Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Umieranie dla Ciebie...

Mk 8,34-9,1

     ...kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?

Rozdarte niebo w sercu Na szkle wyryte pytanie o cenę miłości...
     ...23.13. piszę... trudno było wrócić do pisania, tyle myśli w głowie, tyle spraw gdzieś tam z boku, mnóstwo osób przewinęło się w owym dniu, krzyk, zwątpienie...szczęście i radość. Tak wyglądał mój dzień, i Ewangelia na jutro, tzn. już na dziś drogi czytelniku. Rok temu pisałam już na te same słowa Ewangelii " Jeśli chcesz..." - taki ma ono tytuł. Ale postanowiłam cos napisać innego, może moja obecna praca ma na to wpływ, ze każdego dnia dotykam cierpienia ludzi, ze w każdym dniu borykam się z nowym dniem...że każdego dnia ...umieram dla Tego co jest mą największą Miłością. Moja Miłość... Kimże Ona jest? Czy jest to brzmienie Beethovena, a może jest to dotyk dłoni pacjenta zmęczonego chorobą, a może owa Miłość, to ta cisza co otula mnie...? Panie...

     Panie... jutro praca ma. Jutro znowu wejdę wejściem dla personelu, założę swój mundurek...i z ulgą odetchnę, że to już ostatni dyżur przed mym urlopem, a z nuta radości w sercu pomyśle, ze już za kilka dni znajdę się w innym miejscu, wiesz jak bardzo jest to dla mnie ważne, jak długo na to czekam... mimo iż było tyle prób, podejść...ale zawsze coś tam było nie tak... może to nie było jeszcze dla mnie? Teraz już wiem, że tego chcę, że muszę tam pojechać, zebrać swe myśli, poukładać życie, pozbierać je do jednej kupki, odebrać to, co przeszkadza mi być człowiekiem, spróbować z pomocą Twoją Boże....na nowo zacząć żyć, Boże... Ty wiesz.

     ... i rano wejdę na swój oddział, przechodząc korytarzem zajrzę na sale... czy ja mam już obojętny wzrok? Boże, tyle tam cierpienia...odwracam głowę, nie potrafię spojrzeć w oczy pacjentowi co umiera.... Nie potrafię...wybacz mi. To ponad moje siły...każdego nie omal dnia ktoś odchodzi... czuję się taka maluśka przy tym, nie potrafię im pomóc. Boże, dlaczego? Pamiętam jak zaczęłam pracować... z takim entuzjazmem szłam na dyżur, tak jakbym miała w reku cały świat, we włosach tylko wiatr, a w oczach promienie słońca...chciałam nosić na rekach... byłam taka z zapałem.... Ale kiedy zmarł pierwszy pacjent... coś mnie przygniotło. Może dlatego, że bardzo znałam tego człowieka, widziałam potem jak choroba wyniszcza go....potem w uszach płacz córki jego.... Boże... ile to nasze życie jest warte? Jest takie kruche... nieporadne. Boże...nie mogłam... płakałam, nie potrafiłam opanować uczucia, choć wiedziałam, że będąc w takiej pracy muszę z tym sobie radzić...aby nie dać się zwariować... ale są sytuacje, że tego nie da się zrobić... Ty też zapłakałeś .... Jest tyle w nas bólu Panie...

     ...kolejny dzień, kolejny stopień mego życia, kolejna chwila mego "umierania" dla Ciebie. Mimo ogromu cierpienia, idę aby pomóc pacjentom, staram się uśmiechać, staram się z nimi żartować, bo wiem, że to pomaga im, śmiech jest lekarstwem, radość jest balsamem dla duszy... ból wtedy jest mniejszy, zapomina się o cierpieniu, choć na chwilkę chcę dać im tego zapomnienia. Pamiętam Boże taki moment z poprzedniego dnia, było to 14 lutego - na walentynki... było to już pod koniec mego dyżuru. Zbierając talerze po posiłku, podchodzi do mnie pacjent i daje mi czekoladę... widzę, że to mu sprawia trudność, plącze się, nie wie co powiedzieć... wciskając mi ją w ręce, szepcze, że to za dobroć...a ja z uśmiechem odpowiadam, że to chyba na walentynki, bo dziś okazujemy sobie miłość ...ściskam go za rękę. Sama byłam kiedyś w takim położeniu, kiedy za okazaną dobroć, życzliwość, za to, że ktoś po prostu był ze mną w tych dla mnie trudnych chwilach - wciskałam w dłonie czekoladę. Chciałam choć tak za to podziękować, za samą już obecność. I zrozumiałam to 14 lutego, że dobroć jest czymś wspaniałym, że mimo swych problemów w życiu, w domu, stać mnie na okazanie dobra, że jestem jeszcze dobrym człowiekiem :. Panie... czy tak wygląda umieranie dla Ciebie? Czy to jest to, że zapominając co sobie, o swych problemach, sprawach, niesie się radość innym, niesie się dobroć, okazuje się im miłości, zrozumienie... dotyka się z czułością umęczonego choroba ciała...?

     ...i nim wstanie świt, obudzi się na nowo dzień, obudzi się w mym sercu, z pierwszym brzmieniem budzika zacznę nowy dzień... dzień życia, dzień walki, dzień kolejnych zmagań, rywalizacji, dzień pokonywania samej siebie. Nowy dzień mego życia, ale czy mojego tak naprawdę? Dzień życia dla Boga ...:, dzień życia dla innych... Boże... jestem szczęśliwa, wiesz? Szczęśliwa, że mam taką pracę...wiem, że jest trudna, ciężka, czasami cuchnąca, niemożliwa, okrutna, ale... to, co robię, to robie dla Ciebie... bo dotykając drugiego człowieka - dotykam Ciebie, pomagając mu - pomagam Tobie, uśmiechając się do niego uśmiecham się do Ciebie, i wreszcie kochając tego chorego, tego "innego" człowieka - kocham Ciebie. Jesteś mą Miłością ...

Jestem kochany... z moim grzechem, Jestem kochany z mą słabością. Za darmo ukochał mnie Pan, Umarł za mnie i zmartwychwstał, abym żył.
Amen


Renata




Słownik hermeneutyki biblijnej Słownik hermeneutyki biblijnej
R. J. Coggins, J. L. Houlden
Dzieło to jest pod każdym względem przemyślane, spójne i obfitujące w informacje trudno dostępne, bo rozproszone w wielu miejscach i źródłach. Czytelnik poznaje lepiej księgi biblijne, a także środowisko, w jakim one powstały oraz długie i burzliwe dzieje ich interpretacji, najwybitniejsze nazwiska i dokonania oraz najczęściej i najsilniej powracające problemy interpretacyjne, z których wiele pozostaje nadal aktualnych... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Marcin: 21.02.2009, 18:47
 Panie... czy tak wygląda umieranie dla Ciebie? - pyta Renata. Mi wydaje się, że tak, na tym właśnie polega "zachowanie życia", choć dla pewnych osób byłoby to stratą czasu, stratą życia. Renato, jesteś człowiekiem wielkiego dobra i wrażliwości, życzę ci siły w znajdywaniu Szczęścia.
 magda: 21.02.2009, 13:01
 jak trudno mi sie odnalezc w tym zwariowanym swiecie ktory sie doprowadzil sam do kryzysu... media trabia o modzie, zapasciach, zwolnieniach, sklepy oglaszaja promocje, rabaty, byle kupic, wez kredyt, musisz to miec... a w ciszy szpitalnych scian umieraja ludzie. przyjezdzaja kolejni. cierpia, choruja, nie potrzebuja nowych aut, proszkow do prania, duzo tanio promocyjnie. stop! tak naprawde najwazniejsze jest to zeby byc. byc obok. w kryzysie i w dobrobycie. w zdrowiu i chorobie, razem. miedzy ludzmi swoimi obcymi, bo kazdy z nas moze trafic nagle do szpitala. wczoraj dostalam wiadomosc o naglej smierci jednego z moich dawnych wykladowcow....40 lat, mlody, dobry, uczciwy czlowiek, z niezwyklym podejsciem do swiata, zycia, ludzi. i refleksja - a co ze mna? ilu osobom okazala milosc? ilu uscisnelam reke? ilu dalam choc kawalek czekolady z serca? i jak dobrze ze Ty mnie Boze kochasz z moim grzechem, choc tak daleko od Ciebie jestem... choc tak usilnie zamykam oczy gdy sloncem probujesz ogrzac zziebnieta moja twarz. badz, nie zostawiaj mnie prosze... wracam do CIebie z bardzo dalekiej podrozy....
 gosia: 21.02.2009, 10:54
 Piekne... Warto jest umrzec, aby na nowo zaczac zyc. Warto jest umrzec dla swojego "ja", dzwigac dla Jezusa codzienny krzyz, usmiechac sie do ludzi, choc to czesto bardzo trudne, jesli jest nam samym bardzo ciezko. Jezus jest najlepszym przyjacielem.Nic nie chce, tylko zeby go kochac.Chwala Panu, ze daje sie odnalezc w drugim czlowieku!
 
(1)


Autor

Treść

Przepisz cyfry 4553                         



[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej