mocny... Oszukiwałem i łudziłem samego siebie... Czułem się okropnie, ale nie uległem rozpaczy. Nie odkładałem skruchy i pokuty, lecz przy najbliższej okazji, już na drugi dzień, przystąpiłem do spowiedzi. Trzeba umieć pogodzić się z tym, że sami z siebie jesteśmy słabi i ułomni, jednak nie należy się zniechęcać, ale trzeba coraz ściślej dążyć do zjednoczenia się z Bogiem. Czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek, jaka to ogromna łaska, że grzeszne stworzenie może się łączyć z potężnym, świętym, nieskalanym Stworzycielem?

     Przez mój upadek Pan Bóg przypomniał mi, że muszę być czujny, że bez Niego nie wytrwam ani minuty, że muszę do Niego mocno przylgnąć, nieustannie o Nim pamiętać i żyć zanurzony w Jego łasce. Dzisiaj, patrząc na swoją historię życia, dostrzegam w niej trzy etapy. Pierwszy - to upadek w grzech i trwanie w nim kilka lat, mimo prób powstania. Etap drugi - spojrzenie prawdzie w oczy, nazwanie problemu po imieniu, czas kilkuletnich, strasznych zmagań z nałogiem. Jednak współpracując wytrwale z Bożą łaską, doszedłem do etapu trzeciego - do życia w czystości. Żyję w niej już kilka lat i nie oddałbym ani jednego z tych dni za żadne przyjemności, za żadne skarby świata. Oczywiście jest to także czas walki, ogromnych zmagań z rozmaitymi pokusami. Owszem, bywają okresy spokoju, kiedy mogę w sposób czysty patrzeć na kobiety, kiedy grzech mnie nie pociąga; zdarzają się jednak chwile - albo i całe dni - kiedy wydaje mi się, że już dłużej nie wytrzymam. Nałóg odzywa się z potężną siłą na przykład wtedy, gdy na wystawie sklepowej widzę okładki pism lub filmów o treści pornograficznej. Trzęsą mi się wtedy ręce, do ust napływa ślina, a serce bije jak szalone... Jednakże upadki będą rzadkie - lub nawet nie będzie ich wcale - jeżeli nie będziemy zbytnio ufać sobie, swojej sile, ale zaufamy Jezusowi. Opierając się pokusom i wzywając Go na pomoc, zawsze w Nim zwyciężymy. A po chwilach próby znów przychodzi radość i pokój. Pełna jasności i pogody cisza sumienia jest chyba największym skarbem, jaki można znaleźć na tej ziemi. Warto o ten skarb walczyć, zmagając się z każdym grzechem i zachowując wszystkie przykazania.


Czytelnik z Rzeszowa


Miłość i odpowiedzialność Miłość i odpowiedzialność
Karol Wojtyła
Niniejsza książka ma swoją historię. Po raz pierwszy ukazała się ponad 20 lat temu. Książka ta ma jednak jeszcze swą długą prehistorię. Prehistorią pisaną doświadczeniem wielu ludzi, które w jakiś sposób stawało się doświadczeniem samego Autora, jako ich duszpasterza i przyjaciela, współprzeżywającego ich najbardziej intymne sprawy. ... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 emil: 09.04.2012, 16:07
 miłość i seksualność to najpiękniejsze co może być w życiu ludzkim, ale miłość to odpowiedzialność. kiedy miłość jest prawdziwa partner dba o los tej drugiej osoby jak o swój własny. Miłość to poważna sprawa, bo miłość to nie jest zabawa. 'Miłość wszystko mi wyjaśniła miłość wszystko rozwiązała dlatego uwielbiam te miłość gdziekolwiek, by przebywała" JP2 Człowiek pragnie zmieniać swoje życie szuka innego lepszego życia szuka odpowiedzi na pytanie o własnym znaczeniu w życiu. Ale masturbacja to złe poszukiwania Jeśli ktoś miałby ochotę porozmawiać to mój mail: emil.taras@vp.pl
 emil: 09.04.2012, 15:52
 miłość i seksualność to najpiękniejsze co może być w życiu ludzkim, ale miłość to odpowiedzialność. kiedy miłość jest prawdziwa
 Andre: 23.09.2010, 11:40
 Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
 Krzysiek: 02.06.2010, 23:51
 Do niby "przegranej". Co prawda komentarz dziewczyny, która podpisała się jako "przegrana", został umieszczony 1,5 roku temu, ale ktoś to musi napisać: nie jesteś przegrana. Twoje doświadczenia (choć nie wiem dokładnie jakie) są typowe dla osoby, która się rozczarowała, odczuła samotność, bezsensowność i ciężar straty tego, co czyste, dobre i piękne. Też czasem się czuję godny największych kar, ale nie wolno nam akceptować myśli o własnym potępieniu. Jezus obiecał św. Faustynie, że łaski Jego nieskończonego miłosierdzia dostąpi nawet najzatwardzialszy grzesznik, gdy raz tylko zmówi koronkę do Miłosierdzia Bożego. Samopotępienie (w sensie: nie tylko obwinianie się za grzech, ale też długotrwałe pozostawanie w stanie upadku) to kolejny grzech. NIE JESTEŚ PRZEGRANA! To właśnie diabłu zależy, byś się skreślała. Cokolwiek się stało, zerwij z grzechem, pomódl się do Jezusa i idź do spowiedzi. To, co radzisz innym jest słuszne i sama możesz miłości Boga zawierzyć poraz kolejny. Pomodlę się w tej intencji. Pozdrawiam - Brat w Chrystusie (również grzeszny).
 Bron: 24.04.2009, 15:40
 Mnie również urzekła Twoja historia. Oby więcej takich zwycięstw w naszym życiu!
 przegrana: 22.12.2008, 13:09
 szatan tak cię podejdzie że zagubisz się a jeśli o pomoc nie poprosisz BOGA zginiesz ,mnie on tak podszedł podstępnie usypial czujnosc i zaatakował a ja nieszczęsna nie umialam walczyc a była to walka straszna pogubiłam się moja pycha mnie zgubiła odszedł JEZUS zostałam sama zły się pastwi zaatakowal i zabił wszystko święte czyste i piękne wiem że i czuje się potępioną nie ma wybaczenia nic nie cieszy ,żyjcie pięknie i b.b. kochajcie Pana .zNIM ZYCIE jest piękn e bez NIEGO KOSZMAREM ja to wiem tego doswiadczam......
 Ewa: 22.10.2008, 09:14
 Trzeba strzec się pychy! Tak łatwo pomyśleć, że to co robimy, to nasza zasługa lub, że jesteśmy tacy mocni, że nic nas nie ruszy. Pokory i jeszcze raz pokory.
 Michał: 19.01.2008, 17:23
 Bardzo spodobała mi się Twoja historia. Podziwiam Cię za to, gdyż ja nie czuję się jeszcze takim silnym jakim jesteś Ty. Bardzo cięzki jest krzyż, jaki musimy dźwigać przez całe życie. Gratuluję.
 Asia: 09.11.2006, 18:12
 Modlę się za Ciebie i życzę Ci, aby miłość Boża zawsze napełniała Twoje serce. Trzymaj się mocno Jezusa.
 Paulina: 29.10.2006, 17:23
 Dobrze, że Pan napełnił Cię swoją siłą.. Chwała Mu za to..!
 Tomek: 29.10.2006, 10:13
 Czystość jest piękna- dziękuję za to świadectwo!!!!Ja też walczę ! -razem z Panem
 Adrian: 26.10.2006, 15:33
 To piekne swiadectwo..musze przyznac ze w pewnym momencie mnie nawet wzruszylo..masz bogate serce..Chwala Bogu na wysokosci a na ziemi pokoj ludiozm dobrej woli.."
 m: 24.10.2006, 12:59
 Chwała Panu!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa