Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Milcząca rozpacz Sudanu

     Trwają prześladowania i rzezie chrześcijan w Sudanie. Towarzyszy im aprobata władz w Chartumie i milczenie zachodniego świata. Polska, która niedługo obejmie prezydencję w Unii Europejskiej, może wpłynąć na zasadniczą zmianę tej sytuacji.

     - W tym roku, w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, bojówkarze otoczyli kościół i zaczęli uprowadzać ludzi, zwłaszcza młode kobiety i mężczyzn. Łącznie 17 osób - opowiada przebywający z wizytą w Polsce, w przeddzień rozpoczynającego się w Rzymie Synodu Biskupów dla Afryki, bp Eduardo Hiiboro Kussala z diecezji Tombura - Yambio w południowym Sudanie. Wcześniej napastnicy podarli obrus i zbezcześcili Hostię. Demolowali również inne przedmioty znajdujące się świątyni. Wkrótce po ataku ludzie z wioski odnaleźli przywiązane do drzewa ciało jednego z porwanych mężczyzn. Nieszczęśnik był przed śmiercią torturowany.

     - Napastnicy wiedzieli, że ludzie modlą się i będą bezbronni - podkreśla biskup. Kilka dni później sześciu mężczyzn zostało zamordowanych w lesie. Ich ciała przybito do pali wkopanych w ziemię. Sposób, w jaki zbezczeszczono ciała, miał być karykaturą ukrzyżowania. Wkrótce potem w sąsiedniej wiosce porwano kolejne 12 osób.

     - Ataki na chrześcijan zdarzają się bardzo często - mówi Agnieszka Dzieduszycka, autorka filmu "A ery in the silence" o tragicznym losie sudańskich uchodźców. Gdy przebywała przed dwoma miesiącami w Sudanie, opowiadano jej, o ataku na dom afrykańskich zakonnic. Szczęśliwie, napastnicy nie zdołali sforsować solidnego ogrodzenia, po czym wycofali się.

     - To był cud - podkreśla Dzieduszycka - siostry ukryły się w kaplicy i żarliwie modliły. Gdyby rebeliantom udało się wkroczyć na teren ich domu, zostałyby zgwałcone, część zapewne zamordowana.

     Za akty przemocy na ludności chrześcijańskiej w ostatnich latach odpowiedzialna jest Armia Oporu Pana, powstała w 1987 r. w sąsiedniej Ugandzie. Jej przywódca Joseph Kony uważa się za proroka i wcielenie Ducha Świętego. Ideologia rebeliantów jest mieszanką elementów chrześcijaństwa, Koranu, tradycyjnych wierzeń rdzennej ludności oraz czarów. Oficjalnie dążą oni do stworzenia teokratycznego państwa, opartego na dziesięciu przykazaniach. W rzeczywistości trudno sprecyzować, o co walczą i czym się kierują. Mimo że działają od wielu lat, są uznawani za jedną z najmniej poznanych grup rebelianckich na świecie.

     - To są zwykli bandyci, którzy rabują, dokonują porwań i mordów na cywilnej ludności - wyjaśnia Tomasz Korczyński z międzynarodowej organizacji Kirche in Not (Pomoc Kościołowi w Potrzebie), aktywnie wspierającej chrześcijan w Sudanie. - Do walki zmuszane są nawet pięcioletnie dzieci. Dużo łatwiej można je zastraszyć. Dzieci bardziej boją się bicia niż śmierci, dlatego wykonają każdy rozkaz. Z ofiary szybko przemieniają się w oprawcę.

     - Kobiety porywane są jako niewolnice, często są wielokrotnie gwałcone - podkreśla biskup Hiiboro Kussala. Południowy Sudan atakowany jest z sąsiednich krajów. Swe bazy rebelianci mają w Kongu, Republice Środkowej Afryki, Czadzie. Granice państw nie stanowią dla nich bariery.

     Po tragicznych wydarzeniach z sierpnia biskup zorganizował trzydniowe modlitwy w intencji ofiar dla wszystkich wyznań chrześcijańskich z sudańskiego stanu ogarniętego konfliktem. - Ludzie wciąż przychodzili do mnie z cierpieniem w oczach, błagając, żebym uczynił coś z tą sytuacją, aby mogli odzyskać swoje dzieci i wnuki, które zaginęły - powiedział biskup w wywiadzie udzielonym Kirche in Not. W proteście przeciwko bezkarności rebeliantów i bezczynności władz, boso na odcinku 3,5 km przemaszerowało 20 tysięcy ludzi. Wszyscy przyodziali płócienne wory.

     Biskup wystosował także list do władz w stolicy kraju Chartumie. Podkreślił w nim, że obowiązkiem reżimu prezydenta AJ-Bashira jest wypełnienie postanowień ugody z 2005 r. kończącej wojnę domową. Niestety, islamskie władze w Chartumie nie palą się, by pomóc prześladowanym chrześcijanom. Więcej nawet, rząd po cichu wspiera rebeliantów. Dostarcza im broń, wyposażenie wojskowe i środki łączności. Ta krwawa współpraca sięga czasów ostatniej wojny domowej, kiedy w 1992 r. rząd islamski "zaprosił" Armię Oporu Pana na terytorium Sudanu, by wspólnie rozprawić się z chrześcijańską mniejszością.

     Prześladowania czarnej ludności na tym terytorium sięgają XVI wieku, kiedy wszystkie nubijskie państwa chrześcijańskie zostały podbite przez muzułmanów. Na masową skalę rozpoczął się handel niewolnikami, wśród których było wielu chrześcijan. Podbój Sudanu w XIX wieku przez Imperium Brytyjskie przyniósł kres masowej eksterminacji chrześcijańskiej ludności. Niestety, w 1956 r. opuszczający kraj Brytyjczycy całą władzę przekazali w ręce Arabów. Chrześcijańska mniejszość nie otrzymała nic. W 1983 r. islamski rząd, zdominowany przez fundamentalistów z Islamskiego Frontu Narodowego, wprowadził prawo koraniczne na terenie całego państwa. Był to początek krwawej wojny domowej między arabską - muzułmańską północą a południem zamieszkiwanym przez chrześcijańską i animistyczną murzyńską mniejszość.

     Do roku 2005, gdy podpisano układ pokojowy, w walkach z powodu głodu i chorób zginęły blisko 2 miliony ludzi. Jak podkreśla bp Eduardo Hiiboro Kussala: - Cały świat w tym czasie wiedział o wojnie w Zatoce Perskiej, byłej Jugosławii, Kosowie. Niestety nikogo nie obchodziła okrutna wojna w Sudanie. Wtedy także, na masową skalę, powrócił handel ludźmi. Szacuje się, że pod koniec lat 90. XX wieku, w Sudanie było ok. 100 tysięcy chrześcijańskich niewolników. Na targu, za kilka krów można było kupić człowieka.

     Obecne ataki rebeliantów zmierzają do destabilizacji sytuacji na południu kraju. Celem jest wywołanie wrażenia, że chrześcijanie są niewiarygodni oraz niezdolni do samostanowienia. Sudańczycy obawiają się wybuchu kolejnej wojny, gdy mają jeszcze w pamięci koszmar minionej. Nowy konflikt zamknąłby drogę przewidzianym na 2011 r. wyborom. Wtedy mieszkańcy południa kraju mają zdecydować o swojej niepodległości. Islamskim władzom w Chartumie konflikt byłby jednak na rękę, ponieważ nie chcą stracić kontroli nad złożami ropy naftowej, w które obfituje południe.

     Działalność Armii Oporu Pana grozi także katastrofą humanitarną. - W mojej diecezji ogromna cześć ziemi uprawnej leży odłogiem, bo ludzie uciekli przed bojówkami i schronili się w lasach - mówi biskup. - Ludzie okupują siedzibę biskupa, tam koczują. Uciekinierami są nie tylko sudańscy chrześcijanie. Jedynie do diecezji Tambura Yambio z sąsiedniego Konga przybyły 4 tys. ludzi, zaś kolejne 7 tys. z Republiki Środkowoafrykańskiej - dopełnia opowieści Agnieszka Dzieduszycka.

     Sytuacja jest na tyle poważna, że od kilku miesięcy nie dociera na tereny przygraniczne żadna pomoc. W obawie o życie swych pracowników organizacje humanitarne zamknęły placówki. Pozostał tylko Kościół, na którego pomoc liczą uciekinierzy. Niespokojna sytuacja coraz częściej ma swe odzwierciedlenie w lokalnych walkach plemiennych o urodzajną ziemię, bydło i bogactwa naturalne. ONZ szacuje, że tylko w tym roku w starciach zginęło około 2 tys. osób, a 250 tys. musiało opuścić swe domy. Brakuje lekarstw, trzeba zbudować szpitale, szkoły, potrzebna jest żywność. - Bez pomocy z zewnątrz nie uda się zapobiec kolejnej wojnie - apeluje bp Kussala.


Piotr Bugajewski


Tekst pochodzi z Tygodnika

11 października 2009


Katyń. Zbrodnia i kłamstwo Katyń. Zbrodnia i kłamstwo
Tadeusz A. Kisielewski
Najbardziej aktualna i wszechstronna praca na temat wymordowania w 1940 r. przez NKWD tysięcy polskich jeńców. Tadeusz Kisielewski z jednej strony przedstawia najwyższej wagi dokumenty archiwalne, z drugiej zaś doprowadza narrację niemal do chwili obecnej, ukazując bieżący stan sprawy na podstawie najnowszych odkryć i informacji prasowych... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej