Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Obecni w naszym tygodniku

     Byli z nami na tamach naszego tygodnika: przeprowadzaliśmy z nimi wywiady, pisaliśmy o nich reportaże, wypowiadali się w artykułach, drukowaliśmy ich głosy czy kazania. Zaledwie dwa tygodnie temu minister Andrzej Przewoźnik opowiadał o ostatnich przygotowaniach do uroczystości katyńskich. Był naprawdę nieludzko zmęczony, ale nie odmówił wywiadu. Dziękujemy, panie ministrze.

     Zawsze był z nami Prezydent RP Lech Kaczyński, jego sympatia towarzyszyła nam od początku tygodnika. Kiedy wcześniej pracowałam w "Tygodniku Solidarność", napisałam o nim reportaż, a wkrótce potem został on ministrem sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buźka. Żartowaliśmy później, jaką moc sprawczą miał ten artykuł. W tygodniku "Idziemy" z satysfakcją pokazywaliśmy Pana Prezydenta i Jego Urząd, podkreślając ogromne zasługi dla Rzeczypospolitej i dla tylu konkretnych osób, które w jej imieniu przyjmował, dziękował im, zauważał je i odznaczał, upamiętniał ich pracę dla Polski. Szczególnie byliśmy wdzięczni za odznaczenia dla księży, których prezydent honorował za lata ich walki o niepodległość i solidarność.

     Lech Kaczyński był obecny na naszych łamach także razem z żoną. Para Prezydencka pojawiała się na wielu fotografiach i w artykułach. Dwa lata temu w akcji "Pola nadziei" - żonkile dla hospicjów - Maria Kaczyńska wspierała działania i sfotografowała się z mężem wśród tych kwiatów. Pani Prezydentowa też opowiadała naszym czytelnikom o zwyczajach świątecznych, a w reportażu o sędziwej Jadwidze Kaczyńskiej przedstawiliśmy całą rodzinę.

    Od lat zaprzyjaźniony był z nią ks. prałat Roman Indrzejczyk. Był również obecny na naszych łamach, przeprowadziliśmy z nim wywiad krótko po tym, jak został kapelanem Prezydenta RP. Przedtem przez wiele lat był proboszczem w parafii Dzieciątka Jezus na Żoliborzu, gdzie dawał wsparcie z solidarnościowej opozycji, ale był też oparciem dla szukających drogi ekumenicznego i międzyreligijnego dialogu. Był księdzem niezwykłym. Współpracowałam z nim blisko w Polskiej Radzie Chrześcijan i Żydów, obserwowałam jego transparentną tożsamość wiernego i pokornego ucznia Chrystusa. Z jaką miłością odprawiał Mszę świętą, z jaką dumą i radością prowadził gości do kaplicy w Pałacu Prezydenckim! i człowiekiem był niezwykłym. Wolał narazić się na śmieszność niż komuś zrobić przykrość. Nigdy nie posługiwał się ironią, z nikogo nie drwił - dlatego tak bardzo bolały go kpiny z Lecha Kaczyńskiego. Posługa ks. Romana była solą w oku dla różnych stron politycznej sceny, jedni mieli mu za zle że jest kapelanem "u Kaczyńskiego", drudzy, że "brata! się z Kuroniem". Ale ks. Roman nigdy nie dał się zawłaszczyć. Służył Bogu i człowiekowi, a smutki i gorycz "rozpuszczał " w wierszach, które rozdawał przyjaciołom. Obdarowywał nas też wspaniałymi SMS-ami, które przysyłał z każdej podróży. Także z ostatniej: pozdrawiam z Katynia.

     Naszym - a naprawdę czytelników - gościem wielokrotnie był Stefan Melak, niestrudzony w dziele budowania pamięci narodowej, przy tym zawsze życzliwy, optymistycznie nastawiony i pełen serdeczności. Był jednym z twórców "świadomości katyńskiej", razem z braćmi i kuzynami z warszawskiej Pragi - pod duchowym przewodnictwem niezapomnianego ks. Wacława Karłowicza - tworzył już w latach 70. kręgi pamięci narodowej i Komitet Katyński. Stefan Melak z wykształcenia był historykiem i miał niebywałą wiedzę "katyńską", a do tego wyraziste przemyślenia. Bracia Melakowie zbudowali też Miejsce Pamięci Bitwy pod Olszynką Grochowską, które często pokazywaliśmy na naszych łamach. Wielkim wzięciem u czytelników cieszył się reportaż o Krzyżu Katyńskim. którzy Melakowie w lipcu 1981 r. potajemnie przygotowali i równie sekretnie zainstalowali na Powązkach. Stefan Melak zawoził do Katynia pierwsze polskie drewniane krzyże, a dla osób, których działalność na polu niepodległościowym cenił, miał wybite ..krzyżyki katyńskie"; ciąęle nie miał czasu, aby w odpowiednio uroczystej atmosferze - jak mówił - wręczyć taki krzyżyk naszej redakcji. Zauważał każda publikację poświęconą pamięci katyńskiej i zawsze za nią dziękował.

     W zupełnie inny, ale bardzo wyrazisty sposób, obecny był w naszej redakcji Stanisław Mikke, adwokat i redaktor naczelny miesięcznika "Palestra". Prawdopodobnie nigdy u nas nie był, ale za to "od zawsze" leżała na półce jego książka "Śpij, mężny w Katyniu, Charkowie i Miednoje". Książka niezwykła, bo dokumentująca - na podstawie osobistego dziennika - postęp prac w Katyniu od 1991 r. Autor jeździł tam, aby włączyć się w postępujące prace, ale nade wszystko, aby je w reporterski sposób dokumentować. To w tej książce znajdziemy opis jednej z pierwszych - jakże wtedy cichych i skromnych - uroczystości pogrzebania ekshumowanych zwłok, którym w 1991 r. przewodniczył świeżo mianowany na ordynariusza polowego abp Sławoj Leszek Głodź. I w tej książce mamy opis działalności Stefana Melaka. I Andrzeja Przewoźnika, który organizował ekipy badawcze i uroczystości pogrzebowe, a wreszcie wybudował cmentarz. I tu mamy także reporterski zapis o pierwszych krokach o. Ptolomeusza, franciszkanina, którego wstrząsające improwizowane kazanie żegnało na katyńskim cmentarzu tych wszystkich - wymienionych tu - jego znajomych, którzy przylecieli na uroczystość.

    A ks. Józef Joniec, ojciec "Parafiady"? W iluż wywiadach u nas wystąpił, w iluż opowieściach? A Janusz Zakrzeński w uroczym wywiadzie?

     Kolejny na naszej liście "stale obecnych" jest Maciej Płażyński, wielki sympatyk naszego tygodnika. Zawsze - czy to jako poseł Ziemi Gdańskiej, czy ostatnio prezes Wspólnoty Polskiej - miał dla nas czas i dzielił się refleksjami. Z goryczą mówił o etosie "Solidarności" - z której wszak wyrósł - że "politycy, odwołując się do niego, czy powołując na solidarnościowe korzenie, często przesadzają, bo wielu z nich tym etosem w rzeczywistości nie było aż tak zafascynowanych". Ale był przy tym przekonany, że "pojęcie to wciąż jest dobrze odbierane przez społeczeństwo. Można powiedzieć - mówił - że jest to zwycięstwo idei. Główne siły polityczne, przynajmniej nie lewicowe, ciągle chętnie się do niej odwołują". Na naszych łamach Maciej Płażyński z wielką odpowiedzialnością i z wielką nadzieją mówił o swojej pracy dla Polonii, podnosząc jej zasługi w krzewieniu narodowej tożsamości.

     Osobne miejsce należy się w tym ostatnim spotkaniu z naszymi gośćmi - bo pisać o nich będziemy, ale oni już się naszych łamach wypowiadać nie mogą - otóż osobne miejsce należy się Annie Walentynowicz. Z dwóch powodów: po pierwsze, zostajemy z wielkim poczuciem niespełnienia - od dawna nosiliśmy się z zamiarem przygotowania wielkiego reportażu o Pani Annie. Taki reportaż już nie powstanie. A należał się czytelnikom także dlatego, że to właśnie ona upomniała się u młodych historyków, u badaczy IPN i u Pana Prezydenta - o zbadanie, udokumentowanie i wreszcie uhonorowanie księży, którzy przez wszystkie lata komunistycznego zniewolenia byli dla nas podporą i tarczą. I taką działalność historycy IPN podjęli, a jej owocem były odznaczenia i konferencje, o których pisaliśmy na naszych łamach. Skoro IPN, to wspomnijmy jego prezesa Janusza Kurtykę, obecnego u nas przez artykuły i książki pokazujące pracę IPN. I Tomasza Mertę, wybitnego wiceministra kultury, którego wiedza i troska o dziedzictwo narodowe stała w tle wielu opisywanych przez nas działań.

     Wielu ludzi mówiło - aaa, daliby już spokój z tą historią, po co odkurzać stare dzieje. Ale właśnie nie, bo przecież historia buduje naszą tożsamość. Tak - dzięki decyzjom Kancelarii Prezydenta - był wypełniany testament Jana Pawła II. Ostatniej konferencji, kilka miesięcy temu, przewodniczył minister Władysław Stasiak, także znany z naszych łamów czytelnikom. Jeden z pierwszych jego wywiadów, jeszcze u początków naszego tygodnika, dotyczył spraw warszawskich. Minister Władysław Stasiak był nie tylko bohaterem naszych tekstów, ale też wiernym czytelnikiem.

     W tym miejscu naszego pożegnalnego artykułu powinien pojawić się minister Janusz Krupski, z którym wywiad był już zaplanowany. Minister ds. Kombatantów nie występował jeszcze u nas bezpośrednio, za to wiele razy obecna była jego żona Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin Trzy Plus. Często w wywiadach odwoływała się do doświadczeń swojej rodziny i mówiła o mężu. Także w ten sposób był nam bliski.

     Na koniec Pan Prezydent Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent RP na Uchodźstwie. To jemu i jego wspaniałej aktywności zawdzięczamy przeniesienie tradycji II Rzeczpospolitej do naszej odrodzonej wolności i demokracji. Niedawno obchodził 90. urodziny, o czym z radością informowaliśmy na naszych łamach.

     I jeszcze raz - już bardziej osobiście - Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Towarzyszyłam mu w wielu przedsięwzięciach, byłam świadkiem jego walk o cmentarze żydowskie, słuchałam jego opowieści o lwowskim boju o Cmentarz Orląt, podziwiałam za inicjatywy mniej nagłaśniane - na polskich cmentarzach na zachodzie Europy. Był człowiekiem negocjacji i koncy-liacji, benedyktyńskiej pracy i niebywałej pasji historycznej. Zawsze troszczył się o Polskę, wspierał także małe akcje: tablice dla szwoleżerów, inscenizacje historyczne, publikacje. Rozmawialiśmy parę dni temu, kiedy w ramach przygotowań do uroczystości katyńskich szykował wyjazd specjalnego pociągu i opowiadał mi o wolontariuszach, którzy pojada. Już się cieszył na książkę katyńską, która chciał skończyć latem i wydać jesienią.

     Panie Prezydencie i Pani Prezydentowo, Panowie Ministrowie i Posłowie, Drodzy Księża, Drodzy Koledzy. Dziękujemy Wam a wszystkie chwile, jakie poświęciliście naszym czytelnikom przez nasze pośrednictwo. Dziękujemy Bogu za Was.


Barbara Sułek-Kowalska


Tekst pochodzi z Tygodnika

18 kwietnia 2010


Marzec '68 Marzec '68
Piotr Osęka
Na temat wydarzeń, które rozegrały się w Polsce wiosną 1968 roku napisano już wiele książek (w tym też paszkwili), artykułów, wspomnień; ukazało się mnóstwo dokumentów. Powstały filmy dokumentalne, a nawet film fabularny. Jest to zapewne jeden z lepiej zbadanych epizodów w najnowszej historii. Nie znaczy to, że nie warto już tego problemu drążyć i o nim pisać... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej