Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Śmierć męczenników gdańskich

     Był Wielki Piątek 1940 r. Tego dnia Niemcy wywieźli z hitlerowskiego obozu zagłady w Stutthofie 65 Polaków i rozstrzelali ich w pobliskim lesie. Wśród rozstrzelanych byli duszpasterze Polonii gdańskiej, księża Bronisław Komorowski i Marian Górecki.

     Urodzony w 1889 r. ks. Bronisław Komorowski pochodził z Barłożna (pow. Starogard Gdański). Po studiach w seminarium duchownym w Pelplinie przyjął w 1914 r. święcenia kapłańskie. Po wikariacie w Łęgowie został wikariuszem parafii św. Mikołaja w Gdańsku. Następnie skierowany został do Gdańska-Wrzeszcza, gdzie zaangażował się w pracę duszpasterską wśród miejscowej Polonii. Udało mu się przebudować dawną ujeżdżalnię pruską na kościół św. Stanisława Biskupa. Ksiądz Komorowski cieszył się ogromnym szacunkiem wśród Polaków. Nie ograniczał się jedynie do działalności ściśle duszpasterskiej. Organizował też stowarzyszenia i związki ocharakterze religijno-patriotycznym. Zasłynął z patriotycznych kazań. W październiku 1937 r. biskup gdański Edward O'Rourke mianował go proboszczem utworzonej przy kościele św. Stanisława Biskupa parafii personalnej dla Polaków. Niestety, wskutek gwałtownego protestu Senatu gdańskiego, opanowanego przez Niemców, biskup musiał cofnąć tę decyzję.

     Drugi z kapłanów rozstrzelanych 22 marca 1940 r., ks. Marian Górecki, byl młodszy od ks. Komorowskiego o 14 lat. Pochodził z Poznania, gdzie też został wyświęcony w 1928 r. Do 1933 r. pracował na terenie archidiecezji poznańskiej. Następnie na prośbę bp. 0'Rourke został włączony do duchowieństwa diecezji gdańskiej. Jako rektor kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej w Gdańsku-Nowym Porcie otoczył opieką duszpasterską mieszkających tam Polaków. Był też prefektem w Gimnazjum Polskiej Macierzy Szkolnej. Dla obydwu księży tragiczny był już pierwszy dzień wojny, gdy obydwaj zostali aresztowani przez hitlerowców, którzy doskonale wiedzieli o ich działalności patriotycznej w Gdańsku. Ksiądz Komorowski został dotkliwie, pobity jeszcze podczas zatrzymania. Najpierw znaleźli się na szkolnym dziedzińcu Victoria Schule, a następnie w sali gimnastycznej, gdzie znów byli bici i przetrzymywani bez jedzenia; zabroniono im rozmawiać.

     Już następnego dnia zostali wywiezieni do obozu w Stutthofie i osadzeni w bloku XII, w którym więzieni byli księża i nauczyciele. Każdego dnia pracowali przy rozbudowie obozu, m.in. karczując pobliskie lasy. Ksiądz Górecki był ponadto szklarzem, a ks. Komorowski czyścił obozowe ustępy. Przez pewien czas pracowali też w kamieniołomach. Na początku marca 1940 r. obydwaj księża byli poddawani licznym przesłuchaniom. Po nich skierowano ich do karnej kompanii, która była złożona z przedstawicieli Polonii Gdańskiej. W Wielki Czwartek udało się obydwu księżom przedostać do baraku, w którym ks. Bolesław Piechowski potajemnie odprawił Mszę św.

     Następnego dnia, 22 marca 1940 r., po niespełna siedmiu miesiącach pobytu w obozie, zostali rozstrzelani.

     W 1999 r. Jan Paweł II ogłosił ich błogosławionymi w gronie 108 męczenników II wojny światowej. Z diecezji gdańskiej oprócz księży Komorowskiego i Góreckiego na ołtarze wyniesiony został także inny więzień Stutthofu, ks. Franciszek Rogaczewski, rektor gdańskiego kościoła Chrystusa Króla, rozstrzelany 11 stycznia 1940 r.


Wojciech Świątkiewicz


Tekst pochodzi z Tygodnika

21 marca 2010


Tropem SB. Jak czytać teczki Tropem SB. Jak czytać teczki
Roman Graczyk
Autor krok po kroku wprowadza nas w świat dokumentów zgromadzonych w IPN. Przedstawia metody działania komunistycznej bezpieki, wyjaśnia najważniejsze i najczęściej spotykane w mediach i dokumentach terminy... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 TUZAJrVmf: 25.08.2012, 02:03
 Nie wiem kto ich wypedzil, jak i co.Chodzi raezcj o to, ze rzad niemiecki oficjalnie stwierdzil, ze z uznaniem przez Polske Mniejszosci Niemieckiej, koncem zakazu nauczania jezyka niemieckiego na Gornym Slasku, mozliwosci pielegnowania kultury, i takich tam, skonczyl sie w Polsce Vertreibungsdruck. Znaczy, ze juz Polska nie wypedza.I ze owszem, Niemcy moga nadal wracac do Ojczyzny, ale juz bez statusu wypedzonego.Polacy w Niemczech moga startowac do Bundestagu, nikt im nie zabrania. Mogliby nawet zalozyc wlasna partie, ale z okazji rozproszenia po calych Niemczech partia mialaby nikle mozliwosci wprowadzenia do parlamentu wlasnych kandydatow.Tak ze wchodza tylko Polacy i kwaazi Polacy z list wiekszych partii politycznych.Dlaczego Polacy w Niemczech chca byc uznani jako mniejszosc narodowa - nie wiem. Z wywiadow pani prezes Powiernictwa Polskiego wynika, ze dla pieniedzy. Beda odzyskiwac majatki czlonkow Zwiazku Polakow w Niemczech, ktorzy przed wojna mieszkali na Slasku w Rzeszy, a teraz mieszkaja na Slasku w Polsce. Wyglada to na jakis szczwany plan.Z tym uznaniem rzecz trudna, bo w granicach Niemiec nie ma terenow zamieszkalych przez Polakow ani terenow przejetych od Polski w wyniku zmiany granic.Teoretycznie moznaby spedzic Polakow w Niemczech na jeden wybrany teren, tam ich osiedlic na stale, dac jezyk polskie w szkolach, pobudowac domy kultury i koscioly, i dac im status mniejszossci narodowej. Ale mnie by sie to nieprzyjemnie kojarzylo z rezerwatem, ze nie powiem obozem koncentracyjnym. O Sosnowcu mi nic nie mow, ja sie tam urodzilem. I natychmiast poczulem ochote wyjazdu na stale.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej