Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
Czułość, znak miłości przedmałżeńskiej

     Z chwilą, kiedy stosunek seksualny został uznany za "dowód miłości", ludzie nie potrafią okazać jej sobie w inny sposób. To dlatego, gdy młodym usiłujemy przekazać postulat czystości i dziewictwa przedmałżeńskiego, powstaje jakby pustka..

     Przedstawiamy wiele argumentów czystości, z których wynika, że człowiek z różnych względów nie powinien współżyć seksualnie w okresie narzeczeństwa. Stąd pytanie: jak ma wyglądać miłość przedmałżeńska, jeżeli musi powstać wcześniej niż małżeństwo, a powinna być wystarczająco silna, by doprowadzić do decyzji przyjęcia sakramentu?

     Negatywna norma: nie cudzołóż, zabrania współżycia; brakuje jednak pozytywnej normy, nakazującej czy pozwalającej na jakiś znak miłości.

     Wokół tych "znaków miłości przedmałżeńskiej" narasta niepokój sumienia. Na spotkaniach młodzi stawiają w związku z tym różne pytania. Najczęściej dziewczęta, w chwili szczerości, czy pod wpływem odpowiedniej atmosfery spotkań, pytają np. czy to grzech chodzić z chłopcem, czy grzechem jest całować się lub jakie są dozwolone granice pieszczot przed małżeństwem? Często małżeństwo wydaje się im granicą, przed którą nie wolno okazywać miłości, a po której wszystko wolno.

     Miłość ludzka domaga się znaków, dowodów; musi się objawiać nie tylko osobie kochanej, ale całemu światu. Z chwilą, kiedy miłość wyraża się tylko stosunkiem seksualnym , niejako brakuje miejsca dla innych znaków miłości. Współżycie seksualne powinno być szczególnym znakiem miłości małżeńskiej. Szczególnym, ale nie jedynym. Jeżeli małżonkowie w inny sposób nie potrafią sobie okazać miłości, wtedy powstaje kryzys , ich miłość nie przetrwa, bo jest oczywiste, że nie zawsze małżonkowie mogą współżyć. Życie przynosi różne ograniczenia, a miłość , której jedynym znakiem byłoby współżycie cielesne - jest uboga w znaki miłości. Ludzie potrafią cały dzień żyć obok siebie, nieraz coraz bardziej wrogo i obco, a w nocy spotykają się ze sobą seksualnie. Ten krótki moment nie może jednak nasycić ich zanikającej miłości.. Miłość bowiem, żeby mogła trwać, musi być wciąż budowana, na nowo wciąż podsycana, dlatego najważniejszym zadaniem miłości przedmałżeńskiej jest nauczyć się jej znaków. Okres ten ma posłużyć ludziom, żeby nauczyli się kochać. Pozwala na to czystość, bo nie odbiera spokoju, umożliwia "przeżycie" drugiego człowieka. Ludzie nawet często uznają potrzebę czystości i chcą ja zachować, ale napotykają na różnego rodzaju trudności, po prostu nie potrafią inaczej ze sobą obcować.

     Powszechność grzechów przedmałżeńskich, rozpoczynanie życia seksualnego przed ślubem, nasuwa pokusę zmiany normy etycznej: skoro większość ludzi tego nie potrafi, widocznie jest to dla człowieka za trudne. W ten sposób na ogół reaguje młodzież. Często słyszy się: to bardzo ładny postulat - czystość przedmałżeńska, ale nie dla mnie, ja nie potrafię, to może dla świętych. Z jednaj strony przeważa przekonanie "nie potrafię", ale z drugiej jest jeszcze przeświadczenie "nie wyobrażam sobie inaczej, przecież się kochamy". Partnerzy, także w małżeństwie, nie umieją inaczej okazywać sobie miłości.

     Trzeba pewnego wysiłku, by przeciwstawić się powszechnie panującej koncepcji i wypracować inną postawę. Właściwie można by ten problem zupełnie rozwiązać poprzez zaufanie do Boga, który zakazuje współżycia seksualnego poza małżeństwem. Zaufanie do Boga w młodych ludziach tak daleko zwykle nie sięga. Młodzi wciąż twierdzą, że nie wiedzą, dlaczego nie należy współżyć, a przecież wystarczyłoby jedno zdanie, jako ostateczna odpowiedź: bo Pan Bóg ci zakazuje.

     Zakaz w świadomości człowieka wiąże się z negacją i dlatego trudno młodemu człowiekowi być tak po prostu posłusznym. Tymczasem zakaz wydany przez miłość, przez Boga, który Sam Jeden umie kochać naprawdę, jest zabezpieczeniem ludzkiej miłości i wskazówką - jak ta miłość ma być realizowana. Pan Bóg nie daje przepisów, jak ma wyglądać miłość, lecz pokazuje, czego nie należy robić. Koncepcję miłości, niejako jej definicję i zarazem "przepis na miłość" , szczegółowo przedstawia św. Paweł w 1 Liście do Koryntian, rozdz.13. To, o czym pisze, odnosi się niejako do "teorii miłości", a praktyka wciąż pozostaje doświadczeniem ludzi, którzy chcą, ale nie potrafią kochać. Nie można wszystkich ludzi, którzy rozpoczynają współżycie seksualne przed ślubem, posądzać o złą wolę, o świadome czynienie zła, często bowiem przeciwnie - pragną dać sobie dobro. Właśnie tym młodym, którzy chcą pokazać, że się naprawdę kochają, trzeba ukazać inne znaki miłości funkcjonujące wtedy, kiedy jeszcze nie są razem cały czas, ale już się spotykają.

     Klimatem miłości przedmałżeńskiej powinna być CZUŁOŚĆ. Pożądanie seksualne jest na usługach egoizmu. Pragnienie zjednoczenia z ukochaną osobą jest wolne od egoizmu wtedy, gdy jest wyzwolone od pożądania. Pożądanie chce przynieść radość sobie, zmierza ku własnemu zadowoleniu, dla siebie pragnie ekstazy przeżycia. Czułość natomiast wyraża troskę o ukochanego człowieka, jest zarazem i doznaniem i obdarowaniem drugiego, którego stawia w centrum uwagi. W okazaniu czułości zawiera się podziw dla kochanego człowieka, uznaje go za wartość. Dlatego tak bardzo potrzebna jest właśnie młodemu człowiekowi, jeszcze niepewnemu swojej wartości.

     Czułość ogarnia całego człowieka, ale go nie zagarnia. Może się objawić w różny sposób, np. spojrzeniem. Człowiek ogarniając spojrzeniem ukochaną osobę, patrzy zarazem z upodobaniem i radością, spokojnie i bez pożądania, cieszy się, że ten kochany człowiek po prostu jest. Czułość zatrzymuje uwagę człowieka na podmiocie miłości, uważa żeby nie skrzywdzić, żeby zadbać, pokazać jak bardzo droga jest ta osoba. Takie spojrzenia niczego nie odbierają, nie poniżają; przeciwnie - gdy ktoś czule patrzy - jest nam dobrze. To jest spojrzenie dobroci, które jakby powiększa wymiar człowieka, podnosi go. Natomiast spojrzenie pożądliwe poniża człowieka, stawia go na poziomie rzeczy. W oczach kochanej osoby człowiek staje się większy, lepszy, bo kochająca osoba patrzy na nią, jak na skarb.

     W czułym spojrzeniu kryje się uznanie, a w jego odbiorze zawarte jest poczucie bezpieczeństwa. Czułość najłatwiej, w sposób naturalny i spontaniczny, wyzwala się w wobec dziecka. Bawi się ono pod czułym okiem matki, która od czasu do czasu patrzy na nie i sprawdza, czy mu czegoś nie brak, i cieszy się, że jest zdrowe, ładne, że po prostu istnieje.

     Czułość ma wymiar egzystencjalny, jest wdzięcznością za dar istnienia, przeważa w niej radość. Dobrze jest ze sobą ludziom, którzy są wzajemnie czuli, serdeczni. Klimat pożądania jest bezwzględny, niespokojny, wzbudza zagrożenie. Klimat czułości jest spokojny, radosny, opiekuńczy. Czułe odwzajemnienie spojrzenia jest porozumieniem, wzajemnym odniesieniem osób, po prostu znakiem miłości: tak patrzy tylko na ciebie. Stąd może się pojawić uczucie zazdrości, gdy na kogoś innego patrzysz tak samo jak na mnie. W tym spojrzeniu dokonuje się przekazanie poczucia przynależności. Jednym spojrzeniem ludzie dają sobie znać, że się kochają, a po tych czułych spojrzeniach można poznać ich miłość.

     Czułość, jako klimat odniesienia, obejmuje całego człowieka i może w różny sposób być wyrażana. Oprócz spojrzeń, mogą to być także czułe słowa. Gdy mówię do osoby kochanej i chcę jej okazać miłość, to mówię inaczej: zmiękczam szorstki ton, zmieniam barwę głosu, nadaję słowom inną formę i nową treść. Kochający się ludzie używają zdrobnień swoich imion, im tylko znanych symboli i słów. Mowa miłości jest pełna głębokich treści. Czułość nadaje wagę każdemu usłyszanemu słowu i każdej wypowiedzi. Wśród tych doznań narasta zaufanie i zawierzenie. Łatwiej jest uwierzyć, gdy zaznaje się czułości, wtedy też znika lęk, a kochanej osobie mogę pokazać siebie prawdziwie, odkryć się. Tylko wówczas można się poznać. Czułość nie krytykuje, osądza; umożliwia właściwy dialog miłosny. Istnieje ogromne bogactwo czułych, miłosnych słów, tak rzadko obecnie używanych.

     Oprócz spojrzeń, mowy, czułość można wyrazić również za pomocą ciała. Tkliwych gestów ciała tak bardzo pragną kobiety - nie tyko dziewczęta, ale kobiety w ogóle, niezależnie od wieku. Gesty te ze strony mężczyzn są zbyt rzadko świadczone. Kobiety - żony są także ich spragnione. Mężczyźni mają trudności z nauczeniem się wyrażania czułości przez dotyk, bo w skutek niewłaściwych postaw (o których mówimy) najlżejszy gest ciała, gest niekoniecznie ściśle seksualny, może już wyzwolić reakcję podniecenia, pożądania. U mężczyzny przez dotyk kochanej kobiety może powstać (często powstaje) gotowość do działania seksualnego. Trzeba ją opanować. Bezinteresowna czułość, wyrażana gestem męskiego ciała, jest zawsze sprawdzianem jego altruistycznej miłości i dobroci. Wymaga ona istotnego wysiłku - opanowania ciała. Wysiłek ten mężczyzna ofiaruje kobiecie w czułym geście, wolnym od pożądania seksualnego. W ten sposób najgłębiej wyraża się jego miłość.

     Czułe gesty ciała mogą być przeróżne: proste dotknięcie ręki, pogłaskanie włosów, trzymanie się za rękę i głębsze - obejmujące całe ciało. Można czule traktować całego człowieka całym sobą. Intuicja miłości powinna podszepnąć, jakie mogą być gesty.

     Czułość narasta w miarę rozwoju miłości. Jest środkiem jej wyrażania, ona nigdy nie traci z oczu dobra kochanej osoby. Pożądanie natomiast zapomina o wszystkim, pcha ślepo, bezwzględnie i zaborczo do stosunku; czułość jest uważająca - można powiedzieć - otwiera kochanej osobie oczy, podobnie jak pożądanie je zaślepia. W klimacie czułości najważniejsze jest to, że jesteśmy razem. To radość bycia i radość trwania. Narasta w niej głębia porozumienia i głębia doznania. W pewnym sensie prawdziwa miłość nie spieszy się nawet do gestów, bo jest radością bycia obok, w ciszy, w harmonii ciała i spokoju dusz. Ta cisza ciał, spokojna pewność bliskości, głębszej niż samo ciało, może pokazać, że jest właściwą postawą miłości.

     Gdy przed małżeństwem ludzie nauczą się być ze sobą w radości, w harmonii, w poczuciu bezpieczeństwa i obdarowania, to potem umieją być ze sobą przez całe życie, a także potrafią w sposób delikatny i gorący zarazem, tę harmonie dopełnić zjednoczeniem cielesnym. To zjednoczenie nie jest wówczas wyzwoleniem brutalnej, niezależnej od człowieka siły zmysłowej, ale dopełnieniem czułych i tkliwych gestów, wśród których nauczyli się kochać siebie i świadczyć sobie dobro.

     Ta harmonia czułości daje spokój, chyba taki, jaki zawierzył sam Stwórca w swoim planie stworzenia. To harmonia ludzi sprzed grzechu pierworodnego. Czułość jest próbą odszukania tamtej wspaniałej harmonii i to jest właśnie owe bądźcie jak dzieci. Jakkolwiek dziś się mówi o partnerstwie w miłości, to jednak najgłębsze porozumienie wyzwala czułość. Miłość męska jest opiekuńcza i troszcząca się o kobietę, jej los i los dziecka. Czułość kobiety to troska o męża i dzieci, jest podstawą macierzyństwa. Dojrzała miłość kobiety ma zawsze coś z postawy matki. Muszą zawierać się w niej wszystkie elementy: kocham cię trochę jak syna, jak brata, jak ojca, jak dziecko, jak najczulszego kochanka. To ostatnie spełnienie jest akcentem nad wzrastaniem miłości. Oczekiwanie na spełnienie zjednoczenia cielesnego nie zmniejsza siły przeżycia, lecz przeciwnie - powiększa. Gdy ludzie uczą się bezinteresownej czułości i oczekują na spełnienie przyszłego małżeństwa, jest im z sobą dobrze. Czysta czułość daje radość, szczęście, natomiast pożądanie i grzech dają niepokój.

     Norma negatywna nie cudzołóż zabezpiecza ludzką miłość, jest na jej usługach i szczęśliwi są ci, którzy swoją miłość realizują zgodnie z Bożym planem i w Bogu ją zakorzeniają.

Wanda Półtawska


Seksualność - błogosławieństwo czy przekleństwo? Seksualność - błogosławieństwo czy przekleństwo?
Ks. Marek Dziewiecki
Kościół przypomina współczesnemu człowiekowi, że dojrzale przeżywana seksualność jest sposobem wyrażania miłości wiernej i wyłącznej miłości małżeńskiej oraz miejscem odpowiedzialnego przekazywania życia. Natomiast seksualność przeżywana w sposób oderwany od prawdy, miłości i płodności staje się miejscem wyrażania przemocy i przekazywania śmierci... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 lilita: 12.03.2014, 08:33
 Moi drodzy Z całego serca przestrzegam przed takimi relacjami z walsnego doświadczenia wiem wiele lat zyłam w związku nie formalnym dopóki nie przyszły tego konsekwencje bolesne i nie zrozumiałam i teraz dopiero dotarło do mnie wróciłam na droge kościoła i nic tak szczęścia nie daję niż czystość serca i bliskość Jezusa .Jestem sama ale wole tak żyć i w tych przekonaniach niż być umarłym duchowo i zycia w sobie nie mieć to jest ogromny ból człowiek się zastanawia wówczas dalczego nie czuje się szczęśliwy w pełni to jest koszamar i pustka duchowa.Kochani ja dopiero jestem szczęsliwa jestem sama ale teraz dopiero żyję dla Boga to najwiękasza radość.Jestem jeszcze panną i czekam na tą ukochana osobę ostatnio poznałam mężczynę i twierdził w zaparcie że jest katolikim i mi pokazywał jaki to nie jest a gdy stwierdziła że nie chce z nim mieszkać przed ślubem i współżyć to w szoku był i mówi no jak to ? kategorycznie nie zgodziłam się nie walczył o mnie zrezygnował a ja nie żałuje bo dopiero teraz widzę .Dlatego przestrzegam młode dziewczyny życiem i współżyciem przed ślubem to ma swoje konsekwencje i to nie jest miłośc jak się może wydawac niektórym z was na początku jest fajnie ale później to już czysty egoizm zawsze to się wiąze z bólem .Pozdrawiam serdecznie i trwajcie w Panu.
 Nikita: 07.08.2013, 16:16
 Zgadzam się trochę z treścią zdania pode mną. Co do czystości przedmałżeńskiej to ja mam następujące zdanie:mam 19 lat, nigdy jeszcze nie byłam w związku z żadnym mężczyzna, no chciałabym umieć powiedzieć tak ze szczerym przekonaniem, że ja na pewno będę czekać do ślubu, że chcę, ale skąd mam wiedzieć, jak będzie oddziaływała na mnie osoba, z którą kiedyś będę, nie trzeba dużo, aby przekroczyć chyba pewne granice, wystarczy, że taki związek trochę już trwa, ktoś jest stęskniony, wraca po pół roku zza granicy, no i to chyba jest więcej niz pewne, że ochota na współżycie, potrzebę maksymalnej bliskości siebie wzrośnie diametralnie. Ja mam tak, że mi tam w sumie by wystarczyło samo przytulanie, bycie ze sobą, patrzenie sobie w oczy, no... Może dotykanie piersi, całowanie szyi,dotykanie pośladków-wiem, że nie powinnam, ale jednak pozwoliłabym na to, chciałabym sama tego.Petting nie wchodzi w grę. Ale ze stosunkiem to bym jednak poczekała do ślubu, analizowałam już kiedyś tą kwestię wielokrotnie i przedstawiam swój własny pogląd widzenia:Wiele osób ma wrażenie, że ich uczucie ma naprawdę ogromną skalę, że znają się już długo, kochają, planują wspólną przyszłość, więc po co mają jeszcze czekać? Cóż, wiele jest też takich par, w której obie strony przed swoim poznaniem nie uprawiały jeszcze seksu, no i w końcu nie wytrzymują tego napięcia, i oddają się sobie wzajemnie, ale po tym szybko decydują się na ślub, nie-nie ma żadnej ciąży, po prostu oboje chcą już "legalnie i po bożemu" współżyć ze sobą-i to jest w porządku, przynajmniej moim zdaniem. Wiedzą, że się kochają, to nie żyją sobie na kocią łapę, tylko tak, jak być powinno. Minusy czekania do ślubu? Trochę egoistyczne, bo dotyczące przyjemności, wynikające z braku cierpliwosci. Bo to, że facet niekoniecznie podziela entuzjazm kobiety czekania do ślubu nie oznacza, iż jej nie kocha. Nie będzie jej kochał naprawdę wtedy, gdy znacząco będzie oczekiwać "dowodu miłości", ale nie wtedy, gdy zostanie przy swoim zdaniu, ale uszanuje taką decyzję kobiety. Plusy czekania do ślubu? Jest ich znacznie więcej:Komfort psychiczny, iż ja nie będę żałować, że się komus nie oddałam, skoro nasz związek np. nie przetrwał próby czasu. Że skoro czeka, to znaczy, że na pewno musi kochać mnie za wszystko, skoro wytrwa aż do ślubu, będąc mężczyzną. Jeśli ktoś decyduje się na seks, jest też zdecydowany na dzieci-ja dzieci nie planuję, więc ani myślę ryzykować i jeszcze brać tabletki antykoncepcyjne, poza tym tutaj rodzi się mechaniczny seks, czysty egoizm. Bo można uprawiać seks, kiedy tylko przyjdzie zachcianka, po pewnym czasie jest to całkowicie normalne, a przecież nie powinno być. Trzeba trochę umieć panować nad swoimi instynktami, człowiek nie zwierzę. No i wydaje mi się, że to musi być naprawdę piękne, jak taka młoda para, która jeszcze nigdy nie współżyła ze sobą, poznaje powoli siebie nawzajem. Plusy zwyciężają :)
 Paweł: 11.02.2013, 11:16
 Bo nie ma oficjalnych granic czystości nie da się wymierzyć linijką to sposób myślenia. Najważniejsze jest czy związku z pieszczotami nie zapomnieć o Bogu oraz że ten 2 człowiek to nie tylko oczy w które można spojrzeć , nie tylko dłoń którą można trzymać , nie tylko biust ( czy tors) w który się można wtulić nie tylko usta i policzki które można całować , ale człowiek ma też serce , umysł i duszę i o tym trzeba pamiętać
 maria91: 01.02.2012, 12:45
 czy moze istniec milosc bez pozadania?? bo mam wspanialy zwiazek z chlopakiem oparty na przyjazni,zaufaniu itd, jestem szczesliwa,ale niepokoi mnie to,ze nie czuje pozadania, chwil, w ktorych moge powiedziec ze go pragne cala soba:( a dobrze mi z nim i nie chce go stracic... Kocham go, chcialabym opiekowac sie nim i troszczyc o niego przez cale zycie, tylko pozadania mi brak...POmozcie
 sama samotna: 13.06.2011, 00:24
 artykul ciekawy, tylko granic tak dokladnie nie wyznacza. To chyba zalezy od sumienia i podejscia do wiary i Boga. Jestem osoba wierzaca. I czystosc chce zachowac do slubu, jednak coraz bardziej watpie w to czy mozna znalezc chlopaka ktory z tym poczeka, a nawet jesli sie znajdzie(niestety coraz rzadziej sie to zdarza) to liczy chociazby, na odrobine pieszczot. Mysle jednak ze chocby takie pieszczoty moga wyzwolic uczucie pozadania wiec rozpocznie sie walka ze samym soba- chcialabym ale tak nie mozna, musimy z tym poczekac, to bedzie grzech... A czy grzechem nie jest tez samo myslenie o tym jak by to bylo fajnie oraz wyobrazenia? Kazdy z nas ma inne podejscie do tych spraw... Coraz mniej ludzi postrzega czystosc jako dar, cos pieknego i boja sie odtracenia i przyznania do tego :( niewiem czy i ja jeszcze znajde chlopaka dla ktorego samo przytulenie bedzie czyms niesamowitym bo jak dotad poznalam tylko takich ktorzy mysla tylko o zaspokajaniu potrzeb. Nie wiem co dzieje sie ze spoleczenstwem. Dziewczyny sie nie szanuja, ubiorem kusza mezczyzn i wszystko nabiera wartosci rzeczy. Wiec nie dziwmy sie wolnym zwiazkom lub rozwodom. Wszystko to wina pozadania i zaspokajania potrzeb. Brak prawdziwej milosci opartej na czulosci zaufaniu i szczerosci. Pozdrawiam i zycze wytrwalosci. Milujmy sie!
 Megg: 04.06.2011, 21:41
 Artykuł rzeczywiście dość pobieżnie traktuje namiętność, ale pięknie pokazuje CZUŁOŚĆ tak potrzebną w związku. Jestem z moim chłopakiem od 5 miesięcy, krótko, lecz wystarczająco, by utwierdzić się w przekonaniu, że na czułości powinno się budować miłość. TO czułość musi być fundamentem, a nie pożądanie, które jest rozbudzane przez namiętność. W rzeczywistości bardzo trudno jest wystrzegać się namiętnych pocałunków, gestów, spojrzeń. Podziwiam tych, którym udało się odnaleźć złoty środek i trzymać z dala od takiej bliskości opartej na zaznawaniu przyjemności płynącej z bliskości i dotyku drugiej osoby.
 Mariusz: 23.12.2010, 21:25
 U każdego człowieka miłość ukazuję się w innej formie.. Jedni kochają za coś, inni zaś uważają, że nie istnieje żaden powód do miłości. Jeśli chodzi o okazywanie miłości poprzez mowę ciała to można dużo na ten temat powiedzieć. Uważam, że nieświadomy seks z pożądania zły i powie to każdy, który szuka w związku prawdziwej miłości.. seks w związku bez porządnych fundamentów bez zrozumienia przed seksem co jest faktycznie miłością, psuje wszystko.. nie ma wtedy już tej magii jaka była przed stosunkiem.. Naprawdę sądzę, że zachowanie czystości jest bardzo ważne, jeśli się naprawdę kochacie ze Swoją drugą połówką jeśli jest to prawdziwa miłość to wystarczy wam samo bycie razem i nie mówię tego żeby się wymądrzać. Mówię to co sam cały czas przeżywam ze swoją dziewczyną. Mam 20 lat i jestem z Nią zaledwie 5 miesięcy i naprawdę zanim ją poznałem, uważałem a nawet byłem pewny, że prawdziwa miłość nie istnieje, że nie da się kogoś mocno kochać i cieszyć się z samego bycia przy kimś.. a jednak można.. sama jej obecność sprawia, że unoszę się nad ziemią, dotyk jej dłoni.. jej wzrok to wszystko sprawia że czuję że naprawdę żyję, czuję się wtedy szczęśliwi i nic mi więcej nie potrzeba. Mówimy tutaj o cielesnych uciechach, o przyjemności jaką czerpiemy z okazywania uczuć przez ciało. Ja całując ją czuję coś takiego czego nawet nie potrafię opisać, to jest taki stan hmm jeśli chodzi o ciało to czuję ciepło w brzuchu a nawet miewam ciarki i mrowienie, jeśli zaś chodzi o mentalną stronę to jest to coś niesamowitego jakby wszystko czego się pragnie było w tym pocałunku, wszystkie pragnienia wszystkie przyjemności wszystkie dobre myśli były w tym pocałunku. I taki pocałunek w zupełności mi wystarcza, jestem prawiczkiem ale jestem też facetem i wiadomo, że nie ma faceta który o tym nie myśli i nie pożąda drugiej osoby (każdy na swój sposób). Jeśli jest się z kimś i się kogoś naprawdę kocha to oczywiste, że jest to pożądanie ta namiętność, gdy dotyka się jej/jego ręki, ramienia,brzucha chce się więcej. To zrozumiałe. Trzeba jednak zachować tą czystość i znać granicę której nie wolno przekraczać. Co jest dobre a co złe ? tak jak czytałem jedną wypowiedzieć użytkownika, powiedział on, że uprawianie pieszczot świadomie z miłości i nie żałowanie ich potem to jest to dobre. Dziewczyny, zastanawiacie się czy gdy wasz chłopak pieści wasze piersi to jest grzech ? w jakiś sposób jest to grzech na pewno. Ale uważam, że jeśli bez tego też się kochacie i wiecie na czym polega prawdziwa miłość to robicie to z głową i z sercem, nie dla samej przyjemności ciała ale także dla waszego ducha i umysłu. Wtedy jest to dobre. Trzeba znać granicę, trzeba być świadomym konsekwencji jeśli zechce się posunąć o krok dalej, jeśli się kocha to się poczeka do Seksu ile będzie trzeba. Ja i moja dziewczyna nie posunęliśmy się dalej niż pieszczoty powyżej pasa u mnie jak i u Niej. Zdarzyło się nam żałować, porozmawialiśmy o tym, wyspowiadaliśmy się. Zastanawialiśmy się czy jest nam to potrzebne. Często rozmawiamy o tych sprawach mówimy co czujemy czego pragniemy.. Między nami jest silne uczucie, silna potrzeba bycia razem ( chodzi mi tu po prostu o bycie blisko bo nasz związek jest na odległość 450km), a także silna namiętność. Przyznajemy się przed sobą bez bicia że pragniemy czegoś więcej ale jesteśmy świadomi wszystkiego i wiemy, że nie zrobimy tego bo to by wszystko zepsuło, kochamy i będziemy się kochać bez seksu aż do tego w pełni nie dojrzejemy. Mamy więc wytyczoną granicę grubą linią. Kocham ją i nigdy bym nie wyrządził jej krzywdy w ten sposób. Wrócę do pieszczot górnych części ciała, robimy to za każdym razem i za każdym razem jest wspaniale i niesamowicie, Nasze umysły jak i nasze ciała czerpią z tego wiele przyjemności i szczęścia, jest nam wtedy bardzo dobrze. Uważam, że te pieszczoty w zupełności wystarczą i będą wystarczać aż do naszego pierwszego stosunku. Nie mówię, że to jest dobre ani nie mówię że to jest złe. Po prostu to jest teraz częścią nas czujemy się z tym dobrze mimo, że czasem mamy nad tym głębsze refleksje. Ale robimy to z Miłości i jesteśmy wszystkiego świadomi. Pomijając przyjemności jakie dajemy sobie poprzez język ciała bycie razem niesamowicie nas uszczęśliwia. To jak na siebie patrzymy, jak trzymamy się za ręce, gdy się przytulamy i całujemy zawsze jest tak jakby to był pierwszy raz.. Sama jej obecność daje mi więcej niż nie jednemu seks ze swoją partnerką. Mógłbym tu jeszcze wiele powiedzieć na temat naszego związku i nie tylko o tych kolorowych sprawach ale także o tych cięższych tych złych, które są bardzo istotne. Mimo to się staramy i idziemy do przodu ku lepszej przyszłości. Życzę wszystkim aby zaznali prawdziwej miłości i ukojenia ze swoją drugą połówką a osobom samotnym dodaję otuchy ! aby się nie poddawać mimo porażek. Każdy w końcu znajdzie swoje szczęście i będzie je doceniał ! Prawdziwa miłość to nie bajka one jest i żyje w każdym znasz tylko trzeba ją odkryć i umieć ją rozwijać i czerpać z niej to co najlepsze :) pozdrawiam wszystkich i z racji, że jutro już Wigilia więc życzę wszystkim Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego roku !:)
 Ktos: 18.03.2010, 10:32
 Z chlopakiem jestem juz 4 lata.Tydzien temu postanowilam wszystkiemu powiedziec DOSC.Szatan nasz grzech ukazuje jak wielki nieprzezwyciezony mur, ktorego jednak dzieki spowiedzi da sie zburzyc i ukladac zycie na milosci.Kochalismy sie prawie od poczatku naszego poznania.Niestety ten sex zaczal zaburzac te najpiekniejsze relacje.Po tygodniu widze jacy inni potrafimy byc do siebie, czule gesty. Tesknimy za soba jak nigdy dotad.Mam nadzieje ze wytrwamy!Musimy wytrwac.
 BeBe: 20.05.2009, 02:11
 Namiętność nie jest grzechem. Jest czymś pięknym. Jeśli mówisz, że namiętność jest grzechem to znaczy, że nie wiesz co to jest namiętność. Namiętność to żar i fascynacja. Namiętne jest zakochanie, reakcja na dotyk dłoni osoby, którą kochasz. Namiętny może być pocałunek, namiętna może być relacja między kobietą i mężczyzną, namiętna może być miłość. Namiętność NIE JEST zaprzeczeniem czystości. Miłość może być czysta i namiętna. A czystość nie jest brakiem namiętności.
 Snajper: 03.04.2009, 01:02
 Nie da się wyznaczyć stref dozwolonych i nie. Nie da się też dotykać piersi bez pożądania. Każda namiętność jest już grzechem ciężkim. Dziewczyny, nie bądźcie naiwne, chłopak reaguje na takie rzeczy, kwestia czasu, kiedy nastąpi następny krok. Bez sensu się ładować w taki gnój. Później wyrzuty sumienia, odkładana spowiedź, duchowe zwłoki. Jeśli ktoś mówi, że seks przed ślubem, czy inne formy pieszczot i pobudzenie seksualne daje radość i poczucie bliskości, to ja mówię z własnego doświadczenia, że nic nie daje takiej radości i pokoju serca jak czystość. Pomóc może zawsze podstawowe pytanie: co jest dla mnie ważniejsze - Bóg i życie w Bogu czy chwilowa cielesna przyjemność?
 aniaq23: 01.04.2009, 16:05
 Sławku, ale my ze soba nie wspolzyjemy. I nie bedziemy do slubu. Jednak czy moja zgoda na pieszczenie piersi nie jest krokiem zbyt dalekim??? Wielokrotnie spowiadalam sie z tej bliskosci, za kazdym razem uslyszalam watek o "czystosci" jednak zaden spowiednik nie uswiadomil mi czy takiego rodzaju zblizenie jest przed slubem dozwolone.. ?
 Sławek: 31.03.2009, 20:38
 Najlepszym miejscem do rozstzygania co jest grzechem a co nie jest konfesjonał. Moim osobistym zdaniem zdecydowanie przekroczyliscie granice i nalezy sie z tego spowiadac i oczywiscie nie grzeszyc wiecej - seks jest zbyt piękny aby do tak szybko zniszczyc.
 aniaq23: 31.03.2009, 20:30
 My rowniez z chlopakiem postanowilismy nie wspolzyc przed slubem. Oboje jestesmy swiadomi, ze seks nie jest żadnym dowodem milosci,jak mogloby sie wydawac bo jej nie mozna udowodnic. Jednak pewne sprawy mnie nurtuja i nie dawaja spokoju. Nie chce bawic sie w ogolniki, chcialabym poprostu wiedziec, co jest grzechem. Kiedy dotyka i caluje moje piersi to grzech? Nie schodzimy ponizej pasa,nigdy nie widzialam,ani nie dotknelam jego penisa.On moich stref rowniez. Mimo to, nie zawsze jestem pewna czy nasze postepowanie jest dobre. Trudno jest ze soba chodzic 4 lata i jedynie trzymac sie za rece:( A moze sie tylko usprawiedliwiam, aby uspokoic swoje sumienie... ??? Prosze o podpowiedz, jakas konkretna wskazowke...
 monia: 07.11.2008, 20:47
 Wszystko to co pisze pani Wanda jest prawdą ale zbyt ogólnikowo. Rozumiem, ze nie można powiedzieć dokładnie co wolno a czego nie, ale przydało by się chociaż częściowo. Mam od ponad 3 lat wspaniałego chłopaka, z którym nie uprawiam seksu (i była to nasza wspólna decyzja). Ale jesteśmy tylko ludźmi i czasem posuwamy się do intymnych pieszczot. Czasem wiem, że to za dużo ale nie zawsze. Bo skąd mam wiedzieć np. czy jet grzechem to że czule gładził moja pierś czy nie jest. Często nie daje mi to spokoju. Pragnę jego szczęścia i wiem, że często nie chodzi o pożądanie ale o bliskość, o to bycie razem. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć....
 aga: 28.10.2008, 22:39
 chodze ze swoim chlopakiem prawie 4 lata i nadal ze sobie nie wspolzyjemy. jestem z tego dumna ale boje sie ze nie kontrolujac moze do tego dojsc;/ bardzo sie tego boje a wierze w to ze jak zachowam czystosc to moje malzenstwo bd szczescliwe naprawde... nie wiem co robic..
 MIJA: 18.10.2008, 13:37
 Mam taką sytuację jak M któr a kocha K. jesli ktos byłby na tyle dobry i chiał mi pomóc czego bardzo potrzebuje nich napisze do mnie na gg (1145844) prosze choc o dobre słowo albo jkąś radę bardzo chcę żyć z Bogiem ale wydaje mi się to bardzo trudnę , potrzebuje wsparcia i modlitwy, proszę!!
 M. która kocha K.: 15.09.2008, 19:49
 Chciałabym potrafić wytrwać w czystości. Jestem za czystością, ale ostatnio posunęlismy się za daleko. Nie było między nami stosunku, ale niektóre czyny, po których potem czułam sie jak rzecz i czułam, ze K. tak potraktowałam. Jednak cały czas mnie do tego ciągnie. Nie wiem, czy dam radę wrócić tylko do czułości, jeżeli w grę juz wchodziło pożądanie, tkóre mnie opanowało. Nie wiem, czy uda mi sie je w sobie uciszyć, zagłuszyć pozytywną miłością. Tak bardzo tego pragnę. Chciałabym budować związek ze swoim chłopakiem na czystych relacjach a nie na pożadaniu, które może wszystko zepsuć. Chcę wrócić do czystości... Boże pomóż!
 Monika: 07.05.2008, 00:12
 Kto Cię tak może pokochać, Raffi? Odpowiadam: Twoja przyszła żona; biorąc pod uwagę oczywiście, że będzie dążyła do związku budowanego na silnym fundamencie a nie na pożądaniu. To nie bajka. To samo życie ;D Pozdrawiam Cię.
 raffi: 28.04.2008, 00:48
 A mi się w głowie nie mieści, że taka miłość jest możliwa. Że mogę spotkać osobę, której sama bliskość będzie mnie cieszyła - o tym się śni, marzy, ale ze sfery marzeń do sfery realnej jest daleko. Kto może mnie tak pokochać, żeby okazywać mi czułość, trzymać za rękę, cieszyć się sama moją obecnością.... naprawdę myślę, że to piękna bajka, ale jednak bajka.
 kano: 12.03.2008, 22:38
 Paweł: 06.11.2006, 19:46 : "Dziwni są ludzie którym brakuje seksu przed ślubem ja jestem sam i nie powiem seksu mi nie brak , ale ciepła , przytuleń chodzenia za rączki itp. bardzo ludzie tyle macie i chcecie jeszcze dla mnie to dziwne." Też tak mówiłem, ale jak już znajdziesz tą drugą połówkę też zaczniesz pragnąć uciech cielesnych związanych z seksem :D życze Ci z całego serca zeby u Ciebie to zdanie sie nie zmieniło :)
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Zgłoś błąd [ Strona główna ] Drukuj Wyślij link
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2013 Pomoc Duchowa