Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
Onanizm - zło lekceważone

     "Dlaczego właściwie onanizm jest grzechem?" - zapytał mnie niedawno pewien młody, wierzący katolik.

     Onanizm (samogwałt, masturbacja, ipsacja) polega na wywoływaniu odruchu seksualnego (orgazmu) przez drażnienie własnych narządów płciowych ręką lub jakimś przyrządem, nieraz towarzyszą temu podniecające myśli czy fantazje. Onanizm może zdarzać się już u kilkuletnich dzieci, ale rzadko, bo w tym wieku narządy płciowe nie są jeszcze tak rozwinięte i wrażliwe. Natomiast w okresie pokwitania i dojrzewania (po 10 roku życia) wzrost produkcji hormonów płciowych zwiększa skłonność do takich praktyk, czemu sprzyjają podniecające rozmowy, erotyczna lektura czy pornografia. Konieczne w tym wieku jest prawidłowe uświadomienie z moralną oceną tych spraw. Już przy I spowiedzi dzieci powinny wiedzieć, że wszelkie "bawienie się" narządami płciowymi dla przyjemności jest złem. Wielu laickich seksuologów uważa jednak onanizm za zjawisko prawie normalne i niewinne, a nawet korzystne (dla rozładowania napięcia). Zdaniem tych autorów szkodliwe jest tylko straszenie onanistów jakimiś chorobowymi skutkami, co ich zdaniem może wywoływać stany nerwicowe. Zwalczają więc nie onanizm lecz tych, którzy widzą w nim coś złego. Oczywiście, nie ma grzechu tam, gdzie nie ma jego świadomości, lecz wtedy wina spada na tych, którzy powinni byli uświadamiać. A jeśli nieszkodliwość onanizmu głosi lekarz seksuolog, warto by go zapytać czy zachęcałby do tej "niewinnej" przyjemności własne dziecko?

     Młodzi onaniści na ogół wiedzą i czują, że jest to złem, ale pragnienie przyjemności zwycięża i wpycha w nałóg.

     Według katolickiej etyki seksualnej świadomy i dobrowolny akt onanizmu jest grzechem ciężkim. Dlaczego?

     Ponieważ masturbacja jako chciane i zamierzone dążenie do przeżycia rozkoszy zmysłowej, powoduje zablokowanie głębokiego rozwoju serca ludzkiego, pogłębia egoizm, niszczy radość i spontaniczność czystej miłości. Seksualny instynkt jest darem Bożym, ale nie może on człowiekiem zawładnąć i dlatego jesteśmy wezwani przez Boga, aby w wielkim trudzie wypracować w sobie umiejętność samokontroli i panowania nad sobą. Natomiast bezwolne uleganie seksualnemu instynktowi prowadzi do zniewolenia i uzależnienia. Człowiek, który jest niewolnikiem własnych namiętności, nie potrafi kochać drugiej osoby, tylko szuka siebie i własnej przyjemności przez tę osobę. Ponieważ Jezus pragnie, abyśmy byli wolni i kochali czystą miłością, dlatego mówi nam prawdę, że świadomy i dobrowolny samogwałt jest grzechem.

     Onanizm łamie więc podstawową zasadę ludzkiej natury: panowanie ducha (rozumu, woli) nad ciałem i jego pożądaniami. I jeśli człowiek już za młodu nauczy się bezwolnie ulegać cielesnym pokusom, nie trudno przewidzieć jak to wpłynie na jego charakter, stosunek do erotyzmu i całą postawę życiową.

     Inny ważny argument wskazujący na zło onanizmu to ten, że według prawa Bożego orgazm ściśle wiąże się z pożyciem płciowym heteroseksualnym w małżeństwie monogamicznym i dożywotnim.

     Onanizm (masturbacja) jest zaspokojeniem popędu, ale prawidłowy popęd zwraca się do osoby płci przeciwnej, tu zaś jest on ciężko wypaczony i nieprawidłowo pobudzany. Z punktu widzenia fizjologii - abstrahując od moralności - ta cała sprawa jest po prostu rodzajem dewiacji, chorobą, która łatwo powstaje i często się utrwala, a przy tym niesie ze sobą niemałe zagrożenia dla przyszłości - dla życia seksualnego i małżeńskiego szczęścia. A to dlatego, że - według tzw. prawa pierwszych połączeń - onanizn "wdrukowuje" w psychikę i w system nerwowy wzór uzyskiwania seksualnej satysfakcji bez partnera i uczucia dla niego. I jeśli taki wypracowany stereotyp się utrwali, może być trudno zmienić go w przyszłości na prawidłowy. Pobłażliwi dla onanizmu seksuolodzy lekceważą to, twierdząc, że nałóg ten często wygasa po przejściu do normalnego współżycia, gdyż daje ono "więcej satysfakcji". Ale to ryzykowne twierdzenie, gdyż bynajmniej nie zawsze tak się dzieje i nawet, gdy onanista zakocha się i ma najlepszą wolę, ten "wdrukowany" w jego nerwy stereotyp może mu w małżeńskim pożyciu wyraźnie przeszkadzać. A jeśli istotną sprawą będzie większa cielesna satysfakcja, to partner może być łatwo sprowadzony do roli narzędzia, które "rywalizując" z onanizmem może być odrzucane i zmieniane.

     Zresztą wcale nie wszyscy seksuolodzy lekceważą onanizm. Ci, którzy opierają się na szerzej zakrojonych badaniach, podkreślają, że masturbacja, uprawiana we wczesnej młodości, ma znaczną skłonność do utrwalania się i często łączy się później z nasiloną żądzą tych wrażeń i szukaniem ich w różnych formach aktywności płciowej, nie wyłączając i odmian dewiacyjnych. Podkreśla się częstość występowania onanizmu u późniejszych homoseksualistów. Tzw. petting, czyli wzajemne onanizowanie się młodej pary, to u tych "gejów" często stosowana praktyka.

     Jak walczyć z onanizmem?

     Ogromnie ważne jest tu zapobieganie przez prawidłowe uświadomienie i wychowanie seksualne, które w sposób odpowiedni do wieku, trzeba wprowadzać już u małych dzieci, stopniowo to pogłębiając. W walce z rozwiniętym już nałogiem trzeba gorąco zwrócić się do Boga przez modlitwę i sakramenty św., oraz mobilizować wolę, aby nie ulegać lenistwu i egoistycznym zachciankom.

     Masturbacja będąc nałogiem pojawia się w określonych sytuacjach. Na przykład kiedy jesteś sam(a) wieczorem, wtedy potrzeba uczucia staje się większa. Trzeba więc opracować sobie strategię działania. Przede wszystkim w momencie pokusy zacząć się modlić oddając się w objęcia tej największej Miłości jaką jest Bóg. Bardzo pomocne są gry, sport, rozrywka, a więc wszystko co duchowo i psychicznie odpręża.

     Bardzo pożyteczne może być podjęcie nadprogramowych, absorbujących energię, zadań w nauce szkolnej, w sporcie czy pracy społecznej.

     W walce z nałogiem upadki i nawroty mogą się zdarzać, ale jeśli "duch walki" nie osłabnie, przerwy między nimi będą coraz dłuższe, aż wreszcie nałóg wygaśnie i przestanie dręczyć pożądaniem. Jeżeli nie zwątpisz i nie zniechęcisz się pomimo powtarzających się upadków i będziesz na nowo podejmował walkę powierzając się miłości Jezusa, ostatecznie odniesiesz zwycięstwo.


doc dr hab. med. Kinga Wiśniewska-Roszkowska


Publikacja za zgodą redakcji

nr 9-10/1998


Porozmawiajmy spokojnie o... tych sprawach Porozmawiajmy spokojnie o... tych sprawach
Ks. Piotr Pawlukiewicz
Pewnego razu zapytał mnie ktoś: "O jakie sprawy tu chodzi?" O te! Tak, tak! Właśnie o te, o których myślisz. Którymi ludzie interesują się od dzieciństwa do późnej starości. Gdy w żeńskiej szkole średniej zaproponowałem dziewczętom, by anonimowo, na kartkach zadawały pytania na dowolne tematy, to trzy czwarte poruszanych zagadnień dotyczyło właśnie seksu... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 PKG: 21.03.2017, 00:05
 Coś dużo zmyśleń w tym artykuliku. Przede wszystkim dlaczego młody, wierzący katolik kieruje pytanie odnośnie grzechu do lekarza, choćby i nawet był to doc. dr hab. med.? Czyżby lekarze wiedzieli o grzechach więcej niż księża? Poza tym napisano tu usiłując wywołać wrażenie sarkazmu, że jeśli nieszkodliwość onanizmu głosi lekarz seksuolog, to warto by go zapytać czy zachęcałby do tej "niewinnej" przyjemności własne dziecko? Czy aby na pewno warto? Przecież jeśli tak głosi, to jego odpowiedź jest do przewidzenia: tak! A więc pudło! Typowe katolickie "wishful thinking", dalej już nie analizuję, ale jest podobnie. Tego typu "sztuczne" artykuliki niczego nie rozwiązują i nikogo nie przekonują, przynajmniej wśród tych, co choć odrobinę myślą, co najwyżej zniechęcają do piewców "doktryny" katolickiej. Dalibyście lepiej spokój, za głupi jesteście, weżcie się lepiej do łopaty a nie do nauczania.
 qwerty: 13.12.2016, 16:04
 Polecam gorąco wszystkim odmawiać Koronkę do Miłosiedzia Bożego oraz Nabożeństwo Trzech Zdrowaś Maryjo - to niezwykle silne modlitwy. Przez wieloletnią masturbację w moje życie weszły różne fetysze, na kobiety patrzyłem, jak na roboty do uzyskania podniecenia. Na szczęście wcale tak być nie musi - Bóg mi to udowodnił po wielokrotnym odmawianiu Koronki. :) Trzymajcie się i pamiętajcie - to do Niego należy ostatnie słowo!
 Anonim: 09.12.2016, 13:32
 Witam Jestem studentem. Jakoś kwartał temu pierwszy raz "chciałem spróbować" onanizmu. Tylko po jakimś czasie uświadomiłem sobie że nie do końca żałuję tego grzechu, bo myślę że nie powinien być uznawany za grzech. Jeżeli przyjemności są złe to czemu wszystkie nie są grzechem? Idąc tą logiką np. czekolada powinna być zakazana. To głupio brzmi, ale to głównie mechanika. Może jeszcze by się przez mój tok rozumowania prześlizgnął argument że jest to swego rodzaju akt zdrady w stosunku do swojego męża/żony ale aktualnie nie posiadam nawet dziewczyny więc dla mnie to też leży. Do spowiedzi nie pójdę, bo byłaby nie ważna (albo bym nie żałował wszystkich grzechów które wyznałem, albo zamierzenie nie wyznał wszystkich). A argumenty tupu "powoduje zablokowanie głębokiego rozwoju serca ludzkiego, pogłębia egoizm, niszczy radość i spontaniczność czystej miłości" do mnie nie przemawiają. Przeszukałem kilka takich stronek, ale wszędzie praktycznie to samo. Co robić?
 Matmat: 25.10.2016, 12:33
 Czasem musze spuscic bo mnie roznosi. Zaluje za ten grzech.
 Andrzej: 15.09.2016, 09:07
 Mam problem z Onanizm a dokładniej walczę z tym choć jestem chorą osobą która ma wyciętą przysadkę i biorę hormony, postanowiłem że od dziś kończę z tym ponieważ to grzech a muszę sobie jakoś poradzić z tym problemem czy Różaniec w tym może pomóc aby nie myśleć o tym ?. P.S ja jestem dobrym człowiekiem który lubi pomagać, miłować wybaczać coraz inne co dobre, tylko mam z tym wpadkę.
 Marcin X: 01.09.2016, 00:12
 Marku, o jakiej chorobie mówisz? Pytam bo mam podobnie. Pozdrowienia.
 marek: 28.08.2016, 23:18
 Próbuję z tym walczyć, ale jak mam żyć? Nigdy nie miałem kobiety i pewnie nie będę miał przez chorobę. Zawsze kierowałem się miłością w tych sprawach, gdy chciałem którąś lepiej poznać i się związać. Zakochiwałem się, ale niestety zawsze byłem olewany i lekceważony, a przez otoczenie wyśmiany. Miałem okazję zbliżać się do różnych dziewczyn, ale nie czułem akurat do nich uczucia, które jest dla mnie najważniejsze. Teraz leczę się na jakieś zaburzenia psychiczne, ale nic mi już nie jest i normalnie pracuję, a leki biorę tylko profilaktycznie. Nie sądzę jednak, by któraś teraz mnie zechciała. Mam już ponad 30 lat i pogodziłem się z tym, że może mi się nie udać związać. Popęd seksualny potrafi dokuczyć i niestety zmuszony jestem rozładować napięcie samemu co jakieś 2-3 tygodnie. Przychodzi w końcu ten czas i muszę to zrobić. W przeciwnym razie jestem rozdrażniony, nadpobudliwy, niespokojny, nie mogę się skupić i jestem niemiły dla otoczenia. Po trzech tygodniach wystarczy tylko zobaczyć przypadkiem skąpo ubraną kobietę (nawet w TV), albo gdy usiądzie obok w autobusie i człowiek załatwiony. Wracam do domu i długotrwała, wręcz bolesna erekcja nie pozwala mi na nic. Czasem to przeczekam, gapiąc się dosłownie w sufit. Niestety na drugi dzień to samo i w końcu onanizm. Później max 3 tygodnie spokoju i tak w kółko. Chodzę do kościoła, jestem wierzący i czytam trochę na ten temat. Niestety informacje takie jak tu, czyli że jestem strasznym grzesznikiem, co ma wielokrotne ciężkie grzechy na sumieniu, bardzo źle wpływają na mój stan psychiczny jako katolika, bo staram się żyć godnie i moralnie w stosunku do świata, a jednak według kościoła jestem potępiony z ciężkimi grzechami. Jedyny ratunek kiedy napięcie znika i nadmiar nasienia ma swój naturalny upust, to wytrysk we śnie (polucja). Ale ponoć im będę starszy, to będzie to coraz rzadziej i według lekarzy te przestoje mogą być szkodliwe dla jąder. Jest cała masa różnych zagrożeń w związku z brakiem orgazmu. Ponoć nawet szkodzi to na prostatę i problemy pojawią się szybciej niż u starszych panów. Jak żyć?
 Marcin X: 16.08.2016, 19:22
 Do Krzysiek, Wlkp. Nie poczuj się urażony ale jak rozumieć Twoje słowa "nie idzie znaleźć żony" ? Nie pytam złośliwie bo sam jej jeszcze nie mam ale u mnie to wynika z problemów ze zdrowiem i związanym z tym wstydem i zahamowaniami. Poza tym uważam, że kk robi ludziom wodę z mózgu nieprawidłową interpretacją Biblii i takimi tekstami jak powyżej. Długo tak nie uważałem i mam teraz nerwicę eklezjogenną. Dopiero jak sam zacząłem analizować doszedłem do takich wniosków. Niestety zniszczyli mi dużą część życia bo nie wiedziałem jak to wszystko rozumieć.
 Marcin X: 16.08.2016, 15:43
 Do Krzysiek, Wlkp. Nie poczuj się urażony ale jak rozumieć Twoje słowa "nie idzie znaleźć żony" ? Nie pytam złośliwie bo sam jej jeszcze nie mam ale u mnie to wynika z problemów ze zdrowiem i związanym z tym wstydem i zahamowaniami. Poza tym uważam, że kk robi ludziom wodę z mózgu nieprawidłową interpretacją Biblii i takimi tekstami jak powyżej. Długo tak nie uważałem i mam teraz nerwicę eklezjogenną. Dopiero jak sam zacząłem analizować doszedłem do takich wniosków. Niestety zniszczyli mi dużą część życia bo nie wiedziałem jak to wszystko rozumieć.
 Domin: 09.08.2016, 22:06
 Wielu jest błądzących we własnych myślach. Ja też. Jestem po rozwodzie od 2 lat, moja ukochana postanowiła odejść koniec kropka! Nie mam innej partnerki, bo wiemy co głosi nauka Kościoła. Jedna, aż do śmierci, tak więc nie uprawiam sexu od 2 lat.... Od jakiegoś czasu co raz częściej masturbuję się ( 2-3 na miesiąc). Jaki to ma wszystko sens??? Dlaczego mam się sponiewierać samogwałtem, który tak naprawdę nie daje mi przyjemności, a raczej czynie to z konieczności, wyładowania napięcia seksualnego, jak o wiele przyemniej byłoby mi z kobietą w łóżku. Jeden, czy drugi czyn, jest grzechem ciężkim wg KK? Absurd! Nie wiem, co począć. MOdlę się codziennie o siłę walki, proszę i systematycznie upadam.... Naprawdę zastanawiam się, czy kolejna spowiedź ma sens, skoro nie ma we mnie poprawy?
 Andy: 09.08.2016, 21:04
 Do: Yan - Warunkiem popełnienia grzechu jest jego swiadomość - jeśli nie wiedziałeś , że to grzech to go nie było; teraz już wiesz i to dobrze ponieważ onanizm niszczy psyche i ciało, oducza walki, osłabia relacje, wolę, zamyka w sobie , odsuwa od realu w stronę virtualu i wyobraźni, utrudnia dorastanie. Owszem rozładowuje napięcie ale na chwilę , czemu ? Bo to napięcie to wołanie o rozwiązanie wewnętrznych oraz życiowych konfliktów , to energia i napęd do tego rozwiązania a onanizm to .. cała para w gwizdek ..zamiast w walkę i zwycięstwo. TO ZWYCIĘSTWO jest MOŻLIWE .. najlepsze lata mojego życia i najpiękniejsze dzieła to czas gdy żyłem w czystości; upadłem kiedyś przed tabernakulum i powiedziałem: Boze nie daje rady, uwolnij mnie od tego i .. uwolnił, ale wołałem z całego serca i naprawdę chciałem.. ale czy zawsze naprawdę chcemy nawet jak oto prosimy.. ? :) celem życia jest zjednoczenie z Bogiem a nie posiadanie partnera i współżycie: pragnienie to nie potrzeba.. bez seksu jeszcze nikt nie umarł ( ale dorósł i dojrzał, owszem ) bez jedzenia i picia i oddychania owszem; :) Powodzenia nam wszystkim w drodze do wolności oraz dojrzałości :)
 Krzysiek, Wlkp: 03.08.2016, 17:31
 Witajcie. Na razie krótko...mam to od chyba 14 roku życia i nadal bez żony,samotny. Były kobiety-ale nawet nie doświadczyłem pełnego zbliżenia!! Jakaś kara chyba na życie zmarnowane!! Co mam zrobić z popędem niezaspokojonym w wieku 49lat?? Iść do agencji?? nie mam zony,nie idzie znaleźć! Pomocy!! Bylem u spowiedzi wczoraj-odpust,ale rano taki popęd znowu był,że musiałem to zrobić z myślami nieczystymi,grzesznymi. Leki brać na zmniejszenie potrzeb? To absurd!! Z ulicy żony nie wezmę!
 Yan: 04.07.2016, 22:31
 Witam. Pozwolę sobie kontynuować problem zadając pytanie nie tylko Pani docent ale i pozostałym zainteresowanym (może wśród odezwie się jakaś osoba duchowna). Po kolei zatem. Przyznaję na wstępie, że prawie całe moje życie pozostawałem z dala od religii i kościoła. Absolutnie mnie to nie interesowało i nie pociągało. Zdarzyło się jednak coś, co zaczęło odmieniać moje dotychczasowe życie bez Boga. Coś w rodzaju próby nawrócenia. Zacząłem uczęszczać na nabożeństwa (nawet kilka razy w tygodniu), rekolekcje, uroczystości, słucham Słowa Bożego, oglądam filmy tematyczne i czytam literaturę. Z zazdrością patrzyłem na wiernych przyjmujących komunię św. Następnym więc krokiem była spowiedź w trakcie której, opowiedziałem spowiednikowi o dotychczasowym trybie życia. Wydawać by się mogło, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. A jednak coś musiało się "wysypać". W trakcie przeglądania witryny wiara.pl natknąłem się na posty osób, które mają problem z...samozaspakajaniem (nie nawidzę nazwy "samogwałt" - co za idiotyzm !). Okazuje się, że wg kościoła katolickiego czynność ta, uznawana jest za grzech i to w dodatku - ciężki. Mało tego, osoby które spowiadając się pominęły ten "wątek" (w moim przypadku w zasadzie nieświadomie), a następnie przyjmowały komunię świętą popełniły...świętokradztwo (!!). Przyznam szczerze, że dawno, dawno temu, na jakiejś lekcji religii ksiądz coś wspominał na ten temat (w rodzaju: to jest brudne, grzeszne - ale raczej miało to zabrzmieć, jako ostrzeżenie dla młodych chłopaków). W tym momencie kościół wywrócił mi świat do góry kołami ponieważ, z małżonką współżyjemy nienormalnie rzadko (zdarza się, że...dwa razy w roku !). Zbliżam się do 47. Mamy dwie córki. Żona już dawno nie przejawia ochoty na seks. Wiele razy próbowałem z nią rozmawiać o tym, wiele razy pytałem ją o przyczyny. Jest chłodna jak lód, ale nie uznaje tego za coś nienaturalnego, nienormalnego (?!). Zbywa temat, a o wizycie u specjalisty nawet nie ma mowy - koniec tematu. Jako zdrowy mężczyzna mam swoje potrzeby i czasami samozaspakajanie się było jedyną formą rozładowania napięcia erotycznego. Pociąga mnie żona, lecz na wspólny seks nie mam co liczyć. Jak mam teraz pokierować swoim życiem wiedząc, że w sytuacjach "krytycznych" nie mogę się samozaspokoić, bo to grzech ciężki ? Proszę mi nie mówić, że modlitwą, ascezą i rozmową ze spowiednikiem pokonam naturalny ludzki odruch/popęd. Mam się modlić do końca życia ?! Poza tym, gdybym zdecydował się na spowiedź i wyznał "grzech" (choć osobiście nie uważam, żeby to było coś nieludzkiego, grzesznego, brudnego itd. itd.), to wiem, że za jakiś czas i tak natura przezwycięży opór i znów będę zmuszony "rozładować" napięcie, emocje etc.etc. I co znów spowiedź, a potem "apjać" od nowa ? Zacząłem się żywo interesować religią, jednam się z Panem Jezusem, odmawiam różaniec, powoli lecz z ochotą poznaję to, co mi umknęło przez 3/4 życia, a teraz KK straszy mnie grzechami ciężkimi, brakiem odpustu i potępieniem ! Twierdzicie, że jest to czyn potępiony w Biblii. Wiele osób pyta, w którym fragmencie pisma jest o tym mowa i...nie uzyskuje odpowiedzi. Księża trzymają się swojego skamieniałego katechizmu, którzy sami spisali mając w d..., to jakie sytuacje dotykają ludzi w ich dorosłym życiu (celowo pomijam masturbację wieku młodzieńczego). Biję się z myślami. Obwniam się. Czuję się podle tylko dlatego, że grupa księży w ten, czy w inny sposób interpretue to, co popełnili ich poprzednicy. Przez nich mam cholerne wyrzuty, choć osobiście nie zgadzam się ze stanowiskiem KK, by było to coś, co zasługuje na miano grzechu ciężkiego (!). Mogę liczyć na Państwa pomoc ? p.s. Uważam, że ojców kościoła katolickiego mocno poniosła fantazja zwłaszcza, że mnóstwo z nich ma sporo "za uszami". Przez taką interpretacją krzywdzą innych i doprowadzają do tego, że ludzie w takich sytuacjach jak ja, będąc zagubionymi, żyjąc w lęku, bojaźni zaczną się odsuwać od kościoła i...Boga. Tyle na tym kler "zyska". KK często widzi belki w oczach innych, a u siebie drzazgi nie zauważają !
 Marcin X: 01.07.2016, 21:33
 Do Anny. Jestem od Ciebie nieco starszy i mam podobne doświadczenia i wnioski. Czuję się oszukany i wpędzony w potężne problemy przez moralizatorstwo kk. Problemy wloką mi się od czasów szkoły podstawowej i jest mi bardzo nieprzyjemnie. Może chciałabyś porozmawiać o tym wszystkim. Jeśli tak odezwij się tutaj, porozmawiamy prywatnie. Jestem poważnym człowiekiem. Pozdrawiam, głowa do góry :-)
 Anonim: 12.06.2016, 15:11
 Anna: a co, wolałabyś ożenić się z jakimś żulem? poczekaj spokojnie, szukajcie a znajdziecie :)
 radek: 27.05.2016, 22:43
 wracam co jakiś czas zwłaszcza wieczorem czy w nocy jest ta chęć upustu hm to takie trudne
 LUK: 26.04.2016, 00:11
 Tak najważniejsza jest modlitwa i wiara w Boga. Onanizm niszczy psychikę ale ludzi nie zdają sobie nawet z tego sprawy. Z nałogu nie da się wyjść samemu Najważniejszy jest kontakt z Bogiem i wspólnotą która wesprze, doradzi. Gorąco polecam ludzi ze stowarzyszenia pomoc2002.pl
 Anna: 18.04.2016, 19:07
 Całe życie żyłam wg nauki KK: byłam skromna, myślałam bardziej o innych niż o sobie, nikogo nie traktowałam przedmiotowo, podchodziłam do relacji międzyludzkich uczciwie i dzięki temu mając 32 lata jestem sama, sfrustrowana i został mi chyba tylko onanizm! Koleżanki które miała gdzieś moralizowanie duchownych mają teraz szczęśliwe rodziny. Jaki z tego wniosek??
 MB: 15.03.2016, 16:44
 Najważniejsza jest modlitwa Różaniec ma potężna moc odmawiajcie go codziennie
 MB: 29.02.2016, 17:28
 Najważniejsza jest modlitwa Różaniec ma potężna moc odmawiajcie go codziennie
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6]


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa