Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Po kolei?

     Czy władze Mazowsza sprzedadzą Koleje Mazowieckie? - Wszystko ku temu zmierza - alarmują kolejowi związkowcy. Pieniądze z prywatyzacji miałyby pójść na łatanie dziury budżetowej.

     Koleje Mazowieckie to trzeci pod względem wielkości kolejowy przewoźnik pasażerski w kraju. W zeszłym roku spółka przewiozła 51 min pasażerów. Koleje Mazowieckie dziatalność komunikacyjną rozpoczęły 1 stycznia 2005 r. Powstały jako spółka samorządu województwa (51% udziałów) i PKP Przewozów Regionalnych (49% udziałów). Samorząd województwa dzierżawił od PKP tabor. Później PKP Przewozy Regionalne sprzedały swoje udziały, pozostawiając sobie 5%. W listopadzie 2007 r. samorząd województwa zdecydował się wykupić od PKP PR resztę udziałów. Od tego czasu jest jedynym właścicielem Kolei Mazowieckich. Mówi się, że spółka warta jest co najmniej miliard złotych. A gdyby wskazywać na jej słabe punkty, należy tu wymienić tabor kolejowy. Większość składów ma ponad 30 lat. Te nowoczesne są dzierżawione. A mocne punkty? W przeciwieństwie do Przewozów Regionalnych i Inter City spółka nie jest zadłużona.

     - Przez przypadek, wchodząc na stronę internetową Urzędu Marszałkowskiego, dowiedzieliśmy się o planach prywatyzacji Kolei Mazowieckich - nie kryje zdziwienia Krzysztof Kwiatkowski, szef Komisji Zakładowej "Solidarności" Kolei Mazowieckich.

     Piotr Szprendałowicz, członek Zarządu Województwa Mazowieckiego, nadzorujący pracę "Kolei Mazowieckich-KM" Sp. z o.o. twierdzi, że żadne decyzje nie zapadły. Dopiero trwają przygotowania do oceny firmy przed ewentualną prywatyzacją. - Sejmik 31 maja jedynie wyraził zgodę (głosami PO-PSL - przyp. red.) na przeprowadzenie analiz ewentualnej prywatyzacji i jej wpływu na jakość przewozów - mówi.

     Byłaby to jedna z największych w kraju prywatyzacji firmy transportowej. I tu zaczynają rodzić się pytania.

     ODWRACANIE KOTA OGONEM

     W oficjalnym komunikacie, umieszczonym 19 maja na stronach samorządu, przeczytać można: "Członek Zarządu Województwa Mazowieckiego Piotr Szprendałowicz podkreślił, że pasażerowie oczekują nowoczesnego taboru, jeszcze większego komfortu podróży, a do tego potrzebne są ogromne nakłady finansowe, które mógłby zapewnić inwestor". Dodał, że spółka jest w tej chwili w bardzo dobrej kondycji. Warto więc dać jej szansę na jeszcze większy rozwój.

     Wsparcie samorządu województwa sprawiło, że firma dysponuje coraz lepszym taborem i nie boryka się z problemami finansowymi znanymi większości przewoźników w kraju. To pozwoliło umocnić pozycję spółki KM na rynku. Kolejny etap rozwoju przewoźnika wymaga jednak dalszych znaczących inwestycji w tabor, którego zakup jest niezbędny, aby dostosować usługi do bieżących potrzeb pasażerów. Niestety w obecnej sytuacji województwo wyczerpało swoje możliwości finansowania tej skali inwestycji. Szansą na dalszy, dynamiczny rozwój przedsiębiorstwa i wykorzystanie jego potencjału może być pozyskanie inwestora. Dlatego Zarząd Województwa Mazowieckiego podjął decyzję o wniesieniu pod obrady sejmiku stanowiska dotyczącego sprzedaży udziałów w firmie. W takiej sytuacji spółka zyskałaby możliwość rozwoju, a władze województwa w dalszym ciągu byłyby zamawiającym usługi przewozowe, co pozwoliłoby im nadal decydować o realizowanych na Mazowszu połączeniach. Ostateczną decyzję w sprawie sprzedaży udziałów KM podejmą Radni Województwa Mazowieckiego. Wcześniej przeprowadzona zostanie szczegółowa analiza przedpry-watycacyjna". Po tym komentarzu media ogłosiły, że ruszyła prywatyzacja Kolei Mazowieckich.

     ZWIĄZKOWCY ZASKOCZENI

     - Według ustawy o Związkach Zawodowych powinniśmy być powiadomieni o takim projekcie - zauważa Krzysztof Kwiatkowski. - Nie mieliśmy powodów do informowania Związków Zawodowych, ponieważ nie zajmowaliśmy się kwestią przekształceń w spółce - odpowiada Piotr Szprendałowicz.

     - Po głosowaniu w czasie ostatniego Sejmiku samorząd Mazowsza może zrobić co chce - sprywatyzować czy sprzedać całkowicie. Mleko się już rozlało - komentuje Krzysztof Kwiatkowski. - Tłumaczą teraz, że symulacja, przymiarki. Boją się ruszyć temat przed wyborami samorządowymi, które odbędą się jesienią? - nie wiem. Tylko nasz elektorat kolejarzy i ich rodzin na Mazowszu to 2,5 tys. głosów - zastanawia się głośno.

     Cztery związki zawodowe kolejarzy spotkały się 2 czerwca z Piotrem Szpren-dałowiczem. - Nie jesteśmy przeciwni prywatyzacji, ale uważamy, że powinna być inaczej przeprowadzona, na korzystnych dla Kolei Mazowieckich zasadach - uważa Krzysztof Kwiatkowski. Jan Przywoźny, przewodniczący Federacji Związku Zawodowego Pracowników PKP uzasadnia: - Związki zawodowe kategorycznie sprzeciwiają się jakiejkolwiek formie prywatyzacji bezpośredniej. Jedyna dopuszczalna forma to przekształcenie KM w spółkę akcyjną i podjęcie prac w zakresie wprowadzenia jej na giełdę.

     Związkowcy obawiają się, że zmiana właściciela pogorszy sytuację pasażerów. - Każdy inwestor oczekuje, że wyłożone środki będą przynosić wymierne zyski, poniżej poziomu których inwestycja przestaje być opłacalna. W przypadku Spółki KM być to kwota nawet 50 min zł rocznie. Brak takich zysków odbijać się może negatywnie na misji Spółki, poprzez np. likwidacje połączeń, drastyczne zmiany cen biletów czy zmiany rozkładu jazdy, co uderzy bezpośrednio w odbiorców usług, a więc w społeczeństwo - uważa Jan Przywoźny.

Mimo braku pieniędzy Urząd Marszałkowski wyasygnował 300 tys. zł na badania, które mają służyć opracowaniu nowego rozkładu jazdy dla Kolei Mazowieckich. Ankieterzy pytają podróżnych o punktualność pociągów i ich czystość, oceniają też, ilu podróżnych przemieszcza się określonymi kursami. Przetarg na badania wygrało Stowarzyszenie Zielone Mazowsze (dawna warszawska grupa Federacji Zielonych).
     Prywatyzacji Kolei obawiają się także samorządowcy. - Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Wszystkie dotychczasowe reformy na Kolei poszły w kierunku utrudnienia dostępu do transportu. Przewozy Regionalne odwołały wiele kursów - mówi Zbigniew Grzesiak, burmistrz Mińska Maz. - Już w 1937 r. elektryfikowano kolej, by umożliwić dojazd do stolicy. Dziś jest jedynym środkiem lokomocji dowożącym pasażerów z okolicznych miejscowości do centrum Warszawy, odciążającym stolicę i drogi dojazdowe. - Wielu mieszkańców Mińska Maz. dojeżdża do stolicy do pracy. Pamiętam, jak ciężkie były rozmowy z prezydent Warszawy, by wprowadzić bilet aglomeracyjny, tak żeby mieszkańcy Mińska Maz. mogli korzystać też z komunikacji stołecznej. Powiedziano nam, że powinniśmy dopłacić 2 min zł - mówi Grzesiak.

     Tomasz Czarnogórski, wicebur-mistrz Tłuszcza, nie próbuje przewidywać, co będzie po prywatyzacji Kolei Mazowieckich, bo - mówi - już teraz piętrzą się problemy innego rodzaju. - Obiecane przez Kolej Mazowiecką i Urząd Marszałkowski parkingi "Parkuj i Jedź" nie powstają, a coraz więcej ludzi z małych miejscowości dojeżdża samochodami do Tłuszcza, by tu przesiąść się na Kolej. Zapowiedziane remonty linii kolejowych wciąż są odkładane, podobnie jak budowa wiaduktów nad przejazdami, na których wciąż dochodzi do wypadków. Nie wiadomo nawet, do której komórki PKP mamy się z tymi problemami zwracać - ubolewa.

     BĘDZIE NA DZIURĘ BUDŻETOWĄ

     Poseł Bogusław Kowalski, który zajmował się tworzeniem spółki Koleje Mazowieckie, i poseł Krzysztof Tchó-rzewski (obaj z PiS) skierowali do Adama Struzika, marszałka Województwa Mazowieckiego, pismo, w którym wskazują, że Koleje Mazowieckie wiele stracą na sprzedaży udziałów. Po pierwsze, po prywatyzacji spółka utraci charakter komunalny i będzie miała utrudniony dostęp do funduszy unijnych. Oznaczać to będzie konieczność rezygnacji z planów wykorzystania tych funduszy na modernizację i zakup nowego taboru w przyszłości. Utrudni też realizację już rozpoczętych - na kwotę ponad 0,6 mld zł -projektów.

     Jan Przywoźny podnosi, że teraz co prawda Spółka Koleje Mazowieckie dopłaca do utrzymania nierentownych połączeń, ale po sprzedaży udziałów jej dopłaty do KM wzrosną o około 1/3. Bo operator realizujący przewozy ma prawo do zysku określonego na 6 proc. kapitału spółki. Obecnie, kiedy właścicielem Kolei Mazowieckich jest samorząd, zysk nie jest naliczany. Ale kiedy będzie prywatny właściciel, na pewno wystąpi o pieniądze, które - zgodnie z dyrektywą UE zawartą w Trzecim Pakiecie Kolejowym - mu się należą.

     - Mieliśmy spotkanie z panem marszałkiem, gdzie nam powiedziano, że samorząd jest zmuszony do sprzedaży Kolei Mazowieckich przez trudną sytuacją finansowe Mazowsza - mówi Krzysztof Kwiatkowski. W tym roku województwo mazowieckie zapłacić ma rekordowe "janosikowe", czyli podatek na rzecz uboższych w Polsce gmin - 940 milionów zł, co stanowi aż 30 proc. jego budżetu. - Województwo jest poważnie zadłużone. Na Sejmiku część radnych z koalicji(!) wskazała na nieumiejętne gospodarowanie funduszami przez władze Mazowsza. Dowiedzieliśmy się, że Urząd Marszałkowski kupił w Brukseli "pałacyk". Urzędnicy tłumaczyli, że koszty są mniejsze niż wynajmowanie hoteli - mówi Krzysztof Kwiatkowski. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Adama Struzika, marszałka Województwa Mazowieckiego.

     W nadesłanej wypowiedzi Adam Struzik informuje nas, "że ostateczna decyzja w sprawie ew. pozyskania inwestora jeszcze nie zapadła. W tym momencie trwają prace zmierzające do ogłoszenia przetargu dotyczącego przygotowania analizy przedprywaty-zacyjnej. Jej wyniki określą charakter, zakres i kształt ewentualnych zmian, w taki sposób, aby były one najkorzystniejsze przede wszystkim dla pasażerów, spółki i województwa. Dopiero po tej analizie będą mogły zapaść ostateczne decyzje". Po ewentualnych przekształceniach "w dalszym ciągu bylibyśmy zamawiającym usługi przewozowe. Oznacza to, że nadal będziemy decydować o realizowanych na Mazowszu połączeniach" - informuje marszałek Adam Struzik. Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi w sprawie nabycia nieruchomości w Brukseli.

      Piotr Szprendałowicz zaprzecza, jakoby środki z ewentualnej sprzedaży udziałów w KM miały pójść na pokrycie dziury budżetowej w samorządzie Mazowsza. - Gdyby miało dojść w Kolejach Mazowieckich do przekształceń, nastąpiłyby w przyszłym roku, a deficyt budżetu samorządu należy pokryć w tym roku - uzasadnia.


Irena Świerdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

4 lipca 2010


Od pomysłu do sukcesu Od pomysłu do sukcesu
Denis Waitley, Robert B. Tucker
Pragnienie osiągnięcia sukcesu jest niezmienne - zmienia się jedynie droga prowadząca na szczyt: strategie, umiejętności i reguły, które stosują zwycięzcy, by sięgnąć po najwyższe laury... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej