Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kapelan potrzebny niezmiennie

     Z ks. generatem dyw. prof. dr. hab. Tadeuszem Płoskim, biskupem polowym Wojska Polskiego, rozmawia ks. Henryk Zieliński

     Czym było dla Polski i Kościoła powołanie przed 90 laty Ordynariatu Polowego?

     Z chwilą odzyskania niepodległości w 1918 r. zaczęły się zabiegi ze strony polskiej o utworzenie Ordynariatu Polowego. Dobra wiadomość z Watykanu nadeszła 5 lutego 1919 r., kiedy nuncjusz apostolski Achille Ratti podał do publicznej wiadomości, że Ojciec Święty Benedykt XV utworzył biskupstwo polowe. Równolegle powstawały także duszpasterstwa innych wyznań: prawosławne i ewangelickie, a także innych religii. Pułki tatarskie miały swoich imamów, zaś dla żołnierzy wyznania mojżeszowego powstał naczelny rabinat. Za to wszystko trzeba dzisiaj śpiewać "Te Deum".

     Jak ważny w erygowaniu Ordynariatu Polowego był aspekt duszpasterski i patriotyczny?

     Od samego początku obecny był jeden i drugi wątek. Może nawet ten splot zaczął się znacznie wcześniej: od chrztu Polski, przez Bogurodzicę śpiewaną pod Grunwaldem, obecność duchownych z rycerstwem pod Chocimiem i pod Wiedniem. Już Sejm Warszawski w 1690 r. wprowadził tzw. etapy kapelańskie. Ale dopiero przed 90 laty nastąpiło wyraźne dowartościowanie tego duszpasterstwa, kiedy członkiem Konferencji Episkopatu Polski stał się biskup polowy. Dodajmy, że w 1991 r. nie erygowano Ordynariatu, ale go reaktywowano.

     Czy dzisiaj wojsko potrzebuje oddzielnych struktur duszpasterskich?

     Niektórzy mówią, że jest to duszpasterstwo specjalistyczne. Na świecie mamy 36 ordynariatów polowych. Inne są w formie duszpasterstw wojskowych. Trzeba pamiętać, że kapelani wojskowi nie tylko pełnią posługę sakramentalną wobec żołnierzy. Spełniają także funkcje oficerów i wychowawców uczących historii i patriotyzmu. Dlatego ich obecność w wojsku była i jest bardzo ważna.

     Poprzednik Księdza Biskupa, abp Sławoj Leszek Głodź, przywiązywał wielką wagę do tego, aby kapelan był oficerem? Czy to takie ważne?

     I tak, i nie. Ważne jest, aby żołnierze widzieli ojca duchownego. Chcą widzieć koloratkę, nieważne czy przy sutannie czy pod mundurem. Natomiast dobrze jest, gdy kapelan utożsamia się ze swoimi żołnierzami, gdy jest jednym z nich. Nie ma obawy, że wojsko zmilitaryzuje Kościół albo że kapłani sklerykalizują wojsko. Przede wszystkim mamy być jednak kapłanami, takie jest nasze powołanie życiowe. Ludzie w mundurach zawsze będą potrzebowali wsparcia i pomocy duchowej kapelanów wojskowych. Dziś są inne wyzwania, choćby profesjonalizacja wojska. Trzeba umacniać patriotyzm. Ale są i rzeczy niezmienne.

     Odbywają się ostatnie już przysięgi żołnierzy z poboru. Jak w związku z tym zmieni się działalność Ordynariatu Polowego?

     Na pewno inna jest specyfika i rytm pracy z wojskiem z poboru, które możemy formować przez niespełna dziewięć miesięcy i inna w przypadku służby zawodowej, gdzie związek żołnierzy i ich rodzin z Ordynariatem będzie bardziej trwały. Dotąd rzeczywiście łatwo było nawiązać kontakt z poborowymi, nawet jeszcze przed przysięgą. Wielu uzupełniało sobie wtedy przygotowanie do bierzmowania i kursy przedmałżeńskie. Przychodzili chętnie może również dlatego, że woleli uczestniczyć w pogadance księdza niż czołgać się w błocie. Po kilku miesiącach odchodzili z wojska. Ordynariat Polowy pracował wtedy bardziej na rzecz diecezji terytorialnych. Dzisiaj może będzie w wojsku bardziej stabilnie. Ludzie będą tu pozostawać dłużej, będzie można tworzyć bardziej trwale więzi.

     Czy to oznacza także, że punkt ciężkości będzie przeniesiony z koszar do parafii garnizonowych?

     Tak, ale to nie znaczy, że można zrezygnować z pracy w koszarach. Żołnierze zawodowi też są w pewnym sensie skoszarowani. Mają szkolenia i ćwiczenia. Owszem, mają swoje domy i rodziny, ale także internaty i koszary. Dlatego musi w nich być biuro kapelana.

     Od kilku lat Ordynariat nadaje odznaczenia "Benemerenti" i "Milito pro Christo". Jakie mają znaczenie?

     Odznaczamy ludzi zasłużonych dla takich wartości jak pokój, dobro i sprawiedliwość. Już od 12 lat przyznajemy dyplomy i wyróżnienia różnym współczesnym "Siłaczkom" i "Judymom". Bo walka dla Chrystusa może być toczona nie tylko z bronią w ręku, ale także z różańcem i poprzez czyny charytatywne, przez ratowanie życia w ekstremalnych warunkach. Chociażby z okazji naszego 90-lecia postanowiliśmy wyróżnić ostatniego prezydenta na uchodźstwie pana Ryszarda Kaczorowskiego i Nuncjusza Apostolskiego w Polsce abp. Józefa Kowalczyka, wyrażając im wdzięczność za przywrócenie Ordynariatu.


Tekst pochodzi z Tygodnika

18 stycznia 2009


1812. Wojna z Rosją 1812. Wojna z Rosją
Adam Zamoyski
Wyprawa Napoleona na Rosję w roku 1812, albo jak sam ją nazywał "druga wojna polska" to najbardziej spektakularne i jednocześnie najbardziej tragiczne w skutkach przedsięwzięcie cesarza Francuzów. Autor książki roztoczył przed czytelnikami wizję, która, podobnie jak sama wojna, bez cienia wątpliwości zasługuje na miano epickiej... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej