Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Trędowata...

Łk 5, 12-16

     ...zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony.

..poobijana życiem nie tracę nadziei ...wciąż tak samo niepoprawna - wierzę
     ...trąd - choroba, kalectwo, powolna śmierć, odrzucenie, wstręt... takie słowa można znaleźć w opisie trądu. Tyle Boże wyczytałam w encyklopedii co się tyczy trądu. Ale znam większy trąd, Boże... to trąd grzechu - zaczyna się tak z pozoru niewinnie, tłumaczę siebie, że tak ma być, że robią to tak inni, szukam usprawiedliwienia dla swych małych grzeszków - a to tylko początek góry lodowej, potem już jest mało tych małych grzeszków... to wciąga... chce się więcej - zachłanność na posiadanie czegoś, na osądzanie, na wymagania względem innych... a tym samym coraz to dalsze oddalanie się od Ciebie, aż dochodzi do takiego momentu, że już nie widzę Ciebie, tracę Ciebie z mych oczu. Moje sumienie... hm, ono już jest zagłuszone, ono już powoli umiera... trąd opanował mnie całą... to powolne umieranie z dala od Ciebie. Tak jak w trądzie - chorobie, coś co jest zainfekowane odpada... tak i tu w trądzie grzechu - zainfekowana moja wartość... odpada, jak kikut rąk, nie potrafię już się obronić od zła, uważam, że tak już powinno być... nie mam rąk co by wydarły mnie z tego. Zainfekowane stopy - odpada moja wrażliwość, nie mam jak uciec od egoizmu, chłodu, znieczulicy... nie mam stóp, nie wiem już gdzie mam iść... Ale ta choroba nie atakuje serca... Boże dlaczego? Dlaczego mimo choroby serce pozostaje zdrowe? Mimo ciała pokrytego trądem... serce bije tak jakby było w zdrowym ciele... a w moim trądzie? Czy ono jest tak samo zdrowe? Boże? ...milczysz...

     ...po uzdrowieniu trędowatego udajesz się na pustynie, aby się modlić... odchodzisz w ciszę... w pustkę, aby sam na sam pobyć ze swym Ojcem. Może mi tego też trzeba? Powinnam i ja odnaleźć swoją "pustynie" aby na niej wyleczyć się z mego trądu... w jej ciszy odnaleźć Ciebie... powiedzieć Ci.... "Jeżeli tego chcesz, to ulecz mnie". Pustynia... daleko... ale i nie tak daleko aby na nią pójść... to tylko kilka przecznic stąd... mała kapliczka... chłód kamienia zamiast gorącego piasku, skromna lampka zamiast złotego słońca... ale to moja "pustynia", i moje spotkanie z Tobą... to tam chcę Ci powiedzieć "Jeżeli Ty chcesz... to mnie ulecz". Nie boisz się mnie tak jak inni. Inni już dawno odeszli, tak jak odchodzi się od trędowatego, bojąc się, że zarazi się, skazi się... tak i od grzesznika odchodzą, może się boją, że zarażą się grzechem, albo może, że będą musieli wziąć odpowiedzialność za jego czyny, a może... że będą musieli pomóc mu z tego wyjść ...podać mu dłoń, ale przecież wygodniej jest, oddalić się, odciąć się od źródła zakażenia... A ty?

     Chcesz... chcesz być przy tym grzeszniku, wyciągasz do niego rękę, jak do tego trędowatego... i mówisz "Ja chcę, cię uleczyć" I leczysz... opada trąd, nagle jaśnieje... jest pięknie... jest tak wesoło, że możemy nawet tańczyć Boże. Jestem zdrowa... jestem szczęśliwa... jestem wciąż kochana... Boże... bo Ty tego chcesz, chcesz abym żyła, kochała, była... Ty tego chcesz, nie przeraził Ciebie mój trąd ...bo widziałeś w tym wszystkim moje serce, serce nie zajęte trądem, serce co mimo tej choroby chciało uzdrowienia, ono wiedziało, że gdzieś jest ta owa "pustynia" gdzie może Ciebie spotkać... dotknąć Ciebie... usłyszeć, mimo iż wszystko było chore, nawet sumienie. Boże, trąd grzechu został pokonany. Pokonałeś go swą Miłością.

     Boże... żyję, choć okaleczona jeszcze, bo rany będą się goić, to wymaga czasu, ale nie ma nowej infekcji, tak mocno odczuwam Twój dotyk, Twe ramiona, że już wszystko przestaje mnie boleć... jest mi tak dobrze... Jestem uleczona. I moja ukochana "pustynia" moje miejsc na spotkanie z Toba, to moje miejsce gdzie mogę z Toba być... poznawać Ciebie... prosić o uzdrowieni. I mimo mego trądu... wchodzę do kapliczki... z drżącym sercem aby nikt mnie nie zobaczył ...bo jestem trędowata, skradam się do kapliczki... czuję się jak złodziej... Och Boże, jakże mi jest wtedy ciężko... Rozglądam się na boki czy ktoś mnie nie widzi... czego ja się boję wtedy? Czy aż tak bardzo boję się tego co powiedzą o mnie inni, czy boję się tak bardzo. że mnie odrzucą... zepchną poza margines człowieczeństwa...? ...boje się tego, że mi powiedzą, że Ty mnie nie kochasz bo zgrzeszyłam, i czego tu szukam... że to miejsce jest nie dla mnie... że to dla mnie już zakazane... Boże, nie!!, nie pozwól, aby nigdy nikt tak nie powiedział... aby nikt nie dał mi tego odczuć... Boże proszę. Przychodzę do Ciebie prosząc abyś mnie uzdrowił... wyrwał mnie z tego. Proszę Cię... jeżeli chcesz tego... to ulecz mnie...

...Bóg staje się ukojeniem...
Renata


Przewodnik po codziennych czytaniach biblijnych Mszy świętej Przewodnik po codziennych czytaniach biblijnych Mszy świętej
Ks. Jan Kuźniar
Krótki komentarz do codziennych czytań skłaniających do własnej, poszerzonej lektury słowa Bożego. Książka stanowi mały przewodnik po różnych metodach interpretowania Pisma Świętego... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Karolina: 17.01.2008, 09:06
 Hm, a ja mimo swej teoretycznej wiedzy co do Miłości Boga, wszelkich modlitw to jestem prawie, że 'obkuta'. Ale nie potrafię tego jakoś odczuć swoim sercem,tak jakoś obojętna jestem. I przez to nie potrafię ostatnio się pomodlić normalnie... Jestem tak strasznie obojętna, sucha, że to mnie niszczy.
 ardawl: 14.01.2008, 11:49
 Bóg przychodzi zawsze, wystarczy tego chcieć. Przyjdzie gdy choroba grzechu już nawet serce całe zajęła i przyjdzie gdy dusza już na samo dno upadła. Przyjdzie gdyż Jego Miłosierdzie Trwa Na Wieki. Jedynie - my ludzie mamy ten czas ograniczony. Czas na to by zrozumieć iż grzeszni byliśmy, jesteśmy i będziemy. Zrozumieć swą słabość, siebie samego i zdać sobie w końcu tę jedyną prawdę iż bez Ciebie Boże jestem - niczym.
 ewa: 13.01.2008, 10:21
  " Drodzy młodzi przyjaciele ...( ... ) ze szczególną mocą docierają do nas słowa , które Pan Jezus skierował kiedyś do PIOTRA - WYPŁYŃ na Głębię (...) zrozumiał je Piotr i ZAWIERZYŁ - ... TO ZAWIERZENIE Stało się FUNDAMENTEM Apostolskiej MISJI ... (...) WYPŁYŃ na Głębię - Odkryj Głębię Własnego DUCHA , Wniknij w Głębię Świata , Przyjmij SŁOWO ..( J. Paweł II ) " Uczynił BÓG człowieka na Swój Obraz i Podobieństwo - Mężczyzną i Niewiastą Stworzył ICH - (...) byli oboje NADZY (..) PRAWDZIWI i PRZEJRZYŚCI (...) " OBRAZ i PODOBIEŃSTWO "wedle TEGO KLUCZA Niewidzialne WYraża się w Widzialnym , PRASAKRAMENT ( ...) . ( Tryptyk RZYMSKI ) . Pozdrawiam WSZYSTKICH BARDZO SERDECZNIE ... na DZISIAJ tylko i AŻ TYLE . Muszę kończyć , ponieważ wyjeżdżam .. do Mojego "DOMU " w którym nie mam domu , ale to nie szkodzi...Może WSZYSTKO przede mną , zostańcie z BOGIEM i do ZOBACZENIA .
 Mia: 12.01.2008, 20:57
 Dziękuję.
 monika: 12.01.2008, 20:32
 tak bardzo chciałabym umieć wypowiedzieć wszystkie słowa, tak pięknie jak pani Renata, tak bardzo kocham, tak bardzo muszę wyleczyć niektóre miejsca
 Maria: 12.01.2008, 18:21
 czuję się prawie tak, jakbym czytała mój pamiętnik. Przez długi czas żyłam w grzechu cięzkim. Wiele razy próbowałam zagłuszyć sumienie, ale ono nie dawało za wygraną. I całe szczęście. Dzisiaj żyję już któryś z kolei miesiąc w łasce, jestem szczęśliwa, że mogę być tak blisko Boga:) Moje życie staje się każdego dnia lepsze i... czuję się wolna!
 Biedronka: 12.01.2008, 16:00
 Trzeba uwierzyć w miłość największą, nie być biedronką albo chcieć być na tyle by zobaczyć siebie stonką.Pokora jest większą miłością w nas bo jest miłością Boga.Otwiera oczy.Kto mnie przewiózł na drugi brzeg?Bóg , ten mnich co miał Boga w sercu.Ten mnich co nazwał mnie stonką, ten mnich co pozwalał ujrzeć miłość w słowie pokora. W pokorze i uniżeniu jest miłość Boga we mnie.To jak ojcowski uścisk miłości jeszcze raz wlany w moje serce.Nigdy nie zapomnę dwóch mnichów na drodze, mojej drodze do Boga.
 mszarotka: 12.01.2008, 11:28
  ... ja też Alicja
 Alicja: 12.01.2008, 01:16
 ..popłakałam się.. ...piękne... ...dziękuję.
 ewa: 11.01.2008, 13:48
  Być trędowatym To Doświadczyć Odrzucenia od Innych , którzy UWAŻAJĄ się za lepszych podobnie jak starszy brat z przypowieści o Synu Marnotrawnym ale TAK Naprawdę daleki był on OD PRAWDY czyli od Boga i dlatego nie doswiadczył NIGDY Wspaniałej Uczty ... której doświadczył mlodszy syn , a tylko szarości dnia codziennego i ZRODZIŁA się w nim ZAZDROŚĆ - ciężki grzech BO KAI ZABIJA ABLA z ZAZDROŚCI ... a Wyciągnięte Miłosierne Ręce Boga Przytulają , Ocierają łzy , dają pokój , radość i szczęście jakiego Świat Dac nie MOŻE , bo GO Nie Zna ...i dlatego czasami ludzie nie rozumiejąc taktyki działania Bożego zachowują się TAK Jakby z BOGA nie Byli i wołają ... Jesteś trędowata chociaż TY Już Jesteś WIELKA - Wielka MIłościa PANA , Jego Miłosierdziem i SŁYSZYSZ GŁOS PANA .... Choćby CAŁY Świat od CIebie się odwrócił JA BĘDĘ - JA JESTEM z TOBĄ i NIE LĘKAJ SIE = SURSUM CORDA . Amen .
 AN: 11.01.2008, 13:46
 JESTEśMY, SPOTYKAMY W BOGU DRUGIEGO CZłOWIEKA I SIEBIE. KOCHAMY PODWóJNIE, POTRóJNIE, WIELOKROTNIE... MIMO żE BóG MILCZY. TERAZ JESZCZE JESTEM Z MAłą SIOSTRZENICą, PROSZę O MODLITWę ZA NAS
 
(1)


Autor

Treść

Przepisz cyfry 4553                         



[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej