Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Tamta szarża

     Trafitem do "defiladyjnego" pułku! - pan Władysław Ząberg z Malcanowa k. Otwocka jeszcze dziś jest z tego dumny! A powołanie do 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego stacjonującego na Czerniakowie otrzymał 4 listopada 1937 r.

     Za wyróżniające wyniki podczas ćwiczeń w okolicach Siekierek, a także za "celne oko" na strzelnicy w Rembertowie został skierowany do szkoły pod- J oficerskiej w Ciechanowie. Jako chłopak ze wsi szybko dal poznać, że jest obeznany z końmi. I to jak: gdy we wrześniu 1939 r. podczas odwrotu nocą wpław przekraczali Bug, omal nie stracił życia, gdy zabito pod nim konia. Zdołał złapać się innego, z którego chwilę wcześniej spadł zastrzelony ułan.

     Pod koniec sierpnia 1939 r. był nad granicą z Prusami Wschodnimi. - Mojemu szwadronowi wyznaczono miejsce kilka kilometrów za Chorzelami. Ranek pierwszego września był mglisty. Gdy się trochę podniosło słońce, mgły zniknęły i w pewnej chwili zauważyłem błysk lornetki na jednym z dachów. Kazałem jednemu z moich ułanów, aby ostrożnie podczołgał się trochę bliżej, dobrze wycelował i zestrzelił obserwatora. Po dłuższej chwili usłyszeliśmy strzał i zobaczyliśmy jak Niemiec spada z dachu. Drugiego września odwiedził nas dowódca pułku płk. Janusz Ałbrecht. W tym dniu wyjechało w naszym kierunku pięć niemieckich czołgów, pojawiła się zmotoryzowana piechota i rozpoczęła się strzelanina. Byliśmy wzięci w dwa ognie, wielu naszych zginęło, w tym mój celowniczy i taśmowy. Aby nie wpaść w okrążenie, dostaliśmy rozkaz odwrotu.

     Po kilku dniach dotarliśmy do Jakubowa pod Mińskiem. Przy pomocy czterech CKM-ów spaliliśmy osiem samochodów niemieckich, znowu zginęło wielu naszych. Uciekaliśmy dalej w kierunku Garwolina, a potem wędrując dniami i nocami po lasach dojechaliśmy za Przemyśl. Chcieliśmy dotrzeć do granicy rumuńskiej. Spotkaliśmy dużo zmobilizowanych cywilów, większość była bez mundurów i broni. Tam się też dowiedzieliśmy, że jesteśmy między Niemcami a Rosjanami. Jak pokazały się ruskie czołgi, dosyć łatwo udało się nam kilka z nich spalić. Stoczyliśmy też potyczkę z Niemcami. W pewnej chwili zostałem przysypany ziemią od wybuchu, a kiedy koledzy mnie ocucili, dowiedziałem się, że poddajemy się. Po krótkiej naradzie część z nas postanowiła uciekać. Zniszczyliśmy CKM-y i długą broń, rozsiodłaliśmy konie i chodu w las. Zaczęliśmy wracać. Do domu dotarłem w listopadzie. - opowiada.

     W grudniu przyszedł do mnie nauczyciel z Malcanowa Marian Mazowiecki ps. Ludomir i powiedział, że będziemy robić partyzantkę. - Jesteś podoficerem - powiedział - będziesz drużynowym. Miałem pseudonim "Wróbel". Każdy z nas werbował zaufanych chłopaków, których potem szkoliłem nocami na leśnej drodze.

     Pod Malcanowem był zrzut cichociemnych, w nocy z 3 na 4 kwietnia '44. - Około północy usłyszeliśmy głuchy warkot motorów, nasz porucznik zapalił czerwone i zielone lampki sygnalizacyjne. Samolot zrobił koło, obniżył lot i zrzucił ładunek, po drugim albo trzecim okrążeniu zaczął się podnosić, myśleliśmy, że odlatuje, a on wtedy zrzucił skoczków (od autora: zrzucono wówczas: 498 tys. dolarów, 9 zasobników, 6 paczek broni i sprzętu oraz czterech cichociemnych: sierż. Stanisława Biedrzyckiego ps. Opera. ppor. Jana Bieżuńskiego ps. Orzyc, ppor. Mariana Pokładeckiego ps. Zoli i kpt. Zygmunta Sawickiego ps. Samulik). Wszystko załadowaliśmy na wozy i zawieźliśmy do Kosa z Płachty pod Wiązowną. W czasie akcji obstawiliśmy wszystkie okoliczne drogi, brało w tym udział 60 do 70 ludzi. Akcja odbyła się bez jednego wystrzału z pełnym powodzeniem. Parę miesięcy potem przyszli Rosjanie.

     Dwa razy mnie aresztowali i dwa razy uciekłem. Za trzecim razem mieli moje zdjęcie i inne dane. Wepchnęli do samochodu, zawieźli na stację w Sulejówku i wsadzili do wagonu towarowego. Miałem przy sobie dobry nóż i powoli wyrżnąłem nim dziurę koło zasuwy w drzwiach, taką aby przeszła przez nią ręka. Potem związaliśmy kilka pasków i razem pociągnęliśmy dźwignię. Wielu z nas wyskoczyło. Bał się wyskoczyć mój kolega Stefan Smoliński, już go więcej nie widziałem. Do domu wracałem prawie dwa tygodnie. Przez Bug przewiózł mnie jakiś rybak, który widział, jak Ruscy patrolują brzeg. Pociągiem pojechały moje papiery i już mnie więcej nie szukali. Do partyzantki przyznałem się dopiero w 1981 r. - mówi.

     Pan Władysław mieszka tu, gdzie się urodził. Po wojnie pracował jako strażnik, palacz lub wartownik. Na emeryturę przeszedł w 1976 r. Gdy się dowiedział, że jestem członkiem komitetu budującego Pomnik Katyński, bez chwili namysłu wyjął 100 zł na ten cel. - Mnie się udało, mogłem być między tymi, co poszli do sowieckiej niewoli pod Przemyślem i nie wrócili - im się należy!


Wiesław J. Muszyński


Tekst pochodzi z Tygodnika

13 września 2009


Czarna propopaganda. Polska, Niemcy, Wielka Brytania. Tajemnice największych oszustw II wojny światowej Czarna propopaganda. Polska, Niemcy, Wielka Brytania. Tajemnice największych oszustw II wojny światowej
Stanley Newcourt-Nowodworski
Stanley Newcourt-Nowodworski – członek AK i uczestnik Akcji "N" – w swojej książce pokazuje, że II wojna światowa to nie tylko wielkie bitwy i krwawe kampanie, ale też wojna psychologiczna. Jednym z jej narzędzi jest czarna propaganda czyli taka, która "ukrywa swe pochodzenie, posługując się sfałszowanym podpisem i zazwyczaj podając się za produkt tajnych organizacji z kraju wroga"... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Mirosława W.: 13.12.2015, 00:05
 Mój ojciec (Bolesław Wiesztort) był w oddziale AK Mariana Mazowieckiego i brał udział w przyjmowaniu zrzutu Pierzyna w Malcanowie. Chciałabym skontaktować się z osobami mającymi informacje na ten temat. Czy mogłabym prosić o telefon (502 994 336). Aktualnie "przedzieram się" przez uzyskane w IPN akta jego sprawy i zamierzam starać się o unieważnienie wyroku.
 mazowiecki: 15.11.2009, 17:09
 Panie Wiesławie. Marian mazowiecki, o którym Pan wspomina był bratem mojego dziadka. Zginął z rąk sowietów, bądź też nawet Polaków. Ale pamięć bohaterów tamtych lat pozostanie w nas na długie lata.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej