Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Spoczynek w Duchu Świętym

     Me wiem, co myśleć o tym zjawisku: uczestniczyłam w spotkaniu o Duchu Świętym, gdzie ludzie padali jak kłody na posadzkę. Obawiam się, że jest to skutek jakiejś histerii. Podobnie, kiedy modlący się wybuchają głośnym śmiechem lub płaczem. Czy może to być działanie Boga ? Ze studiów teologicznych nie pamiętam, aby takie dary występowały w historii Kościoła.

     Niektórzy nie mają wątpliwości, że opisane przez Panią padanie czy zasypianie jest laską Ducha Świętego - bo padają nawet wielcy sceptycy i racjonaliści. Inni widzą w "padaniu w duchu" niegroźną formę autosugestii. Jeszcze inni przestrzegają przed tym zjawiskiem. Widzą w nim - podobnie jak w głośnym śmiechu czy zawodzeniu - przejaw osłabienia władz umysłowych.

     W Biblii znajdujemy kilka przypadków, kiedy ludzie zapadali w bezwład czy głęboki sen w efekcie działania duchowego (Rdz 15, Lb 24, Ez 1, J 18). Jednak z perspektywy całego Pisma Świętego widać, że doświadczenie mocy i świętości Bożej nie wywołuje utraty przytomności. Rodzi bojaźń Bożą, ale nie raczej nie obezwładnia, nie odbiera świadomości, rozumu czy wolnej woli.

     Fakt, że padanie, śmiech, płacz w duchu czy w Duchu nie występowały w tradycji, nie musi niepokoić. Różne łaski nadzwyczajne: lewitacja, fluidy świetlne czy pachnące pojawiły się w historii Kościoła stopniowo. Stygmaty znane są nam dopiero od XII wieku.

     Niepokoi natomiast fakt podobieństwa zjawisk występujących od kilkunastu lat w ramach odnowy charyzmatycznej do efektów seansów hipnozy czy praktyk szamańskich. Posługujący się okultyzmem austriacki lekarz Franz Anton Mesmer dwa wieki temu prowadził seanse "uzdrawiania wiarą". Dotykał ludzi, a ci wpadali w stan delirium, w histeryczny śmiech i konwulsje uznawane za uzdrowieńcze. Podobne efekty uzyskiwali niegdyś szamani.

     Skoro ma Pani obawy, wolno Pani wobec niejasnych zjawisk zachować ostrożność i dystans. Z wątpliwym sumieniem nie należy działać. Bezpiecznie jest trzymać się Pisma Świętego i sakramentów. A nowe charyzmaty jak drzewo poznamy po owocach. Generalnie nie ma jednak się co nadmiernie bać, bo we wspólnotach chrześcijańskich istnieje obowiązek badania duchów. Według mojej orientacji odpowiedzialni za wspólnoty charyzmatyczne, zwłaszcza pasterze-kapłani, przyglądają się bacznie nowym przejawom ducha. Wiedzą oni o niebezpieczeństwie, że pod płaszczem modlitwy charyzmatycznej mogą wejść do katolicyzmu i innych kościołów chrześcijańskich praktyki szamańskie czy przejawy związania demonicznego. Charyzmatycy starają się nie pomylić otwarcia na Ducha z byciem medium duchowym.


ks. Marek Kruszewski


Tekst pochodzi z Tygodnika

13 listopada 2011


Jak ogień, który pali. Osoba konsekrowana otwarta na dar Ducha Świętego Jak ogień, który pali. Osoba konsekrowana otwarta na dar Ducha Świętego
Amedeo Cencini
"Nie kto inny jak Duch Święty sprawia, że w ciągu tysiącleci coraz to nowi ludzie odkrywają zachwycające piękno trudnej drogi życia konsekrowanego. To On skłania ich do dawania pełnej odpowiedzi. To ON formuje dusze i serca powołanych, upodabniając ich do Chrystusa" (Vita consecrata, 19)... » zobacz więcej



Wasze komentarze:
  rrrrr: 22.04.2014, 13:18
 I ja doznałam spoczynku w Duchu św. To było najpiękniejsze uczucie, którego nigdy bym się nie spodziewała. Tego nie da się opisać. To bezgraniczne zaufanie, że nic złego mi się nie stanie, wszystko człowiek wie, co się z nim dzieje i nie ma kontroli nad swym ciałem, ale poddaje się temu całkowicie. Po "wszystkim" byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Doznałam takiego spokoju, radości, miłości....Ciągle o tym myślę, szukam odpowiedzi....dzielę się tymi moimi przeżyciami z osobami, które też to przeżyły, ale też zachęcam te, które tego nie doświadczyły. I nie chodzi tu o to by to się innym stało, ale sama możliwość uczestniczenia w tym jest niesamowita. Pierwszy raz tego nie doświadczyłam, bo po ludzku bałam się, byłam totalnie zablokowana i zdenerwowana, ale moje odczucia były podobne, przenikające szczęście, radość i spokój. A teraz....nie umiem tego wytłumaczyć, czytam doświadczenia innych żeby zrozumieć, i wytłumaczyłam sobie to tak, że może Duch święty bierze nas w ramiona i wznosi tam ku górze byśmy doznali tego szczęścia, które czeka na nas w niebie, a potem delikatnie wypuszcza na ziemię, bo przecież póki co jesteśmy tu i teraz, ale jakże już inni i lepsi... Nie wiem.....
 monika: 22.03.2014, 22:00
 byłam na mszy uzdrawiającej w czwartek i również doznałam spoczynku w Duchu Świetym, był to mój pierwszy raz, poczułam ogromne ciepło z rąk nad głową i nagle padłam, byłam świadoma co się dzieje ale nie mogłam się ruszyć, poczułam jakby mnie ktoś przykrywał na wysokości pasa. jak już otworzyłam oczy spojrzałam i nic nie leżało, dopiero w domu uświadomiłam sobie, że zostałam uzdrowiona, od pół roku bardzo cierpiałam z bólu macicy i jajników. Chwała Panu :)
 WOLNY: 26.01.2014, 23:32
 Aby nie przedłużać tej farsy to ten kto choć trochę ma nazwijmy to wiedzy duchowej ,wie że Duch Święty nie działa na poziomie ciała , w przeciwieństwie do Ego którego siedzibą jest ciało i atrybutem śmierci do której nas prowadzi bo to jego cel, i ono może zrobić z ciałem co tylko zechcesz aby być usatysfakcjonowane i mogło tym samym potwierdzić swoje istnienie choć jest tworem sztucznym . Tak że te wygibasy omdlenia i śmiech to nic innego jak fałsz ego którym ono sie posługuje.
 Iwona: 18.12.2013, 22:11
 Doświadczyłam spoczynku w Duchu Świętym. Jest to stan, którego nie da się opisać. Jest to zetknięcie się słabej istoty człowieka z łaską Bożą, która ją dotyka i uzdrawia oraz umacnia jej życie w wierze. Łaska nie dokonałaby się gdybym nie oddała Jezusowi w pełni zaufania tego z czym sobie nie radzę. Prosiłam Pana Jezusa o uzdrowienie, o wejście na drogę wiary. Gdybym w tym czasie nie doświadczyła zupełnej bezsilności i niemocy, nie umiałabym się otworzyć na Jezusa. Wiedziałam, że sama nie dam rady... I Jezus mnie uzdrowił. Walka trwa nadal, ale kocham Pana Jezusa i wiem że mi pomoże.
 pola: 11.10.2013, 21:41
 A ja mialam spoczynek dzisiaj a najlepsze jest to ze idąc do księdza wcale w to nie wierzyłam. Nie wierzyłam ze coś takiego może się wydarzyć. Szlam na takim luzie i nagle.... Poleciałam. W sumie byłam nawet sceptycznie nastawiona wiec nie sadze żeby trzeba było mieć wielka wiarę i być bardzo rozmodlonym. Wręcz przeciwnie w moim przypadku wcale nie mogłam się w to wszystko wczuc. Tylko juz podczas modlitwy dokonała się taka jakby przemiana.
 Edyta: 21.09.2013, 23:02
 no cóż Boga się nie oszuka, po takim spoczynku w Duchu Świętym człowiek czuje pokój, błogość i skłamałabym , że jak już raz się dozna uśpienia w Duchu to się tęskni za takimi spoczynkami. Ale to nie spoczynek ma być najważniejszy, najważniejszy ma być BÓG, ON ma być w centrum uwagi. Jeżeli ktos nie dozna spoczynku, nie oznacza to wcale, że Bóg nie udziela mu swego błogosławieństwa. Jeszcze dodam, że można prosić Ducha Świętego zeby nie upaść, żeby nie skupiać na siebie uwagi i odciągać w ten sposób innych ludzi od Jezusa.
 AGatka: 29.06.2013, 23:08
 Kocham Boga!
 sylwia: 10.03.2013, 09:14
 Witam serdecznie .Ja też miałam w tym tygodniu spoczynek w Duchu Świętym już tak licząc razy 6 raz ,byli fajnie bardzo ,bardzo ,bardzo fajnie czułam ogromny pokuj i jednoczenie z Panem Jezusem ,jestem bardzo szczęśliwa że tak blisko. Mogę byś i mobilizuje mnie to na coraz lepszą walką na slabosciami
 Rafał: 17.01.2013, 00:31
 Witam, jestem od 2,5 roku nawróconym chrześcijaninem. Moje nawrócenie odbywało się w bardzo dynamiczny sposób,. Towrzyszyło mu wiele niesamowitych zesłanych przez Boga zdarzeń. W ostatni weekend byłem na rekolekcjach i po raz pierwszy spocząłem w Duchu Świętym- cudowne spokojne uczucie, ma sie w nim całkowitą włądzę nad umysłem i zmysłami, tylko nie można ruszyć się, ale to wogóle nie przeszkadza. Chwała Panu.
 beata123: 07.10.2012, 20:04
 Ja również przeżyłam Spoczynek w Duchu Świętym na Mszy Z Modlitwą o Uzdrowienie. Nie czekałam na to a poddałam się modlitwie. Czekając na nałożenie rąk przez kapłana śpiewałam całą sobą i stało się... doznałam spoczynku. Jest to wspaniałe przeżycie: czujesz się wyjątkowo, jesteś spokojna i chce się chwalić Imię Pana. Odczułam wyjątkowy spokój wewnętrzny, która trwa nadal-wiem, że Bóg jest ze mną. Czuję to każdego dnia. Chwała Panu!!!
 Teresa: 01.10.2012, 19:39
 Ja też doświadczyłam spoczynku w Duchu Świętym w Sanktuarium Maryjnym w Oborach. Nie zemdlałam, cały czas byłam świadoma tego co się dzieje. Po nałożeniu rąk przez kapłana na moją głowę i w trakcie modlitwy osunęłam się na ziemię. Czułam błogi spokój, radość, a łzy szczęścia płynęły mi po twarzy. Pozdrawiam!
 Piotr: 13.09.2012, 21:33
 15. 09.2012r. w Cieszynie. Po za tym to w każdym większym mieście są wspólnoty charyzmatyczne. Pozdrawiam
 On: 03.09.2012, 21:39
 Witam:) Mam pytanie. Gdzie odbywaja sie takie oczyszczenia w Duchu Swietym? Gdzie i kiedy?:)
 młoda: 27.08.2012, 21:13
 w te wakacje będąc na oazie zdaje się, że również dostąpiłam tego daru Ducha Świętego jakim jest spoczynek. Ważne, żeby nie wyczekiwać zaśniecia i aby nie było ono celem naszej modlitwy. Myśle, że Duch Święty daje takie dary jakich akurat potrzebujemy. A pamiętajmy, że celem modlitwy jest Bóg, a nie to byśmy przeżyli coś niezwykłego. Pozdrawiam i całuje :)
 Adam: 02.08.2012, 23:04
 Doświadczyłem w Środę wspomnianego upadku. Proszę aby nie traktować tego jako z jednej strony jako coś nadzwyczajnego ale z drugiej strony pamiętajcie ze to, ze ktoś tego doświadczył jest jakoś szczególnie świętszy od innych. Jest takie stare przysłowie ze "Duch Święty tchnie kędy i jak chce" Jedno jest pewne potrzeba na to po pierwsze zgody, trzeba prosić, i być bardzo pokornym tak przed jak i po tym doświadczeniu. Co istotne nie każdy musi fizycznie upaść czy osunąć się na ziemię ja akurat upadłem, ważne jest aby się nie bać nie lękać ale mieć całkowitą ufność. Podczas tego doświadczenia byłem cały czas mocno świadomy co się dzieje słyszałem i czułem i zaświadczam ze nikt mnie nie popchnął. Określił bym to jako doświadczenie Mocy Bożej lub jak kto woli własnej słabości, Modlitwie towarzyszyła modlitwa językami. Prosiłem o to abym miał pewność ze nie ulegnę hipnozie, manipulacji, sugestii itp. i tak się stało byłem w pełni świadomy i upadałem jakby na raty.
 Tom: 16.06.2012, 01:59
 Czułem dwukrotnie obecność Ducha Świętego, za pierwszym razem, nie miałem spoczynku, bo tego nie chciałem, za drugim razem oddałem się Jezusowi w całości i doświadczyłem spoczynku.Tłumaczę to sobie w ten sposób, że Bóg dał nam wolną wolę i jeśli nie chcemy spoczynku, to go nie dostaniemy
 Magda: 20.03.2012, 17:17
 Moc Ducha Świętego nie jest do ogarnięcia przez umysł ludzki, trudno też słowami wyrazić co się wówczas czuje... Miałam parę razy "dar płaczu" i ciężko się o tym mówi. Naprawdę, to jest "stan", w który człowiek wchodzi nieoczekiwanie. Duch Święty nie zstąpi na żądanie, nie przyjdzie, gdy wzywasz, on przychodzi wtedy, gdy wie, że jesteś gotowy, że tego potrzebujesz. Trzeba jednak głębokiej wiary. Ale to nie dary i charyzmaty, jak już napisano, są najważniejsze. Liczy się autentyczna relacja z Bogiem. Duch Św. wie, czego nam potrzeba. Po moich doświadczeniach dużo myślałam, że może mi się wydawało, że może byłam wzruszona, ale NIE "to" było zbyt namacalne, czułam "To" w całej sobie i całą sobą.
 AnnaB: 23.02.2012, 21:24
 Duch Święty wieje gdzie chce , Kiedy chce, , gdy doświadcza się spoczynku W Panu, rozum jest zupełnie wyłączony, dusza otwiera się na Pana .Napisane wcześniej w komentarzu że cyt; jesteśmy do niego sceptycznie nastawieni....'Nie dziwię się że w waszej wspólnocie nie zdarza się spoczynek, gdyż On najpierw dokonuje się w Duszy nie w umyśle ,sceptycyżmie, Trzeba się wam kochani otworzyć na Pana , proście Pana o tę łaskę , gdy są drzwi zamknięte , Pan na siłę nie wejdzie ....
 Ryszard Schneider Bydgoszcz ws: 16.12.2011, 22:44
 W Piśmie Świętym Nowego Testamentu (nie pamiętam w której Ewangelii ) jest opis sytuacji uwolnienia. Pan Jezus wchodzi do świątyni, jakiś człowiek, opętany krzyczy:"wiemy kim jesteś Święty Boże przyszedłeś ns zniszczyć ". P.Jezus każe mu milczeć i rozkazuje mu "wyjdż z niego", zły duch rzuca nim na posadzkę i wychodzi z niego, nie czyniąc mu nic złego. Myślę że możemy to traktować jako opis pierwszego spoczynku w Duchu Świętym. Przeżyłem spoczynek w Duchu Św. na Jasno Górskich wałach około 19 lat temu,podczas Kongresu odnowy w Duchu Świętym. Pamiętam, nie trwało to długo, gdy wróciła mi świadomość czułem się niesamowicie wolnym człowiekiem i odczuwałem ogromną radość. Co zauważali bracia i siostry, których spotykałem idąc do autokaru i tak już zostało. Od tego czasu też jestem wolny od nałogu paleni tytoniu. Chwała Panu, cześć Maryi! :-)
 aaa: 17.11.2011, 20:50
 zgadzam sie z Toba, jezeli ktos sie boi charyzmatow nie otworzy sie na nię to Duch Sw nam ich nie da wiem to po sobie bo tez kiedys sie balam spoczynkow moje serce bylo zamkniete, Zgadzam sie takze z tym ze jak budujemy na Bogu nie powinnismy sie bac poniewaz podczas takich Mszy modlimy sie do Boga i On nie pozwoli nas skrzywdzic ,
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
Daj plusika:
[ Strona główna ] Drukuj
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna i Tomasz Jarosz
Przeczytaj tę książkę! Być może znajdziesz tu odpowiedzi na swoje pytania, a przedstawione rady pomogą Ci wybrnąć z sytuacji w jakieś się znalazłeś.... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2014 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej