Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Proszę powiedzieć wszystko!
Proboszcz z Jedwabnego mówi o tragedii sprzed 60 lat

     "Nieświadomi swego losu Żydzi szli posłusznie. Na ich czele rabin a pozostali za nim. Aż do stodoły. Dopiero tam, na miejscu, rozegrało się wszystko, gdy Żydzi zobaczyli, że stodoła została oblana benzyną. Dopiero wtedy zorientowali się, co ich czeka".

    Nie ma chyba dziś w Polsce nikogo, kto nie słyszałby o tym, co przed sześćdziesięciu laty wydarzyło się w Jedwabnem. Sprawa ta rodzi coraz to nowe pytania, coraz większy staje się głód prawdy w kwestii wydarzeń tamtego lipcowego dnia. Ile ofiar pochłonęła ta tragedia? Kto mordowoł? Jak do tego doszło? - wobec tych pytań nie możemy być obojętni. Szukajmy więc odpowiedzi...

     - Księże kanoniku! Proszę powiedzieć Czytelnikom wszystko, co księdzu wiadomo na temat tragedii w Je-dwabnem w dniu 10 lipca 1941 roku.

     - Do Jedwabnego zostałem skierowany przez księdza biskupa w dniu 3 lipca 1988 roku. Jestem tutaj proboszczem, dziekanem i tu, w tej parafii, od tego czasu pracuję. Ale parafię tę, tzn. Jedwabne, znalem już dużo wcześniej, ponieważ pracowałem przez 3 lata, w Lipsku nad Biebrzą, z księdzem proboszczem Józefem Kęblińskim, który tutaj za czasów okupacji był duszpasterzem.

     Przed wojną, w Jedwabnem, między Żydami a Polakami były naprawdę dobre stosunki. Jak ludzie wspominają, były tu stosunki nawet przyjazne. Dzieci uczyły się w jednej szkole. W jednej ławce siedziały. Dzieliły się kanapkami. Razem uprawiały sport. Było dobrze. Ale, gdy weszli Sowieci, dużo Żydów zgłosiło się do NKWD, a wiemy, jakie miało ono zadania. I te zadania podjęli Żydzi! Wtedy stosunki między Polakami a Żydami oziębły. Tym bardziej, że nieco później były stąd trzy ogromne deportacje i ludzi z Jedwabnego wywieziono w głąb Sowietów.

     - A kto za tym stał?

     - Stali za tym Żydzi. Żydzi, bo oni przychodzili razem z enkawudzistami do domów Polaków i aresztowali tych ludzi. Wszyscy ludzie tutaj tak twierdzą. I taka też była prawda. Oni, tj. Żydzi, patrolowali nawet wozy, którymi deportowanych wywożono na stację do Łomży. Co któryś wóz siedział enkawudzista. Na każdej jednak furmance siedział Żyd z karabinem.

     Jak wywozili z Polski naszych mężczyzn, to matki, żony, kobiety szły drogą i błagały tych Żydów, których przecież jako swoich sąsiadów doskonale znały, żeby dali deportowanym szansę. Jadąc przez las wywożeni mieli możliwość ucieczki Sowietom. Jednak nic takiego nie nastąpiło.

     W rezultacie w głąb Rosji, bydlęcymi wagonami wyjechały całe transporty.

     W międzyczasie Niemcy napadli na Sowietów i uwolnili tych mężczyzn, którzy byli zamknięci i oczekiwali na wywózkę w więzieniu. Ci wrócili do Jedwabnego.

     W dniach 24-26 czerwca 1941 r. Niemcy weszli do Jedwabnego, a już 10 lipca nastąpił pogrom. Zauważcie Państwo, że upłynęło tylko niecałe dwa tygodnie.

     Niemcy wykorzystali pewną niechęć i - jak wyraził się i opowiedział mi ks. Józef Kębliński - przygotowali to bardzo dobrze. Zorganizowali ten mord w taki sposób, że zlikwidowali tu większość Żydów. Jednak nie wszystkich.

     - A zatem zrobili to hitlerowcy, Niemcy czy też Polacy, bo przecież i takie informacje krążą po Polsce i świecie?

     - Zrobili to hitlerowcy. Oni to zorganizowali. Zresztą ksiądz, tutejszy ówczesny proboszcz, ks. J. Kębliński, poszedł na niemiecką komendę i zwrócił się do wysokiego rangą Niemca, który dowodził tymi sprawami: Jeśli macie pretensje o współpracę z komunistami i Sowietami - to do mężczyzn, a kobiety i dzieci są niewinne. A Niemiec ów odpowiedział: Ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, kto tutaj rządzi? Jeżeli chcesz zachować głowę na karku i żyć, to się stąd wynoś! Raus!!!

     A już w tym czasie porozwieszane były plakaty informujące, że za przechowanie Żyda grozi śmierć całej rodzinie. I to aż do trzeciego pokolenia.

     - O ile dobrze zrozumiałem, to ksiądz Kębliński wstawił się za kobietami i dziećmi pochodzenia żydowskiego?

     - Tak. Pochodzenia żydowskiego. Żydzi do końca nie orientowali się, że idą na pewną śmierć. Oni myśleli, że będą gdzieś tam zamknięci, albo wywiozą ich do getta. Albo też znowu do jakiejś pracy tutaj lub w okolicy.

     W dniach poprzedzających tragedię rankiem wypędzano ich z domów, a na wieczór puszczano z powrotem. Było to coś w rodzaju "przygotowania" do takiego myślenia.

     Do tej stodoły Żydów konwojowano i zmuszano do tego Polaków. Bóg wie, czy także tych, którzy wrócili z przymusowego wywozu do Rosji i domy zastali puste, bo rodziny były już wywiezione na Syberię?

     Nie ma gdzie zamieszkać. Nie ma żony, nie ma dzieci. Pusto wszędzie. Nie można wykluczyć, że ktoś taki spośród Polaków mógł się pomścić. Trudno coś pewnego o tym powiedzieć, ale z pewnością nie było nic takiego, żeby ktoś głowy ucinał, czy coś w tym rodzaju.

     Nieświadomi swego losu Żydzi szli posłusznie. Na ich czele rabin, a pozostali za nim. Aż do stodoły. Dopiero tam, na miejscu, rozegrało się wszystko, gdy Żydzi zobaczyli, że stodoła została oblana benzyną. Dopiero wtedy zorientowali się, co ich czeka.

     Mieli ze sobą rzeczy, cenne rzeczy. Pobrali ze sobą złoto, kosztowności. Wszystko, co mieli najcenniejszego w domu, zawinęli w tłumoczki. Później, po wszystkim - są na to świadkowie - Niemcy wykopali i zabrali to złoto.

     Tak w skrócie, mniej więcej, wyglądał sam dzień pogromu Żydów.

     Jednak sporo Żydów się przechowało. Na podstawie listów, które mam i które ludzie przysyłają, oceniam, że około 1/3 tych Żydów, co była w Jedwabnem, ocalała.

     W Jedwabnem zameldowanych było ich 1600, ale tylu ich tu nie było. Tak duża ilość potrzebna była do tego, aby jak najlepiej wypaść podczas wyborów i przejąć władzę w swoje ręce. Żydzi tu zameldowani mieszkali w innych częściach Polski, a także i za granicą: w Nowym Jorku, w Stanach Zjednoczonych. Tu przyjeżdżali na wybory.

     Polacy natomiast, aby zebrać zwycięską ilość głosów, w granice miasteczka włączali sąsiadujące z Jedwabnem wioski, określając je jako przedmieścia i w rezultacie wygrywali.

     Taka tu była między Żydami a Polakami rywalizacja. Nie było to połączone z nienawiścią, złością.

     Ostatnio przeprowadzone badania, polegające m.in. na prześwietleniach ziemi, pozwoliły ustalić wymiary stodoły i wymiary mogiły. Wymiary mogiły wynosiły: 7,5 m na 2,5 m długości i 2,5 m szerokości. Ci, co pierwsi to badali i oceniali, mówili, że mogło się w niej zmieścić 200-300 ciał. Biorąc pod uwagę to, że ciała ofiar były nadpalone, że wśród zamordowanych było dużo dzieci, których ciała przecież są mniejsze, razem z p. Przewoźnikiem oceniamy liczbę zamordowanych na około 400. Ale 400, to jednak nie 1600, jak się głośno krzyczy za nie liczącym się z faktami autorem książki "Sąsiedzi".

     - Proszę raz jeszcze opowiedzieć o atmosferze, o sąsiedzkich kontaktach między Poldkami a Żydami z tego okresu.

     - Stosunki między Żydami a Polakami były dobre. Dopiero jak Żydzi rozpoczęli współpracę z Sowietami, komunistami, z NKWD, wszystko zaczęło się psuć.

     Młodzi, zafascynowani komunizmem Żydzi zorganizowali swoją żydowską milicję. Objęli po Polakach urzędy. Pozakładali sobie czerwone opaski, pobrali broń i zaczęli naszym pokazywać, że są ważni. Zaczęli Polakom dokuczać. Powtarzali: wasze ulice, nasze kamienice. Nieco później, z cynizmem, ostentacyjnie, szyderczo naśmiewając się, a współorganizując z NKWD deportację na Sybir, do Kazachstanu, mawiali, że wiozą Polaków na wycieczkę czy pielgrzymkę.

     Równocześnie, wspólnie z okupantem, Rosjanie i Żydzi zbierali się w domu parafialnym. Wspólnie się bawili, tańczyli. Słowem, cieszyli się. Nie mogli tego nie widzieć mieszkańcy Jedwabnego. Możemy się domyślać, co przeżywali. To były trudne, tragiczne dni. Myślę, że z czasem, który jest, jak wiemy najlepszym lekarzem, ta rana się zabliźni. Stopniowo też wszystkie sprawy związane z tą tragedią będą wyjaśnione do końca. Dziś już wiadomo znacznie więcej niż kilka tygodni temu. Wiemy już, że na miejscu zbrodni znaleziono łuski. I są to łuski niemieckie. A zatem i od tej strony jest dowód, że Niemcy tam byli i strzelali do Żydów.

     Nie do pomyślenia zresztą było, aby ktokolwiek z Polaków miał broń. Za posiadanie radia, telefonu, maszyny do pisania, groziło rozstrzelanie bez sądu. A co dopiero mówić o broni? Od tych strzałów, być może, zapaliła się stodoła.

     W Łomży znaleziono dokumenty, wśród których jest też zeznanie pięciu uratowanych przez polską rodzinę Żydów. W zeznaniu tym twierdzą oni, że wiedzą na pewno, bo sami to widzieli, iż w stodole tej zginęło też co najmniej trzech Polaków.

     - Czyżby więc Polacy mieli mordować Polaków?

     - Nie. Absolutnie nie jest prawdą, że to Polacy mordowali. Zrobili to Niemcy. Oni tu wtedy Jedwabne okupowali, i o tym wszyscy dobrze wiedzą.

     Pan Malczyński, który tu wtedy był kościelnym i właśnie poprawiał na kościele zrujnowaną dachówkę, widział z góry ciężarowe samochody z Niemcami jadące i od strony Łomży, i od strony Wizny, a więc Białegostoku. Z jednej strony około pięciu - sześciu, a z drugiej około sześciu.

     Gdy samochody podjechały, to Niemcy, być może żołnierze z Wehrmachtu, otoczyli Jedwabne. To Niemcy tu byli i pilnowali tej sprawy. A Polacy, jak wszędzie, byli wykorzystywani tylko do spraw porządkowych: dopilnować, dostarczyć na miejsce. Ale przypuszczam, że przed całą tą akcją Polacy nie wiedzieli jeszcze, że Żydzi będą wymordowani. Tego nie wiedzieli też, oczywiście, Żydzi.

     - Słyszałem kilka wypowiedzi parafian księdza, które mają jeden wydźwięk: na pewno Polacy, o ile brali udział w tej zbrodni, byli do niej przez Niemców zmuszeni. Czy ksiądz podziela to zdanie i czym może ksiądz to uzasadnić?

     - Oczywiście. Całkowicie podzielam to zdanie, a uzasadniam tym, że mam liczne dokumenty, z których taka prawda wynika.

     Piszą o tym do mnie ludzie z różnych stron Polski i świata. Żyjący tutaj świadkowie tych zajść o tym świadczą. Równocześnie znam tę sprawę z relacji byłego tutejszego duszpasterza, ks. kanonika Józefa Kęblińskiego. A co z tych źródeł wynika? Rzeczywiście, Niemcy rozpowszechniali (np. przybijali na drzwiach urzędów, sklepów) ulotki, które zawierały treść taką, że ktokolwiek ukryje, zachowa i nie wyda Żyda, będzie skazany aż do trzeciego pokolenia na śmierć.

     Natomiast druga sprawa, czego również ks. J. Kębliński był tutaj tylko świadkiem, to, że żandarmi wypędzali Polaków i zmuszali do tego, żeby szli im z pomocą w konwojowaniu Żydów do stodoły. Wręczali Polakom wcześniej przygotowane kije i, grożąc bronią, po prostu zmuszali.

     Tę postawę Niemców potwierdza wielu parafian podczas rozmów duszpasterskiej wizyty, czyli kolędy, którą tu odbywam przez 13 lat. Często zdarzało się, że ktoś z parafian samorzutnie nawiązywał do tych wydarzeń i do tej sytuacji. Zawsze w trakcie rozmowy wynikało, że Niemcy zmuszali Polaków. Że nie była to inicjatywa tutejszej społeczności.

     Ludzie byli zmuszani. Niechętnie to robili. Musieli wykonać polecenie, bo tu, w tym rejonie, Niemcy nie liczyli się z nikim. Rozstrzelaliby na miejscu bez sądu. Dlatego też tutaj Żydzi zginęli.

     Trzeba pamiętać, że Żydzi tak jednego, jak drugiego okupanta, a więc Rosjan i Niemców i znów Rosjan, przyjmowali kwiatami. Kiedy Niemcy opuścili Jedwabne, Rosjanie wrócili do współpracy z Żydami. Mówię o roku 1939.

     - Słyszałem o konkretnych przykładach, że Polacy Pomagali Żydom w wielu sytuacjach. Czy ksiądz dziekan mógłby, na podstawie swoich doświadczeń, długoletniej obserwacji i pobytu na tym terenie, jeszcze coś na ten temat powiedzieć?

     - Potwierdzam pomoc świadczoną Żydom przez Polaków. Np. państwo Wy-rzykowscy uratowali przed zagładą siedmioro Żydów. Wśród tych Żydów był też Szmul Wasersztajn, który po wojnie nazywał się Stanisław Całka. Polacy pod budynkami, w których trzymali zwierzęta, wykopali bunkier. Strzegli się, oczywiście, przed Niemcami, bo jakby wpadli w ich ręce, to nie tylko Żydzi by zginęli, ale również i Polacy razem z nimi. Nie tylko ich karmili, ale również wynosili to, co po zjedzeniu zostaje.

     A później, po wojnie, pan Stanisław Całka, czyli Szmul Wasersztajn wstąpił do UB i napisał ten paszkwil, na którym oparł się p. Gross, pisząc swoją książkę.

     Oni, to znaczy ta polska rodzina, życie swoje narażali i to wielokrotnie. Narażali się, by ratować Żydów. A za to wszystko takie oszczerstwo nas wszystkich spotkało. Jako zapłata poszła w świat informacja, że jedwabianie mordowali Żydów.

     Ogólnie mówiąc, znacznie więcej Żydów zostało uratowanych. Wciąż przychodzą do mnie pisma, w których ludzie piszą: myśmy uratowali dwóch Żydów, my trzech Żydów. Myśmy Żydówkę uratowali, my żydowskie dzieci. Lekarz o nazwisku Kowalew-ski np. uratował męża i syna jednej z Żydówek.

     Myślę, że kiedyś, jeśli mi tylko czas na to pozwoli, pospisuję te wszystkie informacje, które do mnie docierają i tę całą historię. Moim skromnym zdaniem mniej więcej około 1/3 Żydów, mieszkańców Jedwabnego, uratowali Polacy.

     - A czy może ksiądz coś powiedzieć o słowach uznania w postaci listów, telegramów od społeczeństwa, które ksiądz otrzymuje?

     - Otrzymuję setki listów z różnych stron świata. Z wielu krajów, np. Stanów Zjednoczonych, z Brazylii, z Argentyny. Głównie jednak stamtąd, gdzie żyją Polacy. Najwięcej, oczywiście, z Polski. Ludzie solidan żują się ze mną.

     Dziękują mi za postawę, a jednocześnie zapraszają do siebie i zaznaczają, że z wielkim uszanowaniem i z wielką czcią mogą mnie przyjąć jako tego Polaka, który stanął w obronie słusznej sprawy. Stanął w obronie prawdy.

     Listy z uznaniem otrzymuję także od Żydów. Otrzymałem nawet list od Żydów z propozycja współpracy. Nasze stanowiska są po prostu zbliżone.

     Tak Żydzi, jak i Polacy byli przez Niemców niszczeni jako podludzie. I właśnie to niszczenie było zaplanowane. To właśnie Żydzi do mnie piszą, że Jedwabne też było włączone w ten plan i chociaż są elementy udziału Polaków w zbrodni przeciwko Żydom, to była to akcja zaplanowana i przeprowadzona przez Niemców.

     - Proszę opowiedzieć o niektórych innych propozycjach, jakie do księdza dziekana nadchodzą.

     - Od Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Izraelskiej oraz z Fundacji im. Janusza Korczaka otrzymałem oficjalną propozycję współpracy i modlitwy.

     Wcześniej w tej sprawie był telefon mniej więcej takiej treści: politycy walczą o pieniądze; dla nas większą wartość mają dobre informacje. Mamy dobre informacje, że ksiądz dziekan nie ma nic przeciwko uczciwym Żydom. Rozumiemy księdza dziekana. Zapraszamy do wspólnej modlitwy. My też za księdza dziekana się modlimy.

     W ślad za tym telefonem przyszło szereg oficjalnych pism, a wśród nich także wyjaśnienie: w jaki sposób ludzie z wymienionych in-stytuqi rozumieją przykazanie "nie zabijaj" oraz "niech będą błogosławieni przybysze".

     Z treści tych pism jasno też wynika, że ludzie z tych instytucji nie mają wątpliwości co do tego, że to Niemcy zaplanowali wyniszczenie narodu polskiego i narodu żydowskiego. I że te dwa narody poniosły podczas ostatniej wojny ogromne szkody.

     W tych propozycjach modlitwy jest wiele uznania dla Kościoła rzymskokatolickiego, który poprzez swoje różnorakie działania uratował najwięcej Żydów.

     - Spośród wielu innych dokumentów, będących w posiadaniu księdza dziekana, warto jeszcze przybliżyć czytelnikom kopię przesłuchania Szmula Wasersztajna.

     - Warto, tym bardziej, że właśnie na tym dokumencie oparł swoją książkę prof. Gross. Warto w tym miejscu przypomnieć, że Szmul Wasersztajn, czyli Stanisław Całka, był jednym z siedmiorga Żydów, którzy zostali uratowani od pewnej śmierci przez polską rodzinę i praktycznie całą, niemiecką okupację, aż do ponownego wejścia Sowietów, spędzili w kryjówce pod chlewikiem.

     Ten to Szmul Wasersztajn po wejściu Armii Czerwonej został pracownikiem UB. Przed Wojewódzką Żydowską Komisją Historyczną (WŻKH) w Białymstoku złożył zeznanie (kopię tego zeznania zamieszczono w książce). W zeznaniu tym podaje informacje o czynach makabrycznych! O faktach, które nigdy nie miały miejsca!

     Podaje też, że w pochodzie Żydów do stodoły brało udział czternastu Polaków. Prof. Gross, który, jak wspomniałem, oparł się na tym dokumencie, podaje m.in., że Żydów konwojowała cała polska społeczność z Jedwabnego.

     Po wojnie, za czasów PRL, sąd sądził za to 22 Polaków. A wzięło się to stąd, że oskarżono całkowicie niewinnych ludzi, którzy zupełnie przypadkowo znaleźli się w tym dniu na placu, na którym gromadzono Żydów do późniejszej, jak się okazało, zagłady. Niektórzy z tych Polaków przyszli np. po lekarstwo do pobliskiej apteki. Niektórzy przechodząc przypadkowo, rozmawiali z Żydami, co jest rzeczą naturalną, gdy się weźmie pod uwagę fakt, że tu, w tym małym miasteczku, wszyscy od lat dobrze się znali.

     Tych wszystkich ludzi, którzy w pamiętnym dniu mieli jakkolwiek kontakt ze zgromadzonymi cu Żydami, oskarżono po wojnie, w tak zwanym niezawisłym, polskim sądzie. Ludzie ci dostali wyroki po 8-9 lat Niektórzy z nich w więzieniu utracili życie. Z tych 22 oskarżonych sąd uwolnił dziesięciu. Tych, którzy mieli dowody na to, że zostali, przez gestapo zmuszeni do pilnowania i konwojowania. Nie wszyscy jednak mogli to udowodnić. Dwunastu z oskarżonych skazano, w tym jednego, na karę śmierci, którą, po kilku latach, w wyniku apelacji, zamieniono na długoletnie więzienie. Innych skazano na wyroki nawet do 15 lat. Te wyroki też potem pozmniejszano, lecz kilkoro ludzi, jak wspomniałem, skończyło życie w więzieniu.

     - A wszystko to w oparciu o dokument Szmula Wasersztajna, któremu Polacy życie uratowali. Dziś wiemy już, jaką on wartość przedstawia.


Z ks. kanonikiem Edwardem Orłowskim,
proboszczem w Jedwabnem,
rozmawiał ks. Eugeniusz Marciniak


Prezentowany poniżej tekst to fragmenty wspomnień ks. Edwarda Orłowskiego
z książki "Jedwabne w oczach świadków", Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników, Włocławek 2001)




Rozważania o wojnie domowej Rozważania o wojnie domowej
Paweł Jasienica
Ostatnia ukończona praca Pawła Jasienicy, w zaskakującym świetle ukazuje mit Wielkiej Rewolucji Francuskiej i tragiczne sprzeczności, jakie jej towarzyszyły. Nade wszystko jednak stanowi przenikliwe studium rojalistycznych powstań, które w piątym roku rewolucji ogarnęły zachodnie prowincje Francji, Wandeę, a potem Bretanię... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 anna: 11.07.2017, 11:21
 A jak jest kara za fałszywe donoszenie Rosjanom i wywożenie Polaków na Sybir na pewną śmierć, a tak naprawdę to hipotetycznie dlaczego "Polacy wcześniej nie zrobili tego np.w 1937,1938,tylko w jak weszli Niemcy??????????????????"dla mnie zrobili to Niemcy to oczywiste
 KASANDRA WERA: 08.12.2016, 17:51
 JEDWABNE, TO ZBRODNIA NIEMIECKA, ALE PRÓBA PRZEJĘCIA POLSKI PRZEZ ŻYDÓW JAKA TERAZ MA MIEJSCE MUSI MIEĆ JAKIŚ PRETEKST. ZATEM FAŁSZUJĄ ŻYDZI HISTORIĘ ( TAK DOKŁADNIE , TO FAŁSZUJĄ JĄ ZWŁASZCZA NAM OD PONAD 200LAT!) I PRÓBUJĄ POLAKÓW OBEZWŁADNIĆ TZW. "PEDAGOGIKĄ WSTYDU" https://www.youtube.com/watch?v=wozV9eoiVMs https://www.youtube.com/watch?v=2FYEIXA0AB0
 jatylko: 17.11.2016, 13:54
 Tak sobie mysle, że jeśli mordowali Polacy to czemu jednocześnie przechowali tego Szmula? To tu życie narażają a tu wybijają? Nie kupuję Grossa tym bardziej ze nie jest nawet historykiem. Dane ma z czapki.
 historyk: 15.04.2016, 10:32
 ksiądz zawsze będzie wybielał księdza a prawda jest od dawna dobrze znana historykom. są akta z procesów sierpniowych zeznania świadków i tych polskich i tych żydowskich /nieliczni przeżyli/ Polecam w tej sprawie najnowszą pracę dr Tryczyka pod tytułem Miasta śmierci. Z inicjatywą wystąpili Polacy ,Niemcy ich akcję tylko fotografowali. Żydzi ginęli nie tylko w stodole wielu utopiono w stawie przy drodze na Łomże i zamordowano na cmentarzu. Było też brutalne bicie oraz gwałty. Zabito nawet znalezione na piętrze domu przy rynku niemowlę wyrzucając je przez okno.
 Józef Przyborowski: 24.01.2016, 19:39
 Nie zgadzam się z ocenami tych , którzy mówią negatywnie o polakach zamieszkałych w Jedwabnem i okolicach . Otóż czasy wojny i pacyfikacji żydów zamieszkujących okolice Jedwabnego kilkakrotnie opowiadała mi moja babcia Kamila Przyborowska z domu Sokołowska , że uratowała życie kilku dzieciakom żydowskim , których przechowywała w stodole / w ukrytym schowku / wchodząc do nich z posiłkami zamaskowanym tunelem ze słomy . Natomiast w domku mieszkalnym , który pamiętam z lat dzieciństwa , moja babcia w schowku w tzw. zapiecku w którym był otwór i kryjówka , był postawiony obraz Matki Boskiej i tam za tym obrazem schowana była dziewczynka . Babcia moja mieszkała w miejscowości : Kurkowo , gmina Jedwabne . Miejscowość ta jest oddalona około 20 km od Jedwabnego . Powyższe opowiadanie o niesionej pomocy tym dzieciakom w czasie działań wojennych , było dla niej wielkim zagrożeniem , łącznie z karą śmierci i spaleniem zabudowań . Jednak zachowała się jak bohater i nie zdradziła ich do końca , ratując im życie . Reasumując powyższe fakty przeszłości , nie można wypowiadać negatywnej oceny i opinii o wszystkich polakach żyjących w tamtych okolicach . Mój komentarz , jest również dowodem z przeszłości o POLAKACH z czułym i wielkim sercem . Jestem dumny z tego , że moja babcia pozostała dla mnie i mojej rodziny CICHYM i SKROMNYM BOHATEREM . Oby Pan Bóg i Matka Najświętsza z Dzieciątkiem Jezus wynagrodził Ją w Wieczności .
 Melissa: 26.12.2015, 00:48
 Zastanawia mnie jakim sposobem spędzono wszystkich Żydów do stodoły.Czy to znaczy,że bez sprzeciwu zameldowali się na miejscu, Polacy skombinowali setki litrów benzyny i podpalili? I co później przyjechali Niemcy i Żydów pochowali?
 Adam: 31.10.2015, 21:48
 https://www.youtube.com/watch?v=bD239lEfZdM
 Adaś W.: 26.07.2015, 22:24
 Ze strony IPNu: http://pamiec.pl/pa/tylko-u-nas/13967,POGROM-W-JEDWABNEM-artykul-Anny-Pyzewskiej.html
 Adaś W.: 26.07.2015, 22:20
 Wikipedia podaje rzekome wyniki śledztwa przeprowadzonego po 2000 roku przez IPN, z których jasno wynika, że to polscy mieszkańcy jedwabnego mordowali Żydów... Zatem albo te informacje z Wiki są nieprawdziwe, albo kłamie IPN, albo rzeczy niezgodne z prawdą głosi ten ksiądz...
 Klasyk: 22.04.2015, 18:25
 Nic nie dzieje się bez skutku – wszystko swoją ma przyczynę” (Gottfried Wilhelm Leibniz)
 andrzej kapera: 19.04.2015, 19:00
 wszyscy opierają się na zeznaniach ubeka.to wszystko tłumaczy.ub oskarżylo niewinnych ludzi, a wszyscy to kupują.
 Adam Malek: 23.01.2015, 17:47
 Z tego bałaganu informacyjnego i retoryki wynika ,,,żydzi sami dobrowolnie zebrali się na rynku o umówionej porze zegnani przez sąsiadów Polaków którzy na pożegnanie machali kijkami poszli do zamówionej wcześniej stodoły i się spalili ,,,,,, jestem z krwi i kości polakiem wychowanym na katolika i niestety dobrze znam swoich krajan i wiem do czego są zdolni a jeszcze podsycani antysemityzmem przez kosciol
 skalik: 03.01.2015, 00:49
 Kto jest mordercą ??? Ten który namawia czy ten który wykona!!
 axa: 17.12.2014, 15:44
 Boze! ksiadz i klamie w zywe oczy !!!!
 krzysztof: 16.09.2014, 09:00
  DOROTA GUBERNAT czytanie ze zrozumieniem boli, kto sieje NIENAWISC GINIE OD NIEJ................
 Polak z Kresow : 27.03.2014, 23:45
  ciekawe co na to holooszust J.T.Gross Niemieckie stodoły śmierci. Śladem zbrodni... Był to potężny silos o wymiarach 45 m długości, 18 szerokości, 7 wysokości. .....711 kacetowców w ogóle nie zidentyfikowano, ustalono numery 301 osób, w czterech przypadkach udało się stwierdzić tożsamość ofiar. Ustalono narodowość 186 zamordowanych: 60 Polaków, 52 Rosjan, 27 Francuzów, 17 Węgrów, 8 Belgów, 5 Niemców, 5 Włochów, 4 Czechów, 4 Jugosłowian, 2 Holendrów, 1 Meksykanin (?) i 1 Hiszpan. http://niezalezna.pl/53421-niemieckie-stodoly-smierci-sladem-zbrodni
 Jerzy Kaliski: 08.12.2013, 21:17
 niszczenie cmentarzy żydowskich,pomników pamięci,i historii innych narodów jest w kraju nadal aktualne. Kto dziś to robi !!!Niemcy?czy Polacy?
 Katarzyna Schielke: 02.12.2012, 16:50
 Morderstwa z zimna krwia dokonali Niemcy, tak, nie ma usprawiedliwienia, dla tak haniebnego czynu. Hanba jest przemilczenie prawdy, czy tez falszowanie rzeczywistosci z pelna swiadomoscia. Nalezy odroznic fakty historyczne, relacje swiadkow od populistycznych hasel potrzebnych do urobienia swiadomosci licznych odbiorcow, ktorzy niekoniecznie zglebiaja sie w poznanie historii.
 Dorota Gubernat: 18.11.2012, 19:59
 Nie ma usprawiedliwienia dla tego morderstwa z zimną krwią. Pobudki są sprawą poboczną. Zwłaszcza, że ludzie których Polscy mordercy zabili byli mieszkańcami Jedwabnego. Zrzucanie winy na kogokolwiek za to morderstwo jest haniebne. Haniebna jest mentalność tych ludzi i teraźniejszych mieszkańców Jedwabnego. Zniszczyli pomnik i oczywiście nie znaleziono sprawców. Ale jak złapać sprawców skoro się współuczestniczy w dalszym mordzie. Bo to się nie skończyło. Dla mnie zgnilizna.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej