Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Kapitalizm to nie grzech

     Z profesorem Michałem Wojciechowskim z Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego rozmawia Rafał Pazio

     - Kapitalizm kojarzy się zwykłemu człowiekowi z wyzyskiem. Mówi się, że aby zdobyć pierwszy milion, należy go ukraść. Jak w tym zamęcie ma się odnaleźć chrześcijanin? Czy ma poprzeć kapitalizm, czy się od niego odciąć?

     - Kapitalizm każdemu kojarzy się trochę inaczej. Podobnie jest z takimi słowami jak demokracja, liberalizm. Trudno o tym mówić. Dlatego trzeba wyjaśnić podstawowe nieporozumienie dotyczące kapitalizmu. Rozumiany jest po marksistowsku i fałszywie jako wyzysk. O wyzysku można jednak mówić w feudalizmie lub w zniekształconym systemie kapitalistycznym, gdzie są monopole. U nas mamy na przykład monopol telekomunikacyjny. Zawyża się ceny mając faktyczną wyłączność na sieć telekomunikacyjną. To jest przeciwieństwo kapitalizmu. Kapitalizm bowiem to ustrój, w którym występuje szacunek dla własności prywatnej i wolność gospodarowania. Ludzie mogą sami decydować, co zrobią ze swoim majątkiem, gdzie będą pracować, jak się będą kształcić, jaki biznes otworzą. Ustrój kapitalistyczny opiera się na wolności w sferze gospodarczej i sprawiedliwości w sferze majątkowej. Tak to zresztą rozumieją dokumenty papieskie. Kiedy Jan Paweł II mówi przychylnie o kapitalizmie, to definiuje go jako wolną gospodarkę w sprawiedliwym ustroju.

     - Nakreślił Pan teoretyczny model, natomiast jak nazwać to, co obserwujemy obecnie w Polsce?

     - Ustrój panujący w Polsce najlepiej określić słowem: biurokratyczny. Realna władza należy do skomplikowanego dosyć organizmu od ministerstw po gminy. To zasiadający tam ludzie rzeczywiście rządzą. Niektóre stanowiska w tym systemie są obsadzane 2 wyboru, ale generalnie ten system ma swoją logikę. Nie ma większych różnic w prowadzeniu spraw państwowych mimo zmiany ekipy. Jedni swoich ludzi umieszczają w radach nadzorczych, drudzy swoich. Teoria mówi, że w Polsce panuje demokracja. Oczywiście demokracji nie ma, ponieważ my nie rządzimy. Nie rządzi lud, tylko tak naprawdę urzędnicy. Mówi się, że rządzi prawo. Prawo rządziłoby, gdyby było stałe i sprawiedliwe. Jeżeli rządzący zmieniają prawo co chwila według swoich życzeń, to znaczy, że oni rządzą prawem, a nie prawo nimi. Trudno też mówić, żeby w Polsce był kapitalizm, ponieważ wtedy interes przedsiębiorstwa stałby na pierwszym miejscu. Tymczasem przedsiębiorstwo jest dojną krową dla biurokracji, a właściciel przedsiębiorstwa jest petentem urzędników.

     - Czy jest jakaś granica wysokości podatków, po przekroczeniu której można by się zastanawiać nad sensem ich płacenia?

     - Trudno ustalić górną granicę wysokości podatków. Na pewno trzeba się zgodzić, że wojsko, policja i sądy musza być opłacane z podatków. Co do innych sprawa jest dyskusyjna. Jeżeli wszyscy obywatele zgodzą się, że na przykład oświatę mamy utrzymywać z podatków, wtedy wszystko jest w porządku. Częstsza jest jednak sytuacja niezgody. Część ludzi uważa na przykład, że w przypadku służby zdrowia praktyczniejszą metodą są prywatne ubezpieczalnie. W tym wypadku większość nie powinna przymuszać innych. Jeżeli 60 proc. ludzi uważa, że państwowa służba zdrowia jest lepsza, to jednak nie powinni narzucać swojej woli pozostałym 40 proc. Więc kto chce, powinien wpłacać na państwową służbę zdrowia, a kto nie chce, nie powinien być przymuszany. Trzeba dać ludziom wybór. Niech państwo oferuje sobie swoją służbę zdrowia, oczywiście nie na zasadzie monopolu. Wtedy wysokość podatku dla każdego obywatela, w zależności od jego wyboru, może być różna. Jest bowiem wiele dziedzin, których opłacanie z podatków nie ma uzasadnienia. Państwo dotuje na przykład nieopłacalne dziedziny gospodarki. Dlaczego bezrobotny z Suwałk ma mieć mniej pieniędzy, żeby górnik dostał 50 tys. odprawy? Poza tym mamy rozbudowaną administrację. Jest całkowicie nieuzasadnione, aby u nas były setki tysięcy urzędników, czyli licząc z rodzinami, miliony ludzi na utrzymaniu podatnika. W związku z tym odbieranie, w postaci podatków, trzech czwartych pensji jest nieuzasadnione.

     - Jak w związku z tym powinien się zachować człowiek, który ma tylko raz na cztery lata jeden głos, a jednocześnie boi się na przykład bezrobocia i chce dokonać dobrego wyboru politycznego?

     - Powinien głosować na ludzi, którzy dają największą szansę zmiany tego ustroju. Jedyny sensowny głos można oddać na partię antybiurokratyczną. Nie na partię, która chce obecnego systemu. Są bowiem dwie koncepcje opozycji wobec rządzących dzisiaj. Po pierwsze zdobycie władzy w ramach istniejącego systemu i większość partii tym się zajmuje. Wszyscy dążą do posad, tylko jedni pod szyldem lewicy, a drudzy pod szyldem katolicyzmu, prawicy, patriotyzmu. To niewiele daje, że systemem zajmują się na przykład ludzie uczciwsi, ponieważ on sam w sobie jest szkodliwy dla obywateli. Prawdziwym celem odpowiedzialnej opozycji powinien być demontaż tego systemu, który stanowi rodzaj raka wysysającego organizm. Podobnie zresztą jest w Unii Europejskiej. Tam też ogromne rzesze urzędników pasożytują na obywatelu.

     - Dlaczego tak mało ludzi głosuje na partie chcące rozmontować system i ograniczać biurokrację?

     - Dzieje się tak, ponieważ ludzie nie myślą. Dają się manipulować propagandzie. Wadą demokracji jest to, że większość ludzi nie kieruje się rozumem, tylko doraźnymi emocjami, dlatego są łatwym łupem propagandystów. Ci, którzy są u władzy, są w stanie ją utrzymać, panując nad mediami. Dodatkowo ludzie sprawiają wrażenie, jakby chcieli być oszukiwani. Człowiek potrzebuje nadziei i jest w stanie ją kupować. Emeryt głosujący na lewicę wie, że żadnego wzrostu emerytur nie będzie, ale przyjemnie się połudzić. Zyskuje kilka miesięcy przyjemnych złudzeń.

     - Na pewno w Polsce nie dokończono przemian kapitalistycznych. Czy jednak zmierzamy w dobrym kierunku?

     - W tej chwili się cofamy. Przemiany kapitalistyczne zaczęły się w latach 1986-87, chociaż komuniści już 20 lat wcześniej wiedzieli, że kapitalizm jest lepszy. Mieliśmy kilka lat, mimo gigantycznych zakłóceń takich jak inflacja narzucona przez Balcerowicza, w których można było gospodarować w miarę swobodnie. Potem rozwinął się aparat biurokratyczy. Zaczęły się koncesje, wzrosły podatki i przyhamowano proces rozwoju. Od roku 1993 zaczęło się przykręcanie biurokratycznej śruby. Efektem tego jest bezrobocie, które bierze się z tego, że dusi się przedsiębiorstwa.

     - Czy ludzie rządzący systemem nie uświadamiają sobie tego, że gdy obywatele będą biedni, straci na tym również sam system?

     - Rządzący rozumują kategoriami najbliższego roku, ewentualnie najbliższych wyborów. Obniżka podatków przyniesie kłopoty w najbliższych dwóch, trzech latach i wielkie korzyści za lat pięć. W związku z tym przyniesie korzyść dla przyszłych rządów i obecnie rządzący tego nie chcą. Wolą żeby było biednie, ale żeby to oni mieli władzę.

     - Nie można zatrzymać tego błędnego koła?

     - Myślę, że w perspektywie wielu lat wzrost świadomości i wzrost wykształcenia, który w Polsce następuje, może doprowadzić do wyrwania się z tego błędnego koła, ale niestety stracimy kilkanaście lat.

     - Dziękuję za rozmowę.


Zwycięzcy nie oszukują Zwycięzcy nie oszukują
Jon M. Huntsman
Nie znajdziesz tu pustosłowia ani utartych frazesów. Każda rada, jaką daje Ci autor, jest poparta jego czynem. Jon Huntsman jako jeden z nielicznych ludzi prezydenta Nixona nie został oskarżony w sprawie Watergate - wycofał się z Białego Domu, widząc panujące tam zepsucie. Kiedy natomiast tajlandzcy urzędnicy zażądali łapówki, wycofał się z wielomilionowej inwestycji... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 fly: 02.05.2011, 13:35
 Super wywiad :)
 serio?: 09.03.2011, 05:28
 http://www.youtube.com/watch?v=XidlRhyU7M0
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej