Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Cichy bohater

    Choć prawie nikt o tym nie pamięta, niepozorny dom na Trawiastej 5 był w czasie wojny miejscem bezkompromisowej walki o życie ukrywających się tam dzieci.

     Spokojna, opustoszała ulica, latem tonąca w zieleni, zimą przyprószona śniegiem. Spomiędzy wysokich drzew wyłania się szary, niepozorny budynek. W jego wnętrzu siostry zakonne prowadzą harmonijny, określony regułą tryb życia. Na pierwszy rzut oka dom taki, jak wszystkie tutaj, w malowniczym Aninie. Dopiero rozmowa z siostrami pozwala odkryć, że ściany domu były świadkami bohaterskiej postawy mieszkających tutaj kobiet, gotowych ponieść najwyższą ofiarę, aby ochronić podopiecznych.

     - Początki domu na Trawiastej są nieodłącznie związane z postacią ks. prał. Marcelego Godlewskiego, proboszcza parafii Wszystkich Świętych w Warszawie - mówi s. Antonietta Frącek, archiwistka zgromadzenia.

     To on wybudował go na swojej posesji i zamierzał sam w nim zamieszkać. Kiedy jednak spotkał siostry Franciszkanki Rodziny Maryi, zainteresował się losem starszych i schorowanych zakonnic, które po wieloletniej pracy nie miały żadnego zabezpieczenia finansowego. Poruszony ich sytuacją ks. Godlewski postanowił przekazać im dom i już w maju 1939 r. dwie siostry zamieszkały w Aninie.

     Miało to być miejsce spokojnej starości, jednak wybuch II wojny światowej całkowicie zmienił plany księdza prałata. Jako urodzony społecznik, nie mógł bezczynnie patrzeć na tragedię bezdomnych sierot wojennych. Podobnie siostry franciszkanki. Założyciel zgromadzenia, św. Szczęsny Feliński, umieścił w regule zdanie, które najpełniej określa jego charyzmat: "Kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje" (Mt 18,5). Od początku siostry szczególną opieką otaczały dzieci ubogie i porzucone. Tak więc z inicjatywy matki Matyldy Getter, we wrześniu 1939 r. powstał w Aninie punkt sanitarny, schronienie dla uciekinierów z Warszawy i sierociniec. Dom stał się oazą dla najmłodszych ofiar wojny, co jednocześnie chroniło go przed Niemcami, którzy usiłowali zabrać go dla swoich celów. W latach 1939-1945 przebywało tu od 30 do 40 dzieci, z czego połowę stanowiły dzieci żydowskie.

     Te ostatnie przewoził do Anina ks. Godlewski, którego parafia znalazła się w obrębie getta. Choć proponowano mu przeniesienie, prałat świadomie postanowi! pozostać, gdyż uznat, że jego żydowscy parafianie nie mogą obyć się bez duszpasterza. Od tego momentu czynnie włączył się w akcję ratowania najbardziej zagrożonych.

     Nad spokojnym dotąd anińskim domem zawisło ogromne niebezpieczeństwo. Wiadomości o ukrywaniu Żydów w domach zakonnych docierały do Niemców, co powodowało nieustanne represje. Podczas wizyt niemieckich wychowawczynie organizowały zabawy, aby uniemożliwić Niemcom rozpoznanie dzieci albo zabandażowane kladly do łóżek jako chore. Niemniejsze zagrożenie stanowili szantażyści polscy, którym ksiądz prałat za milczenie zmuszony był dać wysoki okup. Do końca wojny wisiała nad siostrami groźba śmierci. Na pytanie, skąd brały siłę i odwagę s. Antonietta odpowiada prosto: - Trzeba było pomagać. Kiedy życie ludzkie jest zagrożone, żadna z sióstr się nie waha. Chociaż wszystkie były świadome, że mogą zapłacić najwyższą cenę.

     Po wybuchu Powstania Warszawskiego siostry i ich wychowankowie zostali 16 sierpnia 1944 r. wysiedleni. Do domu. który w 75 procentach uleg! zniszczeniu, powróciły dopiero po wojnie. Odtąd mieścił się tam Dom Dziecięcy, przeznaczony dla dzieci obojga płci od 3 do 7 lat. - Spełniły swój obowiązek - wspomina wojenne dokonania sióstr z prostotą i szczerością s. Antonietta. - Po 1945 r. dzieci zostały zabrane przez żyjących krewnych. Siostry nie słyszały więcej o ich losach. Tylko z jednym wychowankiem z tamtych czasów wciąż mamy kontakt. Pamięta, jest wdzięczny, niedawno nawet odwiedził dom na Trawiastej.

     Kolejnym dokonaniem sióstr było utworzenie w 1957 r. Studium Liturgiczno-Muzycznego, które aż do 1996 r. kształciło organistki.

     Obecnie dom w Aninie jest - zgodnie z intencją ofiarodawcy - przeznaczony dla sióstr emerytek. Mieszka ich tam siedem. Starsze i chore służą zgromadzeniu, ofiarowując swoje cierpienia i modlitwy. Natomiast młodsze posługują w parafii, szkole i szpitalu: siostra zakrystianka .pracuje w miejscowym kościele, dwie inne uczą katechezy. Siostry, z pietyzmem przechowując pamięć o bohaterstwie swoich poprzedniczek, spokojnie pełnią swoją posługę, zgodnie z potrzebami obecnych czasów.


Iwona Świerżewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

7 lutego 2010


Księża wobec bezpieki [miękka opr.] Księża wobec bezpieki [miękka opr.]
ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Książka ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego to efekt prowadzonych przez autora w archiwach IPN badań dotyczących inwigilacji krakowskiego Kościoła przez UB i SB. ... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej