Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Co daliśmy Europie?

     Naród polski, Polaków, charakteryzuje niezłomna miłość do wolności, zarówno tej zewnętrznej, jak i wewnętrznej - miłość, która wyszła na dobre całej Europie.

     Kto to powiedział? Niemiecki pastor dr Huffmeier, prezydent stowarzyszenia Gustav-Adolf-Werk w 70. rocznicę wybuchu wojny i zrzucenia bomb na ewangelicki kościół Świętej Trójcy w Warszawie. Zapewnił też o pamięci Niemców o tym, że bez wielkiego ruchu Solidarności nie byłby możliwy upadek "żelaznej kurtyny" w Europie. Jak wielki przełom dokonał się w ciągu nieco pond pół wieku w patrzeniu na naszą rolę w Europie!

     W 1939 r. Hitler zaliczył Polskę do "państw sezonowych", które trzeba po prostu zlikwidować, a minister ZSRR Mołotow nazwał nas "bękartem traktatu wersalskiego". Przez kilka poprzednich wieków polska pasja wolności była solą w oku nie tylko naszych sąsiadów. A teraz stała się znakiem firmowym Polaków.

     To także pod tym znakiem wkrótce, 8 października w Gdańsku, rozpoczną się Katolickie Dni Społeczne, zorganizowane przez Komisję Episkopatów Wspólnoty Europejskiej COMECE z Brukseli i Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku. Przyjedzie pół tysiąca osób z całej Unii Europejskiej: biskupów, duchownych i świeckich - naukowców i działaczy społecznych, którzy w świetle nauczania społecznego Kościoła będą debatować o aktualnych wyzwaniach społecznych i ekonomicznych Unii. Konferencja odbędzie się w miejscu symbolicznym i w roku ważnych rocznic. W Gdańsku rozpoczęła się II wojna światowa i tu nastąpił jej symboliczny koniec w 1989 roku. Tutaj powstał dziesięciomilionowy ruch społeczny - Solidarność, który w 1989 roku zmienił Polskę i Europę i do dziś dnia jest inspiracją dla wielu ruchów obywatelskich. Hasła, o które walczyła Solidarność - wolność, pokój i sprawiedliwość społeczna - wciąż są aktualne.

     Spotkanie w Gdańsku ma być wyraźnym głosem europejskich katolików, skierowanym przede wszystkim do polityków, prawodawców i opinii społecznej, mówiącym jak ważna i niezbędna jest dzisiaj solidarność międzyludzka i międzypaństwowa oraz mającym podpowiadać, w jaki sposób można ją zrealizować.

     NASZE CENNE DZIEDZICTWO

     Polska stanęła w pierwszym szeregu na europejskiej arenie politycznej już w XIV wieku, za panowania ostatniego Piasta - Kazimierza Wielkiego. Znane przysłowie mówi, że zastał on Polskę drewnianą, a zostawił murowaną (nie mówiąc już o założeniu w Krakowie drugiego po Pradze uniwersytetu w Europie Środkowowschodniej). Symbolicznie rzecz ujmując, podobnie było z naszą rolą międzynarodową. Oskar Halecki, znakomity przedwojenny historyk, autor popularnej na Zachodzie "Historii Polski" zauważa na jej łamach: "O zasięgu jego (Kazimierza Wielkiego - przyp. red) stosunków politycznych może świadczyć, że poselstwa polskie do Awinionu zjawiały się jedno po drugim; że Kazimierz wysłał papieżowi posiłki na wojny włoskie (...)". A najważniejszym wydarzeniem jego panowania był niemal zapomniany dziś zjazd zwany "wielkim parlamentem" europejskich władców. We wrześniu 1364 r. do Krakowa zjechali cesarz niemiecki Karol IV, królowie Danii, Węgier i Cypru oraz liczni książęta piastowscy. Wtedy to odbyła się legendarna uczta u Wierzynka, o której długo jeszcze krążyły opowieści na europejskich dworach, a Kazimierz Wielki jako rozjemca rozstrzygnął spór między Ludwikiem Andegaweńskim a Karolem Luksemburskim. Kolejna wielka chwila dla Polski nadeszła pół wieku później - w okresie ostatecznego starcia z Zakonem Krzyżackim i bitwy pod Grunwaldem. Choć my niezwykle cenimy militarne zwycięstwo, to na arenie politycznej Krzyżaków pokonał polski prawnik i dyplomata ks. Paweł Włodkowic, rodem z Mazowsza. Na soborze w Konstancji wystąpił z traktatem "O władzy cesarza i papieża nad niewiernymi". Krzyżacy oskarżyli go z tego powodu o herezję i papież na kilka dni przed zamknięciem obrad zagroził mu klątwą (powagę sytuacji uświadamia fakt, że właśnie w Konstancji spalono na stosie Jana Husa mimo żelaznego listu bezpieczeństwa wydanego przez cesarza Zygmunta Luksemburczyka). Włodkowic wszystko wytrzymał i odniósł zwycięstwo - jego traktaty zostały uznane przez sobór i poważnie osłabiły wpływy Krzyżaków w Europie, umacniając tym samym polską rację stanu.

     Myśli Włodkowica nie można jednak redukować tylko do zręcznej gry politycznej. Stała się ona rdzeniem polskiej tradycji uprawiania polityki, wyrażającej się w przypisywanej Włodkowicowi frazie "plus ratio quam vis" (więcej rozumu niż siły). Wiele dla popularyzacji postaci Włodkowica zrobił Jan Paweł II, często odwołując się do jego idei i koncepcji. Za Włodkowicem przypominał podczas homilii w Oświęcimiu w 1979 r., że "trzeba zabezpieczyć następujące prawa narodów: do istnienia, do wolności, do niepodległości, do własnej kultury, do godziwego rozwoju".

     Paweł Włodkowic jest między innymi autorem pięciu warunków, pod którymi wojna może być usprawiedliwiona - brak chociażby jednego z nich oznacza wojnę niesprawiedliwą. "Gdzie mocniej działa siła, niż miłość - pisał - tam szuka się tego, co stanowi własny interes, a nie Jezusa Chrystusa, i stąd łatwo odstępuje się od reguły prawa Bożego. (...) Wszelkie jednak prawo potępia tych, którzy napadają na pragnących żyć w pokoju: tak prawo naturalne, które głosi: «Czyń drugiemu to, czego sam pragniesz!»".

     Epoka Jagiellonów to najpiękniejszy okres historii Polski. Gdy Europa walczyła i dzieliła się z powodu reformacji, w Rzeczpospolitej znajdowali schronienie uciekinierzy i prześladowani za różne, czasem przeciwstawne poglądy. Gdy niemal w całej Europie tragiczne żniwo zbierała głoszona przez królów i książąt zasada "cuius regio, eius religio" (czyja władza, tego religia), w Polsce Zygmunt August deklarował poddanym: "nie jestem panem waszych sumień".

     Już po śmierci ostatniego Jagiellona doszło w 1596 r. do zawarcia unii brzeskiej, łączącej prawosławie z katolicyzmem pod wspólną jurysdykcją papieską. Są różne interpretacje tego aktu, niemniej część publicystów uważa, że między innymi dzięki niemu współcześni Ukraińcy czy nawet Białorusini ciążą ku Zachodowi, ku cywilizacji łacińskiej a nie bizantyńskiej.

     Ostatnim wydarzeniem w historii powszechnej, w którym Polska odegrała główną rolę - zanim nie pogrążyła się w upadku - była odsiecz Wiednia w 1683 r. Po tym spektakularnym zwycięstwie Jana III Sobieskiego nad muzułmanami utrwaliło się w całej Europie określenie Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Oskar Halecki zauważa "W całej historii dawnej Rzeczypospolitej nie ma nazwiska bardziej popularnego w Polsce i bardziej znanego za granicą, aniżeli nazwisko Sobieskiego". Odsiecz Wiednia zmieniła losy Europy.

     Następnym wydarzeniem militarnym o takiej skali, z udziałem Polski, była wojna polsko-bolszewicka w XX wieku, a zwłaszcza Bitwa Warszawska 15 sierpnia 1920 r. Ambasador brytyjski w Polsce lord D'Abernon nazwał ją już w tytule swej książki "Osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata", a brytyjski historyk J.F.C. Fuller napisał w książce "Bitwa pod Warszawą 1920": "Osłaniając centralną Europę od zarazy marksistowskiej, Bitwa Warszawska cofnęła wskazówki bolszewickiego zegara (...), zatamowała potencjalny wybuch niezadowolenia społecznego na Zachodzie, niwecząc prawie eksperyment bolszewików".

     Polacy odnieśli zwycięstwo nad bolszewią dwa razy. Po roku 1920 nastąpił rok 1980, który odsłonił Europie siłę solidarności i zapowiedź wolności, a potem rok 1989, który przyniósł samą wolność. Wolność, która rozlała się po całej zniewolonej części Europy.

     Nie byłoby jej zwycięstwa bez roku 1978 i wyboru na papieża Karola Woj tyły. Polska stała się wtedy obiektem światowego zainteresowania. Pilnie studiowano historię kraju nad Wisłą, żeby poznać "zaplecze kulturowe" Jana Pawła II. A on sam wyraźnie odczuwał dumę ze swojego pochodzenia. Wskazując ludy słowiańskie, ich wielowiekową obecność w Kościele, przypomniał ich wkład w cywilizację chrześcijańską. Bardzo szybko ujawnił swoją ideę Europy dwóch płuc - Europy od Atlantyku po Ural. Zachód został niemal zmuszony do ponownego odkrycia narodów słowiańskich. I wreszcie po 1989 r. Europa mogła rozszerzyć swoje granice, wynikające nie tylko z geografii, ale i historii.

     Wagę tych wydarzeń najlepiej oddają słowa Jeana-Bernarda Raimonda, ambasadora Francji: "Polacy, drodzy Przyjaciele, macie prawo być dumni. Mając za przewodnika Jana Pawła II staliście się pierwszymi współtwórcami rewolucji 1989 roku, która ludziom przywróciła wolność, godność i sprawiedliwość, bez posługiwania się przemocą".

     Wydaje się, że dziś polska rewolucja duchowa wytraciła prędkość i siłę, ale przecież wciąż mamy silną więź z humanistyczną tradycją polityczną, odwołujemy się do spuścizny Jagiellonów a nie Sasów, wciąż naszym przewodnikiem duchowym jest Jan Paweł II. Poza tym ci, którzy patrzą na nas z pewnego oddalenia, choćby z zagranicznej perspektywy", są często o wiele bardziej sprawiedliwi niż my sami...

     SKAZANI NA SUKCES?

     Dzieje Polski przypominają ogromną mozaikę - powiedział naszej redakcji profesor Norman Davies, który mimo trzydziestu lat poświęconych badaniu naszej historii wciąż coś odkrywa, czegoś się uczy. - Wydaje mi się, że Polacy są jak wszyscy inni, tylko że musieli przechodzić przez takie rzeczy, przez które na przykład Anglicy czy Francuzi w ostatnim stuleciu nie musieli przechodzić. I oni nawet źle je rozumieją, bo to są sprawy poza zasięgiem ich percepcji - podkreśla profesor. To niezrozumienie z kolei jest częstym źródłem naszych oskarżeń, urazów oraz kompleksów wobec Zachodu. Mamy za złe, że "oni" nie znają naszej historii, nie mają pojęcia o naszych cierpieniach i zasługach. Czy jednak nie oceniamy zbyt surowo? Nasze państwo było przecież najpierw przez 123 lata wymazane z mapy Europy, a potem 50 lat odcięte od prawdziwego życia, prawdziwej nauki, prawdziwej gospodarki. W tym czasie Europa wyciągała wnioski ze swojej historii, postawiła na pojednanie i stworzyła struktury współpracy. My dopiero od 20 lat - a właściwie od niespełna pięciu po wstąpieniu do Unii Europejskiej - jesteśmy "graczem" na europejskim boisku. I nikt nie ma wątpliwości, że gramy w pierwszej europejskiej lidze. Jesteśmy liderem w naszym regionie.

     Niedawno Giinter Verheugen, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej i komisarz ds. przemysłu i przedsiębiorczości, powiedział: "Polska w coraz większym stopniu rozumie i zaczyna odgrywać rolę wielkiego i znaczącego kraju członkowskiego Unii Europejskiej. Polska czy tego chce, czy nie chce, jest zdana na wiodącą rolę w Unii. To potrwa, zanim zajmiecie odpowiednie miejsce w tej skomplikowanej strukturze, ale jestem optymistą".

     Niedawno Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, mówił na naszych łamach o akcji pokazującej polską historię za granicą: o plakatach zewnętrznych, filmach, audycjach w mediach, specjalnych dodatkach do gazet, w tym polskiego i angielskiego wydania "The Times". Takie dodatki są, zdaniem Przewoźnika, strzałem w dziesiątkę. Trafiają praktycznie na cały świat. Bardzo ważną rolę pełnią też nasze placówki dyplomatyczne i kulturalne. To one mają inicjować, wspierać, promować wszystko, co polskie. Z tym jest jednak różnie.

     Najstarsza autorka tygodnika "Idziemy", łączniczka z Powstania Warszawskiego, opowiadała, jak niekomfortowo się czuła uczestnicząc niedawno w spotkaniu w Niemczech z okazji rocznicy wyzwolenia obozu, w którym przetrzymywano m.in. powstańców warszawskich. Władze miasta zorganizowały godne obchody, sędziwi polscy powstańcy opowiadali niemieckiej młodzieży o okupacji i walce w 1944 r. Tymczasem na oficjalnych uroczystościach nie pojawił się żaden przedstawiciel polskiej placówki dyplomatycznej. Nikt nawet nie podziękował za zaproszenie. Jeśli chodzi o pamięć naszych zasług na zachodnim froncie drugiej wojny światowej, to pomijając Brytyjczyków nie możemy mieć żalu do mieszkańców i władz belgijskich czy holenderskich miast i miasteczek, które do dziś fetują polskich żołnierzy z oddziałów generała Mączka i Sosabowskiego.

     BEZ HISTORYCZNYCH KOSTIUMÓW

     Do jakich tradycji odwołują się dziś polskie elity polityczne i kulturalne? I co mamy do zaproponowania Europie i światu? Waldemar Rataj, prezes Fundacji Pro Publico Bono, która jest promotorem wielu inicjatyw obywatelskich oraz inicjatorem Oświęcimskiej Nagrody Praw Człowieka im. Jana Pawła II, jest przekonany, że w naszym regionie geopolitycznym rację bytu ma jedynie kultura polityczna wyrosła z myśli Pawła Włodkowica. - To jest nasze dziedzictwo, do którego odwoływał się Jan Paweł II, z którego czerpała Solidarność. Powinniśmy żyć według humanistycznych wartości, które określiły nas już w epoce rozkwitu pierwszej Rzeczpospolitej. Byliśmy potęgą, bo stworzyliśmy model cywilizacji otwartej, twórczej, opartej na chrześcijańskim systemie wartości. To jest nasza najstarsza i najmocniejsza tradycja, zapoczątkowana już przez Kazimierza Wielkiego, którą Paweł Włodkowic ujął w ideę polityczno-prawną. Jesteśmy odpowiedzialni za przetrwanie tej idei - tłumaczy Rataj. Jednocześnie przestrzega przed "zakładaniem kostiumu historycznego", czyli przywiązywaniem się do starych form i wzorów, nakładaniem klisz umysłowych. Bo czy dziś można domagać się hołdów za czyny sprzed paru wieków?

     - Dziedzictwo muzealne nie powinno nas pociągać, powinniśmy tworzyć współczesne strategie użytkowania tradycyjnych wartości - apeluje Waldemar Rataj i w tym kontekście przypomina wołanie Jana Pawła II o wyobraźnię, miłosierdzia. A jeśli chodzi o polską politykę zagraniczną, zwraca uwagę na sprzeniewierzenie się tradycji Włodkowica w kwestii poparcia i udziału Polski w wojnie w Iraku. - Papież Jan Paweł II był przeciwny tej wojnie, on pozostał wierny szkole "starego mistrza", jak określił Włodkowica w historycznej homilii w Oświęcimiu w 1979 r. - podkreśla Rataj.

     Właśnie w Oświęcimiu ma powstać Wyższa Szkoła Kultury i Praw Człowieka im. Pawła Włodkowica - porozumienie w tej sprawie podpisał we wrześniu rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Stało się to w obecności przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buźka, który już jako premier polskiego rządu podjął papieską perspektywę w patrzeniu na Oświęcim, podkreślając, że Auschwitz to nie tylko miejsce klęski, to także miejsce zwycięstw pojedynczych osób, na przykład św. Maksymiliana Kolbego czy św. Edyty Stein, patronki Europy. Inicjatywy rządu Jerzego Buźka procentują i społeczność Oświęcimia coraz bardziej tworzy zwartą grupę społeczeństwa obywatelskiego.

     - Historia Polski jest częścią historii Europy i to od momentu wkroczenia na europejską scenę w X wieku. Wnieśliśmy do tych dziejów ważny wkład i nikt nie zdoła nam tego odebrać - mówi Waldemar Rataj i nie ukrywa nadziei na nowe otwarcie w Parlamencie Europejskim. Nie bez powodu: jego przewodniczącym został przecież Jerzy Buzek, solidarnościowiec z doświadczeniem poszukiwania i znajdowania dróg współpracy w najtrudniejszych warunkach. "Polska droga" inspirowania i umacniania obywatelskich doświadczeń budowanych w duchu papieskiego nauczania opartego na myśli Pawła Włodkowica może się okazać przydatna nie tylko w parlamencie, ale i wśród szerokich kręgów obywateli Europy. - Polska ma się czym dzielić i ma bardzo dużo do zrobienia - podkreśla Rataj. Teraz przyszedł na to czas.


Alicja Wysocka


Tekst pochodzi z Tygodnika

4 października 2009


Narodziny Europy. Korzenie gospodarki europejskiej Narodziny Europy. Korzenie gospodarki europejskiej
Michael McCormick
Praca wybitnego historyka amerykańskiego jest syntezą prezentującą narodziny nowej Europy w jej związkach ze światem bizantyńskim, arabskim i barbarzyńskim (spoza dawnych granic cesarstwa rzymskiego)... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 STRATEG: 08.04.2015, 00:21
 Spójrzmy prawdzie w oczy! Oto co daliśmy Europie: ciągłe kłótnie, spory i awantury, konflikty o granice, wyszukane przekleństwa, wódkę i pijaństwo! tanią prostytucję, najlepszych złodzieji, aferzystów, kontrabandę, przemytników, wielki czarny rynek, lampę naftową dla nocnych niecności, dewotów, zacofanie gospodarcze, dziurawe drogi, donosicielstwo, dziesięcinę, opasłych biskupów, liberum veto!, zwyrodniałą arystokrację, brak zasad, łamanie prawa, zawiść i zemstę, bezrobocie, tułaczkę zagraniczną, cwaniactwo, kotlety schabowe, kapuśniak, kiełbasę, brak kiełbasy wyborczej, polskiego fiata, plotkarstwo, itd. Oto polski wkład w podwaliny współczesnej Europy!!! Oto co daliśmy Europie!!! Wstyd i hańba!!!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej