Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Zbrodnia Katyńska po 70 latach

     Sprawa Katynia wciąż pozostaje otwarta. W ciągu minionych siedmiu dekad obrosła w bogatą symbolikę. Obrazuje tak nędzę świata, jak i najlepsze cechy ludzkiej natury.

     Z jednej strony Katyń symbolizuje zbrodnię popełnioną bez wyroku sądowego na jeńcach wojennych, jej nierozliczenie, wielkie kłamstwo totalitarnego państwa, poświęcenie sprawiedliwości na ołtarzu wielkiej polityki i bezradność maluczkich, wreszcie cierpienia rodzin pozbawionych wiadomości o losie najbliższych, a później zmuszanych do życia w upokorzeniu. Z drugiej zaś strony ucieleśnia niezłomną postawę polskich oficerów, którzy nie ulegli sowieckiej indoktrynacji oraz nieugiętą, wbrew wszystkiemu, walkę Polaków o prawdę.

     Już we współczesnym wymiarze sprawa katyńska odzwierciedla pokrętną politykę Moskwy wobec Polski, ale także ukazuje antyautorytarną Rosję, bez której dotarcie do historycznej prawdy byłoby o wiele trudniejsze, jeśli w ogóle możliwe.

     Katyń zajmuje w polskiej tożsamości narodowej miejsce szczególne. Okropności, które bolszewizm zgotował Polakom, nasza pamięć zbiorowa notuje wszakże wiele. Są to okrucieństwa rewolucji, bestialstwa krasnoarmiejców podczas wojny 1920 r., niesłusznie zapomniana eksterminacja mieszkańców polskich regionów autonomicznych Marchlewszczyzny i Dierżyńszczyzny w latach Wielkiej Czystki, czy wreszcie zdradziecka napaść z 17 września 1939 r. i będący jej konsekwencją terror aresztowań, deportacji i łagrów.

     Niemniej tylko Katyń - ta mała miejscowość nieopodal Smoleńska - miała w sobie taką siłę fatalną, że kolejne pokolenia niepokornych, niegodzących się duchowo na sowiecką dominację Polaków, wypisywały na murach hasła "Katyń pomścimy".

     W SMOLEŃSKIM LESIE

     W dosłownym sensie, historyczno-geograficznym, Katyń jest miejscem wymordowania żołnierzy, głównie oficerów, więzionych w obozie w Kozielsku.

     W szerszym rozumieniu oznacza zbrodnię popełnioną na więźniach nie tylko Kozielska, ale także pozostałych dwóch obozów - Ostaszkowa i Starobielska, których miejsca kaźni przez 40 lat nie udało się zlokalizować. Dopiero po otwarciu archiwów sowieckich okazało się, że zostali rozstrzelani w Charkowie i Miednoje koło Tweru. W sumie 14 737 mężczyzn i do tego jedna kobieta, por. lotnictwa Janina Lewandowska, córka gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego.

     W jeszcze szerszym ujęciu zbrodni katyńskiej jej ofiarą padli nie tylko internowani w wyżej wspomnianych trzech obozach, ale także ponad 7 tysięcy osób przetrzymywanych w aresztach i więzieniach Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, również skazanych na śmierć na mocy przygotowanej przez szefa NKWD Ławrientija Berię decyzji Biura Politycznego WKP(b) z 5 marca 1940 r., podpisanej dzień później przez Stalina, Mikojana, Mołotowa i Woroszyłowa.

     Wreszcie Katyń symbolizuje wszystkie zbrodnie popełnione przez sowiecki totalitaryzm po 17 września 1939 r.

     "Jest to wieczór, minęliśmy Smoleńsk, dojechaliśmy do stacji Gniazdowo. Wygląda tak jakbyśmy mieli tu wysiadać, bo kręci się wielu wojskowych. W każdym razie dotychczas nie dali nam nic dosłownie do jedzenia. Od wczorajszego śniadania żyjemy porcją chleba i skromną dawką wody" - takie ostatnie słowa zapisał V swoim notatniku więzień obozu kozielskiego porucznik Wacław Kruk.

     Z kolei jego towarzysz niedoli major Adam Solski ostatnie zapiski poczynił już na miejscu kaźni: "Przywieziono [nas] gdzieś do lasu; coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrali zegarek, na którym była godzina 6.30. Pytano mnie o obrączkę, którą [...]. Zabrano ruble, pas główny, scyzoryk [...]".

     Później były już tylko strzały w tył głowy, oddawane przez przeszkolonych w wykonywaniu egzekucji funkcjonariuszy NKWD, zakopanie ciał w masowych grobach oraz zasadzenie na nich młodych drzew dla zatarcia śladów.

     WIELKIE KŁAMSTWO

     Zaczęło się zaraz po tym, jak 13 kwietnia 1943 r. radio Berlin triumfalnie podało informację o odkryciu w pobliżu Smoleńska masowych grobów polskich oficerów. Wiadomość nagłośniła już następnego dnia wydawana na zajętych przez Niemców terenach prasa gadzinowa, w tym niemiecki dziennik polskojęzyczny "Nowy Kurier Warszawski".

     Sowiecka reakcja była natychmiastowa. Stalin obwieścił, że zbrodnię popełnili Niemcy i tę wersję, mimo polskich starań, oficjalnie przyjęli alianci. - Jeżeli są martwi, nic nie przywróci im życia - mówił generałowi Władysławowi Sikorskiemu premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill o pomordowanych w Katyniu. Podobnie zachowywali się Amerykanie. Dopiero wybuch wojny koreańskiej - w 1950 roku! - zmienił stosunek USA do sprawy zbrodni katyńskiej. Anglicy zwlekali jeszcze dłużej.

     Stalin z kłamstwa katyńskiego uczynił fundament swojej polityki. Posłużył się nim jako pretekstem do zerwania stosunków z polskim rządem. - Popełniwszy potworną zbrodnię na oficerach polskich, władze hitlerowskie urządzają komedię śledztwa, wykorzystując w inscenizacji tej komedii niektóre, dobrane przez nich samych polskie elementy profaszystowskie - napisał w nocie sowiecki minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow.

     Moskiewską wersję siłą rzeczy podtrzymywali polscy komuniści, wyniesieni do władzy na sowieckich bagnetach. W armii generała Berlinga poddawano żołnierzy indoktrynacji. Miała ona wytworzyć wśród nich poczucie "wdzięczności do Rządu Radzieckiego za ujawnienie prawdy o mordach w lesie katyńskim". Władysław Gomułka zaś napisał później: "Katyń był przez długi czas codzienną pożywką reakcji, która jak szakal na pobojowisku żerowała na ofiarach hitlerowskiej kaźni".

     Z kolei gdy Kongres USA wszczął dochodzenie w sprawie katyńskiej, komunistyczny rząd w Warszawie oświadczył między innymi, że "naród polski patrzy z obrzydzeniem na próby amerykańskich kół rządzących posługiwania się zatrutą bronią odziedziczoną po Goebbelsie, próby zmierzające do zatarcia śladów zbrodni hitlerowskich".

     Istnieją poszlaki wskazujące, że już w 1945 r. myślano o przygotowaniu pokazowego procesu tych Polaków, którzy przyczynili się w czasie wojny do ujawnienia prawdy o Katyniu. Z końcem stalinizmu zrezygnowano z takiej propagandy. Zamiast niej wybrano strategię przemilczania. Hasła "Katyń" nie umieszczano w encyklopediach. Niemniej zwalczano wszelkie próby utrwalenia pamięci o sowieckiej zbrodni. Na przykład w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1981 r. usunięto potajemnie z wojskowych Powązek przygotowany społecznie - przez braci Melaków pod duchową opieką ks.Wacława Karłowicza - pomnik katyński.

     WALKA O PRAWDĘ

     - Gdy stałem w tamtym maju 1943 r., w duszącym smrodzie, przyciskając chusteczkę do nosa, nad otwartymi grobami Katynia, opanowany byłem, pamiętam, myślą: czy dane mi będzie dać świadectwo prawdzie - wspominał po z górą 30 latach pisarz Józef Mackiewicz, który za wiedzą i zgodą władz Polski Podziemnej obserwował niemieckie prace ekshumacyjne w Katyniu.

     Z oczywistych względów prawdę o zbrodni usiłowała przez lata obwieszczać światu wyłącznie emigracja. Ale w kraju sprawa katyńska była niezbywalnym elementem patriotycznej edukacji w części polskich domów. Z czasem powstały stowarzyszenia katyńskie. Ksiądz Stefan Niedzielak, proboszcz, parafii św. Karola Boromeusza stworzył na ścianie kościoła katyńska ścianę pamięci. Najprawdopodobniej było to jedną z przyczyn jego śmierci. W nocy z 20 na 21 stycznia 1989 r. ksiądz Niedzielak został zamordowany przez "nieznanych sprawców". Był więc jakby ostatnią ofiarą Katynia.

     Rozpad systemu komunistycznego otworzył nowy rozdział w historii sprawy katyńskiej. Michaił Gorbaczow przyznał, że mord był dziełem NKWD, a Borys Jelcyn przekazał stronie polskiej cenne archiwalia. Pojawiły się też publikacje zawierające dokumenty dotyczące zbrodni. Ale rosyjska polityka z biegiem czasu uległa usztywnieniu, czego ukoronowaniem było umorzenie w 2004 r. śledztwa prowadzonego przez Główną Prokuraturę Wojskową Federacji Rosyjskiej. Towarzyszyło temu utajnienie większości akt.

     W OCZEKIWANIU NA PRZEŁOM

     Oddajemy czytelnikom do rąk ten tekst w przededniu rocznicowych uroczystości katyńskich. Nie wiemy zatem, co usłyszymy podczas nich z ust premiera Putina czy prezydenta Miedwiediewa. Słowa bywają bardzo ważne, ale - bez względu na to, co powiedzą czynniki rosyjskie - w dłuższej perspektywie liczyć się będą przede wszystkim czyny. Tych nie zastąpią najpiękniejsze nawet mowy nad grobami pomordowanych. Dla nas najważniejsze jest, by władze Rosji z prawdziwie dobrą wolą przychyliły się do polskich postulatów. A pilnych spraw jest wiele. Z roku na rok topnieją bowiem szeregi tych, na których życiu zbrodnia katyńska wycisnęła tragiczne piętno i którzy mają niezbywalne, moralne prawo do zadośćuczynienia. Przede wszystkim ofiary Katynia muszą przestać uchodzić w świetle rosyjskiego prawa za przestępców, a sam mord powinien zostać uznany za zbrodnię ludobójstwa. Ponadto oczekujemy od strony rosyjskiej odtajnienia wyników śledztwa i ujawnienia pozostałych istotnych dla sprawy dokumentów, a może nawet i podjęcia działań, które przyczynią się do odtworzenia białoruskiej listy katyńskiej.

     Moskwa powinna uczynić swoją politykę w bardziej prostolinijną i zaprzestać gry kartą katyńska.


Marek Krukowski


Tekst pochodzi z Tygodnika

11 kwietnia 2010


Sztuka wojny. Wydanie II Sztuka wojny. Wydanie II
Sun Tzu, Sun Pin
Niewiarygodne, że zasady i metody konfrontacji z przeciwnikiem znane w odległej epoce i zupełnie innej cywilizacji z powodzeniem znajdują zastosowanie również dzisiaj. "Sztuka wojny" przedstawia zbiór zaleceń i rad dla każdego, kto dowodzi ludźmi, stawia czoła wyzwaniom i walczy o pozycję dla siebie i swoich podwładnych... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 jola: 11.04.2010, 13:59
 o zbrodni w Katyniu dowiedziałam się dopiero w 1985 roku, miałam wtedy 29 lat
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej