Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Również tych, którzy umarli, Bóg dzięki Jezusowi wyprowadzi wraz z Nim (1 Tes 4,14)

     Trzon drugiej części Pierwszego Listu do Tesaloniczan stanowi obszerna zachęta (4,1-18), w której Paweł udziela wiernym ważnych rad i pouczeń. Sens jest jasny: ideałem postawy chrześcijanina nie jest wybór między dobrem a złem, lecz nieustanne wybieranie coraz większego dobra. Podstawowy drogowskaz w tej dziedzinie stanowią pouczenia, "jakich udzieliliśmy wam za sprawą Pana Jezusa" (4,2).

     Wykaz konkretnych zaleceń otwierają wezwania do unikania niemoralnych występków w dziedzinie cielesności i płcio-wości. "Przecież Bóg nie powołał nas do nieczystości, lecz do uświęcenia!" (4,7). Zaraz potem następuje wezwanie do krzewienia braterskiej miłości, "bo sami przez Boga pouczeni jesteście, że trzeba się wzajemnie miłować" (4,9). Miłość chrześcijańska stanowi najskuteczniejsze zabezpieczenie przed nadużyciami i występkami seksualnymi. Łączy się z nią powinność wypełniania obowiązków i rzetelnej pracy, a także szlachetnego postępowania względem tych, "którzy pozostają na zewnątrz", czyli niechrześcijan (4,11-12).

     Wśród zachęt, których Paweł udziela, pojawia się też nauczanie o charakterze doktrynalnym. We wspólnocie tesaloni-ckiej zaistniał problem, którego tło stanowiły judaistyczne wyobrażenia dotyczące oczekiwanego przyjścia Mesjasza i "końca czasów". Tamtejsi wyznawcy Chrystusa, przekonani o Jego bliskim powtórnym przyjściu, lękali się o los współbraci, którzy wkrótce po przyjęciu wiary umarli, a więc za swojego życia nie doczekali się paruzji. Mogło się wydawać, że zbawcze rezultaty powtórnego przyjścia Pana będą zarezerwowane wyłącznie dla żyjących, z czego wniosek, że śmierć postrzegano jako definitywny koniec ludzkiej egzystencji i zamknięcie możliwości zbawienia. Takie zapatrywania sprzyjały swoistej gorączce eschatologicznej, w której doczesność postrzegano jako coś całkowicie przejściowego i niegodnego większej troski. Wiązało się z tym zaniechanie lub zaniedbywanie obowiązków, a nawet zaprzestawanie pracy, w przeświadczeniu, że Chrystus rychło powróci i nastąpi koniec dziejów. Nie trzeba uzasadniać, że tego rodzaju przekonania były wysoce niebezpieczne dla wiary chrześcijańskiej i sprzyjały najrozmaitszym nadużyciom, zaś powiększając niepewność, wywoływały wielkie zamieszanie i zamęt.

     Paweł odpowiada: "Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do umierających, abyście się nie smucili jak ci inni, którzy nie mają nadziei. Otóż jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli, Bóg dzięki Jezusowi wyprowadzi wraz z Nim. A o tym was zapewniamy słowem Chrystusa, że my żyjący, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy umarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na dane hasło oraz głos archanioła i dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my żyjący, pozostawieni tutaj, razem z nimi zostaniemy zabrani na obłokach, w przestworza, na spotkanie Pana. I tak już zawsze będziemy z Panem. Zatem pocieszajcie się wzajemnie tymi słowami" (4,13-18). Ale zmarli nie popadają w czeluść ani przepaść, lecz trwają w tajemniczej obecności z Jezusem Chrystusem. Podczas Jego paruzji zmartwychwstaną jako pierwsi i połączą się z tymi, którzy będą pozostawać przy życiu. Ta nadzieja pozwala żyjącym traktować śmierć nie jako definitywny koniec, ale jako rozłąkę.

     Epilog (5,1-11) podkreśla, że bezwartościowe jest zgadywanie, kiedy Chrystus powtórnie przyjdzie, gdyż "dzień Pański tak nadchodzi, jak złodziej w nocy" bądź "jak bóle na brzemienną". Zamiast niepewności i strachu potrzebna jest wytrwała czujność, właściwa tym, którzy są "dziećmi światła i dziećmi dnia". Wierzący nie muszą się obawiać zaskoczenia, bo "Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz na osiągnięcie zbawienia za pośrednictwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, który za nas umarł, abyśmy, czy czuwamy czy śpimy, razem z Nim żyli" (ww. 9-10). Po nauce o sprawach ostatecznych następują wynikające z niej napomnienia (5,11-22). Dotyczą przede wszystkim szacunku wobec tych, którzy nie bacząc na eschatologiczną gorączkę, jaka ogarnęła tesalonickich chrześcijan, ciężko pracują, oraz wobec "tych, którzy wam przewodzą w Panu i was pouczają" (w. 12). Łączą się z tym wezwania do życia w pokoju, niezbędnego napominania błądzących, dodawania otuchy małodusznym, przygarniania słabych i wielkoduszności dla wszystkich.

     List zamykają końcowe modlitwy i pozdrowienia (5,23-28), wśród nich życzenie uświęcenia przez Boga i zachowania wiernych bez zarzutu "na przybycie Pana naszego Jezusa Chrystusa". O charakterze i celach pisma świadczą słowa: "Zaklinam was na Pana, aby ten list został odczytany wszystkim braciom" (w. 27).


ks. Walderam Chrostowski


Tekst pochodzi z Tygodnika

6 września 2009


Stań się światło! Hagada do rozdziału pierwszego Księgi Rodzaju Stań się światło! Hagada do rozdziału pierwszego Księgi Rodzaju
Daniel Lifschitz
Oto pierwsza z serii książek Lifschitza "ISRAELE RACCONTA" (IZRAEL OPOWIADA), komentujących jedną z najpiękniejszych ksiąg Pisma Świętego – Księgę Rodzaju (Bereszit). Lifschitz napisał je z myślą o fundamentalnym zadaniu, jakim jest przekazywanie wiary. Zadanie to spoczywa nie tylko na duchownych czy katechetach, ale przede wszystkim na rodzicach...... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść

Przepisz cyfry 4553                         



[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej