Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Rwałem się do karabinu

     Z Pawłem Elszteinem, varsavianistą, uczestnikiem walk Września'39 na Pradze, rozmawia Monika Odrobińska

     Jedna z pierwszych bomb niemieckich, jakie spadły na Warszawę we wrześniu 1939 r., wymierzona była w budynki na Pradze. Dlaczego akurat ta dzielnica stalą się celem pierwszych ataków?

     Praga była dzielnicą robotników, rzemieślników, inteligencji technicznej, wielu zakładów pracy - tu mieściły się: wytwórnia silników lotniczych Azja przy ul. Siedleckiej, zakład naprawiający uzbrojenie przy Stalowej, wytwórnia amunicji Pocisk przy Mińskiej. Między Ratuszową a Jagiellońską był duży garnizon wojskowy z doskonale zaopatrzonymi magazynami. Przy ulicy Kawęczyńskiej znajdował się węzeł kolejowy. To tam uderzyła pierwsza bomba i przerwała łączność.

     Prażanie byli przygotowani na napaść?

     We wrześniu 39 miałem 18 lat. Podobnie jak wszyscy, szykowałem się na wielką przygodę. Praga trwała w gotowości: były próby, alarmy przeciwlotnicze, gospodynie robiły zapasy. W końcu, gdy 1 września rankiem spadły pierwsze bomby, większości ludzi wydawało się, że to kontynuacja ćwiczeń. Nawet gdy szedłem budować barykady, nie wierzyłem, że się przydadzą. Nam młodym wojna wydawała się czymś odległym. Starsi pamiętali poprzednią okupację niemiecką i uspokajali: było głodno, chłodno, ale minęło. Nikt nie wierzył, że krajanie Goethego i Beethovena mogą dopuścić się barbarzyństw, których jednak doświadczyliśmy. Mieliśmy radio, ale komunikaty były enigmatyczne: raz słyszeliśmy, że pokonujemy, zaraz znowu, że się wycofujemy. Wreszcie dotarła wieść o tym, że rząd opuścił stolicę. To nas postawiło na nogi. Rwałem się w pierwszy szereg, do karabinu. Nie dopuszczono mnie jednak do broni, bo moja rejestracja w wojsku przypadała dopiero na koniec roku, nie byłem przeszkolony. Kopałem rowy przeciwod-łamkowe, mylnie zwane przeciwlotniczymi, które doskonale ochroniły ludność. Żołnierze Bródna, Pragi, Zacisza, Grochowa nie złożyli broni, aż do ogłoszenia kapitulacji. Broń, której nie zdano, zakopano przy grobach Cmentarza Bródnow-skiego i Żydowskiego. W świetnym stanie dotrwała Powstania Warszawskiego, gdy ją ponownie wykorzystano.

     Co było największym wrogiem polskich działań obronnych?

     Były oczywiście bomby, przeciw którym nie mieliśmy dostatecznych dział, było głodno i chłodno, ale najgroźniejsza była plotka. Nie wiadomo było, którym informacjom wierzyć; wiele z nich było owocem wrogiej propagandy. W pierwszych dniach września szef propagandy płk Umiastowski wezwał młodych do opuszczenia stolicy. Większość ludzi w to uwierzyła. Ja też. Na szczęście ojciec powiedział: nigdzie się nie ruszamy, bo jak wrócimy zastaniemy puste domy, puste studnie, tylko proch. I miał rację. Ci, którzy uciekli, wrócili bardzo okaleczeni, bo trafili pod ostrzał, inni dostali się w niewolę ukraińską. Odwołano więc ten exodus dość szybko. Dowodziło to jednak chaosu, który panował nie tylko w społeczeństwie, ale i w dowództwie.





Tekst pochodzi z Tygodnika

30 sierpnia 2009


Mała historia reformacji w Niemczech Mała historia reformacji w Niemczech
Rolf Decot
Zamierzeniem książki jest przedstawienie zainteresowanym czytelnikom problemów związanych z reformacją. Punktem wyjścia jest reformacja Marcina Lutra, szczególną uwagę poświęcono aspektom teologicznym, aby na koniec omówić spowodowaną przez reformację odnowę ówczesnego Kościoła, będącą wynikiem Soboru Trydenckiego... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej