Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Naciągają na dług

    Właściciele lub byli właściciele samochodów, którzy kiedyś dodatkowo zabezpieczyli swoje samochody przez oznakowanie, otrzymują z firmy C&C Ogólnopolski Bank Ochranianych Samochodów zawiadomienie o umieszczeniu Klienta w ewidencji Nierzetelnych Klientów. Brzmi groźnie, ale chyba nie należy aż tak bardzo przejmować się tym pismem. Informuje ono o rzekomym długu, którego nie spłaca właściciel samochodu. Są to zobowiązania nawet sprzed kilkunastu lat, które dawno wygasły.

     Dla roszczeń o świadczenia okresowe termin przedawnienia wynosi 3 lata. Klienci za usługę zapłacili i zapomnieli. Często chodzi o samochód, który dawno został sprzedany, zezłomowany lub skradziony. Zwłaszcza ten ostatni przypadek zastanawia. Oznakowanie miało właśnie zabezpieczyć przed kradzieżą.

     Ale co z powiadomieniem o długu? Nie można traktować go poważnie, mimo groźnie brzmiącego tonu i cytowanych przepisów. W Polsce od 1997 r. obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych. Ta ustawa gwarantuje nam, że bez naszej zgody nikt nie może posługiwać się naszymi danymi. W piśmie firma powołuje się na art. 23 pkt 4.2 (cytat z informacji C&C) ustawy o ochronie danych osobowych. Każda z osób, która otrzymała zawiadomienie, może dopasować sobie powód, dla jakiego firma przetwarza jej dane osobowe, bo ustawa składa się z artykułów, ustępów i punktów. A tu każdy może domyślać się tylko, o który firmie chodzi. Pismo kieruje przedsiębiorca, a więc profesjonalista. Dlatego jest zobowiązany do szczególnej staranności w relacjach z konsumentem. Jako konsumenci mamy prawo otrzymywać jasną i czytelną informację.

     A dalsze artykuły, które można znaleźć w piśmie? Firma powołuje się na wysłanie zgody o przetwarzanie danych osobowych. Ponieważ klient nie odesłał pisma, jak rozumuje firma, w ten sposób wyraził zgodę. W obrocie konsumenckim nie można przyjąć, że brak zgody na ofertę reklamową, którą znaleźliśmy w skrzynce pocztowej lub e-mailowej, oznacza wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych. To jest bezprawne. A o udostępnieniu danych decydujemy sami.

     Na sposób, którym posłużyła się firma, może złapać się niejedna osoba. Roszczenia firmy wobec klienta to ponad 200 zł, ale wspaniałomyślnie firma z tych kosztów rezygnuje, jeżeli zapłacimy jedyne 26,50 zł. Równocześnie wykreśli nas z ewidencji Nierzetelnych Klientów. Nie wiadomo skąd kwota ponad 200 zł. Co na nią się składa, też nie wiadomo. I skąd 26,50 zł, które zaspokoi roszczenie? Tego też nie wyjaśnia pismo. Za to wspaniałomyślnie firma przesłała wypełniony już blankiet dowodu wpłaty. Wystarczy pójść na pocztę i wpłacić kwotę na przelewie. Tylko po co?

     Można jeszcze długo pisać na temat nierzetelności firmy. Tylko nie jest ona warta takiej uwagi. Co jednak zrobić z pismem? Płacić oczywiście nie należy. W przypadku sporu, co do istnienia zobowiązania, dopiero prawomocny wyrok sądu może zobowiązać nas do zapłaty. Takiego w tym przypadku nie ma i być nie może, ponieważ nie ma do tego podstawy prawnej. Można też zawiadomić np. policję. Jeżeli skarg będzie dużo, może organa ścigania zainteresują się tą firmą.


Edyta Pisarczyk

Autorka jest prawnikiem Grupy INFOR


Tekst pochodzi z Tygodnika

29 marca 2009


Jak zostałem milionerem Jak zostałem milionerem
Jan M. Fijor
Książka odpowiada na pytanie: dlaczego jedni mają, a drudzy nie mogą związać końca z końcem... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej