Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Ingres wsród ruin

     "Po Warszawie trzeba chodzić z wielkim nabożeństwem, a każdy kamień jej przeszłości błogosławić modłami" - mówił abp Stefan Wyszyński podczas ingresu 6 lutego 1949 r. Sześćdziesiąt lat temu stolica witała Prymasa Polski.

     Ingres rozpoczął się o godz. 16.00 od kościoła św. Anny. Tu powitali Prymasa sędziwy abp Antoni Szlagowski, biskupi pomocniczy Wacław Majewski i Zygmunt Choromański, Kapituła Metropolitalna Warszawska. Po krótkiej modlitwie przed relikwiami bł. Władysława z Giel-niowa, Prymas opuścił świątynię i wszyscy udali się do prokatedry Wniebowzięcia NMP i św. Józefa, która szczęśliwie ocalała bez większych zniszczeń. Katedra św. Jana w tym czasie nie była jeszcze odbudowana.

     W swoich zapiskach "Pro memoria" Prymas zanotował: "Szliśmy krok za krokiem, wśród morza głów ludzkich, tłumów młodzieży i dziatwy. Zwalone kamienice pokryte były ludźmi. (...) W wielkim tłumie dotarliśmy do prokatedry. Tutaj posuwanie się naprzód stało się niemożliwe. Długi czas stałem na placu, spokojnie czekając aż zapanuje jakiś ład. Trzeba było jednak użyć jakiegoś wysiłku, by przedostać się do wnętrza. Moglibyśmy tak stać na placu godzinami. Dopiero młodzież akademicka umożliwiła nam wejście do świątyni. I tutaj pełno, chociaż wejście było za biletami".

     "Polska cała zwraca oczy swoje na nowego Prymasa i pyta z oczekiwaniem: Jaką politykę będziesz prowadził, Wasza Prymasowska Mość? Wielki Boże. O politykę pytają, polityki się spodziewają, a zapominają, że jedna i jedyna jest polityka Kościoła - a jest nią triumf Chrystusa i Jego prawdy na ziemi" mówił na powitanie bp Choromański. Podkreślał, że nowy Prymas Polski zna katolicką naukę społeczną i jest wielkim teoretykiem i praktykiem społecznym. "Nie mogliśmy oczekiwać nikogo lepszego, kto by umiał postawić wyżej ideał naszego życia katolickiego" - podkreślił.

     W prokatedrze odczytano list Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej zezwalający na objęcie archidiecezji gnieźnieńskiej i warszawskiej jeszcze przed nadejściem bulli nominacyjnej. Ksiądz Prymas przyjął hołd Kapituły i wiernych. W "Pro memoria" zapisał charakterystyczne słowa: "Sióstr swoich nie widziałem, pozostały gdzieś w tłumie. Wiedzą dobrze, że wypadnie im i nadal być pokorne i nieznane, jak były przez całe życie".

     "Przyjeżdżam do Was z sercem dziecięcym, pełnym pokoju - mówił Prymas Wyszyński. - "Dlatego wołam: Bądźcie jak dzieci. (...) Jako pasterz tej młodej a dostojnej Stolicy do tysięcznych rzesz, wyciągających ręce na nasze powitanie, mówię: ŤSursum cordať - W górę serca". (...) Niech będą błogosławione te dźwigające się mury domów waszych. Niech będzie błogosławiony każdy kamień tej stolicy, każdy wysiłek pracy tej diecezji. Niech będzie błogosławiona każda kołyska, w której rośnie młode życie, każda chata, w której miłość kwitnie i rozdzielane są najcenniejsze dary, niezbędne dla miłości społecznej (...) Przyszedłem do Was w imię Matki Bożej, Królowej Polski.-Sakrę biskupią otrzymałem u stóp Pani Jasnogórskiej i w Jej imię pragnę być Warn pasterzem".

     Warszawa nie była miastem nieznanym nowemu ordynariuszowi. Tu w latach 1912-1915 uczęszczał do gimnazjum Górskiego. W latach 1942-1945 przebywał w Laskach k. Warszawy. Był kapelanem Zakładu dla Niewidomych oraz Grupy "Kampinos" AK, ps. Rad-wan II. Tu też wspólnie z m. Czacką zorganizował szpital powstańczy. W 1942 r. prowadził na terenie Warszawy tajne komplety z katolickiej nauki społecznej, katechetyki i pedagogiki. W tym też roku został ojcem duchowym i współzałożycielem - wraz z Marią Okońską - Instytutu Świeckiego Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła - "Ósemek". Władze PRL od samego początku były wrogo ustosunkowane do nowego Prymasa. Usiłowały nawet doprowadzić do opóźnienia ingresu w stolicy. 5 lutego abp Wyszyński po nocy spędzonej na ple-banii kościoła w Kole wyruszył do Warszawy. Za Krośniewicami jego samochód został zatrzymany przez milicję i skierowany trasami okrężnymi. Liczono, że z powodu śniegu i wydłużonej trasy, nie zdąży na czas do stolicy. Zamiar ten nie powiódł się.

     Szykany cenzury dotknęły wydaną jednodniówkę "Na ingres Ks. Prymasa". Najpierw usiłowano skonfiskować cały jej nakład, ale po interwencjach bp. Choromańskiego "tylko" odmówiono zgody na publikację programu ingresu (chodziło o to, aby nie podać godziny jego rozpoczęcia). Z niezwykle ciekawego artykułu Stanisława Marzyńskiego usunięto fragment dotyczący kościoła św. Aleksandra, a w tekście bp. Choromańskiego -"Odezwa zarządcy archidiecezji" cenzura wykreśliła jego słowa o Prymasie - "jako nieugiętym i nieustraszonym obrońcy wiary Chrystusowej".

     Władza ludowa pokazywała swoje prawdziwe oblicze. To był początek szykan, których kulminacją było uwięzienie Prymasa, zaledwie cztery lata po jego ingresie.


Wojciech Świątkiewicz


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

1 luty 2009



Zrozumieć Kod Da Vinci Zrozumieć Kod Da Vinci
Amy Welborn
Błyskotliwa analiza Kodu Da Vinci dokonana przez amerykańską specjalistkę z zakresu historii chrześcijaństwa Amy Welborn ujawnia ukryty cel powieści Dana Browna, prostuje jego błędy i kłamstwa, odpowiada na najważniejsze pytania zadawane przez czytelników Kodu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej