Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
To była trudna walka

     Wszystko zaczęło się ponad sześć lat temu - miałem wtedy 12 lat. Zupełnie przez przypadek wpadło mi w ręce jakieś pismo dla kobiet, w którym znajdowała się rubryka dotycząca seksu. Zafascynowany zawartymi tam treściami i zdjęciami, po raz pierwszy zacząłem się onanizować. Od tamtej pory gorączkowo szukałem podobnych treści w różnych gazetach i kolorowych magazynach, aby zaspokoić swoje pragnienia. Sam nawet nie zauważyłem jak szybko samogwałt stał się stałym elementem mojego życia. Robiłem "to" kilka razy dziennie. Masturbacja stała się sposobem na nudę i wszelkie niepowodzenia. Nie sądziłem, że może to być coś złego, tym bardziej, że sprawiało mi dużą przyjemność. Nie miałem żadnych wyrzutów sumienia i może właśnie dlatego, nie podejrzewałem, jak bardzo siebie niszczę.

     Wychowałem się w rodzinie katolickiej, więc przykładnie w każdą niedzielę i święta chodziłem do kościoła. Spowiadałem się jednak dość rzadko, gdyż spowiedź była dla mnie tylko smutnym obowiązkiem i nie przywiązywałem do niej większej wagi.

     W miarę upływu czasu potrzebowałem coraz silniejszych bodźców, więc zacząłem sięgać po pisma pornograficzne i filmy erotyczne. Rodzice, odkąd pamiętam, mówili mi, że cudzołóstwo jest złe, że kobietę należy szanować, itd. Wydawało mi się, że w pełni stosuję się do szóstego przykazania - przecież nikogo nie miałem zamiaru skrzywdzić, wszystko rozgrywało się na poziomie rozumu, myśli... Komu mogło to zaszkodzić? Kilka razy słyszałem, że onanizm jest grzechem, że jest złem, podobnie jak związana z nim nieczystość myśli. Nawet się z tym zgadzałem, ale stwierdzałem to tylko na poziomie rozumu, nigdy te słowa nie dotknęły naprawdę mojego serca.

     Czasami jednak zastanawiałem się, że może jest coś ze mną nie tak, skoro nie mogę się obyć ani jednego dnia bez samogwałtu, że może jestem uzależniony... Ale wtedy równie szybko pojawiały się usprawiedliwienia i tuszowanie winy. Byłem przekonany, że nad wszystkim panuję i że mogę to w każdej chwili przerwać. Kiedy jednak próbowałem, postanawiając, że już od jutra, od przyszłego tygodnia, miesiąca, itd. skończę z tym, okazywało się, że pokusa jest silniejsza i bez żadnej walki upadałem. Byłem już świadomy swojej grzeszności, ale nigdy nie odważyłem się wyznać tego na spowiedzi. W zasadzie na każdej Mszy św. przystępowałem do Komunii św., dopuszczając się świętokradztwa. Trwałem w tym przez cztery lata. Dwa lata temu pojechałem na swoje drugie rekolekcje oazowe. Na jednej z konferencji mówiono o czystości. Dopiero wtedy dotarło do mnie, jak bardzo siebie niszczę, jak bardzo jestem zniewolony i bezsilny i jak bardzo potrzebuję Bożej pomocy. Zdecydowałem się na rozmowę z animatorką, która prowadziła tę konferencję. Po raz pierwszy przyznałem się przed kimś, że jestem uzależniony i że sam sobie już nie poradzę. Czas rekolekcji był czasem spotkania z niepojętą dla mnie Bożą Miłością, która przebacza i podnosi z upadków. Zrozumiałem, że bez Boga nie jestem w stanie nic uczynić. Przyjąłem Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela i powierzyłem Mu całe swoje życie.

     Od tamtej pory wiele zaczęło się zmieniać w moim życiu, ale była to trudna walka. Po powrocie z rekolekcji cieszyłem się każdym dniem przeżytym w czystości. Każdy dzień był dla mnie wielkim zwycięstwem Chrystusa. Byłem zdumiony tym, że można przeżyć chociażby jeden dzień w ten sposób, choć kosztowało to sporo wysiłku i cierpienia. Jednak już po dwóch tygodniach upadłem. Było to dla mnie bardzo upokarzające, nienawidziłem samego siebie, nie mogłem na siebie patrzeć. Powstałem jednak, by iść dalej w nadziei, że już po raz ostatni spowiadam się z grzechu onanizmu. Później każdy czas przeżyty w czystości, niezależnie od tego, czy były to dwa tygodnie, tydzień, czy może kilka dni, były kolejnym krokiem naprzód. Uczyłem się radykalizmu w wybieraniu tego co naprawdę jest dobre i przynosi mi korzyść a zacząłem odrzucać to, co mnie niszczyło. Tu nie było miejsca na kompromis - musiałem być albo zimny, albo gorący. Był to bardzo powolny proces, gdyż często wracałem tak jakby to punktu wyjścia. W rzeczywistości byłem jednak bogaty o nowe doświadczenie.

     W moim życiu pojawiła się modlitwa. Widziałem, że bez niej jest kiepsko. Zauważyłem, że kiedy rezygnuję z modlitwy to tak jakbym mówił Panu Bogu: teraz już dziękuję za Twoją pomoc, sam ze wszystkim sobie poradzę. Wyrobiło to we mnie pewną obowiązkowość i systematyczność. Było bardzo ciężko, ale kiedy udało mi się przeżyć cztery miesiące w czystości, było to dla mnie niesamowite doświadczenie współpracy z łaską. Później następne pięć miesięcy i znów upadek, dwa miesiące i znowu. Widziałem, jak życie z Chrystusem umacnia mnie i rodzi we mnie nowego człowieka. Dziękowałem Panu za każdy dzień, w którym nie upadłem i prosiłem Go o siły do walki. Kiedy doświadczałem słabości, najpierw pogrążałem się w smutku i zwątpieniu, ale potem dostrzegałem, że jest to dla mnie świetna okazja, aby na nowo czerpać ze zdrojów zbawienia, aby poczuć się kochanym przez Stwórcę.

     Zacząłem szanować kobiety. Kiedy tylko przychodziła pokusa nieczystych myśli wołałem do Maryi: bądź Królową moich czystych myśli! Ten krótki akt strzelisty dawał i daje mi zawsze poczucie pewności, że w tej walce nie jestem sam. Obecnie trwam w czystości już prawie od dziewięciu miesięcy i widzę wielkie owoce. Jednym z nich jest stałe spowiednictwo. A może odwrotnie, to czystość jest owocem stałego spowiednictwa? Z pewnością jednak największym owocem podjętej walki i życia w czystości jestem ja sam.

     Samogwałt zupełnie zrujnował moją emocjonalność. zrujnował mnie jako człowieka, jako mężczyznę, czyniąc mnie istotą, która nie czuje się godna miłości zarówno Bożej jak i ludzkiej i która nie potrafi kochać, dla której Miłość jest wciąż abstrakcja.. Chrystus powoli uczy mnie, jak kochać samego siebie i jak kochać innych. On pokazuje mi, czym jest godność i jak bardzo należy jej strzec. Jezus przekonuje mnie, że jestem wielkim cudem podobnie jak każdy inny człowiek. Wyprowadza mnie z mojej "strefy bezpieczeństwa", abym wychodził, ponad własny egoizm i szedł do ludzi, nie bał się ich. Chrystus uczy, że moja otwartość rodzi otwartość drugiego człowieka.

     Mocno wierzę, że pokocham kiedyś kobietę prawdziwie czystą miłością, pomimo doznanych zranień i związanych z nimi barier, że będę potrafił "wydobyć" z niej godność i pokazać jak wielkim jest darem, że w małżeństwie sprawdzę się jako kochający mąż i ojciec, który będzie potrafił strzec godności swojej rodziny. Pragnę podziękować Tobie, Panie za czas walki, za to, że nie zostawiłeś mnie samego, że byłeś, jesteś i będziesz moją opoką. Dziękuję za czas życia w czystości, ale także za czas upadków, po których zawsze mogłem się spotkać z Twoją Miłością. Dziękuję, za dar stałego spowiednika i za księdza Piotra. Dziękuję, że tak bardzo mnie ukochałeś pomimo wszystkiego. Ty kochasz mnie za nic i nieustannie powtarzasz mi: dobrze, że jesteś. Dziękuję za dar życia. Chwała Ci Panie!


Piotr z Warszawy (18 lat)


Publikacja za zgodą redakcji

nr 5-2004


Wiara i płeć Wiara i płeć
o. Karol Meissner OSB
Niniejsza pozycja jest zbiorem artykułów ojca Karola Meissnera poruszających zagadnienia ludzkiej seksualności w świetle wiary... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 filip: 16.07.2015, 10:49
 Wytrwałem tydzień bez tego. Dzisiaj się nasiliło niestety upadłem . Zamierzam z tym walczyć do końca . Nie tracę nadziei nadal się modlę
 Łukasz: 30.07.2013, 14:21
 Robiłem to ok. 2 lata, ale dzięki Bogu przestałem. Polecam wszystkim, żeby spróbowali patrzeć na mężczyzn jak na Jezusa, a na kobiety jak na Maryję. Mi to bardzo pomogło z wychodzenia z tego i cały czas pomaga w patrzeniu na każdego człowieka jak na kogoś wyjątkowego. Dopinguje wszystkich tych, którzy w tym siedzą- dacie radę:)
 x: 06.02.2011, 09:39
 polecam Nabozenstwo Trzech Zdrowas Maryjo - rano i wieczorem mi pomoglo
 t: 27.01.2011, 18:28
 wygrałem
 Mirek: 12.05.2010, 22:46
 Mika, ja mówiłem: "zgrzeszyłem samotnie przeciw szóstemu przykazaniu"
 on : 20.03.2010, 17:09
 ja tez mam dosc duzy problem z tm walcze od 12 lat ale ta strona niesie dobre przesłanie mam nadzieje ze mi sie uda wyjsc z tego oaskudztwa , sle duzo sil
 Thomas :): 05.01.2010, 22:17
 Dzięki Tobie można się "uzdrowić"!! :) Gratuluje świadectwa i 3mam kciuki :)
 Patrico: 21.10.2009, 23:58
 Gratuluję ci, że udało ci sie podjąć skuteczną walkę z tym ciężkim nałogiem. Ja mam z tym problem ponad 10 lat problem i sam do końca nie wiem jak sobie poradzić, chociaż słyszałem nie jedną radę. Życzę powodzenia w dalszej walce.
 Artur: 14.04.2009, 15:36
 Mam ten sam problem. Walczę z nim. Proszę o modlitwę.
 Opppp: 13.01.2009, 15:07
 Ja właśnie próbuję się z tego wyzwolić, mam bardzo wielkie chęci i mam nadzieje, że mi się uda- Proszę o modlitwę...
 Kamil: 08.12.2008, 15:04
 No, chłopie dziękuje, przeczytałem, i dostałem kopa jak już ktoś powiedział.
 kisi: 08.07.2008, 19:13
 Mam ten problem od paru lat. Na początku oczywiście było to dla mnie fajne, robiłem to częściej, nawet kilka razy dziennie. Nawet z tego się spowiadałem, do kościoła chodziłem co niedziele, ale nawet nie myślałem się poprawiać. 2 i pól roku temu ksiądz przy spowiedzi zaczął m,nie dokładnie o to wypytywać. Po tej spowiedzi zrozumiałem ze musze zmienić swe życie. Robilem to coraz rzadziej, cieszyłem się z choćby 3 dni w czystości. Rok temu wytrrwałem 3 miesiące i uwierzyłem ze jestem wyzwolony. Niestety pomyliłem się, do dziś zdarza mi się popełniać te grzechy choć już nie tak często. Wiele razy się modliłem, jednak nie skutecznie. Teraz rozumiem ze to z winy egoizmu, bo to JA pokonam grzech, JA się wyzwole. Nie czyniłem tego z miłości do Boga, bardziej z miłośći do siebie. Teraz rozumiem, że trzeba całkowicie zawierzyć się Bogu, nieustannie mu dziękować, nigdy nie wątpić, miłować Go i na Niego liczyć
 yarek: 05.07.2008, 13:51
 po przeczytaniu tego świadectwa dostałem potężnego kopa nadziei, dzięki Piotrek :)
 anioł: 31.10.2007, 15:37
 Mika, piszę pod Twój adres. Pamiętaj, że w spotkaniu penitenta z kapłanem w sakramencie pokuty, jest Ktoś jeszcze,ktoś najważniejszy-Jezus. A uwierz mi, że kapłan się cieszy, jeżeli ktoś wyzna grzech, choćby niewiem jaki on był, bo to oznacza że ktoś zmienia swoje życie, choćby pragnie tego.Na spowiedzi człowiek staje w pokorze przed prawdą, jak ten celnik, przychodzi do kratek aby zacząć od od nowa, a każdego spowiednika cieszy ten fakt. Pozdrawiam.
 Piotr: 30.08.2007, 22:32
 Ten grzech rujnuje także osobowość. . Życzę wszystkim wytrwania w czystości. Proszę także o modlitwę w mojej intencji. Bardzo ważna jest wówczas częstsza spowiedź.
  mika: 25.08.2007, 16:41
 jak powiedziec na spowiedzi ksidzu ze sie zgrzeszylo tym tak po prostu sie nie da ja tak nie umiem. prosze jak wy to zrobiliscie??
 julka: 26.07.2007, 16:59
 moze mi ktos podac swoje gg,kto wyleczył sie z samogwałtu?
 jarek: 21.06.2007, 16:07
 zmowcie za mnie zdrowaske... prosze, naprawde tego potrzebuje. a najcenniejsze co mozna drugiemu dac, to modlitwa... ona potrafi gory przenosic, jest naprawde potezna. a moj przeciwnik jest sprytniejszy ode mnie, sam nie dam mu rady. ale z Bogiem i wasza modlitwa wierze, ze sie uda. przynajmniej troche moze sie zmienic. w zamian obiecuje rowniez modlitwe za was wszystkich. niechaj z nami bedzie Pan! :)
 malutka: 06.03.2007, 20:46
 Piotrze mam nadzije ze wytrwasz w czystosci!zycze ci tego z calego serca, bo sama wiem jak to potrafi zniewalac...obiecuje ci moja modlitwe! Niech Pan cie chroni od zlego!!!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa