Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki

Jeśli chcesz...

Łk 9, 22-25

     ...Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!

...dziś wstaję i biegnę do Ciebie kolana zdarte bolą jeszcze... O Panie...
     ...dziwną porę wybrałeś Panie, aby te słowa skierować dziś do mnie... Panie, jest dopiero noc, albo wczesny ranek... ale jest dopiero godzina 4.37. Sen spowił mój dom, w pokoju słychać spokojny sen synów, ciche pomrukiwania przez sen... Oni śpią, śnią zapewne o pięknych podróżach...wspaniałych miejscach.... A ja? Ja - dostałam od Ciebie wezwanie - mam iść, ale jeżeli chcę, mam wybrać życie ale jeżeli tego chcę. Nie mówisz mi "Ja ci rozkazuję" ale "Jeśli ty chcesz, to choć za Mną".

     Wybrać życie to jakby wygrać los na loterii. Radość, bo coś się wygrało, ale i zarazem myślenie, co z tym zrobić? Jak mam to zainwestować aby przyniosło to zysk? Aby to nie zginęło... aby o tym się pamiętało, aby to wydarzenie miało miłe wspomnienia... pozostawiło jakiś swój ślad. Ale taki wygrany los, to nie tylko radość, to też smutek, zmartwienie... bo zazdrość, urąganie, szyderstwa... plotki. No i mam w ręku taki wygrany los na loterii - me życie.

     Odpowiedziałam na to wezwanie, choć z sercem bardzo zatrwożonym, bo to wezwanie nie jest łatwe, bo to ciągła praca, bo to ciągle zmaganie się z trudnościami, z wiatrem, zderzanie się z rzeczywistością. Ale... to, co czeka mnie na końcu tej drogi... to zapewne niejednokrotny sen mego syna - wspaniałe ogrody, wielka jasność i ciepła miłość. Warto więc iść za takim wezwaniem, to nic że ono prowadzi tylko jedną drogą - drogą krzyża, innej drogi nie ma, ale nie idę tam przecież sama, On idzie przede mną.

     Brać swój krzyż każdego dnia... czy to trudne?

     Nie... rano pobudka, zapewne by się chciało jeszcze dłużej pospać, ale trzeba biec do pracy, a tam - no cóż trzeba pracować, być życzliwym dla innych, uśmiechać się... bo przecież widzą w tobie człowieka, przyjaciela, kolegę... pospiesznie wypita kawa, bo czeka klient przy kasie... w biegu odebrany telefon od syna z zapytaniem gdzie jego bluza... a przy tym wszystkim radość, taki wewnętrzny spokój, że robię to nie dla siebie, nie dla własnego życia... ale dla Niego. Więc nawet, jeśli mnie w pracy zwymyśla szef, lub "wkurzy" klient... to zniosę to z pokorą... bo to zatapiam w Nim, bo to taka moja droga. Jego też przecież wyszydzali, pluli na Niego, a On? On znosił to ze spokojem, z wielką pokorą. Taki był ranek... teraz jest już południe. I myślę sobie "jeszcze tyle do końca pracy..." Bolą już nogi, ręce, żołądek chyba mi już przyrósł do kręgosłupa... ale to nic, wszak pracować trzeba, to mój codzienny krzyż. Jest już prawie wieczór, wracam do domu... chłopcy witają mnie uśmiechem, młodszy syn całuskiem...i aż się serce rwie z radości, mijają troski z pracy, jakieś niedomowienia bledną, i tylko jedne słowa cisną mi się na usta "Dzięki Ci Panie..." No i wieczór, telefon od mamy z onkologii, słowa pocieszenie, że będzie dobrze, a w oczach mam pełno łez, bo mi tęskno do niej, bo mi brakuje jej spojrzenia, jej ciepła w domu, ale wiem że tak musi być, że musi tam być, aby walczyć o swe życie. A potem zadzwonię do mego taty, muszę go jakoś pocieszyć, podbudować ...może zrobię jutro dobry obiad, ciasto i zaniosę dla taty... i krzyż... choć nie czuć jego drewna, to jednak staje się bardzo wyraźny i bardzo czuły, późnym wieczorem, kiedy padam ze zmęczenia, kiedy oczy palą od łez, kiedy bolą już plecy od pracy, kiedy mój ból związany z ma choroba daje mi się we znaki... wtedy padam na kolana pod jego ciężarem... ale... nadchodzi noc, a wraz z nią sen, sen co ukoi wszelki ból, osuszy łzy... da piękny sen, a może znów we śnie Ania przyniesie mi białe lilie...?

     I dzień mija...dzień mego krzyża, i nie jest to dzień przymusu, ale dzień brania wszystkiego z miłością, choć może czasami nie widać tego na zewnątrz, bo przecież nie chodzi o to, aby okazywać na zewnątrz swego krzyża, robić się smutnym, posępnym, przyodziewać maskę pokutnika tylko dlatego, że o to właśnie ja i dziś mam swój taki krzyż... NIE. Brać swój krzyż każdego dnia, to być sobą, nie robić tego na pokaz, nie okazywać się z krzyżem jak modelka na wybiegu... to jest mój krzyż, to ja go niosę i to ja go kocham. On daje mi to czego nic i nikt inny nie jest w stanie mi dać... daje mi życie, radość, szczęście i choć okupione to jest jakże często cierpieniem, bólem, wyrzeczeniem... ale to jest właśnie jego piękno. Bo życie to nie bajka, wszak często słyszę te słowa, ja to wiem, bo życie to moja codzienność, to mój trud, moja praca nad sobą, moje inwestowanie w me życie wieczne. A nad wszystkim cień krzyża, wyrosłam w tym cieniu... i tylko w tym cieniu chcę podążać. Więc....rano wstaję i biorę krzyż na swe barki i podążam ku wieczorowi... a potem siadam... odpoczywam... zasypiam... i znów budzi się kolejny dzień... kolejny dzień mej wędrówki za Nim. A iść warto i iść potrzeba, bo tylko z Nim i w Nim jest życie, bo tylko z Nim i w Nim jest moje życie i życie mej rodziny. Więc idę...

     Widzisz Boże, odpowiedziałam Ci na Twe wezwanie... ja chcę tego, i wiem, że to nie będzie łatwa droga, nie będzie ona usłana różami, jestem grzesznikiem... zbyt często upadam, zadaję Ci tym samym rany, ale to Ciebie nie zraża do mnie, podajesz mi rękę, i znów mówisz "Jeżeli chcesz - to choć za Mną..."

     Panie, już wstaję i nie idę... a biegnę bo trochę drogi zgubiłam, chcę to nadrobić.

     Boże... dziękuję Ci, że przyszedłeś do mnie dziś, o tej wczesnej porze ranka z takim wezwaniem, przypomniałeś mi to, co jest i powinno być dla mnie najważniejsze - życie w Tobie i dla Ciebie.

     Boże... bądź uwielbiony w mym życiu.

Boże... Daj mi życie Twe, abym umiała umierać...
Amen.


Renata


Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu
Remigiusz Popowski SDB
Jest to pierwszy polski słownik greki Nowego Testamentu i od razu dzieło wielkiej klasy. W niczym nie ustępuje najlepszym europejskim opracowaniom tego rodzaju. Praca autora ks. Remigiusza Popowskiego, należy do tych dokonań, które stanowią o pełnej nobilitacji biblistyki polskiej. Słownik ma przy tym swoje własne, oryginalne rysy, co jeszcze podnosi jego rangę... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 gosc12: 14.01.2012, 21:17
 "chodź za Mną" :)
 ardawl: 16.02.2008, 16:46
 Jakze czesto zaparcie sie samego siebie staje sie nie do zdobycia twierdza. Zaprzec sie samego siebie... - znaczy sie zrezygnowac z czegos na rzecz Jedynego, Tej Prawdziwej i Wiecznej Milosci - znaczy sie zrzucenie dobr ktorych tak ciezko bylo nam zdobyc i przyjecie na barki ciezkiego krzyza - znaczy sie dostrzec innego czlowieka, nierzadko brudnego i biednego - znaczy sie Pokochac na nowo i spojrzec inaczej na innych - znaczy sie byc - znaczy sie rozumiec - znaczy sie pochylic glowe - znaczy sie otrzec lze i podzielic sie z kims usmiechem - znaczy sie przyznac i pogodzic - znaczy sie uwierzyc Czy wiec potrafimy zaprzec sie samych siebie i isc?
 Biedronka: 09.02.2008, 21:40
 AN , dla Ciebie bez potrzeby mojego komentarza. Milczenie będzie tu zasadne.
 AN: 09.02.2008, 18:14
 OCH, BIEDRONKO, DO GłęBI PORUSZYłAś MOJE SERCE: JAKżE TO ISTOTNE W PEłNI UTRZYMAć MIłOść WYNIKłą Z POZNANIA, NIEZBYT WIDOCZNą, LECZ I NIEZATAJONą....
 Biedronka: 09.02.2008, 16:10
 Jeśli chcesz zawołaj mnie Panie...!Wiem, wołasz każdego dnia...To dlaczego tak wolno idę...A przecież kiedyś biegłam a góra była bardziej stroma...Czy ja już upadałam tak, że nie podniosę się z ziemi?Niemożliwe jest zawsze możliwe.To wiara każe iść dalej, choć nie czuję już nawet bólu a powinnam czuć dotkliwy ból.Zamrożony ból...Czy ja żyję jeszcze?Ależ tak bo ciągle widzę słońce nade mną.To dlaczego nie poruszam kończynami i nie wstaję....?Czytając słowa Ewangelii idę, bo wtedy żyję.Niemożliwe widać jest możliwe.
 Moherek: 08.02.2008, 22:50
 Piękne rozważanie -i akurat dla mnie teraz właśnie kiedy zlękłam się mojego Krzyża. Dziękuję Reniu i Tobie Zachariaszu -tak ładnie podsumowałeś to co Renia napisała.
 efka: 08.02.2008, 22:33
 Jestem z Tobą Reniu :)
 ewa: 08.02.2008, 20:04
  WOLNOŚĆ - Jakaż Wspaniała PRZESTRZEŃ : WOLNA WOLA , WOLNA DECYZJA ! BOŻE - UWIELBIAM CIĘ ZA TO !!!! BOŻE PRAGNIENIE , Zaproszenie ... i Słowa ... jeśli chcesz ... możesz ... , ale nie musisz ... I TAK BĘDĘ CIĘ KOCHAŁ !!! Zaprzeć Samego Siebie ... trochę TAK ..- JAK BARANEK PROWADZONY NA RZEŹ ... Który milczy ... chociaż CIERPI ... Musi IŚĆ TAM , Gdzie Go poprowadzą .... chociaż jeszcze młodziutki ... dopiero wchodzi w ŻYCIE ... A Tu Zło już ostrzy swoje szpony , a Baranek wewnętrznie PŁACZĄC IDZIE Tam ...Gdzie NIE CHCE !!!! NIEŚĆ KAZDEGO DNIA SWÓJ KRZYŻ -- Przyjąć grzech , który Degraduje .. Niszczy ... PANIE ...PYTAM ... W IMIĘ CZEGO !!!? ????? BO TAK TRZEBA ....!!!! PANIE !!!! AŻ TAK !!! Doświadczyć GRZECHU , UPADKU .... To Poczuć się TAK BARDZO SŁABYM ... ZALEŻNYM OD INNYCH .... Od ich dobroci ale też i złości ... To WYCIĄGAĆ RAMIONA i Żebrać Twojego Miłosierdzia .... TO DOŚWIADCZYĆ .... CO To Znaczy BYĆ GRZESZNIKIEM .... CZŁOWIEKIEM ... każdego dnia , chwili PROSIĆ ... Panie Pozostań ze mną ... czuję się Samotnym , Słabym , Bezradnym JAK DZIECKO . NAŚLADUJ MNIE ... NIE NARZEKAJ , UFAJ ... .
 zachariasz: 07.02.2008, 20:31
 dźwiganie krzyża to nie noszenie belek lub noszenie worów pokutnych, ale to wierność w tych małych rzeczach - obowiązkach dnia codziennego. często wplatajmy w te nasze małe krzyżyki akty strzeliste , np. Jezu ufam Tobie, Jezu dopomóż. to nasze cierpienie ofiarujmy Jezusowi.
 AN: 07.02.2008, 19:44
 TYLKO NIEZWYKLE SILNY CZłOWIEK ZDOłA WYTRZYMAć POWOłaNIE, KTóREMU TOWARZYSZY INTROSPEKCJA I SAMOTNOść. Powołanie boli. Ale i raduje tęczą barw po deszczu :) Wtedy jest piękne.
 Marta i Magda: 07.02.2008, 19:41
 Dziękuję za ten piękny tekst. Nie można narzekać. Musimy się nauczyć przyjmować cierpienie, samotność z pokorą ufając Panu Bogu i wierząc że ten ból jest nam potrzebny do czegoś, tak musi być. W końcu On wie co dla nas najlepsze. :):):) trzeba cierpieć żeby coś zyskać
 Renata: 07.02.2008, 17:00
 Izo, Asiu, Agi, Madziu i inni... odpowiem Wam słowami pewnej piosenki: "...Krzyż to jest brama Pana, jeśli chcesz przez nią wejdź..." Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Wasze słowa. Z Bogiem :)
 Magda: 07.02.2008, 15:38
 Reniu dziekuje Ci za te slowa.Kolejny raz usiadomilas mi ze ten krzyz ktory mam trzeba go niesc.Dziekuje Ci za kazde Twoje rozwazanie.
 agi: 07.02.2008, 11:17
 Wiem, że zazdrość nie jest dobra, ale właśnie Ci zazdroszczę Reniu takiego podejścia do życia. Ja w życiu aż tak ciężko nie mam, a narzekam każdego dnia:( Chciałabym, tak jak Ty, cieszyć się życiem, nawet Krzyżem... Niestety, nie zawsze potrafię.
 asia: 07.02.2008, 10:00
  dziekuje ze te wspaniale madre choc trudne slowa moze latwiej bedzie mi usmiechac sie mimo krzyza ktory mnie przytlacza
 Iza: 07.02.2008, 09:40
 Piękne Reniu:)Niech Bóg Cię prowadzi+Z Bogiem...
 
(1)


Autor

Treść

Przepisz cyfry 4553                         



[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej