Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Katolicy w Chinach

     Był ostatni dzień pekińskich Igrzysk Olimpijskich, 24 sierpnia 2008 r. W katedrze Wuqiu, w prowincji Hebei, bp Julius Jia Zhengding wtaśnie odprawit Mszę św. Chwilę później po siedemdziesięciotrzyletniego duchownego przyjechało sześciu funkcjonariuszy w dwóch samochodach. W obecności wiernych pozostałych w katedrze aresztowali biskupa.

     Prowincja Hebei okala stolicę kraju. Zamieszkuje ją ok. półtora miliona katolików, w większości należących do Kościoła podziemnego. W myśl chińskiego ustawodawstwa jest to Kościół nielegalny, ścigany z mocy prawa karnego.

     Jak wygląda życie katolików w Chinach? Prawdziwy obraz wolności religijnej można streścić jednym zdaniem - reżim toleruje tylko te aspekty życia religijnego i w tym zakresie, w jakim jest w stanie poddać je ścisłej kontroli. Państwo o wielkich ambicjach, jeden ze stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, którego przywódcy są podejmowani z największymi honorami w stolicach państw demokratycznych, nie waha się strzelać do protestujących samotnie mnichów i mniszek, zamykać sędziwych kapłanów, poddawać torturom tych, których jedyną winą jest wierność swojej religii.

     Wiosną 1955 r., kiedy XIV Dalajla-ma - duchowy i polityczny przywódca Ty-betańczyków miał spotkanie z Mao Ze-dongiem, usłyszał: "Religia to trucizna. Po pierwsze, zmniejsza przyrost naturalny, bo mnisi i mniszki żyją w celibacie, a po drugie zaniedbuje postęp materialny". W swej autobiografii "Wolność na wygnaniu" Dalajlama dodaje: "Poczułem, że płoną mi policzki i nagle zacząłem się bać". Dziś sytuacja wygląda inaczej - zdjęcia duchownych i wiernych gromadzących się w świątyniach zamieszczają rządowe serwisy informacyjne, chwaląc się sumami przeznaczonymi na odbudowę zrównanych z ziemią trzydzieści lat wcześniej miejsc kultu. Oficjalnie deklarowana tolerancja religijna jest wykorzystywana do poprawy wizerunku Chin na arenie międzynarodowej, a subsydiowane z kasy państwowej "skanseny religijne" - do napędzania turystyki.

     CIĄGLE W ARESZCIE

     Wspomniany już biskup Jia Zhengding zna cenę oporu - piętnaście lat przesiedział w chińskich więzieniach, zaś areszt domowy i stałe poddanie inwigilacji są jego codziennością; od kilku miesięcy naprzeciwko katedry stoi dom wybudowany dla obserwujących go dwadzieścia cztery godziny na dobę funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Mimo nacisków konsekwentnie odmawia wejścia do Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich. Tym razem, tuż po zakończeniu paraolimpiady, zostaje zwolniony po 25 dniach i wraca do aresztu domowego. Urzędnicy chińskiego Biura do Spraw Religii nie podają powodów zatrzymania. Można się domyślać, że chodziło o uniemożliwienie kontaktów z zagranicznymi gośćmi. Jeszcze kilka lat temu wiernym spoza Wuqiu udawało się przyjeżdżać i uczestniczyć w celebrowanych przez biskupa Jia Zhengding Mszach Świętych. Teraz, po zaostrzeniu kontroli, to już niemożliwe. Telefony wielu mieszkańców są na podsłuchu.

     W tej samej prowincji Hebei, rok wcześniej - 9 września 2007 r. - umiera więziony od niemal 8 lat bp Han Din-gxiang. Rodziny nie informowano o jego stanie zdrowia, a zwłoki skremowano sześć godzin po śmierci. Biskup miał 71 lat i niemal przez połowę życia był pozbawiony wolności. Ksiądz Li Huisheng - zatrzymany i torturowany w sierpniu 2006 r., odbywa siedmioletni wyrok za "podburzanie mas przeciwko władzy". Należy on do grupy aresztowanych po konsekracji wybudowanej ze składek wiernych i za zgodą władz świątyni w Guyuan. Po licznych aresztowaniach wśród świeckich i duchownych - m.in. biskupa i wszystkich dwudziestu koncelebrujących z nim Mszę św. księży - wierni wystosowali petycję do władz z prośbą o uwolnienie zatrzymanych. Odpowiedzią było wysłanie pięciuset policjantów, którzy aresztowali dziewięćdziesiąt osób. Zamknięty wtedy biskup pomocniczy Leo Yao Liang spędził w areszcie trzydzieści miesięcy. Za kratami wciąż pozostaje skazany na trzy lata ks. Wang Hong.

     Od 1996 r. brak wiadomości o uwięzionym biskupie Jamesie Su Zhimin, liczącym siedemdziesiąt pięć lat ordynariuszu diecezji Baoding (także prowincja Hebei). W listopadzie 2003 r. widziano go eskortowanego przez policjantów w jednym ze szpitali. Po kilku dniach zniknął.

     Wciąż nie wiadomo, co się dzieje z aresztowanym 13 kwietnia 2001 r. bp. Shi Eruriang. Przed zatrzymaniem żył w przymusowej izolacji. Osiemdziesięciosześcioletni duchowny spędził w więzieniach w sumie trzydzieści lat.

     WSPARCIE Z WATYKANU

     Oto żywe przykłady tego, jak pań-Itwo chińskie obchodzi się z niezłomnymi wyznawcami Chrystusa. Szczególnie mocno więc brzmią słowa kardynała Hongkongu Josepha Zen Ze-kiun wzywające biskupów i księży Kościoła oficjalnego, aby czerpiąc inspirację z historii męczeństwa św. Szczepana, odważnie opierali się wszelkim sprzecznym z wiarą kompromisom z komunistycznym reżimem. "Tu (w Hongkongu) jesteśmy wolni na tyle, że możemy o tym mówić. Ta wolność nakłada na nas odpowiedzialność za świadczenie prawdy. Nie wiemy, czy w sytuacji, w jakiej znajdują się nasi bracia, nie okazalibyśmy większej słabości. To inna kwestia. Modlimy się, by Bóg miał dla nas miłosierdzie" - napisał kardynał.

     W swym dramatycznym apelu o heroiczną odwagę przypomniał też "List papieża Benedykta XVI do Biskupów, Kapłanów, Osób Konsekrowanych oraz do Wiernych Świeckich Kościoła katolickiego w Chińskiej Republice Ludowej". Znajduje się w nim stwierdzenie: "roszczenie niektórych organów, ustanowionych przez państwo i obcych strukturze Kościoła, do zwierzchnictwa nad biskupami i kierowania życiem wspólnoty kościelnej nie jest zgodne z nauczaniem katolickim (...) Również deklarowane cele wspomnianych wyżej organów, którymi są urzeczywistnianie zasad niezależności i autonomii, samostanowienia i demokratycznej administracji Kościoła, są nie do pogodzenia z nauczaniem katolickim". Przypis do tego fragmentu mówi o statutach Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich. W tym samym liście czytamy dalej, że "obrona depozytu wiary oraz wspólnoty sakramentalnej i hierarchicznej, sama w sobie nie sprzeciwia się dialogowi z przedstawicielami władz odnośnie do tych aspektów, które dotyczą sfery życia obywatelskiego. Nie ma poza tym szczególnych trudności, by przyjąć uznanie władz cywilnych, pod warunkiem, że nie wiąże się z nim zaprzeczenie niezbywalnych zasad wiary oraz komunii kościelnej. W wielu konkretnych przypadkach, jeśli nie zawsze, w procedurę uznania ingerują jednak organy, które zmuszają zainteresowane, osoby do przyjęcia postaw, wykonywania gestów i podjęcia zobowiązań sprzecznych z głosem sumienia katolików." Rozumiejąc trudność takich decyzji, Ojciec Święty pozostawił każdemu z biskupów swobodę wyboru, wzywając jednocześnie do zachowania jedności wspólnoty diecezjalnej.

     Z BÓLEM I TROSKĄ

     O tym, jak bolesne konsekwencje rodzą takie wybory, świadczy wymownie przykład nowego biskupa Pekinu - Li Shana - uznawanego zarówno przez władze chińskie, jak i przez Watykan. Znane są liczne wypowiedzi biskupa sławiące "chwalebną tradycję" "miłości do ojczyzny i miłości do Kościoła" - to naczelny slogan Stowarzyszenia Patriotycznego - oraz piętnujące zewnętrzne siły i Kościół podziemny za ingerencję w tę dwoistą miłość. Wydają się one potwierdzać oficjalne stanowisko Komunistycznej Partii Chin, która widzi w Stolicy Apostolskiej "obce państwo, które pod płaszczykiem religii chce się mieszać w wewnętrzne sprawy Chin". Dla wiernych odczuwających łączność z następcą św. Piotra takie słowa stały się źródłem bólu i wielu pytań. Jednak sytuacja duchownych aprobowanych przez władze nie jest też łatwa. Stowarzyszenie Patriotyczne oraz Front Jedności - to organ partii, który ma za zadanie budowę "sojuszu" z elementami niepartyjnymi w duchu przewodniej roli tejże KPCh. Instytucje te regularnie zmuszają biskupów do uczestnictwa w rozmaitych spotkaniach, które mają "kształtować ich postawę polityczną" przy podważaniu wartości pracy duszpasterskiej. Jednocześnie odmawia się biskupom prawa do spotkań we własnym gronie, pozostawiając ich w osamotnieniu, skazanych na sekretarzy Stowarzyszenia Patriotycznego i poddawanych praniu mózgu przez Front Jedności oraz Państwową Administrację do Spraw Religii.

     Położenie prześladowanych pozostaje tragiczne, ale kagańce narzucane religii w ChRL można też odczytać jako dowód słabości systemu, który panicznie boi się konkurencyjnego autorytetu. Mówiąc słowami tybetańskiego wiersza:

     Inwigilacja, kajdanki
     Napięci jak struna szpicle
     Kabury i więzienne kraty
     Bywają wyrazem Najwyższego szacunku




Ela Brzozowska

źródło: HFPC: http://www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/raport.php?raport_id=541

Tekst pochodzi z Tygodnika

19 kwietnia 2009


Polska Jagiellonów Polska Jagiellonów
Paweł Jasienica
"Polska Jagiellonów" kreśli historię powstania Rzeczypospolitej wielonarodowej, wyrastającej z dwóch odrębnych organizmów państwowych, dwóch narodów. Ukazuje dzieje rodu królewskiego, a w równym stopniu kształtowanie się nowych form życia państwowego i rozwój kultury... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej