Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Przebaczenie

     Początek chrześcijaństwa jawi nam się niekiedy w kategoriach niemalże raju. Owszem, pamiętamy wszyscy o prześladowaniach, jakie spotykały wówczas wyznawców Chrystusa. Gdy jednak wspominamy życie pierwszego Kościoła i relacje panujące między ochrzczonymi, skłonni jesteśmy niekiedy widzieć je wyłącznie jako relacje pełne wzajemnych pozytywnych odniesień, pełne miłości i ciepła. "Jeden Duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących" (Dz 4,32) - chętnie wspominamy ten cytat. Do tego dochodzi przytaczane przez jednego z Ojców Kościoła zdanie pogan o pierwszych chrześcijanach - "Patrzcie, jak oni się miłują". Spoglądając w ten sposób na pierwszy Kościół możemy jedynie z rezygnacją wzdychać nad dzisiejszymi czasami, gdzie wśród chrześcijan panuje często niezgoda, konflikty, wzajemna niechęć i oskarżanie się.

     Szczególnie bolejmy, gdy różnego rodzaju międzyludzkie konflikty zdarzają się w ruchach czy we wspólnotach. Wszak ruchy religijne nazywane są ruchami odnowy - dla podkreślenia, że pragną odnowić Kościół przywracając mu wymiar braterstwa znany z życia pierwszej chrześcijańskiej wspólnoty. Jeśli więc tutaj zdarzają się sytuacje, które temu braterstwu zaprzeczają, ból nasz staje się szczególnie wielki.

     Czy jednak życie pierwszych chrześcijan rzeczywiście było radosną sielanką, w której wszyscy wszystkim świadczyli uprzejmości, a nigdy nie zdarzały się sytucje wzajemnych konfliktów? Uważna lektura Nowego Testamentu przeczy takiemu widzeniu. Możemy przytaczać wiele tekstów mówiących o konfliktach między pierwszymi wyznawcami Chrystusa. "Do niemałych sporów i zatargów" na temat obrzezania doszło między przybyszami z Judei a Pawłem i Barnabą (Dz 15,2). Zatargów tych nie udało się rozwiązać we własnym gronie, odwołano się więc do autorytetu Apostołów w Jerozolimie. Powód sporu był tutaj niebagatelny, chodziło wszak o istotne praktyki wiary. Banalny natomiast był powód "ostrego starcia" między Barnabą i Pawłem, starcia które stało się powodem rozstania tych Apostołów (Dz 15,36-39). Nieszczera postawa Piotra była z kolei powodem sporu, jaki miał miejsce w Antiochii między nim a Pawłem (Ga 2,11-14). Niewiele natomiast wiemy o przebiegu zajścia w gminie korynckiej, kiedy to zakwestio-nowano posłannictwo św. Pawła. Jednak dramatyczny ton 2 Listu do Koryntian, w którym Apostoł zmuszony jest przeprowadzić apologię samego siebie, daje nam obraz siły oskarżeń i emocji, jakie się wówczas ujawniły.

     To tylko cztery przykłady sporów i kłótni wśród pierwszych chrześcijan. Studiując uważnie Dzieje i Listy można by tych przykładów znaleźć więcej, nie ulega też wątpliwości, że nie opisano wszystkich sporów, jakie się wówczas zdarzały.

     Czy więc zdanie "Patrzcie, jak oni się miłują" jest nieprawdziwe? Czy św. Łukasz, pisząc "Jeden duch i jedno serce ożywiało wszystkich wierzących", kłamał?

     Odpowiedź na te pytania znajdziemy w samej Biblii. Znów moglibyśmy przytaczać wiele cytatów, poprzestańmy jednak na dwóch bardzo znanych. "Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej" (Rz 3,23) oraz "Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę" (Rz 7,18-19.

     Grzech jest nieodłączną częścią naszego życia. Chrześcijaństwo polega na nieustannym nawracaniu się i powstawaniu z upadków. Choć systematyczna praca nad sobą pozwala przezwyciężać wady, usuwać grzech, stawać się coraz lepszym, nigdy jednak nie wyeliminuje grzechu do samego końca - zawsze pozostaniemy ludźmi słabymi i grzesznymi, choć dzięki pracy nad sobą możemy sprawić, że grzechu będzie coraz mniej.

     Dobrze znamy tę prawdę, nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę z jej konsekwencji dla życia wspólnotowego. A konsekwencja ta jest prosta: wśród chrześcijan, w Kościele, we wspólnotach, w ruchach, w grupach i kręgach zawsze będą się zdarzały sytuacje, w których nie będziemy zachowywać wobec siebie właściwie, w których będziemy siebie nawzajem ranić - czasem na skutek grzechu, czasem w wyniku zwyczajnej ludzkiej ułomności.

     Tak samo było i wśród pierwszych chrześcijan. Dlaczego jednak w takim razie inni patrząc na nich, mówili "Patrzcie, jak oni się miłują"?

     Dlatego, że nieodłącznym wymiarem życia pierwszych wyznawców Chrystusa było uznanie swej grzeszności i wzajemne przebaczenie. "Jeden Duch i jedno serce" nie oznaczało ckliwej czułostkowości i braku problemów. Miłość pierwszych chrześcijan była miłością żywą, prawdziwą, wykuwającą się w ogniu. W ogniu życia, różnic charakterów, wzajemnych konfliktów i sporów. Zamiast pisać "patrzcie, jak oni się miłują" należałoby właściwie powiedzieć "patrzcie, jak oni sobie przebaczają". Będzie to w istocie rzeczy to samo, tyle że powiedziane dokładniej i ściślej.

     Jeżeli więc chcemy jako ruch odnowy budować Kościół podobny do Kościoła pierwszych wieków, przede wszystkim powinniśmy przyswoić naszemu życiu wymiar przebaczenia. Przyjąć to, że w Kościele, w naszym ruchu, we wspólnotach i kręgach będą zdarzały się sytuacje, w których zostaniemy źle potraktowani, zranieni, w których ktoś nas nie zrozumie i nie doceni. Uznać również to, że nam samym zdarzy się kogoś zranić czy źle potraktować - i to często bez naszej złej woli. Przyjmując zaś tę prawdę powinniśmy być zawsze gotowi z jednej strony do pojednania, zapomnienia i przebaczenia, z drugiej zaś do przyznania własnych niedobrych zachowań, choćby stały się one bez naszej winy.

     Jeśli dziś widzimy nasz Ruch jako odbiegający od ideału pierwszych wieków, zróbmy wpierw sami sobie rachunek sumienia: Czy jesteśmy ludźmi przebaczenia? Czy jesteśmy gotowi przyjmować słabości innych, czy jesteśmy gotowi przebaczać im? Czy uznajemy, że za wyrządzoną nam przykrością i krzywdą nie zawsze musi kryć się zła wola? Czy też przeciwnie - nieustannie wspominamy, jak to kiedyś... ktoś... źle o nas powiedział, nie docenił nas, niesłusznie nas potraktował, a każde niewłaściwe zachowanie automatycznie kwalifikujemy jako przejaw całkowicie rozmyślnej i świadomej złej woli?

     "Mówcie i czyńcie tak, jak ludzie, którzy będą sądzeni na podstawie Prawa wolności - wzywa św. Jakub. - Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia: miłosierdzie odnosi triumf nad sądem" (Jk 2,12-13).


Krystyna Dudzis, Krzysztof Jankowiak


Tekst pochodzi z pisma
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik" nr 87


Dyskretny Przyjaciel Dyskretny Przyjaciel
Giulia Paola di Nicola, Attilio Danese
Kto daje siłę, aby nie ulec pesymizmowi? Kto hamuje zbyt łatwy optymizm? Kto przekonuje o słuszności dokonanego wyboru i powołuje do spotkania tej określonej osoby? Jak zdecydować się na ten wielki krok? Jak zdobyć pewność, że wierność, tak nasza, jak i małżonka, oprze się czasowi?... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej