Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Groźny Kongres Różańcowy 9 X 1951

     Czy odbyty w niewielkim mieście Kongres Różańcowy może być niebezpieczny dla władzy totalitarnej? Okazuje się, że tak.

     W październiku 1951 r. władze kościelne postanowiły zorganizować Kongres Różańcowy w Inowrocławiu, należącym do archidiecezji gnieźnieńskiej, której metropolitą był Prymas Polski abp Stefan Wyszyński. Początkowo kongres miał się on odbyć 2 października, ale komuniści zaplanowali w mieście na ten termin "Dzień Pokoju". Aby nie zadrażniać stosunków z władzami, abp Wyszyński przeniósł termin kongresu o tydzień.

     Mimo tego władza "solidnie" przygotowała się do kongresu. Najpierw zabroniono procesji, która miała przejść ulicami miasta. Potem urzędnicy lokalnych wydziałów do spraw wyznań ściśle współpracujący z UB zorganizowali rozmowy ostrzegawcze z duchowieństwem. Urzędnicy szczegółowo wypytywali o program kongresu, nie szczędząc przy tym gróźb pod adresem samego Ojca Świętego Piusa XII i Episkopatu Polski. Samych wiernych też zastraszano, zabraniając organizowania pielgrzymek z okolicznych parafii i wywieszania flag nawet maryjnych.

     Starszą młodzież zabrano na stadion sportowy, gdzie zorganizowano dla niej zabawy, a dzieciom wyświetlano w kinach atrakcyjne filmy. Kiedy procesja różańcowa wyszła na cmentarz, nad miastem nisko przeleciały samoloty, powodując wielki hałas i dezorganizując procesję.

     Dodatkowo właścicielom samochodów wydano zakaz wyjazdu poza Inowrocław. Mieli rzekomo być w gotowości do przewozu... kopaczy ziemniaków, choć akcja wykopkowa dawno się skończyła. Również w tym dniu, mimo iż była to niedziela, zorganizowano obowiązkowy przegląd wszystkich koni. Chodziło o to, aby nikt nie mógł dotrzeć na kongres furmanką.

     Wszystko to działo się zaledwie dwa miesiące po wydaniu przez ministra administracji Władysława Wolskiego rozporządzenia, na mocy którego procesje mogły odbywać się jedynie we wnętrzach świątyń, a wszystkie icne wymagały specjalnego zezwolenia władz lokalnych.

     Po szykanach podczas Kongresu Różańcowego abp Wyszyński napisał list do wspomnianego ministra, w którym przypomniał przebieg wydarzeń w Inowrocławiu. Podkreślał, że w pochodach religijnych nie obnosi się wrogości przeciwko nikomu, nie wznosi wrogich okrzyków. Skądże więc rodzi się obawa przed procesjami religijnymi? - pytał Prymas Polski. I wyjaśniał wysokiemu urzędnikowi państwowemu: "Gdyby wstrzymano się od dokuczliwych zarządzeń, wszyscy ludzie wracający z uroczystości wynosiliby poczucie, że w Polsce ustala się porządek prawny zabezpieczający obywatelom wolność wyznawania wiary i sumienia. Ponieważ odczuli na sobie dotkliwie skutek złośliwych zarządzeń władz lokalnych, wynieśli wrażenie, że co innego oznaczają prawa i »fakty z prasy«, a co innego fakty z rzeczywistości. Na gorąco niemal poznają kłamstwo. Kłamstwo bowiem odkryte na jednym odcinku budzi nieufność nawet do prawdy z tych samych źródeł pochodzącej".

     Ale władze komunistyczne tego rodzaju argumentów nie brały pod uwagę. Realizowały przecież wrogą wobec Kościoła tzw. politykę wyznaniową.


Wojciech Świątkiewicz


Tekst pochodzi z Tygodnika

3 października 2010


M W M W
Waldemar Łysiak
Kanwa historyczna jest dla autora tylko pretekstem do błyskotliwych opowieści o wędrówkach w przeszłość i pożytecznym oparciem dla projekcji jego rozpędzonej wyobraźni.'... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej