Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Nie ma wolności bez Solidarności

     Decyzją Konferencji Jałtańskiej w l945r. Rzeczpospolita popadła w zależność od ZSRR. Między innymi lata 1956,1970, 1980 wyznaczają naszą drogę do wyzwolenia się z jarzma komunizmu.

     W 1956 r. społeczeństwo wiązało nadzieje z dojściem do władzy Władysława Gomułki. Tymczasem nic na lepsze się nie zmieniało. Polska nie mogła zerwać stosunków z ZSRR, wystąpić z RWPG czy Układu Warszawskiego. A zwykłym obywatelom żyło się coraz gorzej. W końcu lat 60. niemal każdego dnia media wmawiały społeczeństwu, że jego "położenie materialne ulega stałej poprawie". Przyczyną powszechnej frustracji była zresztą nie tylko sytuacja ekonomiczna, lecz także polityczna. Sekowano zwolenników demokratyzacji, oskarżając ich o uleganie tendencjom rewizjonistycznym lub syjonistycznym. Rok 1968 odsłonił prawdziwe oblicze ludzi, którzy byli awangardą "nowego porządku".

     Do kolejnej manifestacji niezadowolenia doszło 12 grudnia 1970 r., gdy znaczna podwyżka cen żywności uderzała zwłaszcza w najuboższych. W odpowiedzi na dyktat cenowy - 14 grudnia, załoga Stoczni Gdańskiej im. Lenina podjęła strajk. Robotnicy żądali cofnięcia podwyżek cen i usunięcia Gomułki. Stoczniowcy wyszli na ulicę. Zatrzymanych przewożono do aresztów, bito i brutalnie przesłuchiwano. Tymczasem do strajkujących w Gdańsku dołączyli stoczniowcy im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Do opuszczonych przez robotników stoczni Trójmiasta wkroczyło wojsko. Wówczas w gdańskiej telewizji Stanisław Kociołek, namawiał stoczniowców do powrotu do pracy. I poszli. Już o 5.55 na stacji Gdynia Stocznia wojsko i milicja otworzyły do nich ogień.

     Pamiętnego grudnia 1970 r. demonstracje uliczne miały miejsce również w Szczecinie, Elblągu, Słupsku i Krakowie. Według oficjalnych danych 44 osoby zostały zabite lub zmarły na skutek odniesionych obrażeń. Dziś Trzy Krzyże stojące naprzeciw Stoczni Gdańskiej upamiętniają ofiary Grudnia 1970.

     Wewnątrzpartyjną walkę o władzę w grudniu wygrał wtedy Edward Gierek. Już 24 stycznia następnego roku rozmawiał konfidencjonalnie ze stoczniowcami szczecińskimi, a następnego dnia udał się do Gdańska, gdzie na pytanie skierowane do tamtejszych rewolucjonistów - "No więc jak, pomożecie?" - usłyszał deklarację: "Pomożemy!" I tak w tym zobowiązaniu stoczniowcy gdańscy trwali do 1980 r. Wcześniej jednak cierpliwość skończyła się robotnikom Radomia i Ursusa, którzy upomnieli się o swoje prawa i o niezależność wobec ZSRR w czerwcu 1976 r. Ich zryw został brutalnie stłumiony.

     14 sierpnia 1980 r. wyznacza początek ostatniego etapu dobijania się o poprawę warunków życia i o niepodległość. Rozpoczął się osiemnastodniowy protest, który doprowadził do powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność". Strajkujący postawili 21 postulatów. Żądano m.in.: "Akceptacji niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych, zagwarantowania prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym, przestrzegania wolności słowa, druku, publikacji, a tym samym nierepresjo-nowania niezależnych wydawnictw oraz udostępnienia środków i masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań. Domagano się przywrócenia do poprzednich praw ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976 r. i studentów wydalonych z uczelni za przekonania oraz zwolnienia wszystkich więźniów politycznych.

     Porozumienie między "Solidarnością" a władzą zostało podpisane 31 sierpnia 1980 r. "Solidarność" od tej pory stała się nie tylko związkiem zawodowym, ale potężnym, dziesięciomilionowym ruchem społecznym i politycznym. Tak było do 13 grudnia 1981 r. I potem, kiedy odrodzona po stanie wojennym doprowadziła do pierwszych w Polsce częściowo wolnych wyborów i do historycznej zmiany ustroju.

     - Dziś jest ona zobowiązaniem wobec polskiego "Sierpnia 1980" i wyzwaniem wobec przyszłych pokoleń i wobec tych, dla których wolność, godność i sprawiedliwość nadal pozostają marzeniem. Należy więc zachować pamięć o moralnym przesianiu "Solidarności" i przekazać jej dziedzictwo potomnym, wskazując jej aktualność i uniwersalizm - mówi o. Maciej Zięba, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności (ECS) w Gdańsku.

     - Sam symbol "Solidarności" - dodaje dr Jacek Kołtan, politolog, pracownik ECS - tak zwana solidaryca, wywołuje wiele pozytywnych uczuć. W Polsce może trochę zużyto ten znak do politycznych celów, ale krajom cywilizacji zachodniej wciąż kojarzy się z darem wolności, z przekazem, że jeśli chcemy zmieniać rzeczywistość, to musimy robić to razem - solidarnie

     - Gdyby nie "Solidarność" - dorzuca Maciej Łukaszewicz, odpowiedzialny za kontakty międzynarodowe w ECS - wciąz trwałby podział na Wschód i Zachód odgrodzone Murem Berlińskim. "Solidarna" Polska - uruchomiła efekt domina, zmieniając właściwie cały świat.

     - Nie można zapominać - przekonuje dr Kołtan - że dziedzictwo "Solidarności" wyrosło na nauczaniu kardynałów Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły; ich zasługi w budowaniu etosu "Solidarności" są bezsporne. Podczas pierwszej wizyty Papieża w Polsce na placach pojawiły się setki tysięcy ludzi, już wtedy zrozumieli oni, że wiele mogą razem zdziałać. Potem odwagi do ruszenia w drogę do wolności i zmiany sposobu życia nabrało nie tylko kilku przywódców ruchu, ale 10 min obywateli. I w ciągu kilku miesięcy nastąpiła zmiana ich mentalności, poczuli, że są wolni i odpowiedzialni...

     - Kościół zawsze był zapleczem intelektualnym i służył duchowym wsparciem "Solidarności". I ona w sposób symboliczny w powstającej w Warszawie Świątyni Opatrzności Bożej, w Kaplicy Wolności, może znaleźć swoje miejsce. Opatrzność nad "Solidarnością" czuwała i wierzę, że jej nie opuszcza do dziś - mówi z przekonaniem Maciej Łukaszewicz.

     - "Bojaźń Pańska początkiem mądrości" - podkreśla dyrektor ECS - dlatego z ogromną delikatnością trzeba podejść do tego, w jaki sposób w Kaplicy Wolności zaznaczyć etos "Solidarność". Sądzę jednak, że są artyści, którzy potrafią uszanować i święty charakter ołtarza, i tę ideę, która jest z gruntu chrześcijańska: "Solidarność" to znaczy - jedni drugich brzemiona noście, to znaczy - nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich. Wszystkie wielkie biblijne sformułowania dotykają ludzkiej solidarności. Jeśli zostanie ona wyrażona pięknie pod względem artystycznym i teologicznym, może powstać poruszające dzieło, które nie przeszkodzi, lecz pomoże nam zbliżyć się do solidaryzującego się z nami aż po krzyż Chrystusa.

     - Teraz w ECS - mówią jego pracownicy - realizujemy plan, którego wymiernym efektem będzie m.in. Muzeum Solidarności. A w tak zwanym międzyczasie urzeczywistniamy projekty kształtujące postawy solidarnościowe - przez działania kulturalne i edukacyjne. W najbliższym czasie rusza pierwsza edycja Ekspresu Solidarności; projekt edukacyjny z okazji 25. rocznicy przyznania Lechowi Wałęsie, przywódcy "Solidarności", Pokojowej Nagrody Nobla. Program obejmuje wizyty w miejscach naznaczonych totalitaryzmem. Młodzi ludzie będą podróżować pociągiem. Najpierw odwiedzą Kraków i Wadowice - miasta Karola Wojtyły - a potem przez obóz w Auschwitz i Warszawę udadzą się Gdańska, gdzie będą uczestniczyć w Forum Młodych - spotkaniu z laureatami Pokojowej Nagrody Nobla.


Tadeusz Pulcyn


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

24 sierpnia 2008


Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów
Antony Beevor
Hiszpańska wojna domowa, która rozegrała się w latach 1936-1939, była pierwszym starciem między komunizmem a faszyzmem, a przede wszystkim zwiastowała drugą wojnę światową.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Monika: 27.02.2009, 11:30
 Jeśli chcemy mieć przyszłość musimy ratować przeszłość.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej