Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Po prostu Meksyk

     W Meksyku odbywa się właśnie Światowy Kongres Rodziny. Jaki jest Kościół w tym kraju, który choć daleki, jest nam bardzo bliski przez osobę Jana Pawła II? Tam przecież papież z Polski odbył swoją pierwszą wizytę zagraniczną, zanim odwiedził swój kraj rodzinny.

     Dzieje i współczesność Kościoła Meksyku pod wieloma względami przypominają losy naszego Kościoła - jest w nim męczeństwo, zwłaszcza w dwóch ostatnich stuleciach, bohaterskie świadectwa wiary, a z drugiej strony wiele dynamizmu. Upokorzenia i prześladowania, jakich doświadczyli miejscowi katolicy w ostatnich 150 latach, można porównać jedynie z tymi, które zostały wywołane przez antyreligijną furię rządów lewicowych w Hiszpanii w latach trzydziestych i ze skutkami komunistycznych rządów w ZSRR oraz w krajach komunistycznych w Azji. Sytuacja duchowieństwa w Meksyku pod rządami skrajnej lewicy stała się między innymi kanwą głośnej powieści Grahama Greena "Moc i Chwała".

     STO LAT SAMOTNOŚCI

     Meksyk jest krajem na wskroś katolickim. Ponad 90 proc. to wierni Kościoła katolickiego, darzący niezwykłą czcią patronkę kraju - Najświętszą Marię Pannę z Guadelupe, której cudowny obraz przyciąga rocznie kilkadziesiąt milionów wyznawców. Jej wizerunki wiszą nie tylko w chatach indiańskich chłopów, są wszechobecne, podobnie jak flaga państwa: na podkoszulkach, kapeluszach, krawatach, w metrze, autobusach, taksówkach, windach, przychodniach lekarskich, szpitalach, karetkach pogotowia. Niestety, jest to często wyraz dość płytkiej, żeby nie powiedzieć zabobonnej religijności. Podobizny Matki Bożej pojawiają się bowiem także na bazarach handlujących narkotykami i bronią. Krzyżyki na szyi i święte obrazki w portfelach mają także płatni zabójcy, "żołnierze" karteli narkotykowych oraz ich mocodawcy, sterujący często spoza krat luksusowych więzień nie tylko produkcją i dystrybucją kokainy, ale też polityką państwową. Manifestacja religijności w Meksyku jest fenomenem ostatniej dekady XX wieku i początków nowego stulecia. Z całą pewnością przyczyniły się do niej pielgrzymki Jana Pawła II, które niejako wymusiły na władzach zmianę stosunku do Kościoła katolickiego i liberalizację restrykcyjnych ograniczeń Konstytucji z 1917 r.

     Blisko 80 lat ustawowego antyklerykalizmu musiało doprowadzić bowiem w nowych, demokratycznych realiach do specyficznej sytuacji. Konstytucja z 1917 r. odebrała Kościołowi status podmiotu prawnego. Cały majątek kościelny przeszedł pod kontrolę państwa. Zniesiono zakony. Drastycznie ograniczono aktywność księży, oddając ich pod nadzór lokalnych władz administracyjnych. Każdy z meksykańskich stanów miał prawo sam decydować ilu duchownych może pracować na jego terytorium. Księży pozbawiono czynnego prawa wyborczego. Zabroniono poruszania jakichkolwiek zagadnień politycznych w czasopismach religijnych.

     Konstytucja zakazywała również noszenia sutanny poza kościołami, urządzania procesji na zewnątrz kościołów i jakichkolwiek przejawów kultu religijnego poza świątyniami. Duchowieństwo odcięto od wszelkich form nauczania w szkołach, zabraniając mu zarówno zakładania, jak i prowadzenia szkół.

     Fala represji wobec Kościoła katolickiego osiągnęła apogeum w latach prezydentury Plutarco Eliasa Callesa (1924-1928), doprowadzając do wybuchu ogólnonarodowego protestu o charakterze religijnym, który z biernego oporu kleru wobec władz niespodziewanie szybko przeobraził się w krwawą wojnę domową pod hasłem: "Niech żyje Chrystus Król!". W powstaniu wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy indiańskich chłopów, nazywanych przez siły rządowe "Cristeros" ("Bojownicy Chrystusa"). Ateistyczny fanatyzm antykościelnego państwa starł się z twardą postawą obrońców wiary. Gwałty, tortury, egzekucje i wysiedlenia pochłonęły w latach 1926-1929 około 90 tys. ofiar po obu stronach konfliktu. Księży zmuszano pod groźbą sankcji, z karą śmierci włącznie, do opuszczania wiejskich parafii i osiedlania się w miastach. Liczono, że porzucone placówki szybko ulegną całkowitej dekatolicyzacji. Praktycznie od 1927 r. można zatem mówić o przymusowej "urbanizacji" kleru - fenomenie polityczno-społecznym, który na ponad sześćdziesiąt lat o ile nie całkowicie wykluczył, to na pewno znacznie ograniczył wpływy Kościoła na meksykańskiej prowincji.

     KOŚCIÓŁ POWRACA

     Kształtowanie się realnej demokracji w Meksyku u schyłku XX stulecia przypomina skomplikowany poród, z kilkakrotnymi podchodami do cesarskiego cięcia. Schemat rządów jednej partii, której lider sterował państwem za pomocą marionetkowych prezydentów utrzymywał się przez ponad pół wieku. Nie naruszyły go II wojna światowa, krwawe zamieszki 1968 r., światowe załamanie cen ropy w 1980 r. czy fatalnie przeprowadzona akcja ratunkowa podczas tragicznego trzęsienia ziemi w mieście Meksyk w 1985 r.

     System zaczął pękać na skutek zmęczenia społeczeństwa. Wśród Meksykanów narastało przekonanie, że kolejne wybory są po prostu fałszowane (czytaj: opłacane) przez rządzących. Partie opozycyjne stanowiły bezpieczne i niekiedy barwne, folklorystyczne tło dla międzynarodowej opinii publicznej. Ich niskoprocentowe przegrane zawsze miały świadczyć o "demokratycznej elekcji". Kościół katolicki nie miał prawa nie tylko do głosu w wyborach, lecz także do komentowania wydarzeń politycznych.

     "W stosunkach między Kościołem i państwem nie może być dwuznaczności. Kościół nie zamierza być siłą polityczną popierającą jakąkolwiek partię, czy jej reprezentanta w wyborach prezydenckich. Obie strony muszą obowiązywać warunki konstytucji. Rozdział między Kościołem i państwem oznacza, że nie wolno siłom politycznym powoływać się na autorytet instytucji, której zadaniem jest duszpasterstwo" - mówił trzy lata temu, kiedy społeczeństwo dojrzało do zmian, Prymas Meksyku kard. Norberto Rivera Carrera.

     Opinię tę potwierdza przewodniczący episkopatu Meksyku, bp Jose Martin Rabago, przypominając kapłanom, "będącym być może pod presją", że Benedykt XVI nawołuje do tego, by Kościół katolicki nie zajmował się polityką. "Każda partia, każdy z kandydatów chce, choćby pozornie, zbliżyć się w swoich obietnicach i prezentowanych programach do nauczania Kościoła. Żadna jednak z partii politycznych i ugrupowań im pokrewnych nie wyrażają w rzeczywistości idei ewangelizacji, poszanowania bliźniego, zaprzestania walki, szacunku dla życia ludzkiego, wolności i tolerancji" - apelował bp Rabago.

     "Rola kapłana w życiu społeczno-politycznym nie może polegać na popieraniu jednej i negowaniu innej partii. Duchownych Kościoła katolickiego obowiązuje bezwzględne przestrzeganie przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego. Jakiekolwiek partyjne zaangażowanie szkodzi wiarygodnemu głoszeniu Ewangelii. Nie można jednak zaprzeczać, iż nie jest obojętnym dla Kościoła czy przyszły prezydent będzie zwolennikiem aborcji, eutanazji i zalegalizuje małżeństwa między osobami tej samej płci. Kościół meksykański otwartym głosem potwierdza, że będzie bronił naturalnych wartości rodziny i przeciwny jest kulturze śmierci" - komentował trzy lata temu przedwyborcze deklaracje bp Rodrigo Aguilar Martinez, który przewodniczy Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Rodzin.

     Od 1 grudnia 2006 r. prezydentem kraju jest Felipe Calderon (1962), absolwent ekonomii, prawa i administracji. Był prezesem Partii Akcji Narodowej w latach 1996-1999, prezesem państwowego banku Banobras, a następnie wszedł do rządu jako minister energii. Gabinet opuścił w maju 2004. Społeczny fenomen wyborów w 2006 r., które wyniosły go do władzy, polegał na przywróceniu Kościołowi katolickiemu istotnej roli w kraju, który programowo przez kilkadziesiąt lat niszczył wszelkie ślady religijności, dezawuował objawy kultu, represjonował duchowieństwo. Dziś to samo państwo zdaje się wsłuchiwać w życie religijne jako alternatywę dla kultury bezprawia i gwałtu, korupcji i negowania na co dzień wszelkich wartości Dekalogu. Szczególnie drastyczne jest tam nieprzestrzeganie praw kobiet. Wielkim problemem jest zarobkowa emigracja do USA i wynikające stąd rozbicie rodziny. Dlatego Kongres Rodziny jest tam tak potrzebny.


BSK/Jerzy R. Suchocki/KAI


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

18 stycznia 2009



Polska Jagiellonów Polska Jagiellonów
Paweł Jasienica
"Polska Jagiellonów" kreśli historię powstania Rzeczypospolitej wielonarodowej, wyrastającej z dwóch odrębnych organizmów państwowych, dwóch narodów. Ukazuje dzieje rodu królewskiego, a w równym stopniu kształtowanie się nowych form życia państwowego i rozwój kultury... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej