Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Grzech przeciwko Duchowi Świętemu

     Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone (...) ani w tym wieku, ani w przyszłym (Mt 12,31-32)

     W encyklice Dominum et Vivificantem Ojciec Święty Jan Paweł II pisze: Jeśli Chrystus mówi, że bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie może być odpuszczone ani w tym, ani w przyszłym życiu, to owo «nieodpuszczenie» związane jest przyczynowo z «nie-pokutą» - to znaczy z radykalną odmową nawrócenia się (...). «Bluźnierstwo» przeciw Duchowi Świętemu jest grzechem popełnionym przez człowieka, który broni rzekomego prawa do trwania w złu, we wszystkich innych grzechach i który w ten sposób odrzuca Odkupienie (nr 46). Ojciec Święty wskazuje na proces narastania lub zmniejszania się tego grzechu w ludzkich sercach. Nade wszystko jednak Kościół nie przestaje z największą żarliwością błagać o to, ażeby w świecie nie narastał ten grzech, który Ewangelia nazywa bluźnierstwem przeciw Duchowi Świętemu; ażeby, przeciwnie, cofał się w duszach ludzkich - a pośrednio w całych środowiskach i w różnych społeczeństwach - ustępując miejsca otwartości sumień nieodzownej dla działania Ducha Świętego (nr 47).

     Możliwości wiecznego potępienia nie można więc rozumieć jako zwykłej groźby, która nigdy nie będzie zrealizowana i która pozostanie tylko w sferze teoretycznej. Nie jest to nic innego, jak rzeczywistość antyprawdy, antymiłości i antyosoby, tworząca się w człowieku poprzez wolne wybory zła. Jeżeli w momencie śmierci w człowieku będzie całkowicie zniszczona zdolność do przyjęcia miłości Chrystusa i odpowiedzi na nią, to wtedy tak ukształtowany byt, jako antymiłość i antyosoba, w spotkaniu z Chrystusem, definitywnie odrzuci Jego dar zbawienia.

     Twierdzenie, że jest to w rzeczywistości niemożliwe, świadczyłoby o bagatelizowaniu nie tylko niszczycielskiej siły zła i wolności człowieka, ale również objawionej prawdy o możliwości wiecznego potępienia. Istnieje realna możliwość odrzucania przez człowieka zbawczej miłości Chrystusa, a wtedy siła zła potrafi do tego stopnia zniszczyć jego człowieczeństwo, że stanie się on antyosoba. Wybór, jakiego wtedy tak ukształtowana antyosoba dokona, będzie tylko naturalną konsekwencją absolutnego egoizmu, który w tym człowieku zapanował. Taki człowiek, który stał się antyosoba, jest niezdolny do miłości, ponieważ całkowicie zerwał relacje miłości łączące go z Bogiem i innymi ludźmi. Dlatego w spotkaniu z Chrystusem w chwili śmierci ostatecznie odrzuci i znienawidzi miłość, jaką jest przez Niego kochany.

     O takiej przerażającej w swojej wymowie możliwości mówi Chrystus w tych tekstach Pisma Świętego, które wskazują na realną możliwość wiecznego potępienia. Każdy grzech, czyli odrzucenie zbawczej miłości Chrystusa, dezintegruje moje człowieczeństwo, doprowadzając do powolnej śmierci ducha, a w ostateczności może całkowicie zniszczyć we mnie zdolność miłości Chrystusa, czyli stworzyć we mnie rzeczywistość piekła. Jest to prawda, którą objawia nam Jezus Chrystus nie po to, aby nas straszyć, ale żeby pokazać nam całą prawdę o człowieku.

     O. Jacek Salij pisze: Prawda o możliwości potępienia wiecznego przypomina mi o pewnych budzących trwogę właściwościach naszej ludzkiej natury. Chodzi tu mianowicie o tajemniczą nieodwracalność naszych czynów już tu na ziemi. Czyny ludzkie nie są w stosunku do samego człowieka czymś zewnętrznym. To nie jest tak, że mogę sobie czynić dobro lub zło zależnie od aktualnego upodobania. Czynione dobro tworzy człowieka, zło nas niszczy. To są procesy o wysokim stopniu nieodwracalności. Człowiek zakłamany nie może z dnia na dzień stać się synem prawdy, a rozpustnikowi niełatwo porzucić grzechy, a nawet jeśli to mu się udało, musi się jeszcze długo napracować, zanim się stanie człowiekiem czystym. Co więcej, możemy wejść w sytuacje - sprawiedliwości lub grzechu - które w ludzkiej perspektywie wydają się zupełnie nieodwracalne. Przez długie trwanie w dobrym lub złym nastawieniu, a niekiedy nawet przez jakiś jeden, ale szczególnie intensywny, czyn bohaterski lub zbrodniczy. Otóż pytanie, czy to jest zgodne z Bożym miłosierdziem, że zło niszczy człowieka, niekiedy nieodwracalnie, wydaje mi się bezsensowne. Po prostu taka jest natura zła. Nie zarzucamy na ogół okrucieństwa Panu Bogu, jeśli ktoś skoczył z piątego piętra i złamał sobie kręgosłup. Mimo, że jest to kalectwo wyjątkowo ciężkie i w zasadzie już nie do uleczenia. Po wtóre. Prawda o tej złowieszczej naturze grzechu, który nieodwracalnie niszczy człowieka i może mnie nawet zniszczyć zupełnie, pomaga mi zobaczyć we właściwym świetle, kim jest dla nas Jezus Chrystus i dokonane przez Niego odkupienie (J. Salij, Szukającym drogi, Poznań 1993, s. 72).


ks. M. Piotrowski TChr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 4-2004


Jak ogień, który pali. Osoba konsekrowana otwarta na dar Ducha Świętego Jak ogień, który pali. Osoba konsekrowana otwarta na dar Ducha Świętego
Amedeo Cencini
"Nie kto inny jak Duch Święty sprawia, że w ciągu tysiącleci coraz to nowi ludzie odkrywają zachwycające piękno trudnej drogi życia konsekrowanego. To On skłania ich do dawania pełnej odpowiedzi. To ON formuje dusze i serca powołanych, upodabniając ich do Chrystusa" (Vita consecrata, 19)... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Tadek: 23.04.2014, 13:40
 POSLUSZENSTWO nie jest tylko prosty akt samego "sluchania sie" (przemyslane lub slepe posluszenstwo) ale w Biblii znaczy to "10-c razy" wiecej: wypelnianie Woli Bozej, wedrowanie po szlaku Chrystusa, zyc wedlug boskich i koscielnych przykazan, walczyc o to "co nie marnieje", "czynic sobie Ziemie poddana", nieustanne szukanie za PRAWDA, zyc Wiara, Nadzieja i w Milosci oraz starac sie przez DARY Ducha sw. praktykowac i wsluchiwac sie w nauke Syna Bozego (blogoslawienstwa na gorze oraz "jesli chcesz byc doskonalym...."). POSLUSZENSTWO to nie znaczy byc poslusznym swemu "EGO", wypaczonym ambicjom oraz szukac tylko za tym "co dla mnie pasuje czyli "zyc na wlasna reke" naduzywajac Boga, innych i system(y). Wielka kontradykcja posluszenstwa sa: naduzywanie wladzy, karierowiczostwo, naduzywanie atorytetu, naduzywanie stanowiska oraz wykorzystywanie darow Boga (talentow) do grzesznych aktow - tylko dla swego egoizmu ktory jest pychą żywota. Tak; "Bogu najbardziej mile jest posluszenstwo. Nawet kanonizowani swieci napominali swoich zwierzchnikow, ale robili to w duchu posluszenstwa, pozostajac w lacznosci z widzialna glowa Kosciola. Nie mozna pozostac wiernym Tradycji, zrywajac wiez z tym, ktoremu sam Chrystus Pan powierzyl posluge jednosci w swoim Kosciele". KK - Mistyczne Cialo Chrystusa jest zywa Boska Instytucja. Rozbudowania KK zostalo upowaznione i nadane przez samego Chrystusa, Syna Boga Trojjedynego. Druga Osoba Trojcy Swietej, Syn Bozy nadal sw. Piotrowi prymat nad Kosciolem, nazywajac slabego Piotra "Opoka", na ktorym zostal zbudowany Kosciol, ktorego nawet "bramy piekielne nie zwycieza". Chrystus wielokrotnie egzaminowal i wyroznial sw. Piotra, nakazujac mu "pas owce moje...(lub) pas baranki moje". Chrystus powiedzial do Piotra "cokolwiek zwiazecie na ziemi bedzie zwiazane w niebiesie". Oraz Chrystus zapewnil nas, ze On bedzie opiekowal sie Jego Kosciolem na wieki.
 Tadek z Kanady: 23.04.2014, 13:39
 (ii) Trzeba pamietac że Element" BOSKI jest niezmienny, jest odwiecznym kregosłupem wiary w Żywego Boga. Element" BOSKI jest rdzeniem KK [Slowo i przykazania Boże oraz z ramienia i autorytetu Boga przykazania Koscielne], jest niezmienny. Dlatego kategorycznie ja NIE zgadzam sie z politykami, z dzienikarzami ze "kosciol musi sie zmienic" i to zgodnie z taka wizja jaką on ją podaje, obecny Swiat nawoluje KK do wizji "politycznie poprawnej" czyli do grzesznosci ... to jest czyste pomylenie z poplataniem. Sadze że obecny młody czlowiek chce "zmienic" KK podobnie tak jak w polityce, w wyborach na prezydenta USA, gdzie obie partie polityczne jak papugi krzycza slogany "change" który brzmi bardzo ładnie ale NIC nie znaczy, co gorsze nie jest rozumiany przez gawiedz. Natomiast "element ludzki" sa to nasze "cegiełki" które sa kontrolowane przez ludzka grzesznosc, niewiedze, nasze "widzimisie" które sa zmienne nawet czasami błedne. Z ludzkich teorii, "kąkoli", wynaturzen i naleciałosci KK musi nieustannie oczyszczac sie przez rachunek sumienia - poprawę i zadoscuczynienie etc. Bowiem KK nie może dopuścić aby ZŁO "musiało" osiagnac dno [P. Jezusa nauka o darach i talentach], wypalic sie niczym swieca [lampy nierostropnych niewiast] lub poprostu zgnic [to byłyby spełnione marzenia Islamu i masonów], mysląc że "na jego miejsce "odrosnie" nowa galaz winorosli ze starego korzenia...." Tak, szatan pragnie aby KK zgnił, wtedy "'na jego miejsce "odrosnie" nowa gałąź winorośli ze starego korzenia - tu musimy byc bardzo ostrożni - jesli "czlonki Element ludzkiego" nie oczyszcza śię lub te oczyszczone NIE beda "trwać" w PRAWDZIE, w wiernosci Trójjedynego Boga to na zgliszczach KK moze również "odrosnąć" nie Kościół Chrystusowy ale religia (totalitaryzm) antychrysta. Tak jak ks. prof. Poradowski pisze w broszurze że "Obok tej słabości, Kościół też zawsze był zwalczany przez swych wrogów, czy to wprost, jak za czasów prześladowań, aż do czwartego wieku, czy też przy pomocy infiltracji dokonywanej przede wszystkim przez ateistow"......... "Tak więc pamiętajmy, że: Kościół założony przez Chrystusa Pana jest instytucją złożoną z ludzi, którzy mimo swej wiary i gorliwości, są ułomni jak wszyscy ludzie, gdyż wszyscy jesteśmy obarczeni skutkami grzechu pierworodnego; że Kościół jest stale atakowany przez spiski jego wrogów od czasów Piłata i Heroda, aż do dziś; że jest także infiltrowany przez swych wrogów, którymi byli i są masoni, a w naszych czasach także marksistowski komunizm synchretyzm globalizmu. Stąd też obecna bolesna sytuacja Kościoła nie jest tylko skutkiem reform posoborowych, lecz przede wszystkim dziedzictwem całej historii Kościoła". Tak więc zdajemy sobie z tego sprawe, że obecny KK potrzebuje nowy (uzupelniony) Syllabus który powinien zawierać nietylko zbiór błędów głoszonych przez ówczesnych i obecnych pseudoteologów, pseudopsychlogów ale rownież przez politykow i media.
 Tadek z Kanady: 23.04.2014, 13:37
 Kościół Katolicki ("KK") jest świety - Chrystusowy, którego bramy piekielne NIE zwyciężą, nie zniszczą: jesli "Kosciół musi sie zmienic!!!" to i Jezus Chrystus - nasz Pan będzie musił sie zmienic!!!" Syn Boży w odwiecznośći JEST tym samym DOSKONAŁYM Synem Bożym - Bogiem BEZ ZMIAN. Dlatego "KK" NIE może śię zmienic bo odszedłby od PRAWDY, od prawdziwej wiary w Trójjedynego Boga i nie bedzie "trwał" w Chrystusie wtedy KK stałby sie kultem. Ale, KK nieustannie musi się oczyszczac z ludzkich przyziemnych naleciałosci [od "opakowań" prawdy] które sa dość czesto czasowe, zmienne, może nawt były potrzebne w danym czasie do specyficznych sytuacji lub bezmyslnie wprowadzone dla osobistego "ego" nawet dla "świetego spokoju", naiwnie myslac ze "jakoś to będzie". Z pamieci, w punktach przedstawie w streszczeniu moje mysli sporadycznych dociekan. O co mi tu chodzi?: (i) Jak pisalismy w różnych wpisach tego Forum że KK jest "skladnikiem elementu" BOSKIEGO i ludzkiego. Te dwa elementy sa potrzebne aby tu na Ziemi wiara KK istniała. Element" BOSKI jest niezmienny, który jest odwiecznym kregosłupem i skarbem naszej wiary w Żywego Boga. Biblia podaje że Element BOSKI został przez Wszechmogacego Boga odsłoniety dla aniołów i pierwszych rodziców wedlug ich możliwości [owych czasów]. Ten "odsłoniety (objawiony) BOSKI element" został przyciemniony (może nawet zniszczony przez ludzkie interpretacje - opakowania) pychą i nieposluszenstwem Adama i Ewy oraz upadłych aniołów. Z łaską Boga jako dar przez "element ludzki" nastepuje poznawanie Boga w naszych sercach i wszechswiecie. Skutki grzechu pierworodnego doprowadziły ze ten akt poznawania Boga jest procesem długoterminowym, długoletnim i mozolnym (czasem czujemy "Syzyfowa praca") który był przekazywany i umacniany przez Proroków ST a w koncu Bóg został odsłonięty (Objawiony) przez Chrystusa i w Chrystusie.
 Nie ma Grzechu ktorego Jezus b: 19.07.2013, 22:11
 "Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Rozkosz Mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeśli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim" (Dz 1146); "Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia Mojego. ... Kto ufa miłosierdziu Mojemu, nie zginie, bo wszystkie sprawy jego Moimi są, a nieprzyjaciele rozbiją się u stóp podnóżka Mojego" (Dz 723); "O, gdyby grzesznicy znali miłosierdzie Moje, nie ginęłaby ich tak wielka liczba. Mów duszom grzesznym, aby nie bały się zbliżyć do Mnie, mów o Moim wielkim miłosierdziu. ... Utrata każdej duszy pogrąża Mnie w śmiertelnym smutku" (Dz 1396, 1397); "Jestem miłosierdziem samym dla duszy skruszonej. Największa nędza duszy nie zapala Mnie gniewem, ale się wzrusza serce Moje dla niej miłosierdziem wielkim" (Dz 1739); "Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów, gdy odsłoni się przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona Mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do Mojego miłosierdzia. Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosiedzia Mojego, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia" (Dz 1541); "Powiedz duszom, gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia, tam sąnajwiększe cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawiać dalekiej pielgrzymki ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy Mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni. Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone - nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni" (Dz 1448); "Prędzej niebo i ziemia obróciłyby się w nicość, aniżeliby duszę ufającą nie ogarnęło miłosierdzie Moje" (Dz 1777); "Duszom, które uciekać się będą do Mojego miłosierdzia, i duszom, które wysławiać i głosić będą innym o Moim wielkim miłosierdziu, w godzinę śmierci postąpię z nimi według nieskończonego miłosierdzia Mojego" (Dz 379); "Wszystkim duszom,które uwielbiać będą to Moje miłosierdzie i szerzyć jego cześć, zachęcajac inne dusze do ufności w Moje miłosierdzie - dusze te w godzinę śmierci nie doznają przerażenia. Miłsierdzie Moje osłoni je w ostatniej walce" (1540); "Wiedz, ile razy przychodzisz do Mnie uniżając się i prosisz o przebaczenie, tyle razy wylewam ogrom łask na twą duszę, a niedoskonałość twoja niknie przede Mną, a widzę tylko twą miłość i pokorę; nic nie tracisz, a wiele zyskujesz" (Dz 1293); "Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu Mojemu dostąpi go" (Dz 420); "Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest miłością i miłosierdziem samym" (Dz 1486); "Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia Mojego" (Dz 1059); "Nie lękaj się, duszo grzeszna swego Zbawiciela ... Nie uciekaj dziecię od Ojca swego, chciej wejśc w rozmowę sam na sam ze swym Bogiem miłosierdzia, który sam chce ci powiedzieć słowa przebaczenia i obsypać cię swymi łaskami. O, jak droga Mi jest dusza twoja. Zapisałem cię na rękach swoich. I wyryłaś się głęboką raną w sercu Moim" (Dz 1485); "Otworzyłem swe serce, jako żywe źródło miłosierdzia, niech z niego czerpią wszystkie dusze życie, niech się zbliżą do tego morza miłosierdzia z wielką ufnością. Grzesznicy dostąpią usprawiedliwienia, a sprawiedliwi w dobrym utwierdzenia. Kto pokładał ufność w miłosierdziu Moim, napełnię duszę jego w godzinę śmierci swym Bożym pokojem" (Dz 1520); "Nie znajdzie żadna dusza usprawiediwienia, dopokąd nie zwróci się z ufnością do miłosierdzia Mojego" (Dz 570); "W ostatniej godzinie nic dusza nie ma na swą obronę, prócz miłosierdzia Mojego; szczęśliwa dusza, która przez całe życie zanurzała się w zdroju miłosierdzia, bo nie dosięgnie jej sprawiedliwość" (Dz 1075). Św. Faustyna także ukazuje wielkość miłosierdzia Bożego i nakłania do otwierania się na jego łaski, słowami: "Niech nikt nie wątpi o dobroci Bożej; choćby grzechy jego były jak noc czarna, miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nędza nasza. Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego na promień łaski miłosierdzia Bożego, a resztę już Bóg dopełni" (Dz 1507). "Niech ufa dusza wszelka w męce Pana, niech ma w miłosierdziu nadzieję. Bóg nikomu miłosierdzia swego nie odmówi. Niebo i ziemia może się odmienić, ale nie wyczerpie się miłosierdzie Boże" (Dz 72); "Im większy grzesznik, tym ma większe prawo do miłosierdzia Bożego" (Dz 423); "O, jak gorąco pragnę, aby miłosierdzie Twoje wysławiała każda dusza.Szczęśliwa dusza, która wzywa miłosierdzia Pańskiego; doświadczy tego, co powiedział Pan, że bronił jej będzie jako swej chwały, a któż się ośmieli walczyć z Bogiem? Wszelka duszo, wysławiaj miłosierdzie Pańskie przez swą ufność w miłosierdzie Jego, przez życie całe, a szczególnie w godzinę śmierci, i nie lękaj się niczego, duszo droga, kimkolwiek jesteś, a im większy grzesznik, tym ma większe prawo do miłosierdzia Twego, Panie" (Dz 598); "Obudzila się w duszy mojej tak wielka ufność w miłosierdzie Boże, że choćbym miała na sumieniu grzechy świata całego i grzechy wszystkich dusz potępionych, to jednak nie wątpiłabym o Bożej dobroci, ale bez namysłu rzuciłabym się w przepaść miłosierdzia Bożego, która jest dla nas zawsze otwarta, i z sercem startym na proch rzuciłabym się do Jego stóp, zdając się zupełnie na Jego świętą wolę, która jest miłosierdziem samym" (Dz 1552).
 Cheza: 11.06.2012, 22:27
 Witam. nigdy jakoś nie interesowało mnie jak brzmią grzechy przeciwko Duchowi Świętemu, az do ostatniej niedzieli, kiedy ksiądz na kazaniu poprostu je wymienił i zaczął opisywać... i chyba jeden z nich popełniałam nieraz nieświadomie, stwierdzeniem : "A CO MI TAM, I TAK MAM IŚĆ DO SPOWIEDZI". teraz kiedy juz wiem i bede gotowa to mam zamiar isc wkoncu do spowiedzi i to wyznac ale nie wiem czy dostane rozgrzeszenie;/ licze na to ze moja nieswiadomosc w tej kwestii załagodzi sytuacje i ze jeszcze jest dla mnie szansa... ale powstały we mnie pytania a mianowicie co dalej z moim życiem duchowym jeżeli rozgrzeszenia nie dostane i (nie wiem jak to wytłumaczyc) co np jezeli ja wiem, ze pewne sytuacje które w przyszłosci sie wydarza w moim zyciu mogą spowodowac u mnie grzech to to juz w tym momencie podpina sie pod pierwszy grzech przeciwko Duchowi Świętemu? ja wogóle teraz nie wiem co mam myslec jak dalej żyć, przeciez wiadomo ze grzeszyc bede chociaz bym nie chciała ale całkiem nie da sie zniwelowac w ludzkim zyciu grzechu, i wiem ze jak popełnie grzech to musze sie z niego wyspowiadac. ktos poradzi jak sobie z tym poradzic? myslałam zeby np wogóle nie myślec równoczesnie o tych dwóch sprawach : grzech i spowiedź w sensie ze nie planuje grzechu zeby sie znigo potem wyspowiadac... pozdrawiam i czekam na opinie:) tylko nie bijcie ;p
 Andre: 16.03.2012, 18:46
 Mój Duch Łaski wzywa was, aby was wprowadzić w głębokości Mojego Najświętszego Serca, ale Mój Duch Łaski nie doznaje dziś żadnej wdzięczności za Swoje Miłosierdzie... Zniżam się z Mojego Tronu do was, podchodzę do waszych drzwi. Przychodzę do was wyczerpany i jak Żebrak, w łachmanach, zraniony nie do poznania, bosy i opuszczony. Posłuchajcie Moich skarg, to Ja, Chrystus... Pragnę... Pragnę z powodu braku miłości... Moje Wargi są wysuszone z pragnienia miłości... Moje Usta są bardziej suche niż pergamin z powodu powtarzania Moich błagań... Moje Serce chore jest z miłości... Kocham was do szaleństwa, nie zważając na waszą przerażającą próżność i niegodziwość. Przychodzę do was, Moi mali, z Sercem na Dłoni. Wiem, jak jesteście nędzni, ale chciałbym spożyć z wami posiłek. Czy ugasicie Moje pragnienie? Czy wyleczycie Moje Rany? Nie, wy Mnie nie szukaliście. To Ja was szukałem i znalazłem nagich na tej pustyni, na której żyjecie. Pozwólcie Mi wniknąć w wasze serca, a wspaniale je przyozdobię. Gdybyście pozwolili Mi wniknąć w wasze serca, pokazałbym wam Moje Rany zadane Mi w domu Moich najlepszych przyjaciół. Przerazilibyście się Ich głębią i uderzyłyby was liczne razy wymierzone dziko Mojemu Ciału. Wielkie są Rany Mojego Ciała. W swojej walce Mnie okaleczyli.
 Grzesznik: 26.04.2011, 22:25
 Tak, a potem grzesznicy stają się Jego synami, i Jezus Chrystus, Bóg Najwyższy, jak ojciec syna zaczyna karcić swoje owieczki, by stały się lepsze, by pomimo otwartej bramy nie wychodziły z pastwiska i nie opuszczały pasterza. Aż moje serce się bulwersuje, że pomimo zobaczenia Jezusa Chrystusa po śmierci, Jego miłości, ktoś go odrzuci. To takie nienormalne....
 a: 06.08.2009, 17:04
 Tak,może,ale Bóg nie zmusza człowieka,bo człowiek ma wolną wolę i wybiera dobro lub zło.
 7079721: 30.05.2009, 12:31
 Chrystus może uleczyć KAŻDEGO, a najwięksi grzesznicy mają pierwszeństwo do Jego Milosierdzia, jeśli tylko żałują i chcą się nawrócić
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej