Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
Przyczyny i skutki nieładu seksualnego

     Tworzy się dziś propagandę rzekomej naturalności autoerotyzmu. Pojawia się wręcz jego reklama, niestety, nawet w podręcznikach szkolnych i w programach oświaty. Tymczasem jest to przygotowanie do złego współżycia w małżeństwie i kompletnie błędnego pojmowania dziedziny płciowości.

"Normalny" etap rozwoju

     W tv powtarza się ustami "autorytetów", że to jest rzekomo "normalny" etap rozwoju. Bo nie wolno nazywać rzeczy po imieniu, żeby młodzieży nie stresować. Potem kilkunastoletni chłopak ma kłopoty (normalne) z dynamicznie reagującym ciałem. Pytam: w imię czego ma on próbować coś z tym zrobić, odsuwać bodźce, opanowywać się. pracować nad sobą, skoro mu "autorytety" mówią, że to jest normalny etap rozwoju? Czemu on ma próbować podjąć jakikolwiek wysiłek? Nie ma ku temu żadnej motywacji. Nie mówi mu się, że samogwałt to klasyczne cofnięcie się do dzieciństwa, do fazy autoerotyzmu, zwykłe cofnięcie się w psychofizycznym rozwoju. Jeżeli utrwali się w postaci nałogu - a dzieje się to nierzadko, o czym seksuologowie wiedzą, ale nie chcą mówić - to będzie to nieszczęście dla niego i dla jego małżeństwa.

     Znam taką sytuacje. Kilka lat próbowałem pomóc. Bardzo inteligentny chłopak, wykształcony, życzliwy dla ludzi, uczynny, no, naprawdę - chciałoby się powiedzieć - wymarzony maż, ojciec. Ale od 12 roku życia wszedł w samogwałt. Szukanie doznań seksualnych stało się dla niego obsesją. Autentycznie obsesją. I w efekcie nałogu rozstał się z ukochaną narzeczoną- wspaniałą dziewczyną. On jest niepoczytalny w tej materii. Bardzo fajny, sympatyczny, miły. uczynny dla innych ludzi człowiek. Stracił kontrolę nad sobą. Zaczęło się "niewinnie" od samogwałtu, potem pornografia i wreszcie panienki z ulicy. Przerażające. A teraz - mimo wewnętrznego odrzucenia tego stylu życia - całkowita bezradność. Ten człowiek naprawdę stara się powrócić do normalnego życia. I nie może. To silniejsze od niego. A chłopaczkom mówi się, że to "normalny etap rozwoju!" A dziewczynkom się mówi, że jak one się nauczą tak same ze sobą, to potem będą lepiej przeżywały współżycie w małżeństwie. Naprawdę ogarnia przerażenie! Siłą rzeczy następuje koncentracja na własnych doznaniach i to jest potem bardzo trudne do przeskoczenia w małżeństwie. Zauważmy przy okazji, że samogwałt wyrywa przyjemność seksualną z jej właściwego kontekstu: z dwupłciowości i z płodności. Bez wątpienia samogwałt sprzyja tworzeniu się postaw homoseksualnych, antykoncepcyjnych i aborcyjnych.

Reklama i moda

     Zauważmy, że w ramach reklamowania tego nieładu seksualnego robi się najróżniejsze strategiczne posunięcia, żeby tylko możliwie jak najwięcej ludzi wepchnąć w seksualny bałagan. Oczywiście, to czemuś służy. Myślę, że mamy tego świadomość. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze... choć nie tylko. Popatrzmy, jaką wytworzono atmosferę wokół arcyważnego pojęcia: czystość. Czystość stała się czymś jakby żenującym, dziwacznym, wstydliwym. Nieraz mówi się o czystości wręcz z pogardą. W potocznym słownictwie młodzieżowym często określa się pogardliwie te dziewczyny, które nie współżyły. Znam taką sytuację z południowej Wielkopolski, gdzie dwie dziewczyny z jednej z klas średniej szkoły zawodowej, które nie współżyły, były wyśmiewane przez koleżanki i kolegów. Dwie w klasie się ostały... Niestety, doszło w Polsce do tego, że w ankietach na pytanie - "Czy współżyłaś?" - skierowane do dziewcząt, znacznie więcej niż naprawdę współżyło odpowiada "tak" (co łatwo jest innymi pytaniami w ankiecie zweryfikować). To znaczy, że dziewczyny wstydzą się, że są normalne. Często nagłaśnią się zawyżone "dane" o liczbie współżyjącej młodzieży i jednocześnie oszukuje się, podając zaniżony wiek rozpoczynania współżycia. Że niby tyle procent w tym wieku już rozpoczyna. Po prostu chodzi o to, żeby dziewczyna normalna poczuła się nienormalną, żeby chłopak normalny poczuł się nienormalnym, "opóźnionym w rozwoju" - "Bo wszyscy to robią, tylko nie ja. To jeszcze pewnie skończy się dla mnie chorobą..."

     Trwają przepychania z całym tym programem, który jedni nazywają wychowaniem prorodzinnym, a drudzy z uporem edukacją seksualną. Nie chodzi tu o akademicki spór o nazwę przedmiotu, lecz o treści i sposób ich przekazu. Powstaje zamęt. I o to właśnie chodzi "edukatorom seksualnym". Rozbudzić ciekawość, pobudzić, popchnąć młodych ludzi do współżycia. Ktoś może spytać: "Dlaczego?". No, bo jeżeli oni zaczną w wieku 13, 14, 15 lat - wszystko jedno - i poza małżeństwem, potem przeżyją emocje z tym związane, to będą chcieli w ten sposób jak najdłużej czerpać przyjemność, a tym samym będą płacić producentom różnych środków "gwarantujących" bezkarność działań. Będą płacić, oczywiście, również własnym szczęściem, własnym życiem.

Wartość współżycia

     W taki oto sposób tworzy się nieład w tej niezwykle istotnej dziedzinie. Potem bardzo wielu młodych ludzi uważa, że bez współżycia płciowego życie w ogóle nie ma sensu. Że w życiu chodzi o to, żeby współżyć jak najwięcej, jak najczęściej, z jak największą liczbą partnerów, w jak "najciekawszych" okolicznościach. Jest to prawdziwy dramat współczesnej, oszukanej - by nie powiedzieć - uwiedzionej młodzieży.

     A przecież współżycie ma sens tylko w małżeństwie i to tylko w małżeństwie, które jest gotowe przyjąć dziecko, choć wcale w tej chwili nie musi planować poczęcia. I - w tym miejscu możemy to powiedzieć, bo to jest bardzo subtelna nuta, której ludzie "z ulicy" zupełnie nie wychwytują - małżeństwo może nie planować już żadnego dziecka więcej, może mieć do tego jak najpoważniejsze powody, ale ma być gotowe na jego przyjęcie, jeżeli się jednak pocznie. Tak więc jeżeli ludzie współżyją, uważając, że "na pewno następnego dziecka przyjąć nie możemy i nie przyjmiemy", to to ich współżycie jest przepojone lękiem, dzieli ich zamiast łączyć, jest pożałowania godne. Bo lęk przebije wszystkie przyjemności, jakie z tego płyną: "A co będzie, jak się pocznie?". Lęk, który w każdej kobiecie jest obecny, choć czasem spychany do podświadomości. Choćby nie wiadomo ile środków "zabezpieczających" naraz stosowała. Bo ona po to je stosuje, żeby zabić ten lęk. A ona go tylko zepchnie trochę głębiej - do podświadomości. Tak więc dla własnego dobra, a nawet dla jakości i głębi przeżyć związanych ze współżyciem, małżeństwo powinno w każdej sytuacji wyrażać gotowość: "Co prawda nie planujemy dziecka. Uważamy, że nie powinniśmy go począć. Gdyby się jednak poczęło, to je z miłością przyjmiemy".

Prawo do dziecka

     Jest jeszcze jedna rzecz niezrozumiała dla ludzi nie przygotowanych do małżeństwa. Ludzie dość powszechnie uważają, że oni - już jako małżonkowie - mają prawo do współżycia, to im się należy, a to, czy będą mieli dzieci i kiedy będą mieli dzieci, to jest wyłącznie ich sprawa. Niedokładnie tak. W tej materii zostaliśmy z żoną dość nieźle "przećwiczeni". Przed ślubem mówiliśmy: "My? Dzieci? Pełno. Zaraz po ślubie! Stado. Drużyna piłki nożnej!". Ktoś nam powiedział: "Kochani, nie tak. To nie wy macie prawo do posiadania dzieci. Wy, wchodząc w małżeństwo, zaciągacie obowiązek przyjęcia i wychowania wszystkich dzieci, które wam się poczną". Żadnego prawa do posiadania chociażby jednego dziecka. Jedenaście lat czekania na poczęcie pierwszego dziecka pozwoliło nam wiele przeżyć i przemyśleć. I my już teraz wiemy, że dzieci są wspaniałym, choć wymagającym darem. Nie są własnością, która nam się należy. I myślę, że jest sensowne - bo to coraz częściej się zdarza - stawianie przyszłym małżonkom pytania: "A jak będzie wyglądała wasza miłość, gdy okaże się, że wy nie możecie począć dziecka?" - bo co czwarte małżeństwo w Polsce ma poważne kłopoty z płodnością. Niedługo pewnie co trzecie. Na Zachodzie, w niektórych krajach, już co drugie. Jest to zazwyczaj zawinione, najczęściej przez tę nieszczęsną antykoncepcję hormonalna stosowaną przez dziewczęta w wieku kilkunastu lat. Wiadomo, w wieku około 21 lat stabilizuje się gospodarka hormonalna u dziewczyn w naszym kraju. Jeżeli przed tym czasem one zaczynają rozregulowywać w sobie to, co się jeszcze na dobre nie uregulowało, to potem są problem). Aż do trwałej niepłodności. (...)

"Współstwarzanie"

     Tak więc małżonkowie mają prawo do działania, z którego może się począć dziecko i mają obowiązek to dziecko przyjąć. I to nie jest tak. że ja Panu Bogu robię łaskę, bo w pewnym momencie decyduję się na dziecko, pierwsze albo drugie. No. może wyjątkowo zrobię Mu łaskę i przyjmę jeszcze trzecie. To On mi robi łaskę, że mnie dopuszcza do aktu, w którym ja niejako na równi z Nim współstwarzam nowego człowieka. Gdybyśmy - jako ludzie choć trochę wierzący - tak ten moment współstwarzania przeżywali - ów fakt, że wspólnie z Bogiem stwarzamy osobę, która będzie żyła na wieczność - to pozostawałoby nam tylko paść na kolana. To my powinniśmy pragnąć jak najczęściej w takim "czymś" uczestniczyć. I tylko rozsądek powinien nam mówić: "No, kochany. Teraz nie. Teraz musimy zrobić przerwę". Zupełnie inna orientacja. My powinniśmy mieć poczucie powinności przekazania życia dzieciom. I powinniśmy się niejako przed Panem Bogiem tłumaczyć: ..Panie Boże. teraz naprawdę nie możemy. Teraz już nie możemy. Popatrz, jakie mamy warunki". A nie tak. że - wygody, dom, samochód, to, tamto - "No, a teraz to już łaskawie możemy". Zupełne odwrócenie rzeczy. Odwróciło się nasze patrzenie. Współżycie i cała płciowość stała się terenem użytkowym, handlowym, terenem rozrywki. Jeśli chcemy, żeby było dobrze w naszych małżeństwach, to musimy wrócić do prawdziwej, ofiarnej służby życiu. Działania płciowe poświęcić służbie życia, a nie użycia. Jeżeli ta sfera będzie na służbie użycia, to w sytuacji wyboru "życie albo użycie", życie będzie niszczone. To jest teren, do którego należy podchodzić z subtelną troską, chciałoby się powiedzieć - na klęczkach.


Jacek Pulikowski


Publikacja za zgodą redakcji

nr 1-2003


Znaczenie aktu małżeńskiego Znaczenie aktu małżeńskiego
Walter Trobisch
Autor napisał tę książkę, gdy uświadomił sobie ogrom nieporozumienia na temat tego, czym naprawdę jest połączenie kobiety i mężczyzny w akcie seksualnym... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 :o: 16.05.2015, 20:00
 Ten artykuł otworzył mi oczy na prawdę i na caly swiat.. To niesamowite uczucie... Przez tak dlugi czas plakalam i czułam jak blisko jest Bóg .. Niesamowite.. W tym czasie zrozumiałam czym jestem czym jest milosc... Bo dotychczas gardzilam ów darem uwazalam go za zly... I nigdy nie rozumiałam czemu niektorzy z ludzi.. Ludzi o czystych sercach mówili ze jest dobry... Juz rozumiem... W tym całym czasie dokonalo się cos niezwykłego.. Przebaczylam sobie.. Przebaczylam innym a przede wszystkim.. Przeprosilam Pana Boga.. Bóg z wami... Wszyscy jesteście wspaniali i piekni.. I nawet jesli upadacie.. To dopóty dopóty się nie poddajecie jesteście wojownikami Boga.. Tylko trzeba bardzo chcieć zrozumieć ten dar..
 X: 15.10.2013, 20:56
 KOBIETY ODDAJCIE SIĘ MĘŻOM JAK BOGU!!!
 X: 15.10.2013, 20:56
 KOBIETY ODDAJCIE SIĘ MĘŻOM JAK BOGU!!!
 krystyna: 29.06.2009, 22:37
 szkoda że jakość nagrania jest fatalna,na dodatek p. Pulikowski mówi b. szybko i trudno się tego słucha
 KET: 15.05.2009, 00:56
 Dla mnie to brzemię z którym muszę walczyć. Chciałbym uniezależnić się od ciała!
 inna: 27.11.2008, 21:35
 ....jakie to wspaniałe że są takie super artykuły z najprawdziwszą prawdą . Serce rośnie!!!!!!!!! dzięki tysiąckrotne!!!!!!!!!
 KoRn: 27.07.2008, 13:27
 Zgadzam sie z ta trescia , ludzie przesadzaja z seksualnoscia w kazdym kacie mediow mozna ja dostrzec co negatywnie wplywa na ludzi nie mowiac o dzieciach wchodzacych w stan dojrzewania ktore w przyszlosci maja miec rodziny
 Monika: 26.03.2008, 02:02
 ..zwłaszcza ostatni fragment. Tak, gdybyśmy tylko dostrzegli, jakim Bóg nas obdarzył zaszczytem! Przecież Pan mógł dokonać aktu stwórczego poprzez pocztę bocianią, rozwój w kapuście, albo nawet wystarczyłoby pstryknięcie palcami. A jednak nie.. Jakże jesteśmy krótkowzroczni. Panie, przymnóż nam wiary!
 M: 26.03.2008, 01:39
 ..a szkoda, bo to swoista Instrukcja Obsługi Życia.
 honey: 12.11.2006, 23:11
 nie ogarniam tego:D
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa