Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan Problemy z seksualnością. Odpowiedzi na dylematy młodych chrześcijan
Ks. Marek Dziewiecki
W tej książce znajdziesz odpowiedzi na autentyczne pytania na temat seksualności stawiane przez młodych ludzi. W swoich odpowiedziach ks. Marek Dziewiecki nie głosi kazań, nie moralizuje.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Płciowość i seksualność <-   -> Płciowość i seksualność cz. II <-   -> Płciowość i seksualność cz. III <-
Dlaczego warto zachować czystość?

Nie sztuką jest poznać ciało i reakcje drugiego człowieka, sztuką jest poznać jego duszę.

     Dlaczego warto zachować czystość?

     Na ten temat napisano setki książek i artykułów. Nie zamierzam się powtarzać i przytaczać wszelkich kościelnych i pozakościelnych, psychologicznych i moralnych argumentów. Ponieważ jednak średnio co dziesiąte pytanie na temat miłości zahacza o ten temat napiszę kilka słów - z naszej, małżeńskiej już perspektywy. Zasadniczym argumentem, który pojawia się w Waszych listach "za" współżyciem jest ten, że przecież dwoje ludzi się bardzo kocha, jest to miłość szczera i autentyczna, a zatem mogłaby być tak wspaniale dopełniona fizycznym zjednoczeniem. Padło nawet stwierdzenie: "jeśli ludzie się kochają to można powiedzieć, że ich ciała są dla nich święte. Jeśli są dla siebie pierwszymi partnerami seksualnymi to jakie powody ma Kościół, żeby twierdzić, że to musi być koniecznie po ślubie?"

     Po pierwsze: czystość warto zachowywać właśnie dlatego, że ich ciała są dla nich święte. A jak coś jest dla nas święte to do głowy nam nie przyjdzie, żeby to zbezcześcić. Prosty przykład: widzimy piękno dzieła sztuki w muzeum lub niezwykłego kwiatu w ogrodzie. Zachwycamy się, podziwiamy. Ale do głowy nam nie przychodzi, by po nie sięgnąć, by zerwać ten kwiat dla siebie. Tak bardzo go cenimy. A jednak kwiat czy piękny obraz to (przepraszam wszystkich artystów) tylko rzecz. A skoro do rzeczy mamy taki szacunek i jest to naturalne, to tym bardziej naturalny powinien być szacunek do człowieka.

     Współżycie zaś przed małżeństwem jest grzechem, ponieważ Bóg tak stwierdził, dając szóste i dziewiąte przykazanie. Bóg, który jest największą mądrością wie co jest dla nas dobre, dlatego skoro zakazał współżycia przed małżeństwem tzn. że coś nam chciał przez to powiedzieć, przed czymś uchronić.

     Po drugie: póki ślubu nie zawrzesz to nie masz pewności że ten człowiek, z którym współżyjesz Twoim mężem zostanie. Są przecież różne wypadki - nikomu źle nie życząc. I wtedy co? Zostajesz sama i nie masz już co ofiarować (pod tym względem) swojemu mężowi - temu przyszłemu, którego poznasz. Nie będzie już tym pierwszym, nie dostanie tego wyjątkowego daru, który można dać tylko raz.

     Po trzecie: nie można bawić się w małżeństwo jak się nim nie jest. Tak naprawdę różnica miedzy seksem dzień po ślubie a dzień przed ślubem jest taka jakby Wam sakrament małżeństwa błogosławił ksiądz po święceniach i kleryk przed święceniami. Ten drugi ślub byłby przecież nieważny, prawda? Bo ten jeszcze nie-ksiądz uzurpowałby sobie prawa do czynności, do których nie ma uprawnień. Tak samo narzeczeni współżyjąc przed ślubem uzurpują sobie prawa do tego co mogą małżonkowie.

     Po czwarte: istnieje też coś takiego jak prawo pierwszych połączeń. To silna więź psychiczna, która wytwarza się pomiędzy ludźmi współżyjącymi po raz pierwszy. Ta więź powoduje, że patrzymy na naszego wybranka trochę (a może nawet całkiem) przez różowe okulary. Nie dostrzegamy w należytym stopniu wad, tolerujemy zachowania, które nam nie do końca odpowiadają. Co najważniejsze - nie skupiamy się na poznaniu drugiej osoby tylko na emocjach, które towarzyszą związkowi. Dzieje się tak dlatego, że "zachłyśnięci" cielesnością, czułością nie zwracamy uwagi na rzeczy nieraz bardzo istotne, rzutujące na przyszłe życie. Jesteśmy po prostu niemal bezkrytyczni. Towarzyszące uczuciu zakochania lub nawet miłości oddanie się sobie w wymiarze fizycznym powoduje, że czujemy pewną przynależność do tego drugiego człowieka. Czujemy z nim taką wspólnotę, jakiej nie czuliśmy jeszcze z nikim. To naturalne - oddajemy się przecież cali. Łączy nas niezwykle silne przywiązanie, tajemnica, polegająca na powierzeniu siebie drugiemu człowiekowi, któremu pozwoliliśmy wobec siebie już na wszystko. Który widział nasze ciało i nasze reakcje w najbardziej intymnym geście człowieczeństwa - w akcie seksualnym. Dlatego później rozstania osób, które współżyły ze sobą są tak dramatyczne i pozostaje poczucie wykorzystania, ofiarowania wszystkiego co najlepsze, żalu, gniewu. Rozstania pomiędzy ludźmi nie współżyjącymi też są bolesne, ale nie aż tak pełne żalu.

     Oczywiście pomiędzy ludźmi współżyjącymi po raz pierwszy w małżeństwie również ta więź się wytwarza. To dotyczy każdego. Dlatego małżonkowie w miesiącu miodowym są tak rozanieleni, tak wpatrzeni w siebie, że wydaje się, że unoszą się nad ziemią. Ale to jest sytuacja zdecydowanie inna niż przed ślubem, bo oni już okres poznawania mają za sobą, oni już wybrali i teraz ich zadaniem jest pogłębianie wzajemnej miłości. No i o rozstaniu nie ma już mowy.

     No dobrze, ale przecież przed ślubem trzeba się sprawdzić we wszystkich dziedzinach, a co będzie jeśli się okaże, że pod względem seksualnym do siebie nie pasujemy?

     Zawsze śmieszy mnie to "sprawdzanie". Czy chcielibyście żeby np. Wasza narzeczona powiedziała, że musi Was seksualnie przetestować? Chyba byście się oburzyli. Przecież człowiek to nie kuchenka czy inny sprzęt AGD, którego działanie się sprawdza, a w razie gdy nie spełnia naszych oczekiwań - reklamuje. Poza tym tak naprawdę tego się nie da sprawdzić, bo współżycia to się trzeba przez lata uczyć. To nie jest tak, że sprawdzamy czy kluczyk pasuje do dziurki. Bo każdy mężczyzna "pasuje" do każdej kobiety. A seks to coś więcej niż owo "pasowanie". To wspólne uczenie się czułości, delikatności, odgadywania pragnień, reakcji, to coraz lepsze rozumienie się i współgranie. Tego nie da się po prostu jednorazowo sprawdzić tak jak nie da się sprawdzić małżeństwa, dopóki nie zostanie ono zawarte.

     No dobrze, ale co zrobić by dziewczynę czy chłopaka (częściej!) do tej czystości jednak przekonać? Co zrobić, gdy chłopak nalega, twierdząc, że chce przez to dziewczynie dać szczęście i dowód miłości? Tak naprawdę pewnie każdy chłopak chciałby "spróbować". Tylko teraz: jeżeli ma zasady to nie pozwoli sobie na pewne zachowania, będzie się starał popęd seksualny spożytkować w inny sposób, zajmie się sportem, nauką, pracą, rozwijaniem hobby. I tu nie chodzi tylko o czystość. Zajmując się konkretnymi rzeczami, doskonaląc siebie, swój charakter, wytrwałość daje dowód swojej męskości. To po prostu wyzwanie i sprawdzian dla chłopaka. On przez to dojrzewa. Bo bycie mężczyzną to nie umiejętność "podrywania" dziewczyn i "sprawdzanie się" w seksie tylko umiejętność rozwiązywania problemów, branie odpowiedzialności za swoje decyzje i dawanie oparcia kobiecie. To cierpliwość, opanowanie i przezwyciężanie własnego egoizmu. Tego wszystkiego trzeba nauczyć się przed ślubem, by wspólne życie nie zmieniło się w koszmar. W małżeństwo trzeba wkroczyć jako mężczyzna, a nie niedojrzały, niepanujący nad sobą chłopak. Jeśli zatem chłopak szanuje dziewczynę to nigdy nie zaproponuje jej współżycia. Za bardzo ją szanuje, także jej ciało, żeby śmiał po nie sięgać kiedy nie ma do tego prawa. Jeżeli facet mówi, że jak nie będzie seksu to koniec związku to chyba nastąpiła tu wielka pomyłka. Mówienie, że to w imię szczęścia kobiety też chyba świadczy o wielkim nieporozumieniu. Chciałabym zapytać chłopaków jakie to szczęście miałby ich dziewczynom dać przedmałżeński seks. Jeśli chłopakowi się zdaje, że pierwsze przeżycia seksualne to dla kobiety jedna wielka rozkosz to się grubo myli. Pierwsze doświadczenia dla kobiety to ból, trudności z defloracją (która bardzo rzadko całkowicie udaje się od razu, przeważnie to kwestia kilku razy, nawet do kilku miesięcy), czasem krwawienia. W małżeństwie te wszystkie nieprzyjemne przeżycia też są, tylko łagodzone są miłością męża, a przed ślubem do tego dochodzi: wyrzut sumienia, że łamie się przykazania, ogromny smutek z powodu utraty dziewictwa + niepokój, że nie tej właściwej osobie się ten dar z siebie ofiarowało, strach przed ciążą, obawa, że chłopak chciał się tylko zabawić i zaraz zostawi, strach, że rodzice nakryją itp. Takie oto "szczęście" chcą ofiarować chłopcy swoim dziewczynom. Oczywiście im byłoby przyjemnie, a zatem widać jak na dłoni, że propozycja współżycia skierowana jest nie z miłości ale dla ich przyjemności. A to już miłość nie jest.

     Nie zrozumcie mnie źle: ja nie chcę Wam "obrzydzić" seksu, bo on jest piękny, ale żeby rzeczywiście był piękny to muszą być pewne okoliczności spełnione. Jest chyba różnica pomiędzy delektowaniem się deserem w kawiarni a jedzeniem pączka kupionego w osiedlowym sklepie. Wprawdzie i jeden i drugi ma smak ale... chyba zgodzicie się, że różnica jest. Chyba przyjemniej rozkoszować się ulubionym ciastkiem siedząc wygodnie w fotelu, nie spiesząc się nigdzie niż jeść tego zwykłego pączka z reguły na stojąco i w pośpiechu, na dodatek szukając po kieszeniach chusteczki bo lukier obkleja nam usta i ręce. Tak samo jest ze współżyciem. Musi być małżeństwo: mąż zapewniający opiekę i poczucie bezpieczeństwa, który oszaleje z radości jeśli pocznie się dziecko a nie chłopak, który przerażony i wściekły z powodu "wpadki" często odchodzi i zostawia z problemem. Musi być gwarancja nierozerwalności związku a nie jego tymczasowość. Musi być miłość dojrzała, nie żądająca dla siebie tylko ofiarowująca. Muszą być także odpowiednie warunki zewnętrzne. Chyba przyjemniej współżyć we własnym domu we własnym łóżku z nastrojowymi świecami wokół z gwarancją, że nikt nie wejdzie niż ukradkiem na kanapie gdy rodziców nie ma. Chyba lepiej cieszyć się seksem bez wyrzutów sumienia z poczuciem, że jest to wyraz mojej miłości do małżonka niż przeżywać chwilową przyjemność a potem zastanawiać się czy on mnie naprawdę kocha czy tylko pożąda i bać się przedświątecznej spowiedzi. Jeśli się kocha to chce się dobra dla drugiej osoby. Czy może być w związku dwojga piękniejsze uczucie niż czysta miłość? Aby móc sobie i Jezusowi spojrzeć w oczy? Aby mieć co ofiarować w dzień ślubu swojemu mężowi z gwarancją, że to ta właściwa osoba?

     Skoro chłopak twierdzi, że Cię kocha to niech da temu dowód poprzez szacunek do Twego ciała. To nie Ty masz mu dawać "dowód miłości" ale on Tobie poprzez uszanowanie Twych zasad i wartości Twojej czystości, nienaruszalności.

     Chłopak ma tak traktować dziewczynę jakby chciał, by ktoś traktował jego przyszłą żonę. Jaką chce mieć żonę tak niech traktuje swoją dziewczynę. Skomplikowane?

     Chłopaku: jaką chciałbyś mieć żonę? Czy chciałbyś, żeby była dziewicą? Czy żeby spała z każdym chłopakiem z jakim chodziła? Jestem pewna, że wybierzesz pierwszą możliwość. A zatem traktuj każdą dziewczynę jak czyjąś przyszłą żonę, żebyś mógł spojrzeć w oczy jej przyszłemu mężowi. Jeśli tak się zdarzy, że jednak nie będziecie razem pomyśl, że gdzieś jest Twoja przyszła żona i też ma jakiegoś chłopaka. Czy ucieszyłbyś się gdyby tamten chłopak Twojej przyszłej żonie proponował to co Ty swojej obecnej dziewczynie? Na pewno nie.

     No więc wszystko jasne. Dowodem miłości chłopaka jest powstrzymywanie się od "dowodów miłości" wobec swojej dziewczyny, szanowanie jej.

     Mało tego - gdyby nawet ona tego chciała on, jako przewodnik związku ma się temu opierać i na to nie pozwolić.

     Kiedyś przeczytałam, że w Izraelu po zaręczynach oddawano kobietę pod opiekę narzeczonego aby - uwaga panowie! - tym bardziej strzegł jej czystości. Czy możemy to sobie wyobrazić? Jak by to wyglądało w naszych czasach? Czy nie byłaby to idealna "okazja"? A jednak. Tamci mężczyźni strzegli, strzegli swojej kobiety i to nie tylko przed kimś obcym, ale i...przed samym sobą. A o ile większa była pokusa! Coś niesamowitego musiało być w ich charakterze, w ich silnej, ćwiczonej woli. Nieprzypadkowo zatem Bóg chce by to mężczyzna być takim stróżem czystości w związku. Tak, właśnie mężczyzna a nie kobieta. Gdyby było inaczej to w Izraelu kobiecie by powierzano rolę tej, która ma pilnować swojego narzeczonego. Absurd? No, a co funkcjonuje w naszej mentalności? Ano, właśnie jakieś dziwne przekonanie, że mężczyzna to "musi" i kobieta ma pilnować, żeby nie przekroczyć jakiejś bariery. To przekonanie o odpowiedzialności kobiety idzie potem coraz dalej, zahaczając i o odpowiedzialność za dom, dzieci, itp.

     Dowodem na to, że takie myślenie faktycznie u nas funkcjonuje jest chociażby to, że (paradoksalnie?!) więcej piszących do mnie chłopców nie może się pogodzić z tym, że ich dziewczyna nie jest już dziewicą. Dziewczyny jeśli piszą to zmieszane, z poczuciem winy, że nie dochowały czystości i boją się odrzucenia. To świadczy jednoznacznie o tym, że nasze społeczeństwo wciąż winą za utratę dziewictwa bardziej obciąża kobietę, jednocześnie usprawiedliwiając chłopaka. No chyba coś nam się pomieszało. Z drugiej strony - i to może jest optymistyczne - współcześni chłopcy wciąż jeszcze przywiązują do dziewictwa znaczenie. To dobrze.

     Ale wracając do tematu: czasem jeszcze jest tak, że chłopak nawet specjalnie nie dąży do cielesności (nieraz wręcz źle się czuje z tym), ale... zgadza się na pewne zachowania lub je toleruje, bo wydaje mu się, że dziewczyna właśnie tego chce. Nie twierdzę, że tak nie jest. Rzeczywiście, tak bywa. Piszą do mnie czasem chłopcy zdziwieni, rozczarowani, zrozpaczeni, że ich związek tak świetnie prosperował a tu dziewczyna nagle odeszła. No owszem, czystości nie zachowywali, ale on nigdy jej do niczego nie namawiał, nie zmuszał, to ona tego chciała. Drodzy chłopcy! Są dziewczyny, które faktycznie dobrowolnie dążą do kontaktów fizycznych. Przeważnie są to dziewczyny, które w domu miały jakieś problemy emocjonalne, które są świadkami rozpadu lub bardzo marnego funkcjonowania małżeństwa swoich rodziców, które - w 90 % - nie mają dobrych relacji z ojcem. Którym brakuje czułości, przytulenia, zrozumienia i wysłuchania w domu. Na pewno znacie lub sami doświadczyliście sytuacji, kiedy dziewczyna poraniona w domu dosłownie rzuca się w ramiona chłopaka, nieraz starszego mężczyzny. Dlaczego tak robi? Bo ona jest spragniona uczuć, których nie otrzymała w rodzinie. I wydaje jej się, że chłopak te jej potrzeby zaspokoi. Początkowo nawet jest jej dobrze. Współżycie, pieszczoty w jakiś sposób ten głód zaspakajają. Ale potem coś niepokoi, coś przeszkadza. Seks nie wystarcza. Rodzi się nerwowość, rozdrażnienie, frustracja. Ona odkrywa, że tak naprawdę współżycie nie załatwia problemu uczuć. I zaczyna obwiniać swojego chłopaka. Ma do niego żal, czuje się wykorzystana. On nie wie o co jej chodzi. Zaczynają się kłótnie. Ona odchodzi. Dlaczego tak się stało? Dlatego, że chłopak pozwolił dziewczynie decydować o kierunku związku. Zostawił jej decyzję o czystości, mimo, iż jemu to nie odpowiadało. Ona oczekiwała, że będzie silny i przerwie kontakty cielesne. Że znajdzie logiczne argumenty przeciw takiemu zachowaniu. Nawet jeśliby początkowo temu zaprzeczała - kobiety są czasem takie przekorne: chcą się przekonać czy facet naprawdę wierzy w to co mówi.

     Oczekiwała, że chłopak obroni związek przed pokusami, że będzie wystarczająco silny. Skoro on ma być przewodnikiem w związku (pisałam o tym wcześniej) to owo przewodzenie dotyczy również tej sfery. A że to duże wyzwanie? No tak, ale bycie mężczyzną (prawdziwym mężczyzną) samo w sobie jest dużym wyzwaniem. Chyba Drogi Chłopaku czujesz się na tyle silny, by się przed nim nie cofnąć, prawda?

     Hmm, jeszcze nie jesteście przekonani?

     No to pomyślcie teraz o Waszej nocy poślubnej. Ona jest jedyna i wyjątkowa i wcale nie mam na myśli tego o czym 95 % czytających teraz myśli. Nie, nie, wcale nie o współżycie mi chodzi. Chodzi mi właśnie o ów zapakowany przez Boga prezent - o odsłonięcie przed małżonkiem piękna swego ciała. Tego ciała, które do nikogo nigdy nie należało. Ofiarowanie mu tego jak daru, prezentu. Taki prezent dany wcześniej, a raczej - podpatrywany wcześniej, poprzez robienie dziurki w opakowaniu i ciekawskie wsadzanie tam nosa już nie jest niespodzianką. Już wiemy co tam jest i czego możemy się spodziewać. Przypomnijmy sobie jak byliśmy mali i byliśmy ciekawi co jest pod choinką. Gdy nie mieliśmy pojęcia - radość i zaskoczenie było czymś niesamowitym. A gdy nudziliśmy mamie, żeby powiedziała co dostaniemy na urodziny - to owszem, cieszyliśmy się ale niespodzianki przecież już nie było, prawda? I jeszcze moja osobista refleksja: noc poślubna była dla nas niezwykła dlatego, że oboje z mężem mogliśmy przeżywać radość wzajemnego odkrywania się, poznawania swoich ciał, taka prawdziwa noc po-ślubna. To, że przeżyliśmy narzeczeństwo w czystości spowodowało, że przed ślubem nie byliśmy "zaślepieni" tym prawem pierwszych połączeń, które powoduje tak duże przywiązanie, że nie pozwala obiektywnie patrzeć na drugiego. Mogliśmy "trzeźwo" oceniać swoje postępowanie, dostrzegaliśmy swoje wady, potrafiliśmy szczerze rozmawiać o błędach i tym co się nam w drugim nie podoba. Na spotkaniach poznawaliśmy swoje poglądy, poznawaliśmy swoje dusze a nie ciała. Chodziliśmy na wycieczki, do kina, do znajomych a nie szukaliśmy okazji na ukradkowe współżycie. Myśleliśmy jak sobie sprawić przyjemność, np. co zrobić na kolację, jakie kwiaty przynieść a nie w co się ubrać na wieczór, by było bardziej podniecająco i jak się zabezpieczyć. Chodziliśmy razem do kościoła i do komunii mogąc spojrzeć w oczy Jezusowi.

     Nasze narzeczeństwo było narzeczeństwem a nie zabawą w małżeństwo.

     A w dzień ślubu ofiarowaliśmy sobie prócz dusz także ciała i to była dla nas prawdziwa radość. Radość czystej miłości.

     Jak odzyskać czystość?

     Oczywiście, nie jesteśmy aniołami i - nie czarujmy się - jednak statystycznie większość par jakieś problemy z czystością przed ślubem jednak ma. Jak rozpoznać, że poszliśmy za daleko? Niepokój ducha - oczywiście w prawidłowo uformowanym sumieniu, bo niektórzy przecież żadnych wyrzutów nie mają a ich zachowanie jest bardzo dalekie od postawy czystości - jest znakiem, że przekroczyliśmy pewne granice. Często otrzymuję listy od dziewczyn, które chcą wrócić do czystości ale... boją się, że zrobią chłopakowi przykrość, że ich zostawi. One czują doskonale, że w ich związku źle się dzieje, że robią coś wbrew sobie, wbrew swoim zasadom. Czują wyrzuty sumienia, żal, ale wciąż godzą się (lub pokornie znoszą) petting, pieszczoty, zbyt namiętne pocałunki. Ja przepraszam, że znów piszę o dziewczynach... ale takie są statystyki: zdecydowanie więcej dziewczyn zwraca się z takim problemem. Jak z tego wyjść?

     Nie wstydzić się, nie bać, nie znosić pokornie tylko jak najszybciej porozmawiać z chłopakiem i powiedzieć, że przekroczyliście granice, zdradziliście ideały i że takie zachowanie Was niszczy. Że rozbudzenie Waszych ciał spowoduje, że będziecie chcieli pójść dalej. Że takie zachowanie jest grzechem i powoduje wyrzuty sumienia. Że przecież ustaliliście, że współżycie będzie po ślubie i że bardzo chcesz, żebyście zachowali czystość. Że jeśli Cię kocha to niech uszanuje Twoje ciało. Jeśli nawet Twój chłopak jest niewierzący to jeśli Cię kocha to w imię tej miłości uszanuje Twoją prośbę. Niech pomyśli jak chciałby, żeby ktoś inny traktował jego przyszłą żonę i sam niech się tak zachowuje.

     A jak zacząć rozmowę? Możesz powiedzieć, że zauważyłaś, że Wasze kontakty ostatnio bardzo się zacieśniły, że staliście się sobie bardzo bliscy, że ...(tu za coś go pochwal koniecznie!) a później powiedz, że niepokoi Cię tylko jedna rzecz: że zaczynacie łamać swoje postanowienia i że Ty nie chcesz aby nadal tak było. Należy to powiedzieć spokojnie, ale stanowczo, dając do zrozumienia, że naprawdę na tym nam bardzo zależy. A potem nie łamać się, nie pozwalać na pewne gesty, nie ulegać dla świętego spokoju, nie iść na ustępstwa.

     Czystość da się zachować i nawet jeśli się upadło w tej dziedzinie to trzeba powstać i walczyć dalej a nie płakać i biadolić, że wszystko stracone. Nie trzeba też stawiać sprawy na ostrzu noża i zaraz grozić odejściem. Po prostu: nie prowokować się nawzajem ale i nie demonizować tej sfery, nie żyć w ciągłej panice, że coś się może przytrafić. Może się Wam przytrafić upadek, najważniejsze by po prostu walczyć o czystość, podnosić się i iść dalej. Nie zwlekać ze spowiedzią, tylko przystąpić do niej jak najszybciej, by jak najszybciej zdjąć z siebie ciężar winy i próbować na nowo, z czystym sumieniem.

     A randki zapełniać pasjonującymi zajęciami: ciekawa wycieczka, film, wspólna praca np. w wolontariacie - będziecie mieli i więcej satysfakcji i mniej okazji do grzechu. Ten czas wstrzemięźliwości przed ślubem na pewno przyniesie błogosławione owoce. Z czysto praktycznych chociażby:

     - nauczycie się czekać na siebie (bo przecież nawet w małżeństwie nie zawsze można współżyć, jest przecież miesiączka, czas płodny - gdy nie planuje się dziecka, czas po porodzie, choroba itp.)
     - nie będziecie się bali niespodziewanej ciąży,
     - nie będziecie bali się spowiedzi przedślubnej.

     A za każdym razem gdy przychodzi pokusa modlić się np. aktem strzelistym: "Jezu cichy i pokornego serca uczyń serce moje według serca Twego".

     Czasem jednak sprawy przybierają bardzo poważny obrót. Dochodzi do współżycia, do utraty dziewictwa. Czy w takim przypadku jest sens zaprzestania kontaktów fizycznych? Przecież dziewictwa nie da się odzyskać.

     Wyjaśnijmy sobie na początek dwie rzeczy: czym jest dziewictwo i czym jest czystość. Dziewictwo jest stanem polegającym na tym, że się nigdy z nikim nie współżyło. Potwierdza to fakt posiadania przez kobiety błony dziewiczej (choć podobno bywają przypadki wrodzonego braku tej błony). Natomiast czystość jest dużo szerszym pojęciem. Jest postawą polegającą na powstrzymywaniu się od współżycia przedmałżeńskiego oraz wszelkich innych gestów i myśli pobudzających sferę cielesną, bez względu na to czy jest się dziewicą (piszę "dziewicą" ale dotyczy to też chłopaków) czy już nie. To ciągły wybór i określone zachowanie. I dotyczy nie tylko okresu przed ślubem, ale także małżeństwa - choć już w nieco innym wymiarze.

     Utrata dziewictwa to nie tylko utrata błony dziewiczej. To także pokazanie się mężczyźnie, to wpuszczenie go w granice swojego ciała, to odsłonięcie swojej intymności, przełamanie barier i wstydu. Tym dla mnie jest utrata dziewictwa.

     Można nie być dziewicą a być bardzo czystym, a można mieć błonę dziewiczą a grzeszyć nieczystością, uprawiać petting i pilnować się byle tylko nie doszło do współżycia. Można być dziewicą, a chodzić z pępkiem na wierzchu, dekoltem "do pasa" i nie widzieć problemu. Można nie chcieć wiedzieć, że taki ubiór podnieca chłopaków a nie budzi podziwu, jednoznacznie szufladkuje dziewczynę w ich oczach jako "łatwą", a nie wzbudza szacunku. Oczywiście, że nie chodzi o to, by chodzić w szarym worku, bo kobieta powinna ubierać się ładnie, ale ładnie a nie wyzywająco. Nie można swoim zachowaniem prowokować grzechu - po prostu. Można zaś dziewicą nie być a być skromnym w myślach, eleganckim w ubiorze i mieć klasę w zachowaniu. Która z tych postaw jest czystością? Czystość duchową zawsze można odzyskać, choćby nie wiem jaką miało się przeszłość (por. Maria Magdalena, św. Augustyn). Fizycznego dziewictwa już nie, ale z relacji par, które po współżyciu zdecydowały się zachować czystość do ślubu wynika, że ten czas był dla nich czasem, kiedy nauczyli się czułości nie tylko seksualnej, nauczyli się dostrzegać wiele rzeczy, których przedtem nie widzieli, a później noc poślubna była prawdziwym świętem.

     Wcześniejsze współżycie zaś ich trochę "zaślepiało", wytwarzało ową mocną nić przywiązania, polegającą na tym, że nie widzi się wielu wad drugiej osoby, ciężko było im obiektywnie ocenić czy ten człowiek nadaje się na współmałżonka. Często dochodziło tu też mieszkanie razem a zatem po prostu proza życia codziennego i "prawie małżeńskie" problemy powodowały, że myślało się już innymi kategoriami, a czasu narzeczeństwa praktycznie nie było! No bo wtedy nie ma randek, spotkań wyczekiwanych i tej całej romantycznej i trochę tajemniczej otoczki, tego czekania na siebie, na moment, kiedy będziemy już razem. Tego po prostu nie ma. A najbardziej żałosny musi być moment kiedy oboje budzą się razem w dniu ślubu, biorą ślub i po weselu wracają do tego samego domu, tego samego łóżka. I co tu się zmieniło? Gdzie ta radość? To odkrywanie siebie, swoich ciał? Postanowienie zachowania czystości przywraca - oczywiście w okrojonym kształcie, ale przywraca - radość czekania i cieszenia się perspektywą bycia razem. Uwalnia od wyrzutów sumienia, uczy dostrzegania innych wartości niż fizyczność drugiej osoby, pozwala spojrzeć obiektywnie. A zatem naprawdę WARTO CZEKAĆ!!!!


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



Młodzi w poszukiwaniu szczęścia. Szczęście - Miłość - Seksualność Młodzi w poszukiwaniu szczęścia. Szczęście - Miłość - Seksualność
Ks. Marek Dziewiecki
Książka ks. Dziewieckiego jest skierowana przede wszystkim do młodych ludzi. Nie jest ona wynikiem jakichś teorii czy ideologii, ale praktycznym wnioskiem z sukcesów i porażek, które przeżyli młodzi ludzie.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Kasia: 22.10.2016, 17:06
 Zawsze myślałam że zachowanie dziewictwa do ślubu to głupota. Myślałam że raz się żyje i że nie warto aż tyle czekać. Straciłam dziewictwo w wieku 16 lat z pierwszym lepszym facetem i bardzo tego żałuję. Kochałam go, ale on chciał mnie tylko dla seksu. Na dzień dzisiejszy spotkałam faceta z którym chcę spędzić resztę mojego życia ale bardzo żałuję tego że nie jest moim pierwszym.
 Czytelniczka: 20.07.2016, 21:28
 Kochani! Dodam w tym temacie coś od siebie: warto, warto, warto oddać się sobie w pełni po raz pierwszy po ślubie! Ja mam 33 lata, z czego 30 było przeżytych w dziewictwie (ale niestety nie w pełnej czystości - i bardzo ubolewam nad tym!). Jestem od 3 lat mężatką. Mój mąż miał kontakty seksualne z innymi dziewczynami podczas studiów. Dość "lekko" traktował wtedy sferę seksualną. Kiedy się poznaliśmy, poznał moje stanowisko, że pragnę oddać się TYLKO JEDYNEMU MĘŻCZYŹNIE - temu, który odda mi swoje życie w sakramencie małżeństwa. Zgodził się. Niby mówił, że jemu jest wszystko jedno: dziewica czy nie-dziewica. Ale jestem pewna, że w głębi serca czuje się teraz DUMNY, że był i jest moim pierwszym i jedynym kochankiem. Bo kosztowało mnie to sporo wysiłku, żeby tyle lat czekać. Po drodze miałam kilku innych chłopaków, ale zawsze byłam nieugięta co do seksu - oni to akceptowali bądź tolerowali i jakoś strasznie mi się nie narzucali. Moim błędem było to, ze wdałam się w petting. Teraz żałuję. Stracone szanse bolą mnie gdzieś w środku. Byłam wtedy tak bardzo zaślepiona kultura masowa, ze nie potrafiłam się temu przeciwstawić... Na szczęście otrzymałam te łaskę, ze swój pierwszy raz przeżyłam z ukochanym małżonkiem po ślubie. Dla mnie seks to tylko mój maż i to jest SUPER!!! Nie porównuję go z nikim innym, mam spokój serca przed Bogiem. Opanowałam w stopniu biegłym rozpoznawanie płodności u siebie, wiec nasze współżycie jest totalnym oddaniem się sobie. Poleciłabym te drogę każdej dziewczynie - siostrze, przyjaciółce, córce. Warto być tutaj radykalnym - nie wpadając przy tym w obsesję - i mieć wielkie marzenia!!!
 Adrian: 09.12.2015, 00:26
 Mieszkam w mieście które w ogóle że względu na łaski i historię powinno być święte. A to jest jedno wielkie sodomisko. Ogólnie bardzo trudno znaleść jakąś szanująca się dziewczynę, i to samo słowo ,,znaleść,, w znaczeniu zauważenie osoby która może miec poukładane w głowie. A co dopiero zagadac czy gdzies zaprosić, zarezerwowane tylko dla elit. ... Ale tu nie chodzi o to, tyle się czyta jak to trudno znalesc porządnego chłopaka, ktory ma po kolei w głowie, i ja mam czasami takie wrażenie, ze to swierdzenie powinno się obrócić o 180 stopni. ciezko jest znalesc dziewczyne która by miała pokolei w głowie, i miała zamiar wybrać się gdzieś z toba.
 dawid: 24.10.2015, 00:18
 Do :Rudaaa - wybacz że pisze tak późno .jeżeli nadal chcesz porozmawiac to pisz na maila Zywieczdroj96@wp.pl albo najlepiej przez facebooka wpisz :Dawid Krzysztof Holtyn w tle ustawie coś religijnego
 Rudaaa: 29.09.2015, 08:18
 Dawid, potrzebuje pomocy, prosze o kontakt
 Dawid: 23.09.2015, 23:57
 Mam dziewietnascie lat. Walcze z grzechem nieczystosci i jestem juz blisko pokoniania go. To bardzo dobry artykul i wiem ze pomoze mi wygrac. Dodam ze gdybym mogl cofnac czas to na pewno zachowalbym czystosc.Gdy zauwazam jak bardzo ranie Boga moimi grzechami to sprawia mi bol i wstyd.Jestem w zwiazku i zauwazylem ze gdy zachowujemy czystosc z dziewczyna to jestesmy bardzo szczesliwi. Jakby ktos postrzebowal rozmowy to niech doda komentarz bede sprawdzal co jakis czas i ustalimy forme komunikacjii ; )
 Alicja: 26.08.2015, 12:15
 Do Pawła : Rozumiem z 100 % twoją sytuację. Jestem w dokładnie takiej samej i też mam takie same obawy. Uwierz mi, jest cała MASA dziewczyn, które marzą żeby facet miał pod tym względem "poukładane w głowie". Myślę, że wiele z nich jest w stanie zaakceptować nawet Twoją przeszłość, jeżeli (jak zresztą powiedziałeś) już z tej drogi zawróciłeś. Znam takie dziewczyny osobiście :) Trzymam kciuki za Ciebie !
 Alicja: 26.08.2015, 12:14
 Do Pawła : Rozumiem z 100 % twoją sytuację. Jestem w dokładnie takiej samej i też mam takie same obawy. Uwierz mi, jest cała MASA dziewczyn, które marzą żeby facet miał pod tym względem "poukładane w głowie". Myślę, że wiele z nich jest w stanie zaakceptować nawet Twoją przeszłość, jeżeli (jak zresztą powiedziałeś) już z tej drogi zawróciłeś. Znam takie dziewczyny osobiście :) Trzymam kciuki za Ciebie !
 Porzucony : 06.06.2015, 19:57
 Do autorów artykułu Nie czytałem nic na tej domenie „adonai.Pl”, lecz moja była i owszem. Niestety dana strona internetowa zniszczyła mi związek. Wyglądało to miej więcej tak, że byliśmy ze sobą prawie rok, związek rozwijał się powoli nawet, lecz do przodu nawet miałem wybrany pierścionek zaręczynowy aż do czasu jak moja niedoszła narzeczona zaczęła czytać te wszystkie artykuły to było gdzieś 5 miesięcy przed tym jak mię rzuciła. Na początku oświadczyła, że chce zachować dziewictwo do dnia ślubu nie protestowałem, iż nawet nie mam takiego prawa, lecz później mię zaskoczyła pod tym stwierdzeniem miała na myśli wszystkie rodzaje czułości (np. pocałunki, przytulanie się) nawet objecie jej za talie było dla niej za dużo. W końcu mię rzuciła twierdzący, że chodzi mi tylko o sex i traktuje ją jak zabawkę, którą zamierzam porzucić (dodam, że zerwała zemną w 14 lutego dniu św. Walentego). Całe swe zachowanie tłumaczyła że postępuje zgodnie z zaleceniami swojej „idolki” czyli autorki tego artykułu niejakiej „Kasi”. I do tej pruderyjnej dewotki, która niema cywilnej odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem i tym bardziej wykształcenia i bibliografii swoich prac mam pretensje o zniszczenie mojego związku a może i małżeństwa. A tym osobą, które czytają mój komentarz żeby zapomnieli o całej tej domenie chyba, że chcą zostać samotne do końca życia.
 agnieszka: 15.05.2015, 00:20
 Artykuł bardzo słaby. Po pierwsze nie ważne czy chodzi o kobietę czy o mężczyznę. Oboje powinni współżyć pierwszy raz dopiero po ślubie z miłości. I nie chodzi o to żeby kobieta dawała swojemu mężowi jakiś wielki dar, ale ma to być skutkiem ich wzajemnej miłości i wzajemnego ofiarowania, oboje się obdarowują. Jeśli mężczyźni nie są w stanie (w dzisiejszych czasach) myśleć inaczej, To trzeba im uzmysłowić, że popełnniają ogromny grzech (chodzi mi o współżycie przedmałżeńskie) i nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. A pisanie o tym, że dla mężczyzny jego seks jest sprawą naturalną i chodzi tylko o szacunek ciała kobiety jest dalekim zbłądzeniem. Podsumowując dziewictwo mężczyzn i kobiet jest tak samo ważne dla obu stron.
 Margo: 01.03.2015, 22:50
 Pawle oczywiście ze zawsze mozna sie zawrócić ! Skoro zacząłes być swiadomy tego jak chcesz teraz zyc staraj sie bywac w otoczeniu takich osob które ułatwiają taką drogę. Jestem pewna ze wtedy zwiększysz szanse poznania dziewczyny msylacej podobnie objetnoie czy bedzie dziewica czy juz nie :) Pozdrawiam i trzymam kciuki
 Paweł : 10.01.2015, 09:51
 Czy jeśli nie jestem już prawiczkiem ale zrozumiałem, że to do niczego nie prowadzi mogę być jeszcze szczęśliwy? Czy taki facet jest już skreślony u dziewic, które chcą zaczekać? Jak wymagać od kobiet czystości skoro sam nie byłem czysty w przeszłości? Dodam, że bardzo zmieniłem swoje życie, nie jestem kolejnym zagubionym chłopcem, który nie wie czego chce. Nie szukam koniecznie dziewicy ponieważ sam już to robiłem lecz kobiety z która wytrzymam do ślubu pomimo przeszłości. Jestem pewien, że jest mnóstwo dziewczyn nie-dziewic, które mogłyby teraz się zmienić lecz są chwilowo zagubione w swoich zachciankach, jak takiej dziewczynie pokazać, że nie tędy droga? Boję się, że gdy od razu dowie się ona, że ja chce teraz czekać, nie bedzie chciała się spotykać, przestraszy się, że jestem dziwny? Gdyby się zakochała, może dałbym radę ją namówić że nie tędy droga, w takim razie moje pytanie brzmi czy od razu odkrywać się ze swoimi poglądami w tej sferze?
 Nela: 21.10.2014, 16:29
 No dobrze, rozpoczęcie współżycia powinno nastąpić dopiero po ślubie. A jeżeli na ten ślub trzeba czekać bardzo długo? Może się zdarzyć, że kobieta wychodzi za mąż dopiero koło 40-tki. Czystość zachowała, starała się, ale że za młoda nie jest, zdrowie zaczęło szwankować, mam na myśli problemy ginekologiczne (alez owszem, dziewictwo nie chroni przed tym), kończące się usunięciem macicy.A współżyć jeszcze nie zaczęła.Myślicie, że będzie czerpać radość z seksu?Albo może z satysfakcji, że taka pobożna była i wytrwała? Guzik. Wtedy traci się wszystko i nie zyskuje się nic. Jeżeli czekać z seksem do ślubu, to trzeba za mąż młodo wychodzić, a koleje losu różnie się układają. Tego nie da się zaplanować czy zaprogramować. Ja osobiście w czystości wytrwałam, a teraz mam do samej siebie żal.Zastanawiamy sie z narzeczonym, czy się nie rozejść, bo nie chcę go unieszczęśliwiać w tej sferze. I co dalej?Czeka mnie samotność.Tyle pożytku ze wstrzemięźliwości.
 Ddd: 23.07.2014, 15:48
 Dla mnie dziewictwo przed ślubem nigdy nie było priorytetem. Myślę, że ważne, by zrobić to z kimś, kogo się kocha i do kogo ma się zaufanie. Ja byłam 4 lata z chłopakiem, z którym byłam zaręczona, ale nasze pożycie było takie sobie. Po tych 4 latach rozstaliśmy się i poznałam później mojego obecnego męża, który był prawiczkiem. Jesteśmy dobrze dopasowani, także seksualnie i myślę, że dobrze się stało, że chociaż jedno z nas było doświadczone na początku:) Pozdrawiam
 Marcin: 03.07.2014, 15:42
 tak czytam sobie komentarze i dodam coś od siebie Ja mam 21 lat i nie wyobrażam sobie abym mógł to zrobić przed ślubem, jestem prawiczkiem i też chcę aby moja przyszła wymarzona dziewczyna była dziewicą i aby tak pozostało aż do ślubu. Wiem jest ciężko prawda, ale jak kogoś się naprawdę kocha to takie czekanie przestaje być problemem. Czytam komentarze i piszecie że macie dziewczynę/żonę która już miała kogoś przed wami powiem tak eehh to jest straszny ból i żal miałem taką dziewczynę nie była już dziewicą mnie mocno bolało, to ona pytała mnie o seks ja powiedziałem nie i odeszła. :) Wierzę że Bóg tak poprowadzi mnie że znajdę tą jedną jedyną wymarzoną katoliczkę dziewicę :) Powiem jeszcze tak że gdyby dziewczyna pokazała mi że żałuje że już z kimś wcześniej była itd to wtedy bym się zastanawiał ale to bardzo booli :( ta świadomość na lata, ehh chyba jest tak dlatego bo sam nigdy tego nie robiłem i wymagam tego od tej jednej jedynej, pewnie gdybym nie był prawiczkiem podejście moje mogłoby być inne. Pozdrawiam was serdecznie :)
 tolek: 16.06.2014, 14:38
 jestem 20 lat po ślubie , podczas chodzenia ze sobą przed ślubem dowiedziałem się że nie jest dziewicą , chciałem zerwac ale bardzo kochałem i kocham moją żone , mówiłem sobie że to normalne w TYCH czasach że sobie z TYM poradzę .Ja byłem prawiczkiem i chciałem by moja przyszła żona też była czysta , ale niestety nie , boli To .Kobieta nie ma nic cenniejszego co mogłaby podarowac swojemu mężczyznie [oczywiście oprócz swojej miłości którą go obdarza] drogie dziewczyny Panie zastanówcie się zanim wskoczycie Komuś do łóżka , możecie tego żałowac do końca swoich dni , że nie zachowaliście tego skarbu przyszłemu mężowi.ps.przepraszam za nieskładnośc ale liczy się szczera wypowiedz.
 Przyjaciel: 10.04.2014, 17:00
 Jeśli ktoś potrzebuje pomocy, mogę spróbować pomóc: +48514840848 (tylko Orange - nielimitowane sms)
 Ola: 27.02.2014, 22:23
 Ja też popełniłam ten błąd. Dzisiaj oddałabym wszystko, żeby móc zacząć od nowa. Najgorsze to jest wybaczyć samemu sobie. Jednak zadręczanie się i ciągłe rozpamiętywanie przeszłości to jest szatański wymysł, nie Boży. Bóg karze nam żałować, poprzez zaprzestanie grzechu, spowiedź i zmianę swojego postępowania, ale nie chce, żebyśmy się oglądali wstecz. Gdy już znamy łaskę Bożą, to mamy wziąć ten krzyż na swoje ramiona i iść dalej, zaufać Panu, że On nas uleczy do końca. Różne są ścieżki Boże. Ufajmy, że Bóg się o nas upomniał kiedy byliśmy w otchłani i daje nam kolejną szansę.
 Patrycja: 14.02.2014, 22:29
 Smutne jest to, że w dzisiejszym świecie naprawdę wydaję się, że czystość jest przeterminowana. Ja żałuje, że nie jestem już dziewicą bo wiem, że 'uległam' chłopakowi, któremu nie mnie nie zależało. Dalej mam wyrzuty sumienia, jednak odzyskałam wiarę po tym, co przeczytałam. Niech zdanie "Czystość duchową zawsze można odzyskać, choćby nie wiem jaką miało się przeszłość" będzie moim mottem. Dziękuje :)
 Casimir: 04.02.2014, 18:36
 Panie Jezu jestem z Tobą i proszę Cię o czystość dla mnie i tej którą kiedyś spotkam.Chciąlbym byśmy byli czyści wobec siebie i w twoich oczach. Prowadź nas swoją drogą do stanu czystości w sprawach postępowania wobec siebie i innych. Niech wróg nasz nie wykorzystuje takiego postępowania jako przejaw naszej słabości.Jezu utwierdzaj nas w tym postanowieniu.
 
(1) [2] [3] [4] [5] [6] [7]


Autor

Treść




[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Onanizm - jak się z niego uwolnić? Onanizm - jak się z niego uwolnić?
ks. Winfried Wermter
Od czego trzeba zacząć leczenie z onanizmu? Czy jest z tego wyjście? Książeczka zawiera odpowiedzi na te i inne pytania nurtujące młodzież, która walczy z tym problemem... » zobacz więcej
Pornografia. O co tu chodzi? Pornografia. O co tu chodzi?
ks. Winfried Wermter
Książeczka niesie pomoc tym, którzy cierpią, walcząc o oczyszczenie swojej splamionej osobowości. Dzwonek na tych, dla których pornografia stała czymś "normalnym"... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

ABC | Modlitwy | Psalmy | Perełki | Miłość | Czystość | RCS | Szczęście | Opowiadania | Zamyślenia | Anioły | Ludzie | Jezus | Aforyzmy | Jan Paweł II | Sakramenty |
Dewocjonalia | Ciekawe | Cuda | Maryja | Miłosierdzie | Mp3 | Czytelnia | Poezja | miłość czy Miłość? | Rozważania | Świadectwa | Pro-Life | Niepłodność | Małżeństwo |
Powołanie | Wieczność | Zagrożenia | Czytania | Skrzynka Intencji | Download | Relaks | Gry on-line | Galeria | Rodzina | Muzyka | Turystyka | Narzeczeństwo | Linki |

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa