Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Na Bliskim Wschodzie bez zmian

     W Sderot nosi się adidasy. Nie dlatego, że taka moda. Dlatego, żeby szybko dobiec do schronu.

     Trzy tygodnie trwały krwawe walki między Izraelem a Strefą Gazy, kontrolowaną przez ugrupowanie Hamas. Obie strony ogłosiły 19 stycznia zwycięstwo. Jednak komentatorzy sceptycznie podchodzą do deklaracji trwałego zawieszenia walk. Choć izraelski premier Ehud Olmert ocenił, że izraelska operacja w Gazie osiągnęła wszystkie cele, "a nawet więcej, niż zakładano", bojownicy Hamasu mówią: "Róbcie, co chcecie, produkcja świętej broni to nasza misja".

     POCIESZCIE MÓJ LUD

     Sderot leży 4 km od granicy Izraela ze Strefą Gazy. Życie tu sprowadza się do przeliczania przemierzanych odległości na sekundy, dzielące wystrzelenie rakiety od jej upadku. Każdemu krokowi towarzyszy pytanie: czy zdążę się ukryć? - Od 2001 r. spadło na miasto 6 tys. rakiet kassam - 1200 w ciągu ostatnich 15 miesięcy - mówi Piotr Wołochowicz, który na początku grudnia pojechał tam z żoną. - Nie z ciekawości - tłumaczy - ale by wraz z nimi modlić się za nich. Tu pielgrzymki do Ziemi Świętej nie docierają, a przecież ich także dotyczy wezwanie z księgi Izajasza: "Pocieszcie mój lud".

     Zatrzymali się u Paszy, z którym Piotr grywa w szachy przez Internet. Pierwszy szok, którego z Mariolą doznali po przyjeździe, wywołał wygląd przystanku autobusowego. - Miał formę bunkra - mówi Mariola Wołochowicz. Gdy przyjrzeli się bliżej budynkom użyteczności publicznej, zobaczyli, że uzbrojone są w grube dachy. - By naloty nie przerywały co chwilę nauki, pracy urzędniczej czy biurowej - mówią. Widok schronów publicznych z napisem "Izrael ciągle żyje" to widok powszechny. Jednak nie wszystkie domy wyposażone są w pomieszczenia, które ochroniłyby przed nalotem. Na spacery wybierają się tylko śmiałkowie albo desperaci. Place zabaw stoją opustoszałe - dzieci nie bawią się na dworze. Na bazarze nikt nie wybrzydza, tylko bierze, co trzeba i szybko wraca do domu. Po ulicy chodzi się szybko, upatrując najbliższego schronu. Życie polega na ciągłym nasłuchiwaniu.

     W Internecie krąży film (http://sderot. aish.com/SderotPetittions/15Seconds.php), na którym dzieci bawią się w chowanego. Przeplatającym się obrazom beztroskich kilkulatków szukających miejsca do ukrycia się i obrazom ich rówieśników biegnących do schronów towarzyszy odliczanie jednej z uczestniczek gry. Gdy dobiega piętnastu, słychać huk rakiety. Po nim już tylko dym, krew, płacz. - Droga rakiety jest krótka - mówi Piotr. - Jakby wystrzelić ją ą. Lasu Kabackiego na Ursynów. Najwyżej 15 sekund. Tyle jest czasu, by po usłyszeniu ostrzeżenia odnaleźć najbliższy schron i do niego dobiec - uściśla. Sderot pamięta takie historie: pewien 10-latek pragnął pobujać się na huśtawce. Stała zbyt daleko od schronu. Stracił nogę. 17-letnia dziewczyna nie zdążyła się ukryć. Padła na ziemię i osłoniła ciałem 6-letniego brata. Niedaleko eksplodowała rakieta najeżona setkami gwoździ. Brat ocalał, dziewczyna wykrwawiła się w drodze do szpitala.

     Do ostrzeliwania Żydów Hamas używa rakiet kassam. Rakietę taką, na którą składa się metalowa tuba, najczęściej rura wodociągowa, materiał wybuchowy oraz metalowe kulki, śruby i kawałki szkła, można zrobić w domu. Taka słabizna nie zrobi nawet porządnej wyrwy w ziemi - zapewniają bojownicy Hamasu - co najwyżej wbije się w nią na dwa machnięcia łopatą. Ale wypełniające ją odłamki wyrywają kończyny, rozrywają ciała, prowadzą do wykrwawień. Atakują wyjątkowo perfidnie.

     PIĘTNAŚCIE SEKUND Z ŻYCIA IZRAELA

     Mama Paszy na przybycie gości z Polski przyrządziła kurczaka. Nie zdążyli go dojeść, kiedy z megafonu na zewnątrz rozległ się spokojny głos - taki jak na lotnisku, którym spikerka informuje podróżnych o opóźnieniu lotu. Ale ten ostrzega! po hebrajsku: "Zbliża się rakieta, proszę udać się do schronu". Mariola i Piotr poczuli, jak są popychani w kierunku spiżarni. Pięć sekund. Zdążyli. Kolejne 10 sekund - silne uderzenie. Nic się im nie stało, bo spiżarnia, wybetonowana po kwietniowym ataku, służy za schron. Gdy było po wszystkim, spokojni gospodarze zaprosili swych gości na deser. Oni się już przyzwyczaili. Po kilku minutach ten sam głos z megafonu. Mariola sama nie wie, kiedy - z herbatą w jednym ręku i makowcem w drugim - na powrót znalazła się w schronie. - Wtedy nie myśli się o niczym, tylko o tym, by jak najszybciej dotrzeć w bezpieczne miejsce. A czasu jest niewiele. Teraz wiedzą, czemu przed obiadem gospodyni nie pozwoliła im umyć rąk w łazience, tylko w kuchni. Kuchnia jest bliżej schronu. Z łazienki na pewno nie zdążyliby do niego dobiec. Kilka miesięcy wcześniej gospodyni miała szczęście: w momencie, gdy w ich dom uderzyła rakieta, była w sypialni. Kilka metrów dalej rakieta by ją poszatkowała. Trzeba mieć szczęście: znaleźć się o odpowiedniej porze w odpowiednim miejscu.

     - Większość ludzi jest zdyscyplinowana i na dźwięk alarmu biegnie do schronu - mówi Mariola Wołochowicz. - Ale są i tacy, którzy mają dość życia odliczanego odległością od najbliższego bunkra. Chcą iść na spacer, to idą. Myślą: już tysiąc razy mogłem zginąć, a jednak nie zginąłem. Za tysiąc pierwszym razem brakuje pięciu sekund do schronu. Agencje prasowe donoszą wtedy o kolejnej ofierze konfliktu. Po nalocie na ulicach widać plączących ludzi. Karetki nie jeżdżą na sygnale - inaczej w mieście słychać by było tylko ich syreny. Przez chwilę ulga - tym razem mi się udało. Ale zaraz powraca lęk, który towarzyszyć będzie do kolejnego alarmu. A wtedy znów: mobilizacja, pytanie, czy zdążę, i chwilowa ulga. - Tym, co ludzi męczy w tej wojnie najbardziej, jest terror psychiczny - zapewnia pan Piotr.

     SEDNO OBŁUDY

     W połowie 2005 r. Izrael wycofał wojska ze Strefy Gazy. Wysiedlił stamtąd ludność żydowską i pozostawił lokalnym władzom autonomię. Pierwszego dnia po oswobodzeniu arabscy mieszkańcy zburzyli synagogi, a członkowie Hamasu zwiększyli ostrzał sąsiednich izraelskich miast i kibuców.

     - Przez cały ten czas Izrael dostarczał do Strefy Gazy elektryczność, wodę, paliwo - mówi Piotr Wołochowicz. - Jedynie w chwilach eskalacji terroru następowały przerwy w ich dostawie. U opinii światowej natychmiast wzbudzało to oburzenie. Zdawała się ona nie zauważać, że od żadnego kraju nie żąda się, by wspierał swego agresora. Tymczasem podczas konfliktu 2008/2009 Izrael wysłał do Strefy Gazy 391 ciężarówek pomocy: 6,5 tys. ton jedzenia i leków, 10 ambulansów. Egipt nie dostarczył ani jednej ciężarówki z pomocą humanitarną. Izrael tak, bo odróżnia zwykłych ludzi od terrorystów.

     - Kto teraz krytykuje Izrael, a przez ostatnie osiem lat milczał wobec cierpień jego ludności mieszkającej blisko granicy z Gazą, - mówią państwo Wołochowiczowie. - Media eksponują cierpienia cywili Strefy Gazy, ale nie zająkną się, że Izrael zawsze starał się tak prowadzić wojnę, by ofiar wśród cywili było jak najmniej. Nie da się ich jednak uniknąć, bo Hamas - wbrew międzynarodowym konwencjom - swe wyrzutnie rakietowe umiejscawia w budynkach użyteczności publicznej. Izraelski ostrza! musi wtedy trafić w przedszkola, uczelnie, meczety, a Hamas oskarża go o atakowanie cywili. Prawdziwym oprawcą ludności palestyńskiej w Strefie Gazy jest nie Izrael, ale Hamas, który swą ludność wystawia jako żywe tarcze, oraz ci, którzy dostarczają mu broń.

     - Hamasowi nie zależy na zapewnieniu Palestyńczykom godziwego bytu - twierdzi Piotr Wołochowicz. - Dysponując 10-kilometrowym wybrzeżem, mogliby żyć z turystyki, tymczasem dążąc do zniszczenia Izraela, nie liczą się z cierpieniem swoich ludzi - mówi. Karta Hamasu głosi, że zniszczenie Izraela jest religijnym obowiązkiem każdego muzułmanina. Hamas odrzuca izraelsko-palestyńskie porozumienia pokojowe z Oslo i samo prawo państwa żydowskiego do istnienia.

     Póki Hamas, który obecnie dysponuje większością w parlamencie Autonomii Palestyńskiej, będzie decydował o losach Palestyńczyków, długo jeszcze z przykrością będziemy parafrazować tytuł powieści: na Bliskim Wschodzie bez zmian.


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

1 luty 2009



Polska Piastów Polska Piastów
Paweł Jasienica
"Polska Piastów", pierwsza część znanego cyklu esejów historycznych Pawła Jasienicy, to – według słów samego autora – "swobodne literackie opowiadanie" o dziejach Polski w okresie formowania się jej państwowości... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej