Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Tęsknili za normalnym życiem

     Z Komunikatu Polskiego Radia z 27 sierpnia: "A mimo to sierpień 1944 r. pozostanie dla nas wszystkich najpiękniejszym okresem życia. Materia wali się w gruzy, wyzwalając ducha. Warszawa zmartwychwstała pisze epopeje wieczystej odnowy".

     Jeżeli ktoś z was spotka wieczorem szczupłego, zgarbionego pana o bladej twarzy i dłoniach jak kwiaty - niech mu nie sprawdza dokumentów, niech nie pyta o hasło. Niech odsunie się na bok i zostawi wolne przejście obok barykady. To idzie Chopin na swój najpiękniejszy koncert - grać będzie pieśń wolności na klawiszach polskich serc. A w ślad za nim stąpa cichutko, ledwie dosłyszalnie - Polska...

     Ten niezwykły apel nadało Polskie Radio 31 sierpnia 1944 r. Wszyscy przeczuwali już klęskę powstania, ale wciąż tliła się jakaś nadzieja, wciąż toczyło się prawie normalne życie - choć już wśród ruin i zgliszcz. Śmierć zbierała swoje żniwo, ale warszawiacy tak łatwo się nie poddawali. Nie brakowało codziennych małych radości, humoru, a nawet sytuacji komicznych. W ciężkich czasach rozkwitał oczywiście czarny humor. Krążyło mnóstwo wierszyków, absurdalnych plotek i dowcipów. "Czy wiecie, co znaczy unikat? To ten, co unika barykad" - wyjaśniała powstańcza prasa, w której zawsze znalazło się miejsce na jakiś "kącik humoru". Satyra chłostała dekowników, a celny dowcip zagrzewał do walki i podtrzymywał ducha. Oto w jednej z powstańczych gazet pod hasłem "nieaktualne" ukazało się ogłoszenie następującej treści: "Pomoc dla Warszawy chwilowo się zdez-AK-tualizowała", inna zaś gazeta powtarzała krążący po stolicy dowcip: "Czy wiesz, że Monter awansował? - Tak, lecz kim on jest dzisiaj? - Demonterem, ponieważ zdemontował całą Warszawę i na niej wyrósł bór".

     KOTLECIK Z RATLERKA

     W pierwszych dniach powstania w Warszawie ukazywały się 32 dzienniki, wyświetlano filmy, a nawet powstańczą kronikę filmową - pierwszy pokaz odbył się w kinie Palladium już 13 sierpnia. Nie zapominano też o dzieciach - ba, one same wydawały ręcznie pisane i rysowane pismo pt. "Dzieci Mokotowa".

     Legenda powstania warszawskiego przetrwała w dokumentach, relacjach i wspomnieniach. Znaleźć w nich można nie tylko dowody heroizmu i poświęcenia, ale też zapis codziennych czynności - tego wszystkiego, co pozwala zachować poczucie rzeczywistości. Powstańcy mogą mieć poczucie satysfakcji, bo ich wspomnienia są zebrane i powszechnie dostępne. Oczywiście, największą w tym rolę spełniło i pełni nadal Muzeum Powstania Warszawskiego. Muzealną ekspozycję uzupełniają liczne wydawnictwa, w tym wprost nieocenione almanachy powstańcze. W nich znajdziemy dzienną dokumentację lat wojny i powstania - zarówno chwil radosnych, jak i smutnych. Niezwykły dokument przygotowała też znana także z naszych łamów Halina Cieszkowska, w wojennej konspiracji znana pod pseudonimem "Alika". W książeczce zatytułowanej "Uśmiech na barykadzie" pozbierała powstańcze wspomnienia związane z humorem i uśmiechem, nawet jeśli był przez łzy. - To takie okruchy, bo nasza pamięć jest coraz słabsza, no i ubywa tych, którzy ją noszą - mówi.

     Autorka ogłosiła ankietę-apel, ale odzew był niewielki. - Liczyłam na więcej wspomnień, zwłaszcza tych z sierpnia 1944 r., gdy jeszcze dużo zdobywaliśmy i humor dopisywał. Ja jestem wieczną optymistką, dlatego chciałam pokazać powstanie od pogodniejszej strony. Niestety, chyba jest już za późno. Jesteśmy starzy, niektórzy z nas pozapominali, inni nie chcą pamiętać - opowiada. Książeczkę wydała Polska Fundacja Kościuszkowska w nakładzie 500 egzemplarzy. Rozprowadza ją Muzeum Powstania Warszawskiego. Powstała staraniem powstańców. Rysunki przygotowali brat Haliny Cieszkowskiej Jerzy Chlistunoff oraz jej koleżanka z plutonu "Kiliński" - malarka Halina Rewkiewicz-Włodarczyk. Na ankietę "Aliki" odpowiedziało 30 osób. Wśród nich znalazło się smakowite wspomnienie Heleny D. z kompanii Tadeusz batalionu Ruczaj (spisane przez "Nelkę"). "Leżałam w szpitalu przy ul. Pięknej 24. Było to przy końcu sierpnia lub na początku września. Kolega mój Tadzio przyniósł mi fantastyczny obiad od dr. Kessla z ul. Wilczej: kotlecik mielony, makaron domowej roboty i dwa pomidory zdobyte przez chłopców na ulicy Książęcej. Cóż lepszego można sobie wymarzyć w okresie, gdy zaczęły się jedzeniowe trudności i niedostatki. Obiad bardzo mi smakował. Co prawda Tadzio poinformował mnie - po fakcie - że był to kotlecik z ratlerka z ul. Wilczej, czym wcale jednak nie popsuł mi apetytu. Smakował jak cielęcina". Ta historia miała swój finał wiele lat po powstaniu. Dawna łączniczka Helena wybrała się kilka lat temu z wizytą do znajomych. "Nie wiem już, dlaczego rozmowa zeszła na powstańcze wspominki. Opowiedziałam, jak mi smakował kotlecik w szpitalu na Pięknej. Obecna tam pani Zosia z wyrzutem powiedziała: «To pani jadła ukochanego pieska mojej mamy, który właśnie w tym okresie nam zaginął». A mieszkały te panie właśnie na Wilczej 60" - konstatuje amatorka ratlerków.

     GROCHÓWKA PEŁNA ŁEZ

     Mniej lub bardziej wesołe przygody nie omijały samej autorki książki. - Lubiłam chodzić z meldunkami nocą. Miałam po prostu słaby wzrok i było mi wszystko jedno, kiedy wyruszę w trasę - wspomina "Alika". - Problem w tym, że po powrocie czasem w środku nocy lubiłam opowiadać swoje przygody, np. jak uciekłam pewnemu przystojnemu młodzieńcowi, o którym chodziły słuchy, że ma pomieszane w głowie. Koleżanki chciały odpocząć i strasznie na mnie sarkały za te opowieści. Jednak gdy w sklepie papierniczym znalazłam piękny zeszycik i zatytułowałam go "Pamiętnik Alicji Lunatyczki", wszyscy się śmiali i ochoczo do niego wpisywali, nawet mój dowódca pułkownik Radwan.

     Kiedy pani Halina mówi, że pamiętnik jest cudny, w jej głosie słychać czułość i wzruszenie. - Niektórzy koledzy i koleżanki wpisywali się wierszem. Nie mogłam zabrać go do obozu, gdzie trafiłam po powstaniu. Przetrwał zakopany w ziemi - wyjaśnia. Pytam, czy to najcenniejsza pamiątka tamtych lat: - Najcenniejsza jest moja opaska powstańcza, której nigdy nie uprałam. Ofiarowałam ją Muzeum Powstania Warszawskiego - mówi. Do niezwykłych wspomnień zalicza też pewien marsz z grochówką dla walczących chłopców. - To było w okresie, gdy powstańców zaopatrywały jeszcze kuchnie polowe. Wydawało się wówczas, że cała Warszawa jest nasza. Pewnego popołudnia niosłam z koleżanką zupę dla chłopców. Nagle gdzieś z gramofonu ktoś puścił płytę z "Warszawianką". Popłynęły łzy szczęścia i wzruszenia - prosto do grochówki. Potem chłopcy nie mogli się nadziwić, że zupa jest taka słona - wspomina pani Halina. Dziś słona zupa ma inne konotacje, ale wówczas łączniczkom kojarzyła się patetycznie.

     KONIEC EPOPEI

     Miłe momenty dodawały powstańcom otuchy. We wrześniu noce były spokojniejsze, mniej było strzelaniny i wybuchów pocisków z ciężkich moździerzy, zwanych grubymi bertami. Wiszącą w powietrzu klęskę trzeba było odreagować żartami, dowcipem, piosenką. - Popularne było zwłaszcza "Serce w plecaku", piosenki powstańcze docierały później, właściwie ja poznałam je dopiero w obozie w Niemczech. Wtedy robiły furorę. W obozie powstał teatr, chórek, zorganizowano wykłady, bo czymś trzeba było wypełnić czas - wspomina pani Cieszkowska. Podczas powstania lubiła wygłupy koleżanki z batalionu. - Zosia zabawiała nas, rozśmieszała, a często wzruszała. Recytowała poematy, małpowała różne postacie, najlepiej udawała pijaka. Śmiechu było co niemiara - opowiada "Ałika".

     A po powstaniu przyszedł smutny czas. W kraju trwała odbudowa, ale coraz więcej powstańców i żołnierzy AK znikało w więzieniach. Niektórzy nigdy z nich nie wyszli. Ale nawet wtedy naród nie tracił poczucia humoru. W dziale ogłoszeń "Przekroju" w 1945 r. ukazała się taka oferta: "Wyuczam szeregu nieodpartych argumentów w dyskusjach na tematy polityczne. Uwzględniam wszystkie przekonania. Godzina 25 zł".




Tekst pochodzi z Tygodnika

2 sierpnia 2009


Zimna wojna. Historia podzielonego świata Zimna wojna. Historia podzielonego świata
John Lewis Gaddis
Koniec II wojny światowej nie oznaczał pokoju. Nie minął nawet rok, gdy rozpoczął się kolejny globalny konflikt, który trwał przez blisko pół wieku. Świat znalazł się w stanie zimnej wojny... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej