Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Polska na Wawelu

     Kaplicę pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu każdego dnia odwiedzają tysiące ludzi. Kolejka tych, którzy chcą pokłonić się przed sarkofagiem Lecha i Marii Kaczyńskich nie maleje, choć od katastrofy smoleńskiej upłynęły już dwa miesiące.

     - Najwięcej odwiedzających byto ich w pierwszym tygodniu po 18 kwietnia - opowiada ks. prał. Zdzisław Sochacki, proboszcz wawelskiej katedry, który stale obserwuje wszystko, co dzieje się przy grobie państwa Kaczyńskich. - Wtedy hołd oddawało im około siedemnastu tysięcy osób dziennie. Teraz, w dni powszednie, liczba nawiedzających kryptę sięga pięciu, sześciu tysięcy. Ale w święta jest ich jeszcze więcej. To wszystko jest prawdą - podkreśla. Niedawno zetknął się bowiem z opinią, iż mówiąc o wielkiej liczbie odwiedzających kryptę, uczestniczy w kampanii prezydenckiej.

     ABY POLSKA BYŁA POLSKĄ

     - Ludzie, którzy tu przychodzą, modlą się i dotykają nagrobka - opowiada jeden ze strażników w kaplicy. - Wielu chciałoby zapalić znicz. Inni chwilę w kaplicy chcieliby uwiecznić na zdjęciu. Niestety, nie możemy na to pozwolić. Musimy mieć na względzie między innymi bezpieczeństwo odwiedzających oraz samą katedrę, jej wiek i historyczność.

     Niektórzy kaplicę pod Wieżą Srebrnych Dzwonów odwiedzają w zorganizowanych grupach. Przyjeżdżają na Wawel: zwiedzają komnaty, oglądają i poznają świadectwa działalności naszych władców i naszej państwowości, dokumenty świadczące o polskiej, ale i europejskiej tradycji chrześcijańskiej. W katedrze oddają hołd św. Stanisławowi, polskim królom i ich rodzinom, wieszczom. Klękają przy urnie z ziemią katyńską. Modlą się za gen. Władysława Sikorskiego. O tym, że krakowskie nadwiślańskie wzgórze to symbol naszej narodowej pamięci i tożsamości, przypomniało dopiero to wszystko, co związane z setnym dniem bieżącego roku. - Tyle tu historii. I tylu wielkich Polaków - mówi Katarzyna, która przyjechała na Wawel z wycieczką z Częstochowy.

     Największe emocje budzi jednak grób państwa Kaczyńskich. - Może, dlatego że jeszcze nie tak dawno byli obok nas? - zaznacza. - Nie myślałam, że będę to aż tak przeżywać. Obok pochowany jest Józef Piłsudski, może to dlatego? - zastanawia się. O nim, jak przyznała, wiele mówił jej ojciec, który jako uczeń szkoły powszechnej bywał przed 1935 r. w Sulejówku.

     ABY DAĆ ŚWIADECTWO

     Na Wawelu spoczywają głównie ci, dla których Polska zawsze była ważna. Tu również pochowano prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonkę. Dzięki ich świadectwu i oddaniu dla Ojczyzny wielu Polaków jakby na powrót pokochało swój kraj.

     Kiedy 10 kwietnia Marta Wasiluk z Poznania - spotkana przeze mnie dwa miesiące później na Wawelu - włączyła telewizor, chciała jak wielu innych, choćby tylko w ten sposób uczestniczyć w obchodach 70. rocznicy zbrodni katynskiej.

     - Marzyłam - opowiada - by świat dowiedział się o potrzebie zrehabilitowania tych, którzy tam zginęli. Chciałam, ale nie wierzyłam, że tak się stanie. - Nadziei - tłumaczy - nie dawały wcześniejsze "rozgrywki", dotyczące na przykład tego, czyja wizyta w Katyniu będzie ważniejsza: premiera czy prezydenta; i którą jak traktować. Tego dnia o możliwych konsekwencjach katyńskich uroczystości mówili też zaproszeni do TVP 1 goście. - Był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski i historyk Andrzej Paczkowski - wspomina starszy mężczyzna, mieszkaniec Krakowa. - Później miała zacząć się relacja - dopowiada nastolatka, Agna z Kalisza.

     I świat usłyszał o tym, o co przez lata walczyła część naszych elit i wielu zwykłych Polaków. Rosjanie, choć nie wszyscy, o czym świadczą oblegane przez zwolenników Stalina moskiewskie obchody z 9 maja, zaczęli odważniej słuchać Memoriału, dysydentów, opozycji. W Brukseli zorganizowano specjalną wystawę. Ekspozycję poświęconą tym, którzy zginęli w Charkowie, Katyniu, Miednoje, Ostaszkowie i Smoleńsku obejrzeli niemal wszyscy europarlamentarzyści. W Odessie imię prezydenta, a przez to i jego małżonki oraz pozostałych poległych dziewięćdziesięciu czterech patriotów, ma już ulica.

     A w Polsce? Tydzień po katastrofie liczniej odwiedzaliśmy kościoły. Były specjalne Msze św. W telewizji audycje wspomnieniowe, filmy dokumentalne i programy publicystyczne, w których goście potrafili, choć nie wszyscy, rozmawiać bez większych uszczypliwości. - Jednak - twierdzą ci, z którymi rozmawiałam na Wawelu - to nie wszystko, co może po tych dniach pozostać.

     - Po 10 kwietnia, z dnia na dzień - mówi Marta Wasiluk - wielu z nas stało się dojrzalszymi, ale i ostrożniejszymi. Nie przypuszczaliśmy, że tylu ludzi, i to takich, może zabraknąć jednego dnia. Zdaliśmy sobie sprawę, że to, co się stało, może nas uwstecznić, bo tej straty nie odbudujemy w dzień, rok czy parę lat. Bo za stratą ludzi mogą iść dalsze konsekwencje. - podkreśla - Dziś trzeba o tym mówić. Manifestować swój szacunek dla kraju i swoje obawy o jego przyszłość, nawet jeśli się będzie wskazywanym palcem i nazywanym "oszołomem". Tamten dzień obudził też w nas potrzebę bycia z innymi, bycia częścią społeczeństwa. Myślę, że także dlatego tu przychodzimy.

     PATRIOTYZM NIE MOŻE UWIERAĆ

     Piotr Gronek z Warszawy nie ukrywa, że jeszcze nie tak dawno najbliższa była mu ideologia liberalna. Dziś mówi, że "wolnościowość nie jest najważniejsza, ale wspólnota i solidarne dbanie jeden o drugiego". - Żałoba narodowa nauczyła nas, a przynajmniej mnie - wyznaje dwudzie-stopięciolatek - że patriotyzm to nie tylko oddanie co jakiś czas głosu w wyborach. Jest nim codzienne uczestniczenie w życiu społecznym. Działanie, przekazanie paru złotych na przykład na pomoc powodzianom, a nawet zwykła rozmowa: zarówno z kimś o poglądach podobnych, jak i z tym, co ma je diametralnie inne. Niestety, zdaniem Piotra wielu jest takich, którym to, co on i inni zrozumieli, doskwiera. - Po smoleńskiej tragedii obudziły się dla niektórych "demony". Dla nich na ustach zbyt wielu Polaków i nazbyt często zaczęło pojawiać się słowo "patriotyzm" - tłumaczy dość ostrożnie.

     Podobne doświadczenie ma też dziś Agna. Jak opowiada, wcześniej nie dostrzegała ani wartości Polski, ani własnej rodziny. - Denerwowały mnie nieustające dyskusje: "jak było kiedyś i co się dzieje teraz z Polską". Gdy wychodziliśmy do znajomych, a rodzice mówili prawie tylko o politykach, zakłamaniu, aferach... wstydziłam się.

     Po 10 kwietnia zrozumiała ich niepokój i to, "że musi być bardziej Polką". Razem ze swoimi dziadkami uszyła dwie biało-czerwone flagi. Ze swoim chłopakiem była z nimi w Warszawie w Pałacu Prezydenckim, w Świątyni Opatrzności - u prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego i 18 kwietnia w Krakowie. - Byłam jako reprezentantka całej mojej rodziny.

     - Niektórzy w szkole szydzili z tego, ale dziś wiem, że mój patriotyzm nie powinien ani mnie, ani ich uwierać. Mam nadzieję, że już nigdy nikt nie wmówi mi, że jest inaczej - mówi i dodaje na zakończenie - Dziś pierwszy raz uklęknę przy grobie państwa Kaczyńskich...

     Niezliczona jest liczba tych, którzy swoje kroki kierują na Wawel w jednej intencji. - To byli bardzo przyzwoici ludzie: skromni, uczciwi - mówi o Marii i Lechu Kaczyńskich s. Wiesława, sercanka. - Tu dziękuję im za to, co dla nas - Polaków, zrobili, choć nadal trudno mi się pogodzić z ich śmiercią. Ona, podobnie jak inne siostry z krakowskiego klasztoru oraz wielu duchownych i świeckich ze stolicy Małopolski, przychodzi tu parę razy w tygodniu. Z pewnością wielu z nich przyjdzie tu też 18 czerwca, w dwa miesiące po pogrzebie, w dniu urodzin Lecha Kaczyńskiego.

     - Podbijamy - komentuje ironicznie starszy krakowiak. - Ale oddając hołd Parze Prezydenckiej, modlimy się także za innych poległych w Smoleńsku - zaznacza. - Tu modlimy się też o dobrą przyszłość Polski. Żeby Polska - jak śpiewa Jan Pietrzak - była Polską.


Zuzanna Smoleńska

Za okazaną pomoc przy zbieraniu
materiałów do tego artykułu dziękuję
szczególnie ks. prat. Zdzistawowi
Sochackiemu i pracownikom
wawelskiej katedry.


Tekst pochodzi z Tygodnika

13 czerwca 2010


Narodziny Europy. Korzenie gospodarki europejskiej Narodziny Europy. Korzenie gospodarki europejskiej
Michael McCormick
Praca wybitnego historyka amerykańskiego jest syntezą prezentującą narodziny nowej Europy w jej związkach ze światem bizantyńskim, arabskim i barbarzyńskim (spoza dawnych granic cesarstwa rzymskiego)... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej