Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
O "seksoholizmie" i dobrodziejstwach życia w celibacie

     Chciałbym, żeby głównym tematem tego listu był celibat. Wiecie, co to jest celibat? To pełna wstrzemięźliwość seksualna, powstrzymanie się od wszelkich działań w tej sferze. (W takim przynajmniej znaczeniu używa tego terminu książka, o której za chwilę). Może wyniknąć z tego coś dobrego? Ponieważ wy i ja jesteśmy "stanu wolnego", czyli nie żyjemy w małżeństwie, mamy zachować czystość przedmałżeńską - tzn. celibat. Tak uczy nas Chrystus, a to nauczanie przypomina i tłumaczy Kościół.

     Pan Bóg jest kochającym nas Ojcem i jeśli czegoś zakazuje albo coś nakazuje, czyni to wyłącznie w trosce o nasze dobro. Dobry Ojciec, który jest naszym Stwórcą i Stwórcą wszystkiego, co nas otacza, wie oczywiście, co jest dobre, co nam służy, co nas rozwija, co nam przynosi szczęście i pełnię życia. On również wie doskonale, co jest złe - a więc umniejszające nas, raniące, zniewalające, niszczące. Złe - to znaczy grzeszne, zło - to znaczy grzech.

     Pan Jezus jedno, a wokół słyszymy przeważnie coś zupełnie przeciwnego. Propaganda mówi na przykład, że "seks to rzecz naturalna". A więc jeśli masz ochotę, to czemu nie? Nienaturalne byłoby powstrzymywanie się. Mogłoby ci jeszcze zaszkodzić... Hasełko "seks to rzecz naturalna" słychać na okrągło. W jednym piśmie dla dziewcząt umieściły je pewne panie pod zdjęciem dwóch żółwi w dziwnej pozycji. Wdzięczne, co?... Piszę o tym, bo wydaje mi się to pewnym symbolem. Może nawet owe panie umieszczą kiedyś całość na sztandarze swojego "postępowego" i "nowoczesnego" świata. A obok będzie jeszcze na pewno prezerwatywa, którą - mam wrażenie - uważają za największy wynalazek w dziejach ludzkości.

Seksoholizm

     Wpadła mi w ręce ciekawa książka psychologiczna. Napisana została przez amerykańskiego psychoterapeutę Patricka Carnesa i jego zespół. Zatytułowana jest Od nałogu do miłości, z podtytułem Jak wyzwolić się z uzależnienia od seksu i znaleźć prawdziwe uczucie (Harbor Point sp. z o.o., Poznań 2001). Ośmielam się ją ocenić, pomimo pewnych słabszych punktów, jako niezwykle odkrywczą i ogromnie potrzebną w obecnej chwili. Jeden z rozdziałów tej książki poświęcony jest celibatowi. Rewelacja! Ale po kolei... Mówienie ludziom, zwłaszcza młodym, że seks to sprawa naturalna tak samo jak u zwierząt (a więc tak jak i one nie musisz się hamować - musisz się tylko koniecznie "zabezpieczyć"), prowadzi posłusznych tej ideologii do uzależnień seksualnych. Zwłaszcza jeśli taki komunikat padnie na podatny grunt psychiczny czy duchowy. P. Carnes zajmuje się właśnie leczeniem tzw. seksoholików (inaczej erotomanów) - czyli ludzi, którzy ze względu na swoje uzależnienie seksualne nie umieją już kierować swoim życiem. Nałóg kieruje nimi. Seks niszczy seksoholika, tak jak alkohol alkoholika i narkotyk narkomana. Z taką samą skutecznością i siłą. Co gorsza, wychodzenie z zaawansowanej erotomanii jest niezwykle trudne, trudniejsze nawet niż z narkomanii. Oto krótkie świadectwo: "Mam za sobą odstawienie czterech ciężkich nałogów, w tym kokainy. Jednak zdecydowanie najcięższe i najtrudniejsze było dla mnie odstawienie erotomanii". Autor książki konkluduje: "Jest to powtarzające się stwierdzenie wśród erotomanów, którzy wyzwoliwszy się z wielu uzależnień, uzyskali skalę porównawczą". Carnes ocenia, że na świecie żyją miliony ludzi uzależnionych od seksu (ok. 80% to mężczyźni, ok. 20% kobiety). W roku 1991, kiedy powstawała wspomniana książka, istniało na świecie ok. 2 tys. grup terapeutycznych zajmujących się leczeniem takich osób, a ich liczba wzrasta lawinowo. Problem erotomanii na dużą skalę jest sprawą stosunkowo nową. Pierwsze ośrodki terapeutyczne dla osób uzależnionych od seksu założono w połowie lat 70. ub. wieku, co - moim zdaniem - było skutkiem tzw. rewolucji seksualnej w USA z lat 60. oraz upowszechnienia pornografii (90% zdrowiejących z erotomanii mężczyzn i 79% kobiet stwierdza, że pornografia miała decydujący wpływ na rozwój ich uzależnienia).

     Uzależnienie przeważnie rozpoczyna się we wczesnej młodości od masturbacji. O ile nie podejmie się wysiłku jej zaprzestania, powstaje nałóg, który stale się rozwija. Nie wyrasta się z niego tak po prostu - jak myślą niektórzy - ani nie kończy się on wraz z zawarciem małżeństwa. Sięga się raczej z biegiem czasu - tak jak w każdym nałogu - po coraz silniejsze bodźce. W końcu obsesja seksualna staje się zasadą organizującą życie erotomana czy erotomanki. Wszystko obraca się wokół seksu. Większość czasu pochłania seksoholikom fantazjowanie, realizowanie fantazji, poszukiwanie partnerów, uwodzenie, a potem radzenie sobie z kacem moralnym i innymi konsekwencjami uzależnienia. Erotoman (erotomanka) zaniedbuje najważniejsze sfery życia: rodzinę, pracę, naukę, własne talenty i zainteresowania, życie duchowe. Traci czas i energię na przezwyciężanie różnych kryzysów: rozpadu małżeństwa, publicznej kompromitacji, odebrania praw małżeńskich, problemów w pracy, krachu finansowego, choroby wenerycznej, aresztowania i procesu sądowego (np. za molestowanie nieletnich albo ekshibicjonizm).

     Steve tak rozpoczyna opis swojego uzależnienia: "Jak daleko sięga moja pamięć, czułem się rozbity, zdezorganizowany. Z biegiem lat zacząłem szukać seksualnych doświadczeń, które pozwoliłyby mi albo się pozbierać, albo o tym zapomnieć. Kiedy się zaciągnąłem do marynarki, zachowania, które dotychczas były dla mnie normą - masturbacja pod miękką pornografię - przeobraziły się we wzorzec penetrowania sex shopów, gdzie wyszukiwałem twarde porno. Zaczęły się też prostytutki. Wróciłem do cywila w nadziei, że jakoś z tego wyrosnę. Nigdy nie było mi z tym dobrze".

     Przed trzydziestką Steve się ożenił. Myślał, że małżeństwo rozwiąże jego problem. Po kilku miesiącach względnej poprawy zaczęło się jednak dziać jeszcze gorzej, jeśli chodzi o pornografię i prostytutki. Kiedy urodziło mu się dziecko, ponownie nastąpił okres poprawy, a potem, niestety, znowu pogorszenie: zaczął polować na mężczyzn w księgarniach z pornografią. Całkowicie oddalił się wówczas emocjonalnie od żony i od dziecka. Zaczął też pić po każdym swoim seksualnym ciągu, aby zabić ból wspomnień.

     Oto jeszcze garść krótkich wypowiedzi erotomanów pokazujących skutki uzależnienia od doznań seksualnych:

     "Dostałem liszajów [rodzaj swędzących wykwitów na skórze - przyp. red.] i przeniosłem je na moją żonę".

     "Podjąłem wiele fatalnych decyzji zawodowych z powodu ciągłych obsesji seksualnych."

     "Wydawałem pieniądze na seks, kiedy potrzebowałem ich na ubrania dla dzieci".

     "Z powodu obsesji zawaliłem dyplomowy rok nauki".

     "Chronicznie spóźniałem się do pracy lub byłem zbyt rozbity, żeby pracować".

     "Z tytułem doktora pracowałam jako sprzątaczka biurowa".

     "Przekraczając granice wobec moich pacjentek, straciłem prawo wykonywania zawodu".

     "Zostałem aresztowany".

     Uzależnieni seksualnie ponoszą szkody w każdej sferze życia. Z prawie tysiąca ankietowanych zdrowiejących seksoholików 38% mężczyzn i 45% kobiet przechodziło choroby weneryczne; 64% podejmowało współżycie pomimo ryzyka zarażenia siebie lub innych; 40% kobiet zaszło w niechcianą ciążę, 50% zostało zgwałconych, 60% stało się ofiarami fizycznych nadużyć; 30% erotomanów używało przemocy, by uprawiać seks... Niemal wszyscy ankietowani mówili o zaprzepaszczeniu swoich intelektualnych możliwości i twórczego potencjału, o wyczerpaniu i niezdolności do spełniania wcześniejszych funkcji społecznych; 97% stwierdzało utratę szacunku czy wręcz pogardę dla siebie; 94% doświadczało osamotnienia i uważało się za niegodnych pokochania; 91% doznawało uczuć skrajnej beznadziejności lub rozpaczy; 72% cierpiało na obsesyjne myśli samobójcze.

     Seksoholik(-czka) zaczyna szukać pomocy dopiero wówczas, kiedy w końcu dociera do niego (niej) prawda, że to, co robi, jest destruktywne i że stracił(a) kontrolę nad sobą. Wie, że musi wyrzec się tych zachowań, zanim one ostatecznie go (ją) zniszczą. Oznacza to zachowanie celibatu. Trzeba przerwać erotyczny ciąg. Dopiero w tym stanie możliwe są dalsze etapy zdrowienia i leczenia. Potrzeba teraz nie mniej niż 3 do 5 lat wstrzemięźliwości, aby odbudować swoje życie.

Celibat jako lekarstwo

     Próbując odrzucić wszelkie formy seksu, seksoholicy doświadczali tego, jak bardzo są bezsilni wobec swego nałogu. Wielokrotnie na nowo musieli podejmować wysiłki, aby osiągnąć pełną wstrzemięźliwość. Większość erotomanów uważa, że kluczem do wytrwania w zdrowieniu było dla nich odrodzenie się ich życia duchowego. "Duchowość - twierdzą - jest czynnikiem pierwszoplanowym, podstawą przemian".

     Carnes stwierdza ponadto, że okres celibatu to czas głębokiego wewnętrznego uzdrowienia, przywrócenia emocjonalnej i duchowej równowagi. Nazywa on ten okres "rodzajem bezcennych rekolekcji", czasem "fundamentalnej odbudowy na najgłębszym poziomie" i "przygotowaniem wnętrza na przyjęcie uzdrowionej seksualności".

     Jeden z ankietowanych napisał: "Na początku mojej drogi miałem żal, że zabrano mi wszystkie seksualne łakocie. Dziś jestem bezgranicznie wdzięczny za ten długi czas, w którym mogłem rozwijać się i wzrastać...". Ricka do zachowania celibatu nakłoniła żona. "Z początku - pisze - miałem do niej żal i urazę. Dziś uwielbiam ten stan i jestem jej wdzięczny, gdyż jesteśmy obecnie ze sobą bliżej i bardziej intymnie niż kiedykolwiek. Nigdy nie byliśmy bardziej szczęśliwi, a ja mam teraz dużo lepszy kontakt ze sobą i lepiej siebie rozumiem".

     Oto jeszcze kilka typowych wypowiedzi zdrowiejących erotomanów na temat ich wstrzemięźliwości seksualnej:

     "Zdałem sobie sprawę, że bez seksu można żyć dalej, i to o wiele lepiej. Dla mnie było to wielkie odkrycie".

     "Celibat otworzył przede mną sferę cudownej bliskości z mężem, jakiej nigdy wcześniej nie miałam".

     "Był [celibat - dop. red.] niezmiernie pomocny. Uwolnił mnie. Zobaczyłem, jak dobrze mogę się czuć bez seksu".

     "Ogromnie zbliżyłem się do żony".

     "To była dla mnie jedyna możliwość nabrania właściwej perspektywy i zobaczenia, jak bardzo byłam zniewolona i zatruta seksem".

     "Celibat wreszcie sprowadził mnie na ziemię; stanęłam na własnych nogach i mogłam dojrzeć rzeczywistość".

     "Pomógł mi i mojej żonie zobaczyć, że jest jeszcze życie poza łóżkiem, że prawdziwa bliskość to nie bliskość genitalna".

     "Dopiero w celibacie poczułem się mężczyzną".

     "Pełna wstrzemięźliwość to coś wspaniałego. Zacząłem czuć, że moje ciało jest naprawdę moje, zacząłem je posiadać".

     "Celibat dał mi zdolność koncentracji, wyzwolił we mnie nowy rodzaj energii. Dał mi dostęp do uczuć, głęboki wgląd w siebie, rozkosz życia i bycia obecną dla siebie, dla mojej Siły Wyższej i przyrody".

     Dziękuję za te świadectwa! Jakie z nich wnioski dla nas, walczących o zachowanie czystości? Wysiłek się opłaca? Albo się nie opłaca, a Pan Bóg jest taki restryktywny bez powodu?

     Przede wszystkim wymóg czystości przedmałżeńskiej chroni przed popadnięciem w uzależnienie seksualne. Zabezpiecza przed tragicznymi jej skutkami. Nasuwa się natomiast pytanie, czy te "zabezpieczenia" w postaci prezerwatyw, globulek, pigułek, drucików itp., które proponują przemili panowie i panie nazywający siebie "nowoczesnymi" i "postępowymi", mogą uchronić przed marnowaniem swoich życiowych szans i talentów, kalectwem emocjonalnym, utratą ideałów, poczuciem beznadziejności, rozpaczą, pogardą dla siebie, marnowaniem czasu i pieniędzy, zawalaniem nauki albo spraw zawodowych, utratą przyjaciół, rozpadem małżeństwa... Itd., itd. Zabezpieczają?

     Jeżeli celibat jest fundamentem do odbudowy zrujnowanego życia fizycznego, emocjonalnego i duchowego, to w ogóle musi być fundamentem do dojrzewania oraz wzrostu emocjonalnego, duchowego i fizycznego. Zdrowiejący erotomani dzięki pełnej wstrzemięźliwości seksualnej osiągają coś, co mogli osiągnąć 20-30 lat wcześniej. Czystość przedmałżeńska pozwala bowiem zachować emocjonalną i duchową równowagę. Wyzwala energię i daje zdolność do koncentracji na rzeczach ważnych. Uczy realizmu i stania na własnych nogach. Daje dostęp do uczuć, głęboki wgląd w siebie, rozkosz życia. Uczy, na czym polega bliskość z drugą osobą. Przygotowuje wnętrze na przyjęcie zdrowej seksualności. Uczy "posiadania" własnego ciała itd. (Sparafrazowałem albo zacytowałem tylko to, co powiedzieli na temat swojego doświadczenia celibatu zdrowiejący seksoholicy).

Niebezpieczni jak dilerzy narkotyków

     Psalmista mówi tak: "Bez powodu bowiem zastawili na mnie sidła i bez powodu wykopali dół na moją zgubę" (por. Ps 35, 7). Hasełka: "seks to rzecz naturalna", "róbta, co chceta", "mam) wolność", "wszyscy to robią" itp. - to właśnie sidła zastawione na Ciebie. Ponieważ zniewolenia seksualne są tak destruktywne jak narkomania, a trudniejsze do pokonania niż nałóg narkotykowy, propagatorzy wyżej wymienionych hasełek są gorsi niż propagatorzy kokainy.

     Jeszcze bardziej niebezpieczni są producenci i dilerzy pornografii. A to dlatego, że dla chłopaka w okresie dojrzewania nawet jednorazowy kontakt z pornografią może być początkiem ciężkiego nałogu. Niestety, widzę wśród nich sporo takich, którzy dali się złapać w sidła. Świadczy o tym język, jakim się posługują, sposób mówienia o dziewczętach i traktowania ich, podejście do własnej seksualności i całego swojego życia. Ameryka zbiera owoce swojej "seksualnej rewolucji" lat z 60. i 70. XX w. My również - obawiam się - zaczynamy zbierać owoce naszej wolności bez odpowiedzialności. Tak jak straszne są koszty społeczne alkoholizmu i narkomanii, tak samo katastrofalne - co pokazuje doświadczenie innych krajów - są skutki erotomanii. Dlatego moim i Twoim zadaniem jest sprzeciwienie się propagandzie zła, która buduje cywilizację śmierci. Potrzebna jest nasza mobilizacja, by budować wokół siebie cywilizację życia i miłości.


Jan Bilewicz


Publikacja za zgodą redakcji

Numer Specjalny 2007




Aby miłość była piękna… czyli kilka słów o czystości Aby miłość była piękna… czyli kilka słów o czystości
ks. Andrzej Wachowicz, Agnieszka i Tomasz Talagowie
Książka, napisana w formie wywiadu, rozwija temat życia w czystości. Autor wyjaśnia szerzej, co oznacza czystość i szybko okazuje się, że nie jest to wyłącznie zakaz współżycia poza małżeństwem.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 missior: 25.06.2011, 17:00
 Ja się pytam gdzie był Bóg gdy jako kilkuletni chłopiec dorwałem pilota od TV-Sat i zobaczyłem to czego nie powinienem i do dziś walczę z nałogiem, mam problemy z emocjami i relacjami i ogólnie jest źle. Gdzie jest Bóg gdy stare, zboczone pryki niszczą małe dzieciątka? Czemu mnie wtedy nie powstrzymał? Czemu teraz pomimo modlitw tak ciężko mi z tego wyjść? Czemu nie stanie się cud? :/
 Anna: 03.06.2009, 21:54
 Fakt seksoholizm to uzależnienie i podobnie jak inne uzależnienia jest chorobą. Jednak czy aby autor nie 'wrzuca to wszystkiego do jednego wora'? Nikt przy zdrowych zmysłach nie zarzucić człowiekowi pijącemu jedno piwo, że jest alkoholikiem, a tymczasem z każdego kontaktu seksualnego robi się w tym artykule seksoholizm....
 Krzysiek*: 25.12.2008, 20:51
 Bardzo ciekawe...
 Monika: 16.03.2008, 22:26
 super! dziękuję za przemądry artykuł!
 sztefi: 29.08.2007, 10:45
 polecam artykuł
 Ania: 27.08.2007, 18:33
 Bardzo ciekawy artykuł, myślę, że czystość przedmałżeńska jest nam bardzo potrzebna, coć niestety, mało osób z niej korzysta.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa