Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Elektrownie wiatrowe

     Wietrzny problem

     Mówi się, że wiatraki to przyszłość energetyki. Ale ludzie mieszkający w ich sąsiedztwie mają do nich poważne zastrzeżenia.

     Do protestu włączyło się ponad 70 miejsc z całej Polski. W niektórych już działają wiatraki lub farmy wiatrowe, w innych dopiero mają powstać. Skąd takie poruszenie? Niezadowolenie budzi fakt, że turbiny uruchamia się tak blisko zabudowań, iż ludzie są narażeni na ciągły, jednostajny hałas oraz migotliwą grę światła i cienia. A to - jak twierdzą - zagraża ich zdrowiu.

     SIŁAMI NATURY

     Działanie wiatraka jest proste. Wiatr obraca łopatami wirnika, który dzięki zamontowanym wewnątrz urządzeniom przetwarza energię kinetyczną w elektryczną. Energia elektryczna uzyskana z wiatru jest teoretycznie ekologicznie czysta, gdyż jej wytworzenie nie wymaga spalania żadnego paliwa.

     Dzisiejsze turbiny mają różną moc. Od tych przydomowych, wytwarzających kilka kilowatów, do olbrzymich, "przemysłowych", generujących nawet 3,5 megawata. Liczba wiatraków składających się na farmę wiatrową może dochodzić do kilkudziesięciu. Największe farmy znajdują się w Margoninie i Mieleszynie w Wielkopolsce. Każda z nich ma moc 120 megawatów. A łączna moc wszystkich turbin w Polsce przekroczyła już 1000 megawatów.

     NIE DLA EKO

     Tej czystej energii niektórzy mówią jednak "nie". - Właściwie to nie walczymy z technologią, tylko z jej złym zastosowaniem - wyjaśnia Piotr Laskowski, mieszkaniec okolic Góry Kalwarii i członek Stowarzyszenia "NIE wiatrakom". Bo wiatraki -jak się okazuje - nie są neutralne dla człowieka. Zwłaszcza gdy są stawiane - tak jak w niektórych przypadkach - zaledwie kilkaset metrów od zabudowań. Jak wyjaśnia Henryk Wojciechowski, ekspert od odnawialnych źródeł energii z Politechniki Wrocławskiej, w przypadku gdy są to jedna lub dwie turbiny, zasięg hałasu słyszalnego to 700, a nawet 800 metrów. A jeśli jest to farma wiatrowa, składająca się z piętnastu, pięćdziesięciu czy nawet stu wiatraków, hałas sumuje się i jest słyszalny nawet z trzech kilometrów.

     O jaki hałas chodzi? - W odległości 300 czy 400 metrów jest relatywnie nieduży - opisuje Piotr Laskowski. - Trochę tak jakby się słuchało kombajnu, który pracuje na polu. Natomiast nieustanność i monotonia tego dźwięku są zabójcze - stwierdza.

     Do tego, jak pokazują niektóre badania, dochodzą bardzo niskie infradźwięki, których działanie bywa zgubne dla ludzkiego zdrowia. Zupełnie inne zdanie na ten temat mają firmy inwestujące w elektrownie wiatrowe. Część przedsiębiorców twierdzi, że nowoczesne turbiny są ciche i bezpieczne. W opinii Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej przedsiębiorstwa spełniają wszystkie normy i działają zgodnie z przepisami. - Dziwimy się zarzutom, bo prawidłowo posadowiona farma wiatrowa nie może w żaden sposób utrudniać życia mieszkańcom - stwierdza szefowa organizacji Ewa Kurdyla.

     PRAWO I ŻYCIE

     Protestujący wiedzą, że deweloperzy i firmy energetyczne budujące farmy wiatrowe spełniają wymogi nakładane przez polskie prawo. Prawo to jednak - jak twierdzą - jest przestarzałe.

     - Siłownie wiatrowe są źródłem dźwięku odmiennym od dostrzeganych przez polskie prawo - stwierdza Piotr Laskowski. - A nami rządzą, jeśli chodzi o akustykę, zwykłe przepisy przemysłowe. Oznacza to, że w dzień hałas nie może przekraczać 50 decybeli, a w nocy - 40. - Utarł się pogląd, że 40 decybeli generuję wiatrak w odległości 400, no, może 500 metrów - mówi Henryk Wojciechowski. - A to nieprawda. Poziom hałasu jest uzależniony od ukształtowania terenu, temperatury i wilgotności powietrza. Do firm argument ten nie trafia. Jak twierdzą, w rzeczywistości każda z nich musi spełnić wyśrubowane normy środowiskowe, prowadzony jest też monitoring hałasu. - Rozpatrywane są różne czynniki, w tym m.in. natężenie dźwięku. W dalszej kolejności turbina wiatrowa jest tak ustawiana, aby jak najbardziej spełniała wszystkie normy - wyjaśnia Ewa Kurdyła.

     Mimo wszystko mieszkańcy chcą zmian w prawie. A konkretnie wprowadzenia sztywnej odległości trzech kilometrów od zabudowań, dopiero powyżej której byłoby możliwe stawianie wiatraków.

     List w tej sprawie trafił już do prezesa rady ministrów. Głos zabrała też Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która ponoć pracuje nad wytycznymi do przeprowadzania prognoz oddziaływania farm wiatrowych. Protestujących wsparła posłanka PiS Anna Zalewska. Natomiast Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej w tym samym czasie wystosowało list otwarty do premiera Donalda Tuska, w którym zwraca się m.in. o dodatkowe wsparcie, w tym finansowe, dla tego sektora energetyki.

     KTO ZAROBI?

     Warto jednak zwrócić uwagę, że już dziś produkcja energii wiatrowej jest wysoce opłacalna. Po pierwsze, każdy oddany wat do sieci jest, jako zielona energia, opłacany podwójnie. Po drugie, taka energia musi być od producenta odkupiona, bo limit produkcji "ekoprądu" wciąż nie jest wypełniany.

     Jeśli zrobić prosty rachunek, to okaże się, że zainstalowane w Polsce turbiny pracują tylko przez 1/8 roku. Dlaczego? Bo generalnie Polska nie jest dobrym miejscem do produkcji prądu za pomocą wiatru. - Latem nad Europą mamy wyż i dlatego nie ma odpowiednich warunków - tłumaczy Henryk Wojciechowski. Od czerwca do września wiatraki produkują znikomą ilość prądu. Gdzie jest więc pies pogrzebany? - Do elektrowni wiatrowych są ogromne dofinansowania - wyjaśnia Wojciechowski. - I te dofinansowania mają zniknąć z początkiem 2013 r. Stąd olbrzymia presja, by budować elektrownie wiatrowe - dodaje.

     Dofinansowania wynoszą niejednokrotnie ponad połowę wartości inwestycji. Od 2013 r. w życie ma wejść dyrektywa unijna umożliwiająca dofinansowanie małych wiatraków, produkujących do 100 kilowatów. A to oznacza, że zacznie się opłacać montaż takich urządzeń w przydomowym ogródku. Spór wokół wielkich wiatraków, które już istnieją lub do tego czasu powstaną, niestety, pozostanie.

     KTO Z KIM?

     W sprawę zaangażowała się spora grupa osób. Czy mają rację? To się okaże. Jedno jest pewne: poszli na wojnę z silnym przeciwnikiem. Wystarczy wejść na stronę internetową Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Tam nie sposób przegapić listy składającej się zwłaszcza z dużych i znanych firm, nie tylko z Polski, ale też z zagranicy.

     - Zdajemy sobie sprawę, że my, protestujący, jesteśmy grupą zdecentralizowaną - mówi Piotr Laskowski - a do tego słabą ekonomicznie i wywodzącą się najczęściej ze środowisk wiejskich. Naprzeciw stoją potężne koncerny energetyczne, na usługach których stoją potężne kancelarie prawne, a także firmy świadczące usługi naukowe, które często również są opłacane przez te koncerny. Do tego mamy jeszcze do czynienia z powszechnym stereotypem o niezwykłej ekologiczności tej technologii.

     To co protestujący mogą robić, to wyrażać swoją opinię i edukować ludzi. Mówić o tym, że energetyka wiatrowa ma swoje słabe strony. - Nie znaczy to, że trzeba ją wyrzucić do kosza - mówi Laskowski. - Trzeba jednak te słabe strony dostrzegać. I szanować ludzi.


Kuba Witkowski


Tekst pochodzi z Tygodnika

17 października 2010


Biznesowy savoir - vivre. Wszystko, co szanujący się biznesmen o etykiecie wiedzieć powinien Biznesowy savoir - vivre. Wszystko, co szanujący się biznesmen o etykiecie wiedzieć powinien
Barbara Pachter
Jak Cię widzą, tak o Tobie plotkują w biurze. W zwariowanym tempie, w jakim dziś toczy się nasze życie, zaczynamy lekceważyć to, jak jesteśmy postrzegani przez innych. Przestajemy przywiązywać wagę do tak drobnych rzeczy jak sposób powitania, prowadzenia rozmowy towarzyskiej, umiejętność słuchania i nawiązywania nowych znajomości. A przecież drobiazgi mają ogromne znaczenie. Czyż całe życie nie składa się właśnie ze szczegółów?... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Henryk Dudziak: 31.07.2012, 14:31
 Wandalin (Gm. Opole Lubelskie) jest otwarty na energie odnawialną
 Misja Lux Salutis: 31.07.2012, 14:24
 w 38-321 na tzw Wiatrówkach - to idealne miejsce na SIŁOWNIĘ WIATROWĄ
 Sihil: 25.01.2011, 19:02
 no i jeszcze wiatrak misi sie obracać z określoną częstotliwością aby prąd był odpowiedni...
 AKP: 20.10.2010, 12:53
 A ptaki. Przecież wiatraki są stawiane na liniach ich przelotu. Po spotkaniu ze śmigłami wiatraka ptak jest zmasakrowany, i oczywiście nie żyje.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej