Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
To byli dumni Polacy

     Odczytanie - godne, ale w tempie - pełnej listy ofiar drugiej katastrofy katyńskiej zajmuje pełne 5 minut. Nazwiska osób, których pojedynczą śmierć, w "normalnych warunkach" omawialibyśmy tygodniami... A nazwisk tych dziesiątki. Janusz Kurtyka, prezes IPN - człowiek, który w czasach II wojny byłby wysokim dowódcą AK. Nawet tak wyglądał; tak godnie, jakby wyszedł z okupacyjnej fotografii. Anna Walentynowicz - zawsze wzruszająca, zawsze pogodna, zawsze kojarząca się z najbardziej romantycznym momentem naszych dziejów - z Sierpniem '80 r. Krzysztof Putra, ojciec ośmiorga dzieci, zawsze przekonany, że już za chwilę karta jego ugrupowania odwróci się, że będzie lepiej i że skandalem jest brak obwodnicy w Augustowie... Władysław Stasiak, tak skłonny do barokowych metafor i wierzący, że Państwo Polskie ma sens, ale zawsze odbierający telefon, nieważne, jak ważną funkcję by pełnił..I tak można by ciągnąć. Bo zginęli ludzie takiego "typu", jakich rozstrzeliwano w Katyniu 70 lat temu. Inteligencja, elity, patrioci. Ludzie z wadami, jak wszyscy ludzie, ale przede wszystkim ludzie przejęci' ideą służby publicznej. Dziś takich ludzi nie ma zbyt wielu. A przecież Polska to taki kraj. który sam się nie kręci, który trzeba, bardziej niż inne kraje, ciągnąć do przodu lub utrzymywać na powierzchni - wielkim wysiłkiem. Wbrew okolicznościom i zazwyczaj wbrew światu. Dlatego utrata tych polskich patriotów jest taką stratą. Bo to nie byli karierowicze. To byli dumni Polacy.

     Lech Kaczyński... Nie było chyba polityka, którego postrzegano by tak źle, a który jednocześnie byłby tak dobrym człowiekiem. Zwróćmy uwagę: ogromna większość ludzi zaproszonych przez niego do współpracy pozostała przy nim do końca. Zwyczajnie go lubili, przywiązywali się. Wielu opowiadało, że traktował ich jak córkę lub syna i nie było w tym krztyny uzurpacji. Bo naprawdę taki był, ojcowski. Wszystkich wokół starał się wychowywać, uczyć. Zawsze znalazł czas na parę słów osobistych, niezwiązanych z pracą. Dlatego w Pałacu panowała tak szczególna atmosfera - niemalże rodzinna, intymna, co oczywiście nie zawsze skutkowało dobrze. Prezydent nie chciał wyrzucać ludzi z pracy, nie chciał gonić. Lubił ludzi.

     A żonę kochał szczerze i mocno. To się czuło, tę wzajemną sympatię, ciepło wzajemnych relacji. To małżeństwo nie miało nic z "kontraktu", było bezwarunkowe.

     O polityce wiedział dużo. Nie był bezradny wobec rzeczywistości. Doskonale rozróżniał emocje od bezdyskusyjnych faktów, umiał analizować motywy sojuszników, rywali, wrogów. Znał się ria ludziach, na ich psychice. Uważnie obserwował otaczający go świat. Wydawał się lepiej do niego przystosowany niż mniej dostępny brat Jarosław. Rzadko bywał w złym humorze, zresztą-jak opowiadali bliscy współpracownicy - zły nastrój, nawet gniew mijały mu szybko. No i oczywiście miał niesamowite poczucie humoru, sypał żartami. Na ich opowiadanie przyjdzie jeszcze czas.

     Jego obsesją, najważniejszą miłością była Polska. Jak już ktoś zauważył, chciał, by dzisiejsza ojczyzna dorastała choć trochę do mitu II Rzeczpospolitej, o której wiedział zresztą niesłychanie wiele. Tego wymagał od ludzi, często także jeżeli chodzi o formę zachowań, stylu, słownictwa. I wiedział, że naród, który nie pamięta o przeszłości, nie ma przyszłości. Dlatego z takim uporem forsował politykę historyczną. Dziś myślę, że chciał Polaków wychować do polskości - tej z łopoczącymi skrzydłami husarii, tej z Powstania, tej z innych Powstań, konspiracji, Sierpnia. Wiedział, że tak może być i nie dał sobie wmówić, że wolna Polska, musi oznaczać byłej akość postaw i czynów, czy też wynarodowienie. To on przywrócił Rzeczpospolitej pamięć Powstania Warszawskiego. Owszem, pamiętano i wcześniej, ale w skali zupełnie nieprzystającej do tego zrywu. Zwróćmy uwagę: przywrócił nowocześnie, poprzez muzeum pełne mul-timediów, nagrań, eksponatów. Tam nie ma żadnych gablotek za szybą. Powierzył to zadanie młodym ludziom, bo-na młodych stawiał. Owszem, uważał, że do pewnych spraw muszą dojrzeć, że kariery nie należy robić za szybko, ale przecież patrząc na polską politykę, wiemy, że miał rację.

     Zaraz po elekcji, spadły na niego kamienie wyjątkowo grubo ciosane. Nie było pardonu. Każdy pretekst, każdy najmniejszy błąd to były powody do huraganowego ostrzału. Uderzono bronią atomową - czyli śmiechem. Kpiono z prezydenta Rzeczpospolitej, ryczano, kulano się po podłodze. Pogardą i szyderstwem zainfekowano kulturę niską i wysoką, starszych i młodzież, często zupełne dzieci. Świadomie, z premedytacją. Gdyby nie doleciał do Katynia, pewnie napisano by, że to nieudacznik, bo przecież Tusk doleciał... Tak, ma rację Stanisław Jane-cki, gdy mówi, że Polaków zaczadzono, że odebrano im poczucie proporcji i zwykłej przyzwoitości. I że ten dzisiejszy powszechny żal to podświadome poczucie winy. Winy za przyzwolenie na zło. Jest jego wielką chwałą, że mimo tego ostrzału - nie zmienił się, że obronił swoją miłość do ludzi. Bo przecież, gdy żyjemy pod ostrzałem, często sami dziczejemy.

     Zawsze gdy go spotykałem, rozmawialiśmy o bliźniactwie. Wiedział, że tylko bliźniak jest w stanie zrozumieć relację bliźniaczą, bliższą niż jakakolwiek inna. Kiedyś zapytał mojego bliźniaka: A ile razy dziennie panowie do siebie dzwonią? Brat odpowiedział, że różnie, ale przynajmniej kilka razy, o ile nie częściej. - A, to tak jak my - odpowiedział Lech Kaczyński. Lech Kaczyński, najwybitniejszy prezydent wolnej Polski. Ten, który miał być skazany na bycie "małym". Oby Jego śmierć przyniosła nam otrzeźwienie.

     Lech Kaczyński (1949) urodził się w Warszawie, w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Matka służyła w Szarych Szeregach, ojciec był żołnierzem Armii Krajowej. Lech, tak jak jego bliźniaczy brat Jarosław, studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Obaj podczas Wydarzeń Marcowych znaleźli się wśród protestującej młodzieży akademickiej. W 1971 r. młody prawnik przeniósł się do Sopotu, by podjąć pracę naukową na świeżo powstałym Uniwersytecie Gdańskim. Doktorat z prawa pracy obronił w 1980 r., habilitował się 10 lat później. W Gdańsku szybko wszedł w pracę konspiracyjną. W 1977 r. podjął współpracę z Biurem Interwencji KOR, rok później z tworzącymi się Wolnymi Związkami Zawodowymi. W Sierpniu '80 został doradcą Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

     Był delegatem na I Krajowy Zjazd "Solidarności". W stanie wojennym internowany w obozie w Strzebielinku. Po uwolnieniu powrócił do podziemnej działalności związkowej. W grudniu 1988 r. został członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Brał udział w obradach okrągłego stołu w zespole do spraw pluralizmu związkowego. W wyborach czerwcowych 1989 r. wybrany na senatora, a dwa lata później na posła, tym razem z listy Porozumienia Obywatelskiego Centrum. W 1990 r. został I wiceprzewodniczącym NSZZ "Solidarność". Kiedy Lech Wałęsa przeszedł do wielkiej polityki, kierował pracą związkową. W 1991 r. został na kilka miesięcy szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Kancelarii Prezydenta. W latach 1992-1995 był prezesem Najwyższej Izby Kontroli. W czerwcu 2000 r. Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości w gabinecie Jerzego Buźka, gdzie doprowadził do zerwania z obowiązującą w Polsce od lat liberalną polityką karną. Szybko stał się najbardziej popularnym członkiem rządu. W kwietniu 2001 r. stanął na czele Komitetu Krajowego "Prawa i Sprawiedliwości". Jesienią 2002 r. bezdyskusyjnie wygrał wybory na prezydenta Warszawy. Rządy w stolicy rozpoczął pod hasłami zlikwidowania pasożytujących na mieście układów korupcyjnych, tzw. "układu warszawskiego" oraz przywrócenia ładu i porządku. Słowa dotrzymał. Doprowadził do utworzenia Muzeum Powstania Warszawskiego, które otworzył w 60. rocznicę jego wybuchu, 1 sierpnia 2004 r. Od 23 grudnia 2005 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

     Maria Kaczyńska z Mackiewiczów urodziła się w Machowie. Jej matka Lidia była nauczycielką, a ojciec Czesław leśniczym. Rodzina przybyła na teren dzisiejszej Polski z Wilna. Ojciec był tam żołnierzem Armii Krajowej, jeden z jego braci walczył pod Monte Cassino. Drugi brat zginął w Katyniu.

     Maria Kaczyńska mieszkała z rodzicami w Rabce-Zdroju, po maturze wybrała studia w Sopocie. Ukończyła Wydział Transportu Morskiego Wyższej Szkoły Ekonomicznej (dzisiaj Uniwersytet Gdański) i rozpoczęła pracę w Instytucie Morskim. W 1978 r. wyszła za mąż za Lecha Kaczyńskiego, asystenta na Wydziale Prawa UG. W 1980 r. urodziła się im córka Marta. Maria nie wróciła już do pracy etatowej, w latach 80. - w okresie internowania męża i potem - zarabiała tłumaczeniami z języka angielskiego i francuskiego oraz lekcjami. Była zawsze u boku męża w czasie działalności opozycyjnej i podziemnej.

     Jako Pierwsza Dama patronowała wielu organizacjom charytatywnym. Wspierała swoim autorytetem środowiska artystyczne kultywujące rodzimą kulturę i tradycję. Zajmowała się promocją Polski w świecie, zmierzając do eliminowania fałszywych, negatywnych stereotypów. Często bywała w teatrze i w filharmonii. Lubiła podróże i rzeczywiście znała życie i obyczaje innych narodów. Ceniła życie rodzinne. Lubiła spędzać czas ze swoimi wnuczkami: Ewą i Martyną.


Jacek Karnowski


Tekst pochodzi z Tygodnika

18 kwietnia 2010


Trzech kumpli Trzech kumpli
Praca zbiorowa
Książka na podstawie filmu dokumentalnego Anny Ferens i Ewy Stankiewicz "Trzech kumpli" wyprodukowanego przez TVN.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej