Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
Molestowanie seksualne

Czy powiedziałbyś nam, gdyby ktoś cię molestował?

     W ostatnim czasie do wiadomości publicznej docierają posądzenia znanych ludzi o molestowanie seksualne nieletnich. Być może wszędzie widzimy potencjalnych podejrzanych i czujemy pogardę do przedstawicieli instytucji, które powinny wspierać rodzinę a teraz zawiodły pokładane w nich nadzieje. Niewykluczone, że dopiero po nagłośnieniu problemu przez media nasza czujność została zaostrzona. Tak, czy owak znaleźliśmy się w nowej sytuacji wymagającej zastanowienia się oraz podjęcia konkretnych działań wychowawczych. Radzę nie poprzestać wyłącznie na opowiadaniu dzieciom przerażających historii o pedofilach czyhających na ich niewinność.

Zacznijmy od zweryfikowania poglądów

     Najpierw trzeba zmierzyć się ze stereotypami. Samo napiętnowanie nie rozwiązuje problemu. Takie dewiacyjne zachowania ludzkie nie są wyłącznie problemem dwudziestego pierwszego wieku. Zło istniało zawsze. Oczywiście nie może to stanowić żadnego usprawiedliwienia, ani przyzwolenia na ten proceder. Jednak powinno pozwolić na chwilę refleksji, by nie ulec panice, wywoływanej przez tytuły w gazetach, audycje radiowe i telewizyjne. Nie można bowiem dopuścić, by naszym działaniem kierował lęk lub frustracje innych ludzi, ani też wyzwalająca się agresja.

     Zawsze uczulano dzieci na zagrożenia. Przed laty straszono "czarną wołgą". Można było usłyszeć: "jak zobaczysz czarną wołgę, to uciekaj." Wynikało z tej przestrogi, że inne auta są dla dzieci bezpieczne," a jedynie tej marki, ewentualnie innych czarnych samochodów należy się wystrzegać. Nie rozumiem, skąd założenie, że przedszkolaki potrafią rozpoznać wołgę, skoro niejednokrotnie dorośli mają z tym problemy.

     Ż perspektywy czasu widać, jak nieprzemyślana była to przestroga. Nie sądzę też, by przynosiła pożądane efekty. Chociażby dlatego, że bawiące się dzieci nie są w stanie bez przerwy myśleć o tym, że może je spotkać coś złego. Z pewnością co jakiś czas przypominały sobie o tym i dalej pochłaniała je zabawa. A może wszystkie napomnienia puszczały mimo uszu.

     Dzieje się tak zwykle wtedy, gdy przestrogi są przedstawiane nieadekwatnie do rozumienia dziecka. Młodych ludzi nie można obarczać doświadczeniem starszego pokolenia, nie można liczyć na to, że wyciągną odpowiednie wnioski i zastosują je w życiu, szczególnie w sytuacjach ekstremalnych. Zło jest tak długo, jak długo na ziemi jest człowiek. I trzeba się z tym pogodzić. Wówczas nasze myśli staną się spokojniejsze i przyniosą mądrzejsze rozwiązanie.

Lęk i poczucie bezpieczeństwa

     Wielu dorosłym wydaje się, że to właśnie strach ustrzeże ich dziecko przed niebezpieczeństwem. Straszą również siebie. Czyżby lęk miał dawać poczucie bezpieczeństwa? Brzmi to absurdalnie, ale wsłuchajmy się w nasze słowa skierowane do dzieci. "Nie możesz sam jechać autobusem, bo cię ktoś porwie! Jak wreszcie pójdziesz do szkoły, to tam cię nauczą dobrego zachowania! Jak nie będziesz spać, to zabierze cię sąsiad!" Staramy się utrzymać dzieci w lęku, jakby dawało to pewność, że one będą na siebie uważały. Nie, to nie jest dobra metoda wychowawcza! Zatem - jak przestrzegać małe dzieci; jak te nieco starsze; jak te, które wzrostem nas przerosły, ale doświadczenie życiowe dopiero zaczynają zdobywać? Czy w ogóle o tych sprawach z nimi rozmawiać?

     Oczywiście, że rozmawiać, lecz najpierw sami powinniśmy wiedzieć, przed czym chcemy je ustrzec. Następnie znaleźć sposób radzenia sobie w trudnym położeniu, który moglibyśmy im zaproponować. Cały czas powinnyśmy też starać się, by atmosfera w domu umożliwiała dzieciom zwierzanie się z różnych kłopotów. Warto też zdobyć wiedzę o rozwoju emocjonalnym, psychomotorycznym i umysłowym dziecka w poszczególnych okresach jego życia. Niewątpliwie pomoże nam to przygotować się do rozmowy i przeprowadzić ją.

     Wiele na ten temat mówi się w szkole, więc mamy ułatwione zadane. Pamiętajmy o informacjach napływających z radia, telewizji, prasy (o ile dzieci czytają), stron internetowych. Podyskutujmy - właśnie rodzice ponoszą przede wszystkim odpowiedzialność za swoje pociechy. Wyznaczmy strategię, podzielmy się rolami. Nie tylko wspomoże to działania ochronne, ale także zbliży do siebie małżonków.

W jaki sposób przeprowadzić rozmowę?

     Konkretnej recepty nie wypiszę. Przecież kochamy swoje dzieci, znamy ich wrażliwość, na pewno szybko znajdziemy do nich drogę. Mam jednak kilka przemyśleń i chciałabym się nimi podzielić.

     Bez względu na to, w jakim dzieci są wieku, powinniśmy rozmawiać o wszelkich sprawach związanych ze sferą seksualną mimochodem, jakby przy okazji. Nie stwarzajmy dodatkowych wzmocnień poprzez organizowanie specjalnych wieczorów poświęconych temu tematowi. Takie niecodzienne sytuacje mogą dzieci wystraszyć, a przecież pragniemy je nauczyć reagować w określonych sytuacjach tak, by mogły sobie pomóc albo świadomie uciekać.

     Moja znajoma o trudnych sprawach rozmawiała ze swoimi córkami podczas wspólnego przygotowywania posiłków. Były one skupione również na pracy, więc nie odbierały agresji związanej z poruszanym tematem. Mogły spokojnie opowiedzieć, jak one zareagowałyby w podobnej sytuacji, a nawet odegrać o tym scenkę, by na końcu obrzucić napastnika obierkami ziemniaków.

     Scenki to dobry pomysł. W łagodny sposób można pokazać niebezpieczne sytuacje, wziąć w nich udział bez negatywnych konsekwencji. Sprawdzić różne warianty zachowania się i wybrać najlepszy.

     Jeśli dzieci dopiero rozpoczynają naukę szkolną, to warto więcej czasu poświęcić odgrywaniu ról. Niech utrwalą sobie sytuacje, w których powinny szczególnie uważać, np. nieznajomy prosi o zaprowadzenie go na wskazaną wcześniej ulicę, albo obcy człowiek przyjdzie pod szkolę i oświadczy, że mama poprosiła go o odprowadzenie dziecka do domu. Ciekawe, jakie widzą wyjście z sytuacji. Najlepiej w trakcie odgrywania scen nie narzucać małym aktorom odpowiedniego zachowania. Swoje racje przedstawić na końcu.

     Gdy przećwiczy się określone zachowanie, to później łatwiej wdrożyć je w życie, dzieje się to automatycznie. Oczywiście metody dobierać trzeba adekwatnie do wieku syna lub córki. Ze starszymi więcej dyskutujmy. Dowiedzmy się, co już wiedzą o molestowaniu seksualnym. Jak rozumieją te sprawy? Gdzie o nich usłyszały? I zapytajmy: "gdyby ktoś cię molestował, lub zdarzyłoby się coś jeszcze gorszego, czy opowiedziałbyś nam o tym?"

     A później zapytajmy "dlaczego?" Bez względu na to, jaką usłyszymy odpowiedź, nie wpadajmy w złość ani też nie wylewajmy łez, jeśli będzie ona negatywna. Najlepsze wydaje się milczenie. Ponadto baczniej obserwujmy dzieci. Każda zmiana zachowania, nienaturalne odruchy, inny sposób wysławiania się mogą stać się sygnałem, iż dzieje się coś niepokojącego. Nie trzeba wówczas zadawać krępujących pytań, lepiej przystąpić do słuchania. Może okazać się, że wydarzyło się coś zupełnie innego, niż sobie wyobrażaliśmy o równie wielkim zabarwieniu emocjonalnym. Bądźmy czujni.

     Trudno pozbyć się lęku o dzieci, szczególnie, że nie jesteśmy w stanie bez przerwy ich ochraniać. Dla nas, ludzi wierzących, ciężar wychowania wydaje się łatwiejszy do udźwignięcia. Zawsze możemy zwrócić się do Boga z prośbą o ratunek. W Jego ramionach szukać ukojenia, mądrości i miłości. Nie musimy liczyć wyłącznie na własne siły.

     Rozmawiałam kiedyś z moją przyjaciółką. Opowiadała o swojej młodości. Bliska była narkotyków, alkoholu, złego towarzystwa. Nie słuchała nikogo. Jednak, gdy zbliżała się do niebezpiecznej granicy, nie wiadomo dlaczego wycofywała się. Potrafiła odmówić. Stwierdziła, że Bóg ją prowadził. Jest o tym przekonana, gdyż czuła Jego siłę.

     Przytoczona historia pokazuje wszechmoc Boga. Chcę zwrócić uwagę na ważny aspekt naszego rodzicielstwa, a mianowicie na fakt, że dzieci nie są wyłącznie nasze. Wiara daje nam ten cudowny atut w postaci miłości Boga, Jego miłosierdzia. W codziennym życiu objawia się harmonią w rodzinie i siłą wewnętrzną. Czyż nie tego potrzebujemy?

Ewa Rozkrut

Autorka jest matką sześciorga dzieci,
z wykształcenia pedagogiem.
Razem z mężem, Andrzejem,
redaguje serwis internetowy
www.mateusz.pl

nr 3(74) maj/czerwiec 2005



Seks jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga Seks jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga
Ksawery Knotz OFMCap
Autor w bardzo otwarty sposób odpowiada na wiele pytań na temat seksu. Książka nie moralizuje, ale jak każdy poradnik życia pomaga w rozwiązywaniu problemów i podnoszeniu jakości życia małżeńskiego.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Agnes: 31.12.2016, 03:20
 Od lat zyje w bolu. Mialam dziesiec lat, krotko po Pierwszej Komunii Sw. Misiac wczesniej zmarla moja ukochana Babcia, w wakacje pojechalam do rodzicow. Tam molestowal mnie starszy o 9 lat brat, wyparlam tamto straszne przezycia. Wrocilo, wraca, boli tak strasznie, moze mu przebacze, nie wiem. Powinien sam przeprosic! Zostalam tez przekleta przez matke chrzestna, odrzucili mnie rodzice, do rodzenstwa nigdy nie "pasowalam". Nigdy nie mialam poczucia bezpieczenstwa. Mam rodzine, troje dobrych dzieci, dobrego, kochanego meza, jednak bol nie pozwala mi cieszyc sie tym, co mam. Jak kochac tych, co tak skrzywdzili? Nie umie tez spowiadac sie z tego, ani tez nie przyjmuje eucharystii. Czuje sie winna, brudna, niegodna. Szukam duchownego, ktory moze mi pomoc. Boje sie, ze bede odrzucona, boje sie sowiednika. Niezrozumienia, bo to mnie juz spotkalo. Jestem twarda, ambitna, pracowita, jednoczesnie slaba na ataki, czesto zagubiona. Podpowiedzcie!
 Ja: 02.06.2016, 23:20
 Ja byłam molestowana od ósmego roku życia do czternastego molestował mnie ojczyma ojciec ,,dziadek,, a potem sam ,,tatuś,,na moje szczęście ,,tatuś,,umarł zachlał się na śmierć a ,dziadziuś wyprowadził się .Dziś mam ponad 50 lat a wszystko we mnie siedzi myślę że nigdy po tych wydarzeniach moja psychika nie była już normalna ,fakt spotkałam dobrego człowieka wyszłam za mąż mam już dorosłe dzieci .Ale moje życie seksualne nie było takie jak powinno ,nie mogłam i nie mogę do tej pory całować się ,przypomina się wszystko z przed lat chce mi się wymiotować czuję odrazę do siebie i nienawiść do tych co mi to robili .Z nikim tak strzeże nigdy o tym nie rozmawiałam i myślę ze juz z tym ciężarem umrę, mam duży żal do matki ze nic w tamtym czasie nie widziała ,albo widzieć nie chciała? Może od dziś będzie troszkę lepiej fakt nikomu nie powiedziałam ale dziś napisałam ufff jaka ulga......Ja
 Jemima: 28.01.2015, 21:11
 Kochane, Mój tata wykorzystywał mnie przez pierwsze 6 lat mojego życia, czynił wszystko co diabeł może poddać człowiekowi pod myśl. Udało mi się przebaczyć na tyle że opiekowałam się nim przez rok przed Jego śmiercią, bardzo Go kochałam, On sam nawrócił się na chrześcijaństwo i przeprosił mnie, w ostatnich dniach życia pragnął iść do kościoła (chodziłam do KZ - kościoła zielonoświątkowego). Martwię się, że moje przebaczenie nie dokonało się w 100 procentach, ale walczę dalej. Pragnę przekonać Was, że przebaczenie jest możliwe i przynosi raj na ziemi skrzywdzonej osobie, a krzywdzicielowi przynosi skruchę. Kocham Was bardzo i proszę o modlitwę bym mogła z uczuciami uporać się do końca (chciałabym móc wyjść za mąż). Błogosławię Was.
 aga: 22.09.2014, 16:22
 Witam, mam ogromny problem, nie moge miec dzieci. byłam molestowana przez jakies 9lat, czy to moze miec wpływ?
 zagubiona: 02.06.2013, 01:45
 Minęły juź prawie 3 lata. Nie potrafię przestac o tym myśleć. Ta sytuacja wraca do mnie w snach. Kuzyn stał się moim cieniem. Analizuje motywy jego postępowania, zastanawiam się czy ma wyrzuty sumienia. Czuje się winna, powiedziałam rodzinie. Straciłam niektorych bliskich, juź prawie nie tęsknie. Jednak, gdy odwiedzam tamten dom, czuję ogromną pustkę. Wiem, źe to trudne, ale wciąź szukam odpowiedzi. Ta sprawa nie daje mi spokoju. Ciekawe czy byłam dla niego waźna, dlaczego zdecydował się tyle zaryzykować. Boźe, dlaczego wtedy nie krzyczałam, byłam nieruchoma jak skała, nie potrafie sobie tego wybaczyć. Potrafiłam tylko płakać, byłam slaba. Próbowałam zapomnieć, wybaczyć, ale wciąź stoje w miejscu. Czuje jakby pochłaniały mnie ruchome piaski.
 katoliczka: 12.05.2013, 23:06
 Ja też byłam molestowana-przez sąsiada i bardzo się dziwię kobietom,które były molestowane przez mężczyzn,że załozyły rodziny i w ten sposób dają sie dotykać tym facetom.Sam fakt,że one mają facetów,jest dziwny.Ja PRZENIGDY NIE CHCĘ MIEĆ ŻADNEGO FACETA,NIE CHCĘ,BY JAKIŚ FACET MNIE OBMACYWAŁ!NIE PO TYM,CO PRZESZŁAM!COŚ TAKIEGO,KOJARZY MI SIĘ TYLKO ZE ZŁEM,KTÓRE MNIE DOTKNĘŁO I DLATEGO TYM BARDZIEJ SIĘ DZIWIĘ!
 1432123: 04.05.2013, 11:55
 Mam 14 lat bylam molestowana od okolo 4 roku zycie przez swojego ojca a matka sie znecala nademną i rodzenstwem. teraz jets juz sprawa zalozona ktora ciagnie sie juz 2 lata i nic polskie sady.mieszkam aktualnie z siostra nigdy mu nie wybacze to co mi zrobil. najgorsze jest to ze matka mieszka z nim pomimo tego co mi zrobil i jak nieraz cos do mnie mowi jak odwiedza moja siostre to mowi ze to twoj ojciec i ze kazdy popelnia bledy. lecz ja mu nigdy nie wybacze. ciezko mi jest np na lekcji wdz jak mowimy o molestowaniu poniewaz nie mowilam o tym mojej przyjaciolce i kolezanką
 Weronka32: 04.02.2013, 00:10
 W dziecinstwie byłam byłam raz molestowana przez wujka i dziadka.Na szczęscie nie doszło do niczego poważnego.Moi rodzice ,przykładni katolicy nie zareagowali na moją krzywdę.Od wielu lat nie jeżdzę do dziadka,mimo że chodzę do koscioła ,modlę się uważam Go za starego pijaka i pedofila,o wujku mam takie samo zdanie.Z tego co wiem,dziadek molestował po pijanemu także moje kuzynki.Teraz jest stary i ledwo chodzi,a ja do tej pory nie potrafie mu wybaczyć.Mam nadzieję ze za wszystkie krzywdy jakich sie dopuścili poniosą odpowiedzialnosc przed Bogiem bo choc cała rodzina wiedziała o ich ,,wybrykach"traktowano ich jak święte krowy,do tej pory moja mama nie da powiedzieć złego słowa o dziadku.Dzisiaj sama mam małe córeczki i robię wszystko zeby je ochronic przed złymi ludzmi.Nie wyobrażam sobie zebym mogła nie zareagować gdyby ktoś chciał je niewłasciwie dotknac.Wiem ze jako katoliczka powinnam wybaczyc ale nie potrafię.Cieszę się ze od wielu lat nie mam kontaktu z tymi którzy mnie skrzywdzili.Mam nadzieję ze nie spotkam juz ich nigdy ,ani w tym ani w przyszłym życiu.
 Julia: 25.07.2012, 16:13
 Ktoś jest z Was może z Warszawy? Ja też byłam molestowana... Przez nauczyciela.. julia3773@wp.pl
 Ewcia 82: 11.06.2012, 09:58
 Ja również byłam molestowana . Więc Wiem co czujecie..to zmarnowane dzieciństwo, które już nie wróci...i ten lęk który pozostał...chciałoby się cieszyć życiem ale jak żyć gdy dusza choruje...jak kochać się z mężem gdy widzi się "tamto"...jak mieć normalną pracę, gdy zdaje się że wszyscy śmieją się,oceniają... Można jednak żyć inaczej, pełniej...,nie bać się ludzi, czuć się fajną, normalną, równą innym... Bóg jest MIŁOŚCIĄ... a to, co złe pochodz od "złego"... Bóg może uzdrowić zranioną duszę... Życzę Wam tego z całego serca.. tylko uwierzcie.. Pozdrawiam! t
 Angel: 24.03.2012, 13:26
 Mogę sobie tylko wyobrazić co przeżywacie , ja też zostałam skrzywdzona przez faceta ,ale nie tak bardzo.Bałam się powiedzieć o tym rodzicom,wmówił mi że to wszystko moja wina i,że to ja zaczęłam.Wypisywał obleśne sms-y,a ja nie potrafiłam mu się na tyle przeciwstawić by zakończyć szybko tą znajomość.Płakałam po nocach,cały czas mi się śnił.Bałam się zasnąć by to więcej nie wracało.......Został wyrzucony z pracy.Na razie się nie odzywał chociaż czasami widuję go w mieście .Boję się zaufać chłopakowi, ale na szczęście mam przyjaciół na których mogę liczyć(którzy mnie rozumieją).Nie wiem co bym zrobiła gdyby ich zabrakło.:(
 Angel: 24.03.2012, 13:22
 Mogę sobie tylko wyobrazić co przeżywacie , ja też zostałam skrzywdzona przez faceta ,ale nie tak bardzo.Bałam się powiedzieć o tym rodzicom,wmówił mi że to wszystko moja wina i,że to ja zaczęłam.Wypisywał obleśne sms-y,a ja nie potrafiłam mu się na tyle przeciwstawić by zakończyć szybko tą znajomość.Płakałam po nocach,cały czas mi się śnił.Bałam się zasnąć by to więcej nie wracało.......Został wyrzucony z pracy.Na razie się nie odzywał chociaż czasami widuję go w mieście .Boję się zaufać chłopakowi, ale na szczęście mam przyjaciół na których mogę liczyć(którzy mnie rozumieją).Nie wiem co bym zrobiła gdyby ich zabrakło.:(
 Maagda: 12.10.2011, 19:45
 Kochana Ewo rozumiem wszystkie Twoje przeżycia.Ja też powiedziałam mężowi o tym.ale ja teraz chodze na terapię.Wiesz może wydawać że się z tym uporałaś(mi też się jeszcze tak niedawno wydawało) może częściowo się uporałaś tak jak ja>ale to dalej ma wpływ na twoje życie dopóki nie przepracujesz emocji, dopóki nie pozwolisz sobie wszystkie emocje poczuć.Poza tym nieprzepracowane emocje uderzaja albo w naszych najbliższych albo w nas samym,niszczac nasze zdrowie psychiczne lub fizyczne.Właśnie stad są choroby, które człowiek tłumi lekami
 Ewa : 07.10.2011, 20:03
 witam wszystkie dziewczyny , wiem co przechodzicie bo ja przechodziłam to samo tyle że przez brata o 3 lata starszego ode mnie . dzięki mojemu mężowi prawie dałam sobie radę. rodzice go nie lubią cały czas mu docinają i mi też ale dzięki niemu wiedzą o wszystkim bo im powiedziałam . chcąc doradzić Magdzie żeby powiedział wszystko swojemu mężowi , ja powiedziałam przed ślubem . Pewnego dnia miałam straszny koszmar że mój brat mnie gwałci zadzwoniłam do niego bo mu ufałam powiedziałam że śniło mi się coś okropnego ale nie powiedziałam co, dopiero jak spotkaliśmy się to w tedy się otworzyłam i mu o wszystkim powiedziałam i teraz wiem że bardzo dobrze zrobiłam bo wiem że był przy mnie w najgorszym czasie i za to mu dziękuję. najgorsze było pokonać aby doszło do współżycia bo ponad pół roku mineło abyśmy mogli normalnie się kochali bo albo zaczęło się na płaczu i nic z tego nie było albo na strachu i wspomnieniach. Ja nawet chciałam iść na terapię i nawet mąż mnie prosił że pójdzie ze mną ale się bałam o tym mówić ale z czasem i przy nim poradziłam sobie ze wszystkim teraz gdy go widzę w domu to nie zwracam na niego uwagi nawet jak mama opowiada co u brata to mówię że nie chce o tym słyszeć i mnie to wcale nie obchodzi . Pozdrawiam wszystkie dziewczyny musicie być silne
 magda: 24.09.2011, 16:35
 Kiedy ja się poczuję silna?Jestem silna ale chcę być bardziej silna żeby coś zmienić na tym świecie.Niedługo wesele mojej siostry i go spotkam.Terapeutka powiedziała że to tego czasu mnie wzmocnią
 zagubiona: 21.09.2011, 18:18
 Magdo, potrafie zrozumiec to uczucie, o którym mówisz tez to przeżywałam. Wiem jedno, musimy byc silne. Ja wylałam już za wiele łez, mam dosyć bezsennych nocy i okropnych wspomnień. Niedługo powiem mu, że jest perfidnym tchórzem wyśmieje i uderzę. To będzie kara. Ja już się go nie boję bo przezyłam ten koszmar. Może oszalałam ale czuje się silna. On dla mnie nie istnieje.Jestem z toba Magdo.
 magda: 17.09.2011, 11:20
 Dziwne i niezrozumiałe jest we mnie uczucie.A mianowicie nie ma we mnie chęci wybaczenia mu.Jest opór przed tym. Ale też nie ma chęci zemsty, nie oczekuję od Boga że on go ukaże, wcale nie chcę dla niego najgorszego.Jeśli bym miała go kiedykolwiek ukarać więzieniem to tylko wtedy bym to zrobiła gdyby okazało się że on wcale się nie zmienił i że wogóle nie umie nad sobą panować.Wtedy zrobiłabym wszystko aby nikomu nic już nie mógł zrobić.Ale w celu ochrony innych a nie w celu ukarania jego. On powiedział mi że jego wszystkie choroby( a ma prostatę, żadne leki nie działają, na operację nie chcą go wziąć) to jest kara od Boga za to co mi zrobił. Ja tak nie uważam żeby to była jakaś kara.Wogóle nie uważam że jest jakaś adekwatna kara do tego co on mi zrobił.A po za tym co zmieni kara.Co to da. Kiedyś jako nastolatka chciałam dla niego cierpienia ale nie takiego cierpienia ciała czy choroby tylko o wiele gorszego- cierpienia duszy.Chciałam żeby spotkała go kara ale taka najgorsza ta po śmierci skazująca na wieczne cierpienie ducha.Kurde teraz już tak nie oczekuję tego i myślę inaczej. Czy ktoś mi wytłumaczy czym jest to co ja czuję?Czy ktoś umie to wyjaśnić i stwierdzić skąd to uczucie się we mnie wzieło?
 Gosia : 13.09.2011, 00:30
 Byłam mała dziewczynka wójek molestował mnie do dzis to pamiętam nie moge sobie ztym poradzic ale widze ze nie tylko ja padłam ofiara takiego bolesnego i okrutnego doswiadcznia wczesniej jako dziecko nie zdawałam sobie z tego sprawy ze to co robił było złe z czasem gdy dorastałam czułam sie z tym zle zrobilam sie taka zagubiona i nie ufna ciagle boje sie ze maz mnie zdradza boje sie o wlasne dziecko ze to samo moze je spotkac :(jedno mnie cieszy ze on teraz chodzi i niema dachu nad głowa stracil mieszkanie Bóg zaczał go karać i dalej dostaje za swoje a ja chodz tego nigdy nie zapomne postaram sie o budowanie moich uczuc i milosci na nowa tego samego wam zycze wiem ze bedzie trudno ale warto sprubowac :)
 Magda: 31.08.2011, 14:58
 Trzymaj się zagubiona.Napiszę Ci czym wcześniej powiesz prawdę komuś tym lepiej dla Ciebie.Zrzucisz ciężar, poczujesz że nie jesteś sama,to powiedzenie prawdy oczyści Cię z poczucia winy, więc warto.Ja też tak kiedyś myślałam nie chciałam mówić bo nie chciałam skłócić rodziny.Teraz wie mój mąż, mama,siostry i terapeutka.Rozumiem Cię.Trzymaj się.Polecam: http://www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/index.html.To strona poświęcona dla osób które doświadczyły czegoś tak strasznego.Pozwala wiele zrozumieć.I postaraj się o terapeutę.
 Zagubiona: 26.08.2011, 00:03
 Każdego dnia budzę się z koszmaru i żyje tym wspomnieniem, Jeden wieczór może zmienić wszystko. Dwa miesiące temu pojechałam na wakacje do dziadków i kuzyna. Pewnej nocy podczas oglądania filmu kuzyn poczęstował mnie winem, twierdząc, ze chce się zrelaksować przed jutrzejszą podróżą. Zgodziłam się, ufałam mu. Po 2 kieliszkach otworzył wódkę, wahałam się ale on zaczął krzyczeć mówił, że nic mi nie będzie. nie wiem dlaczego uległam, po tym jak wypiłam kolejny kieliszek, zaczęłam płakać i dzielić się z nim swoimi problemami, zapewniał, że mi pomorze i się mną zajmie... Przy czym wciąż mi dolewał wódkę. Nienawidzę siebie za swoją głupote. Nagle się na mnie rzucił mówiąc coś w stylu, zawsze mi sie podobałaś. Krzyczałam, że nie chce, on sie śmiał widząc mój strach. Próbowałam wstac, ale zabrakło mi sił. Po chwili stwierdził, że panikuję, zszedł ze mnie, usnęłam ( nie wiem dlaczego) obudziłam się w absurdalnej sytuacji, nic nie widziałam (pewnie ściągnął mi okulary) Na przemian traciłam i odzyskiwałam przytomność, w końcu upadłam na podłogę, po omacku próbowałam wstać, uderzyłam głową o kant stołu, pierwszy raz w życiu chciałam umrzeć. Kuzyn się przestraszył a ja dalej szukałam drogi do wolności, cudem doczołgałam się do schodów, ocknęłam się wleczona przez niego do mojej sypialni. Tam mnie zostawił, jak zwiędłą róże czy zepsutą zabawkę. Kuzyn mnie nie zgwałcił, ale molestował, ten dotyk zapamiętam do końca życia. Nigdy nie wybacze sobie, że wtedy piłam, kochałam go jak brata... Mam 16 lat, teoretycznie powinnam wiedzieć czym to się mogło skończyć. Dodam jeszcze, że kuzyn był wtedy trzeźwy, nie wyczułam od niego grama alkoholu. Wykorzystał moją niepełnosprawność i naiwność. Nie daję już rady, poczucie winy mnie przytłacza. Gdybym mogła cofnąć czas... Jak mam dalej żyć? Za rok będę musiała znowu tam pojechać. Kocham dziadków, ale kuzyn mnie przeraża. Wątpie że ktoś mi uwierzy, rodzina pewnie powie, ze to moja wina bo byłam pijana. Pojawią się pytania i wyrzuty, babcia może dostać zawału, a mama zabije go jak się dowie. Nie chcę skłócać swoich bliskich. Będę się bronić sama. Dlaczego on mnie tak potraktował? Jesteśmy w tym samym wieku, zawsze zapewniał mnie, ze kocha mnie jak siostrę. Czuje się jakby ktoś zabrał cząstkę mej duszy... Boże pomóż mi przetrwać tę noc i daj siłę. Jeśli ktoś przeczyta moją historie to proszę o modlitwę za mnie i moje obolałe lecz wciąż pełne nadziei serce.
 
(1) [2] [3]


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa