Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Nieomylność

Jeśli widzę, że coś jest białe,
a Kościół mówi mi, że to jest czarne
- muszę wierzyć Kościołowi.


Św. Ignacy Loyola

     Jest rok 1870. Trwa Sobór Watykański I. Za chwilę ma nastąpić głosowanie zgromadzonych biskupów nad projektem ogłoszenia dogmatu o nieomylności papieża. Już wcześniej część biskupów poprosiła papieża Piusa IX o zwolnienie z obrad soborowych, ponieważ wewnętrznie nie zgadzali się z zaproponowanym projektem. Nie chcieli jednak głosować przeciw czemuś, co już za chwilę stanie się wiarą Kościoła. Stało się to przedmiotem burzliwych obrad w 37 kongregacjach soborowych. Wreszcie jednak projekt zostaje przedstawiony wszystkim zebranym. Dwóch biskupów głosuje przeciw ogłoszeniu dogmatu o nieomylności papieża. Kiedy jednak okazuje się, że sobór go przyjął, dzieje się rzecz niebywała. Ci dwaj biskupi wychodzą na środek, klękają przed papieżem i wypowiadają słowa: "Teraz i my wierzymy..."

     W tym momencie przerywamy, a może nawet kończymy nasze opowiadanie. Głośnym echem odzywają się bowiem szemranie niezadowolonych: "Jak mogli? Gdzie konsekwencja? Czy nie jest obłudą być w jednym momencie zdecydowanie przeciw, a już za chwilę całkowicie za? Jaką wiarę wyznali ci biskupi i co ta wiara oznacza dla nas? Jak rozumieć tę papieską nieomylność? Czyż nie minęła już era ludzi wszystkowiedzących, którzy oczekują od swych podwładnych tylko ślepego posłuszeństwa?" W ślad za tymi pytaniami idą zarzuty pod adresem autora tego artykułu, który ośmielił się umieścić jako motto słowa tak szokujące i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. "Czyż Kościół chce mieć jako swych członków tylko bezwolnych i bezwzględnie podporządkowanych wyznawców? I gdzie tu miejsce na wolność, tę źrenicę oka współczesnego świata?"

     Powoli cichnie gwar zdziwionych głosów, ostrych zarzutów, buntowniczych polemik. Zapada pełna oczekiwania cisza. Dopiero teraz jest dobra atmosfera, by mówić o nieomylności Kościoła, to jest właśnie czas, by spróbować udzielić odpowiedzi na powyższe pytania, nawet jeśli niektóre są źle postawione.

     Czasem możemy usłyszeć zdanie, że Kościół jest nieomylny lub nieco inaczej: ogół wiernych nie może zbłądzić w wierze. Aby dobrze zrozumieć te słowa musimy sięgnąć do Nowego Testamentu. Przeczytamy tam słowa o Jezusie Chrystusie, który przyszedł na ziemię, aby dokonać zbawienia człowieka i który objawił się światu jako absolutna Prawda i prawdziwa Miłość. Ta misja Chrystusa dzięki Jego zwycięskiemu zmartwychwstaniu trwa dalej w Kościele dzięki mocy Ducha Świętego. Tę misję przekazał Jezus swoim uczniom, którzy świadczyli całym swym życiem o prawdzie Ewangelii i zadanie to zlecili swoim następcom. Proces ten trwa w Kościele aż po dzień dzisiejszy. Ciągłość przekazywania przez stulecia tej samej, niezmienionej i prawdziwej nauki Chrystusa zapewnia On sam mocą Ducha, którego zesłał Kościołowi. To Duch Święty sprawia, że w Kościele trwa ciągle ta sama prawda. W Ewangelii św. Jana czytamy słowa: "A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem" (J 14,26). Widzimy więc wyraźnie, że prawda jaką głosi Kościół jest dziełem Boga. Żaden człowiek nie może zapewnić Kościołowi nieomylności, jest ona zawsze wynikiem działania Ducha Świętego. Kościół nieustannie wsłuchuje się w Jego głos ("Kto ma uszy niech posłyszy, co mówi Duch do Kościołów" - Ap 3,13), rozpoznaje w Nim prawdziwą wiarę, a nawet ją rozwija, gdyż Duch prowadzi Lud Boży "do całej prawdy" (J 16,13).

     Zadanie interpretacji prawd wiary zawartych w objawieniu (Piśmie św. i Tradycji) zostało powierzone Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła. Nie należy tego rozumieć w tym sensie, że Kościół w jakiś sposób panuje nad słowem Bożym. Wręcz przeciwnie, Kościół traktuje je jako wezwanie dla siebie i z pokorą Mu służy.

     Kościół odczytujący objawienie nie działa jako całość, lecz powołuje ludzi do umacniania i wyjaśniania prawd wiary. To zadanie spoczywa przede wszystkim na papieżu i biskupach, którzy pozostają w jedności z papieżem i głoszą tą samą naukę. Osoba następcy św. Piotra jest ogniskiem, w którym skupia się cała wiara. Jest on niejako ciągle nauczanym, a jednocześnie jest tym, który naucza. Papież wsłuchuje się pilnie w nauczanie Kościoła, a jednocześnie ma prawo mocą autorytetu udzielonego przez Chrystusa, potwierdzić jakąś prawdę wiary jako dogmat i wyznaczyć wyraźne granice wiary lub niewiary w kwestiach zasadniczych. Nie jest więc tak, że papież jest wszystkowiedzący lub że ogłasza coś, co mu się wydaje, albo co sam sobie wymyślił.

     Papież głosi nieomylną naukę tylko w pewnych bardzo określonych warunkach - mówi się wtedy, że jest to nauczanie ex cathedra. Rangę nieomylnej prawdy ma zatem sprawa wyraźnie za taką uznana i tylko w dziedzinie wiary lub moralności (obyczajów). Papież angażuje wtedy cały swój autorytet i naucza w sposób zobowiązujący cały Kościół. Jeśli chodzi o biskupów, to nieomylność jest im przypisana tylko jeśli ogłaszają jakiś dogmat w sposób uroczysty (np. na soborze), w jedności z Ojcem Świętym, wyłącznie w sprawach wiary i moralności.

     Zobaczmy jak wygląda takie uroczyste zdefiniowanie prawdy wiary: "Po wielokrotnym zanoszeniu modłów do Boga i wzywaniu światła Ducha Prawdy, na chwałę wszechmocnego Boga (...), na chwałę Jego Syna (...) oraz ku weselu i radości całego Kościoła, powagą Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej." W ten sposób papież Pius XII w 1950 r. ogłosił jako dogmat, to co było obecne w wierze i nauczaniu Kościoła już od pierwszych wieków.

     W świetle tego wszystkiego, co zostało powiedziane powyżej należy rozumieć zdanie, że ogół wierzących nie może zbłądzić w wierze. Nie oznacza to bowiem, iż o prawdzie w Kościele decyduje większość (jak np. o przyjęciu jakiejś ustawy w sejmie decyduje głosowanie). Przez "ogół wierzących" rozumiemy Kościół wszystkich czasów od początku Jego istnienia, a nie tylko ludzi żyjących współcześnie.

     Widzimy więc, że kiedy mówimy o nieomylności Kościoła, mamy na myśli tylko bardzo wąski i określony zakres tej nieomylności. Nie dotyczy więc ona katechety uczącego w szkole, kapłana głoszącego homilię, teologa tworzącego dzieła teologiczne, a nawet papieża, który pisze list apostolski, głosi kazanie lub występuje w telewizji (jest to wtedy tzw. nauczanie zwyczajne).

     To wszystko nie oznacza jednak, że mamy teraz podejrzliwie patrzeć na to, co mówi Kościół lub szukać błędów w kazaniu proboszcza. Nie oznacza to również, że wówczas papież się myli, albo że zwalnia nas to z szacunku wobec tego, czego w sposób zwyczajny naucza Kościół. Przez zwyczajne nauczanie również bowiem objawia się wola Boża wobec nas i nieposłuszeństwo wobec takiego nauczania może okazać się nieposłuszeństwem wobec Boga. Jest to jednak osobny temat.

     Zastanówmy się jeszcze na koniec nad bulwersującymi słowami św. Ignacego. Problem dotyczy tutaj związku rozumu i wiary oraz łączy się ściśle z prawdą o nieomylności Kościoła. Nie wdając się w szczegóły możemy powiedzieć, że rozum i wiara to dwa różne sposoby patrzenia na tę samą rzeczywistość. Przy pomocy prawd rozumu nie można usunąć prawd wiary i odwrotnie, prawdy wiary nie podważają prawd rozumu. Dlatego nie było żadnej sprzeczności ani obłudy w postępowaniu owych dwóch biskupów na soborze. To bowiem, z czym nie mogli się uporać rozumem, przyjęli za chwilę mocą wiary, tzn. że zobaczyli dzięki mocy Boga to, czego nie byli w stanie dostrzec ludzkim wysiłkiem.

     W ten sam sposób należy rozumieć słowa św. Ignacego. Nawet jeżeli nasz wzrok mówi nam, że coś jest białe, to wiarą możemy przyjąć, iż jest to czarne. To zdanie wcale nie jest absurdem. Popatrzmy: na każdej mszy św., kiedy widzimy w ręku kapłana tylko kawałek opłatka, to przecież dzięki wierze wiemy i wyznajemy: "Amen. To jest Chrystus, żywy i prawdziwy Bóg i Człowiek". Mocą wiary czymś oczywistym i pięknym staje się to, co dla logiki tego świata wydaje się tylko głupstwem i absurdem. "Ponieważ to, co w postępowaniu Boga wygląda na głupotę jest mądrzejsze od ludzi, a to, co na słabość, silniejsze od ludzi" (1 Kor 1,27). Z taką wiarą starajmy się też spojrzeć na Kościół i Jego nieomylność.


Artur Filipiak


Tekst pochodzi z pisma
Ruchu Światło-Życie "Wieczernik" nr 87


Jak ogień, który pali. Osoba konsekrowana otwarta na dar Ducha Świętego Jak ogień, który pali. Osoba konsekrowana otwarta na dar Ducha Świętego
Amedeo Cencini
"Nie kto inny jak Duch Święty sprawia, że w ciągu tysiącleci coraz to nowi ludzie odkrywają zachwycające piękno trudnej drogi życia konsekrowanego. To On skłania ich do dawania pełnej odpowiedzi. To ON formuje dusze i serca powołanych, upodabniając ich do Chrystusa" (Vita consecrata, 19)... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Maria: 09.09.2014, 17:21
 Otrzymałam odpowiedż.I list do Kor.1o, 11,13.
 Maria: 23.05.2014, 00:35
 Jak,to zrozumieć,jak pojąć?.Papież Franciszek powiedział:cyt: ;Bóg nie wodzi nas na pokuszenie,to nasze żądze nas kuszą;,a my codziennie modlimy się do Ojca naszego-właśnie tymi słowami;i nie wódż nas na pokuszenie.Pismo św-i nie dopuść,abyśmy ulegli pokusie;Duchu Swięty oświeć mnie,bracie,siostro ,jeżeli to rozumiesz,pomóż.
 Maria: 23.05.2014, 00:35
 Jak,to zrozumieć,jak pojąć?.Papież Franciszek powiedział:cyt: ;Bóg nie wodzi nas na pokuszenie,to nasze żądze nas kuszą;,a my codziennie modlimy się do Ojca naszego-właśnie tymi słowami;i nie wódż nas na pokuszenie.Pismo św-i nie dopuść,abyśmy ulegli pokusie;Duchu Swięty oświeć mnie,bracie,siostro ,jeżeli to rozumiesz,pomóż.
 ja: 11.02.2012, 01:14
 co to ma być
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej