Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Dar bojaźni Bożej

     Dar bojaźni Bożej skłania wolę do posłuszeństwa Bogu. Nie z obawy przed karą i potępieniem (strach nie-oczyszczony), ale z miłości do Boga (bojaźń czysta). Ta synowska bojaźń jest synonimem miłości. Chodzi o lęk, aby Bóg nie doznał przykrości. Człowiek nie czyni zła z lęku przed zranieniem Boga. Inna bojaźń wynika z lęku o siebie: co będzie ze mną? Tak przeżywana jest "instynktem samozachowawczym". Wtedy myśli się o Bogu jako o Tym, który zagraża. Duch Święty wyzwala z takiej postawy. Pojawia się niepokój, aby nie zasmucać kochającej nas Boskiej Istoty. Dar bojaźni uczy więc głębszego przeżywania wiary.

     Jego rozwojowi sprzyja rozważanie dobroci Boga oraz przewrotności człowieka, który ośmiela się Boga obrażać. Z bojaźni Bożej rodzi się szacunek dla Boga i wstręt do grzechu, czyli skromność i powściągliwość. Dar ten ułatwia czuwanie nad myślami i dążeniami. Charakteryzuje ludzi, którzy nie przywiązują się do spraw materialnych, aby nie utracić związku z Bogiem.

     Teologia uczy, że bojaźń pojawia się z powodu wszechmocy, mądrości lub surowości Boga. Rodzi się, gdy uświadamiamy sobie ogrom Bożej mocy. Powodem lęku jest tu sam byt Boga, Jego majestat i absolutna doskonałość. Człowiek doświadcza wtedy trwogi. Zdaje sobie sprawę z własnej znikomości. Z jednej strony czuje wielkość Boga, a z drugiej swoją nędzę. Dar bojaźni przezwycięża ten naturalny lęk i umożliwia życie w wolności ducha.

     Respekt rodzi się też, gdy rozważa się Bożą mądrość, która przekracza ludzki umysł. Bojaźń budzi też surowość Boga. Pojawia się obraz Bożego gniewu. Bóg jest Sędzią, który sprawiedliwie karze. Ale nie lubi karać! Celem nie jest zniszczenie człowieka, lecz ocalenie go od zguby wiecznej. Ponieważ Bóg jest Bogiem, jesteśmy od Niego zależni. Ale chodzi o bliskość nacechowaną nie paraliżującym strachem, lecz zaufaniem. I dar bojaźni pomaga żyć w radosnym poddaniu ze świadomością, że jest się kochanym. Tacy "bojący się Pana" mają zdolność adoracji Boga. A adoracja jest pierwszą postawą stworzenia przed Stwórcą.

     Dar bojaźni jest konieczny, aby zaakceptować własne miejsce i naturę bytów. Umożliwia przeżywanie świata według sensu, jaki nadał mu Bóg. Wtedy bojaźń Boża staje się życiową regułą. Człowiek uznaje Wolę, która go poprzedza i która nadaje ostateczny sens wszystkiemu. Dar bojaźni prowadzi więc do poważnego traktowania Boga. Jednocześnie zaś uczy nie bać się ludzi, przyszłości ani demonów. Przezwyciężając pokusę "zamiany miejsc" z Bogiem, bojaźń staje się początkiem prawdziwie sensownego życia.


ks. Jan Sawicki


Tekst pochodzi z Tygodnika

30 października 2011



   


Przewodnik życia w Duchu Świętym Przewodnik życia w Duchu Świętym
Kard. Henry Manning
Przewodnik duchowy autorstwa kard. Manninga - wybitnego angielskiego konwertyty i duszpasterza - o współpracy człowieka z łaską Ducha Świętego, której owocami są cnoty wiary, nadziei i miłości oraz siedem darów Ducha Świętego.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Dziękuję: 15.05.2015, 13:14
 Tak,z pełną świadomością mogę powiedzieć,że zostałam uzdrowiona przez Jezusa.Otrzymałam dar bojazni Bożej .Moja sytuacja jest skomplikowana,jestem grzeszna i nie zostałam uwolniona z grzechu,ale zostałam uzdrowiona.Wszyscy co mnie znają nie mogą uwierzyć jak bardzo się zmieniłam.Dla mnie teraz na pierwszym miejscu jest Bóg,obdarzył mnie taką dobrocią,że wstyd mi że Go ranię swoim grzechem,brzydzę się swoich grzechów.Na początku wszyscy za moimi plecami śmiali się ze mnie,że jestem nawiedzona-było mi bardzo przykro, ale nie wstydziłam się Jezusa.A teraz nie jedna osoba z mojego otoczenia chciałaby poczuć to co ja poczułam.Kocham tak bardzo Pana Naszego,czuje Jego obecność każdego dnia..On wysłuchuje moje modlitwy i wiem ,że bardzo mnie kocha. Ostatnio na mszy z modlitwą o uzdrowienie,zostałam oblana taką łaską,ze myślałam ze sie rozpłynę tak jakby wrzątkiem mnie ktoś oblał,wtedy łzy lecą i nie mogę zapanować nad tym i wszedł do kościoła człowiek bezdomny,spojrzał na mnie ,wyglądał jak Jezus i usiadł w nawie bocznej.( nie wiem czy wszyscy Go widzieli czy tylko ja,być moze był człowiek który był tak podobny, dopiero uświadomiłam sobie po powrocie do domu).... Ale muszę walczyć ze złym bo on nie daje za wygraną,czuję go na plecach w niektórych momentach,wtedy bardzo dużo się modlę i dostaję ukojenie,bo wiem że Jezus jest ze mną i nie muszę się lękać.Wszystkich zachęcam do uczestnictwa na mszy z modlitwą o uzdrowienie bo można zostać niesamowicie uzdrowionym cieleśnie i duchowo. Bóg nikogo nie odtrąci i nie potępi.Chwała Panu!!!!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej